czwartek, 26 maja 2016

Od Lii cd Tae

Weszłam w poboczną uliczkę i zeszłam z deptaku którym prowadził nas Tae...No że nie patrzeć na znaki to ja rozumiem ale same kamienice powinny go naprowadzić... Ciągle śmiejąc się pod nosem poszłam w dzielnice handlowe. W sumie to były raczej niewielkie slumsy ale cóż... Przystanęłam na niewielkim placyku i przystanęłam. Wokół było kilkadziesiąt sklepów.
-Sill czuwaj. My się rozejrzymy- powiedziałam  i ruszyłam do jednego ze sklepów. Mając sztylet w dłoni w razie czego ostrożnie pchnęłam drzwi które przy dźwięku dzwonka ukazały wnętrze sklepu. Pozorna cisza tylko wzmocniła moje poczucie zagrożenia. Zaczęłam cicho stąpać między półkami szukając tego po co przyszłam...Czyli po siatkę o małych oczkach...(XD nie...ona nie będzie na nikogo patrzeć...) Na półkach nic nie było więc z sykiem bólu przeskoczyłam nad ladą i weszłam na zaplecze. Zobaczyłam automat z napojami...Uśmiechnęłam się ciut wrednie i kupiłam dwie puszki coli. Jedną wstrząsnęłam kilka razy i włożyłam do kieszeni a drugą otworzyłam i upiłam kilka łyków. Obejrzałam półki i znalazłam siatkę. Miałam nadzieję że Tae znalazł liny i deski...Chyba że znów się zgubił...Wyszłam ze sklepu i zobaczyłam Tae co stał z liną na ramieniu i deskami niewielkich rozmiarów w dłoni
-Długo ci to zajęło- powiedział
-Nie marudź tylko łap- mruknęłam rzucając mu wstrząśniętą puszkę coli.
-Hmm...wybaczam ci spóźnienie -odparł i z uśmiechem otworzył puszkę a jakieś 3/4 zawartości nagle wylało mu się na włosy,twarz i ubrania. Spojrzałam się na niego i zaczęłam się prawie turlać ze śmiechu.
-Ta...teraz mi raczej nie wybaczysz- zaśmiałam się

Tae??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz