-My? Ty rób co chcesz ja idę na zwiady i do miasta-wzruszyłam ramionami
-Nie mam nic do roboty. Mogę iść z tobą?- spytał
-Jak ci się chce łazić po całym terenie do 3 nad ranem- zaśmiałam się
-Zapowiada się lepiej niż na ognisku...ciągle widzę Jace'a jak gwałci drzewo- mruknął
-To nie patrz się na polanę- zakpiłam
-Co? Mmmm...racja racja- uśmiechnął się. Wstałam i otrzepałam się.
-To ruszamy...nie zgób się tylko bo będzie klops...hmmm ...lubię klopsy. Zwłaszcza dobrze przyprawione- zamyśliłam się
-To było tak nielogiczne że aż logiczne- zaśmiał się
-No wiem. Ostatnio cała moja egzystencja jest nielogiczna- westchnęłam
Tae?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz