-Nie jestem takim sadystą...- mruknąłem przykładając wrogowi sztylet do gardła.
O dziwo jeszcze trzymał się na nogach, chociaż już ledwo. Rzuciłem mu
chłodne spojrzenie, po czym wykonałem jedno, zręczne cięcie. Mężczyzna
zdołał tylko wydusić ciche jęknięcie, a potem padł na ziemię w kałużę
krwi.
Otarłem sztylet o nogawkę spodni i schowałem go. Z obojętnym wyrazem
twarzy odwróciłem się do Natalii, ale gdy spojrzałem na jej twarz
wytrzeszczyłem lekko oczy.
Podszedłem do niej powoli i dłonią starłem jej krew z policzka, jednak ciemna ciecz ciągle wypływała z rozcięcia.
-Mocno boli?
Dziewczyna prychnęła coś pod nosem, wnioskuję że miało to być coś w
stylu "Odsuń się" albo co. Rozejrzałem się po pokoju i zobaczyłem stare
biurko stojące w kącie.
Zacząłem odwiązywać nowy bandaż, który miałem owinięty wokół
przedramienia. Na skórze pod materiałem ukazał się mój stary, hm...
tatuaż, wykonany wbrew mojej woli. Natalia spojrzała na to z lekkim
zaskoczeniem, ale zanim zdążyła otworzyć usta odezwałem się pierwszy:
-Siadaj.- kiwnąłem głową w stronę biurka.
-Co ty robisz?
-Oczyszczę ci to trochę, powinno przestać krwawić.
-Nie chcę, sama to zrobię.- mruknęła.
-Powiedziałem siadaj.
Dziewczyna znowu chciała zaprotestować, ale widząc moje spojrzenie
zmrużyła lekko oczy i powoli podeszła do biurka, siadając na nim.
<Natalia?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz