Westchnęłam, przewracając oczami. Mój stary, dobry Jonathan. Chłopak zauważył moją minę i tylko prychnął łapiąc mnie za biodra i przyciągając do siebie. Objęłam jego twarz i przyciągnęłam ku swojej, tak, że nasze czoła się stykały.
- Głupek - wyszeptałam, czując jego ręce na swoich pośladkach. - Najpierw musimy skończyć to co zaczęliśmy.
Chłopak przewrócił oczami, ale się ze mną zgodził. Po chwili wsiedliśmy na nasze konie i ruszyliśmy w drogę powrotną. Wracając nie wydarzyło się nic szczególnego, a my milczeliśmy. Nikt z nas nie podejmował próby rozmowy.
- Wszystko okej? - zapytałam w końcu, niespokojnie na niego zerkając. - Wiesz, że możesz mi o wszystkim powiedzieć.
Zapewniłam go i posłałam mu szczery uśmiech. Jednak chłopak wydawał się być w "innym" świecie.
Jace?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz