"Jasne. Możesz iść, jestem nieśmiały więc będzie mi trochę wygodniej. I ty też nie będziesz musiała się ze mną użerać."
To miałem zamiar powiedzieć. I to byłoby dla mnie najbardziej korzystne. Ale z ust jak zwykle wszyło mi coś innego.
-Zaczekaj.- rzuciłem, gdy dziewczyna miała się już odwrócić.
Zerknęła na mnie podejrzliwie, powstrzymując się od kpiącego uśmieszku.
-Mogę... "pomóc ci poszukać ogona"?- wypaliłem trochę bezmyślnie.
-Nie umiesz sobie radzić z ludźmi, co?- zaśmiała się lekko.
-Nieszczególnie. Ale skoro już mam być w tej grupie, to przyda mi się ktoś, kto przyzwyczaiłby mnie do obecności innych...
-I mam być to ja?
-A widzisz kogoś innego?- burknąłem.- Tylko ostrzegam, że mogę być nieco irytujący, ale wyglądasz na taką, która sobie z tym poradzi.- dodałem niepewnie.
<Natalia?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz