- Możesz mi mówić Roxy - mruknęłam nieśmiało. Szczerze to wolałam jak zwracać się do mnie mym pseudonimem, ale ewentualnie Roxanne może być. Po prostu chciałam, żeby wiedział, ponieważ obawiałam się, że sam nie zgadnie tak oczywistego skrótu mojego imienia.
- Okey, dzięki za informację - westchnął cicho. Wsunęłam dłonie do połowy w kieszenie swoich jeans'ów i wlokłam się za Taeyong'iem. Jak to ja - zaczęłam zastanawiać się nad wszystkim i nad niczym. Ciekawe dokąd mnie zaprowadzi. A może to pułapka i chce mnie koło tego wodospadu w jakimś jeziorze utopić? A może chce mnie zaciągnąć gdzieś w niebezpieczny zakątek i zamordować? Ach... Jak by chciał spróbować to bym się sztylecikiem obroniła. No... Niby taki niewinny, ale w moich rękach... Wyjęłam z głębokiej kieszeni swoją broń i obróciłam ją w dłoniach. Przyglądając się jej, uśmiechnęłam się i wsunęłam niewinnie mały nóż w czeluści swych kieszonek spodni. Podniosłam wzrok, który zatrzymał się na idącym przede mną facecie. A może nie jest taki brutalny. Nie wygląda na zabójcę. Przemknęło mi przez głowę.
<Tae?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz