Kątem oka zauważyłem, jak dziewczyna wyciąga niewielką broń, po czym
zaraz ją chowa. Odwróciłem się do niej i uniosłem pytająco brew, ale to
zignorowała.
-Jeśli obawiasz się, że coś ci zrobię, to spokojnie. Nie mam złych zamiarów.
~Chyba, że ty będziesz miała złe zamiary wobec mnie~ dodałem w myślach.
Roxanne nie odezwała się, tylko dalej w ciszy za mną szła, od czasu do czasu mnie obserwując.
Westchnąłem cicho i nieco przyspieszyłem kroku. Nie wiedziałem, czy mogę
jej ufać, więc trochę niekomfortowo się czułem, gdy szła zaraz za moimi
plecami.
Niecałe 15 minut później byliśmy już na miejscu.
<Roxanne?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz