Usiadłam przy biurku (a rzadko kogoś słucham) i zerknęłam zirytowana na chłopaka. Ten podszedł do mnie i ostrożnie zaczął przemywać ranę. Syknęłam cicho z bólu i skrzywiłam się
-Nie wierć się bo utrudniasz sprawę- powiedział
-Łatwo ci powiedzieć- prychnęłam
-No dlatego mówię- odparł
-Eh...Dobra nie było tematu- mruknęłam i spojrzałam na niego bo niestety w innym kierunku patrzeć nie mogłam (XD). Po dłuższych oględzinach wydawał się nie taki zły...
-Mmmm...już kończę -mruknął po niemożliwie długiej chwili.
-Wolniej się nie dało co?-spytałam
-Dało się ale nie miałem ochoty cię dłużej męczyć- wzruszył ramionami
-Tia...Dzięki...Idziemy zwiedzać dalej czy się zmywamy?- spytałam wstając
Taeyong?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz