-W takim razie się pospieszmy.- powiedziałem ochoczo.
Ucieszyła mnie perspektywa znalezienia zwierzęcego towarzysza. Szedłem
szybkim krokiem, a Natalia wlekła się kawałek za mną. Przeszliśmy już
chyba pół miasta, gdy w końcu zatrzymałem się na środku ulicy.
-Co?- Lia spojrzała na mnie podejrzliwie.
-Uh... Tak właściwie, to gdzie tu są sklepy?- spytałem uświadamiając sobie, że trochę się pogubiłem.
-Idiota...- dziewczyna przewróciła oczami uśmiechając się lekko.- Chodź za mną, zamiast biec przodem.
<Lia? Znowu mi wena nawiała ;_;>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz