Mój wzrok zatrzymał się na kierującej się w naszą stronę ciemnej chmurze.
- Albo coś więcej - powiedziałam, kiedy w pobliżu rozległ się grzmot. Z pewnością zbierało się na burzę.
- Nie wiem czy nie lepiej byłoby ją jednak przeczekać - dodał po chwili zastanowienia. Zerknęłam na niego i skinęłam głową. Z pewnością miał rację. Rozejrzałam się dookoła. Przed nami rozciągał się niebezpieczny podczas burzy las. Usiadłam na zniszczonych schodkach tarasowych. Nade mną razciągała się wiata pod którą można było schronić się od deszczu. Taeyong zawrócił do swego mieszkania. Stanął przed drzwiami wejściowymi i powiedział:
- Wchodź - Odwróciłam lekko głowę, po czym skierowałam swój wzrok ponownie przed siebie. Zaczął padać deszcz. Z początku kropiło, aż niepozorne krople wody zaczęły tworzyć prawdziwą ulewę. Nie odpowiadałam, dając znać, iż chciałam zostać i przyglądać się zjawisku atmosferycznemu na zewnątrz, a nie za oknem. Koło mnie położyła się zafascynowana hukami z nieba Nesty, dysząc przy tym. Chłopak westchnął i stanął za mną. Oparł się plecami o ścianę domu i również dołączył się do oglądania burzy. Nie widziałam jej po raz pierwszy, nie było też w tym zjawisku atmosferycznym nic szczególnego, ale ja i moja suczka po prostu zawsze lubiłyśmy obserwować spadające krople i błyskające przez ułamek sekundy pioruny. Było w tym coś... odprężającego.
<Tae?>
wtorek, 31 maja 2016
poniedziałek, 30 maja 2016
Od Lii cd Tae
-Trudno w to uwierzyć ale takie czasy nastały- odparłam przystając. Coś ruszało się w krzakach.
-Jak myślisz co to?- spytał Tae
-Zaraz się dowiemy- odparłam. Zarzuciłam łuk na ramię i wskoczyłam na drzewo. Przemykając po gałęziach znalazłam się nad krzakami. To co zobaczyłam zaskoczyło mnie. Zeskoczyłam z drzewa i podniosłam znalezisko z ziemi.
-Tae chciałeś ptaka to masz- uśmiechnęłam się sadzając mu na ramię młodego sokoła
-Ło że taki skarb na ziemi leżał...- zdziwił się Tae
-Bywa i tak.- wzruszyłam ramionami
Tae?
<XD to kiedy do miasta na shoping?>
Ps. Mam plan na miasto xP
-Jak myślisz co to?- spytał Tae
-Zaraz się dowiemy- odparłam. Zarzuciłam łuk na ramię i wskoczyłam na drzewo. Przemykając po gałęziach znalazłam się nad krzakami. To co zobaczyłam zaskoczyło mnie. Zeskoczyłam z drzewa i podniosłam znalezisko z ziemi.
-Tae chciałeś ptaka to masz- uśmiechnęłam się sadzając mu na ramię młodego sokoła
-Ło że taki skarb na ziemi leżał...- zdziwił się Tae
-Bywa i tak.- wzruszyłam ramionami
Tae?
<XD to kiedy do miasta na shoping?>
Ps. Mam plan na miasto xP
Od Tae cd Lii
-Nie tylko twoja...- burknąłem pod nosem.
-Co?
-Nic, nic... idziemy?
-Pewnie.
Dziewczyna ruszyła przed siebie, już po chwili zostawiając mnie w tyle. Mimo to nie miałem ochoty jej doganiać, trzymałem się kilka kroków za nią. Jakoś straciłem zapał do robienia czegokolwiek, ale nie chciałem siedzieć bezczynnie.
-Tu jest tak spokojnie...- mruknąłem po chwili.- Nie mogę uwierzyć, że nic poza nami tu nie żyje...
<Lia?>
Od Lii cd Tae
-My? Ty rób co chcesz ja idę na zwiady i do miasta-wzruszyłam ramionami
-Nie mam nic do roboty. Mogę iść z tobą?- spytał
-Jak ci się chce łazić po całym terenie do 3 nad ranem- zaśmiałam się
-Zapowiada się lepiej niż na ognisku...ciągle widzę Jace'a jak gwałci drzewo- mruknął
-To nie patrz się na polanę- zakpiłam
-Co? Mmmm...racja racja- uśmiechnął się. Wstałam i otrzepałam się.
-To ruszamy...nie zgób się tylko bo będzie klops...hmmm ...lubię klopsy. Zwłaszcza dobrze przyprawione- zamyśliłam się
-To było tak nielogiczne że aż logiczne- zaśmiał się
-No wiem. Ostatnio cała moja egzystencja jest nielogiczna- westchnęłam
Tae?
-Nie mam nic do roboty. Mogę iść z tobą?- spytał
-Jak ci się chce łazić po całym terenie do 3 nad ranem- zaśmiałam się
-Zapowiada się lepiej niż na ognisku...ciągle widzę Jace'a jak gwałci drzewo- mruknął
-To nie patrz się na polanę- zakpiłam
-Co? Mmmm...racja racja- uśmiechnął się. Wstałam i otrzepałam się.
-To ruszamy...nie zgób się tylko bo będzie klops...hmmm ...lubię klopsy. Zwłaszcza dobrze przyprawione- zamyśliłam się
-To było tak nielogiczne że aż logiczne- zaśmiał się
-No wiem. Ostatnio cała moja egzystencja jest nielogiczna- westchnęłam
Tae?
Od Tae cd Roxanne
Przez chwilę patrzyłem na psa, po czym spojrzałem na dziewczynę.
-Nie szkodzi.- uśmiechnąłem się lekko.
-Wow, umiesz się uśmiechać?- spytała trochę zaskoczona.
-Oczywiście, że tak!- obruszyłem się.- Nie jestem wcale takim sztywniakiem.
Posprzątałem na szybko cały bałagan, chociaż w planach i tak miałem późniejsze ogarnięcie domu.
-No, to teraz pójdziemy obejrzeć domy reszty.- stwierdziłem.
Gdy wyszedłem przed dom zauważyłem, że chyba zbiera się na deszcz. Moje włosy pod wpływem wilgoci zaczęły lekko się kręcić, przybierając kształt niepozornych loczków.
-Włosy ci odstają.- zauważyła Roxanne.
-To jest artystyczny nieład.- odparłem.- Oraz manifestacja buntu przeciwko społecznym zasadom. Musimy się pospieszyć, bo złapie nas ulewa...
<Roxanne?>
-Nie szkodzi.- uśmiechnąłem się lekko.
-Wow, umiesz się uśmiechać?- spytała trochę zaskoczona.
-Oczywiście, że tak!- obruszyłem się.- Nie jestem wcale takim sztywniakiem.
Posprzątałem na szybko cały bałagan, chociaż w planach i tak miałem późniejsze ogarnięcie domu.
-No, to teraz pójdziemy obejrzeć domy reszty.- stwierdziłem.
Gdy wyszedłem przed dom zauważyłem, że chyba zbiera się na deszcz. Moje włosy pod wpływem wilgoci zaczęły lekko się kręcić, przybierając kształt niepozornych loczków.
-Włosy ci odstają.- zauważyła Roxanne.
-To jest artystyczny nieład.- odparłem.- Oraz manifestacja buntu przeciwko społecznym zasadom. Musimy się pospieszyć, bo złapie nas ulewa...
<Roxanne?>
Od Tae cd Lii
-Śmiem twierdzić, że kiedyś ją odkryję.
-Powodzenia, deklu.- prychnęła dziewczyna.
-Zobaczysz, jeszcze popamiętasz moje słowa.- zaśmiałem się.- I akrobacji lepiej teraz nie wywijaj, bo bandaże mi się kończą.
Popatrzyłem na horyzont. Akurat zachodziło słońce i zaczęło się już powoli ściemniać. Westchnąłem cicho pod nosem i spojrzałem na Natalię.
-Co teraz będziemy robić?
<Lia?>
niedziela, 29 maja 2016
Od Roxanne CD Taeyong'a
- A więc prowadź - rzekłam i uśmiechnęłam się ironicznie. Posłusznie poszłam za Taeyong'iem, który doprowadził mnie aż przed jakiś stary dom. Zainteresowana weszłam za chłopakiem do środka. Pokazał mi wszystkie pomieszczenia. Dowiedziałam się także, że w tym mieszkaniu mieszkał Tae.
- Fajnie się tu urządziłeś - powiedziałam, na co on odwrócił w moją stronę głowę, ale nic nie odpowiedział. Nagle uświadomiłam sobie, że przed wejściem do tego domu słychać było szczekanie.
- Zaczekaj... - powiedziałam i powędrowałam w stronę drzwi. Ostrożnie je uchyliłam, a do mieszkania wbiegła suczka rasy aussie i skoczyła na mnie, omal mnie nie wywracając. Potem zaczęła latać jak oszalała po całym domu. Gdy otrząsnęłam się już całkowicie z szoku, oparłam się ręką o ścianę i przyglądając się oszalałemu aussie, powiedziałam:
- Ona jest niemożliwa... - westchnęłam i podjęłam próbę złapania Nesty. Taeyong przyglądał się temu całemu widowisku. W końcu suczka sama się zatrzymała i patrzyła zdyszana raz na mnie, raz na Tae, nieustannie merdając ogonem.
- Przepraszam za nią - powiedziałam szybko, widząc jakie straty porobiła...
<Tae? XD>
Od Tae cd Roxanne
-Jednym z moich najgorszych wrogów i kimś, kogo nie chciałbym spotykać.- mruknąłem pod nosem.
-Dlaczego?
-Bo to przywołuje złe wspomnienia. O przeszłości...- zamyśliłem się na chwilę.
Dziewczyna nie odpowiedziała, przez chwilę panowała cisza.
-Hm... W sumie jedynym miejscem, którego ci nie pokazałem, są mieszkania niektórych członków... Warto wiedzieć, kto gdzie mieszka, tak na wszelki wypadek.- stwierdziłem, ponownie zmieniając temat.
Postanowiłem zacząć od mojego mieszkania.
<Roxanne? Wybacz, że takie krótkie :c>
-Dlaczego?
-Bo to przywołuje złe wspomnienia. O przeszłości...- zamyśliłem się na chwilę.
Dziewczyna nie odpowiedziała, przez chwilę panowała cisza.
-Hm... W sumie jedynym miejscem, którego ci nie pokazałem, są mieszkania niektórych członków... Warto wiedzieć, kto gdzie mieszka, tak na wszelki wypadek.- stwierdziłem, ponownie zmieniając temat.
Postanowiłem zacząć od mojego mieszkania.
<Roxanne? Wybacz, że takie krótkie :c>
Od Lii cd Tae
Zerknęłam na chłopaka...
-Nie grasz z nimi dalej?-spytałam
-Nie-odparł
-To czemu nie oswajasz tego gada?-dopytywałam
-By ochłonął i rozejrzał się po nowym domku-stwierdził
-Aha...powiedzmy...Sorry za tego jeżyka-powiedziałam wbijając wzrok w chmurkę w kształcie kawałka ciasta (XD)
-Nie ma sprawy...Jak tam rana?-spytał
-Jest okej...nie boli chyba że wywijam akrobacje na ogonie- zaśmiałam się
-A gdzie go ukryłaś?-spytał
-Hmm...To tajemnica zawodowa-mruknęłam
Tae?
-Nie grasz z nimi dalej?-spytałam
-Nie-odparł
-To czemu nie oswajasz tego gada?-dopytywałam
-By ochłonął i rozejrzał się po nowym domku-stwierdził
-Aha...powiedzmy...Sorry za tego jeżyka-powiedziałam wbijając wzrok w chmurkę w kształcie kawałka ciasta (XD)
-Nie ma sprawy...Jak tam rana?-spytał
-Jest okej...nie boli chyba że wywijam akrobacje na ogonie- zaśmiałam się
-A gdzie go ukryłaś?-spytał
-Hmm...To tajemnica zawodowa-mruknęłam
Tae?
Od Tae cd Lii
<400 post :3>
Z niemałym zainteresowaniem spojrzałem na małą bestyjkę zamkniętą w pułapce. Gad miał spokojnie około 160 cm długości, był całkiem potężny, ale smukły. Jego łuski były śnieżnobiałe i lśniące, a oczy dwukolorowe.
Lepiej było go jeszcze nie wypuszczać, więc postanowiłem odnieść go do domu i 'zaprzyjaźnić' się z nim na drugi dzień.
Tymczasem poszedłem poszukać Natalii, która mi gdzieś zniknęła. Jak zwykle dobrze się schowała, bo długo nie mogłem jej znaleźć.
W końcu zobaczyłem ją nad przepaścią niedaleko wodospadu. Podszedłem do niej i klapnąłem obok.
< Lia? Brak weny D: >
Z niemałym zainteresowaniem spojrzałem na małą bestyjkę zamkniętą w pułapce. Gad miał spokojnie około 160 cm długości, był całkiem potężny, ale smukły. Jego łuski były śnieżnobiałe i lśniące, a oczy dwukolorowe.
Lepiej było go jeszcze nie wypuszczać, więc postanowiłem odnieść go do domu i 'zaprzyjaźnić' się z nim na drugi dzień.
Tymczasem poszedłem poszukać Natalii, która mi gdzieś zniknęła. Jak zwykle dobrze się schowała, bo długo nie mogłem jej znaleźć.
W końcu zobaczyłem ją nad przepaścią niedaleko wodospadu. Podszedłem do niej i klapnąłem obok.
< Lia? Brak weny D: >
sobota, 28 maja 2016
Od Lii cd Tae
Wstałam i poszłam obejść te cholerne pułapki...Najpierw węże potem ptaki...Pierwsze 4 pułapki były puste ale jak podeszłam do piątej usłyszałam syk...Ostrożnie podniosłam pułapkę w której wił się ponad metrowy wąż...
-No to będzie ciekawe oswajanie tej bestyjki- mruknęłam przyglądając się gadowi. Czemu Tae dał mi takie proste zadanie? Przecież to nie miało sensu...(XD FAK LODŻIK )Może uważał że jestem słaba? Z pułapką w ręku obeszłam jeszcze pułapki na ptaki ale w nich pusto. Za wcześnie na łowy więc z gadziną wróciłam do reszty.
-Tu masz swoje zadanie- rzuciłam do chłopaka kładąc mu pułapkę na kolana. Minęłam innych i weszłam ponownie w las. Drepcząc ścieżkami skierowałam się w góry,w stronę jodłowego gaju jak zwaliśmy to miejsce. Po jakiś 30 minutach szłam dość stromą ścieżką blisko przepaści (spokojnie jakieś 5 metrów od ścieżki XD) na krańcu owej dróżki była przepaść. Usiadłam mniej więcej 3 metry od krawędzi i spojrzałam w niebo.
-Nie od wszystkich wspomnień da się uciec...Można je zamazać ale nie usunąć-szepnęłam
Tae?
-No to będzie ciekawe oswajanie tej bestyjki- mruknęłam przyglądając się gadowi. Czemu Tae dał mi takie proste zadanie? Przecież to nie miało sensu...(XD FAK LODŻIK )Może uważał że jestem słaba? Z pułapką w ręku obeszłam jeszcze pułapki na ptaki ale w nich pusto. Za wcześnie na łowy więc z gadziną wróciłam do reszty.
-Tu masz swoje zadanie- rzuciłam do chłopaka kładąc mu pułapkę na kolana. Minęłam innych i weszłam ponownie w las. Drepcząc ścieżkami skierowałam się w góry,w stronę jodłowego gaju jak zwaliśmy to miejsce. Po jakiś 30 minutach szłam dość stromą ścieżką blisko przepaści (spokojnie jakieś 5 metrów od ścieżki XD) na krańcu owej dróżki była przepaść. Usiadłam mniej więcej 3 metry od krawędzi i spojrzałam w niebo.
-Nie od wszystkich wspomnień da się uciec...Można je zamazać ale nie usunąć-szepnęłam
Tae?
Od Tae cd Lii
Spojrzałem na dziewczynę krytycznym wzrokiem.
Owszem, chciałem się zemścić, ale Lia była jeszcze ranna, więc nie mogłem być za bardzo chamski. W tym momencie poczułem, jak burczy mi w brzuchu.
-Dam ci fory. W zamian idziesz mi po jedzenie.- stwierdziłem.- Byle dużo.
-Jaja sobie robisz?
-Nie. No już, myk, myk! I sprawdź po drodze czy się coś w pułapki złapało.- machnąłem ręką, poganiając ją.
Dziewczyna rzuciła mi spojrzenie bez wyrazu i wstała z ziemi. Reszta spojrzała na mnie lekko zaskoczona.
-Co to za łatwe zadanie?- prychnął Jace.
-Stary, ona jest ranna. Nie jestem chamem, nie mam zamiaru wyżywać się na rannej kobiecie.- obruszyłem się.
<Lia?>
Owszem, chciałem się zemścić, ale Lia była jeszcze ranna, więc nie mogłem być za bardzo chamski. W tym momencie poczułem, jak burczy mi w brzuchu.
-Dam ci fory. W zamian idziesz mi po jedzenie.- stwierdziłem.- Byle dużo.
-Jaja sobie robisz?
-Nie. No już, myk, myk! I sprawdź po drodze czy się coś w pułapki złapało.- machnąłem ręką, poganiając ją.
Dziewczyna rzuciła mi spojrzenie bez wyrazu i wstała z ziemi. Reszta spojrzała na mnie lekko zaskoczona.
-Co to za łatwe zadanie?- prychnął Jace.
-Stary, ona jest ranna. Nie jestem chamem, nie mam zamiaru wyżywać się na rannej kobiecie.- obruszyłem się.
<Lia?>
piątek, 27 maja 2016
Od Jace'a cd Kingi
Westchnąłem tylko i spojrzałem wyczekująco na Natalię.
-No to o co chodzi?-spytałem
-Nic...chciałam wam w sumie prawidłowo przedstawić Taeyonga- odparła wskazując białogłowego(XD chciałam napisać białogłową ale ciii...)chłopaka stojącego obok niej.
-Przecież go znamy-prychnąłem i oparłem się o ścianę.
-Owszem...ale poznaliście go w...kiepskich okolicznościach- wzruszyła ramionami
-Jestem Kinga-powiedziała dziewczyna podając nowemu rękę
-A ja Jace...-mruknąłem obojętny na chłopaka
-Kretynie może tak milej co? -fuknęła na mnie Natalia
-Oj dobra...dobra...przepraszam pani Wszystkomiwolno-zakpiłem
Kinga?
-No to o co chodzi?-spytałem
-Nic...chciałam wam w sumie prawidłowo przedstawić Taeyonga- odparła wskazując białogłowego(XD chciałam napisać białogłową ale ciii...)chłopaka stojącego obok niej.
-Przecież go znamy-prychnąłem i oparłem się o ścianę.
-Owszem...ale poznaliście go w...kiepskich okolicznościach- wzruszyła ramionami
-Jestem Kinga-powiedziała dziewczyna podając nowemu rękę
-A ja Jace...-mruknąłem obojętny na chłopaka
-Kretynie może tak milej co? -fuknęła na mnie Natalia
-Oj dobra...dobra...przepraszam pani Wszystkomiwolno-zakpiłem
Kinga?
Od Roxanne CD Taeyong'a
Westchnęłam i usiadłam na krawędzi brukowego chodnika. Ściemniło się już zupełnie, a ja nawet nie wiedziałam gdzie będę spać... Znajdzie się jakieś mieszkanko pomyślałam pewna, że wśród tych ruin coś się rzeczywiście znajdzie na tymczasowy nocleg.
- Co tak siedzisz? - zapytał zatrzymując się. W odpowiedzi wzruszyłam ramionami i spojrzałam w bok, choć nie było tam nic godnego szczególnej uwagi.
- Choć - dopowiedział i ruszył dalej. Spojrzałam na niego obojętnym wzrokiem i wstałam. Otrzepałam się i poczłapałam za Taeyong'iem.
- Gdzie teraz? - zapytałam. Chłopak odwrócił lekko w moją stronę głowę i spojrzał na mnie zakłopotanym wzrokiem, po czym znów skierował ją przed siebie nie odpowiadając. Wiedziałam, że nie wiedział gdzie jeszcze mnie zaprowadzić.
- To może chociaż powiesz mi co to był za facet i czego od ciebie chciał?
<Tae? Wena szwankuje xP>
- Co tak siedzisz? - zapytał zatrzymując się. W odpowiedzi wzruszyłam ramionami i spojrzałam w bok, choć nie było tam nic godnego szczególnej uwagi.
- Choć - dopowiedział i ruszył dalej. Spojrzałam na niego obojętnym wzrokiem i wstałam. Otrzepałam się i poczłapałam za Taeyong'iem.
- Gdzie teraz? - zapytałam. Chłopak odwrócił lekko w moją stronę głowę i spojrzał na mnie zakłopotanym wzrokiem, po czym znów skierował ją przed siebie nie odpowiadając. Wiedziałam, że nie wiedział gdzie jeszcze mnie zaprowadzić.
- To może chociaż powiesz mi co to był za facet i czego od ciebie chciał?
<Tae? Wena szwankuje xP>
czwartek, 26 maja 2016
Od Lii cd Tae
-Ej nie no dobra...kto ma jakiś pomysł?-spytała Camila która wylosowała Taeyonga
-Hmm...Ja mam dość ciekawy- wyszczerzyłam się
-Nie...Lia proszę!-jęknął Tae
-No sorry...Co powiesz na siedzenie jeżu?-spytałam
-A gdzie ty nagle jeża znajdziesz?-spytał Jace
-Błagam...Zawsze coś chowam w rękawie...-zaśmiałam się wstając. Podeszłam do krzaków gdzie stała skrzyneczka i wyciągnęłam poduszeczkę wypełnioną igłami...Wszyscy się zdziwili
-Serio myśleliście ze dam zabić prawdziwego jeża?-spytałam
-Nie...-odparli. Tae z miną bólu siedział na tym jeżu...oj musiało boleć XD potem kręcił on...i kurwa po złości losu padło na mnie
-To pewnie teraz się zemścisz...-westchnęłam
Tae?
-Hmm...Ja mam dość ciekawy- wyszczerzyłam się
-Nie...Lia proszę!-jęknął Tae
-No sorry...Co powiesz na siedzenie jeżu?-spytałam
-A gdzie ty nagle jeża znajdziesz?-spytał Jace
-Błagam...Zawsze coś chowam w rękawie...-zaśmiałam się wstając. Podeszłam do krzaków gdzie stała skrzyneczka i wyciągnęłam poduszeczkę wypełnioną igłami...Wszyscy się zdziwili
-Serio myśleliście ze dam zabić prawdziwego jeża?-spytałam
-Nie...-odparli. Tae z miną bólu siedział na tym jeżu...oj musiało boleć XD potem kręcił on...i kurwa po złości losu padło na mnie
-To pewnie teraz się zemścisz...-westchnęłam
Tae?
Od Tae cd Lii
Zaczynało się robić coraz ciekawej. Nie powiem, żebym czuł się
bezpiecznie, bo znając mojego życiowego pecha zaraz dostanie mi się
jakieś najgorsze i najperfidniejsze zadanie.
Jace'owi chyba spodobało się wyzwanie z drzewem, a inny chłopak musiał siłować się z wilkiem Natalii, z którym z resztą przegrał.
-Boję się, co dla mnie wymyślicie.- mruknęła dziewczyna z lekkim uśmiechem.
Chyba też spodziewała się 'trudnego' zadania. Niestety, tak jak przewidywałem, kolejne zadanie padło na mnie. Reszta uśmiechała się szyderczo zastanawiając się, co dla mnie wymyślić...
<Lia?>
Jace'owi chyba spodobało się wyzwanie z drzewem, a inny chłopak musiał siłować się z wilkiem Natalii, z którym z resztą przegrał.
-Boję się, co dla mnie wymyślicie.- mruknęła dziewczyna z lekkim uśmiechem.
Chyba też spodziewała się 'trudnego' zadania. Niestety, tak jak przewidywałem, kolejne zadanie padło na mnie. Reszta uśmiechała się szyderczo zastanawiając się, co dla mnie wymyślić...
<Lia?>
Od Kingi CD Jace'a
Westchnęłam, wstając z kanapy.
- Mam dziwne przeczucia, że coś się stanie. - powiedziałam patrząc przez okno. Jonathan z ciężkim westchnięciem podszedł do mnie i objął mnie od tyłu.
- Zawsze musisz być taką pesymistką? - zapytał. Zaśmiałam się i odwróciłam się w jego stronę.
- Wiesz... to przez Ciebie. Zawiodłam się na twoim przyjacielu. - zaczęłam się droczyć. Złączyłam nasze usta w pocałunku, a chłopak lekko mnie uniósł i przywarł do ściany, całując dekolt.
- Z tego co pamiętam to cieszyłaś się jak idiotka. - dociął mi. Mocniej objęłam go nogami i sięgnęłam ręką do jego spodni.
Nagle ktoś zapukał w drzwi i cała atmosfera prysła. Jace mnie odstawił na kanapę, a sam poszedł otworzyć drzwi. Zerkałam z pokoju kto mógł nas odwiedzić.
- No cześć! - usłyszałam głos Natalii, a zaraz weszła do pokoju. Przywitałyśmy się, a za nią wszedł jeszcze ten sam nowy chłopak, którego już spotkałam. W dosyć dziwnych okolicznościach, nie żebym czepiała się szczegółów.
Jace? MYŚL XDD
- Mam dziwne przeczucia, że coś się stanie. - powiedziałam patrząc przez okno. Jonathan z ciężkim westchnięciem podszedł do mnie i objął mnie od tyłu.
- Zawsze musisz być taką pesymistką? - zapytał. Zaśmiałam się i odwróciłam się w jego stronę.
- Wiesz... to przez Ciebie. Zawiodłam się na twoim przyjacielu. - zaczęłam się droczyć. Złączyłam nasze usta w pocałunku, a chłopak lekko mnie uniósł i przywarł do ściany, całując dekolt.
- Z tego co pamiętam to cieszyłaś się jak idiotka. - dociął mi. Mocniej objęłam go nogami i sięgnęłam ręką do jego spodni.
Nagle ktoś zapukał w drzwi i cała atmosfera prysła. Jace mnie odstawił na kanapę, a sam poszedł otworzyć drzwi. Zerkałam z pokoju kto mógł nas odwiedzić.
- No cześć! - usłyszałam głos Natalii, a zaraz weszła do pokoju. Przywitałyśmy się, a za nią wszedł jeszcze ten sam nowy chłopak, którego już spotkałam. W dosyć dziwnych okolicznościach, nie żebym czepiała się szczegółów.
Jace? MYŚL XDD
Od Jace'a cd Kingi
-Też cię kocham mała-szepnąłem obejmując ją i przyciągając do siebie
-Tylko nie mała-zaśmiała się
-Oj dobrze olbrzymie kochany-odparłem ze śmiechem
-Jace!-krzyknęła i pacnęła mnie w ramie
-Oj dobra...dobra...-wyszczerzyłem się radośnie i pocałowałem ją.
-No mam nadzieję- stwierdziła
-Nadzieja mat...nie dobra XD nie powiem tego- mruknąłem
-No mam nadzieję -powtórzyła się
-Jesteś moja małą księżniczką-szepnąłem zachrypniętym głosem całując sią
Kinga??
Weno!! Wer ar ju!! XD
-Tylko nie mała-zaśmiała się
-Oj dobrze olbrzymie kochany-odparłem ze śmiechem
-Jace!-krzyknęła i pacnęła mnie w ramie
-Oj dobra...dobra...-wyszczerzyłem się radośnie i pocałowałem ją.
-No mam nadzieję- stwierdziła
-Nadzieja mat...nie dobra XD nie powiem tego- mruknąłem
-No mam nadzieję -powtórzyła się
-Jesteś moja małą księżniczką-szepnąłem zachrypniętym głosem całując sią
Kinga??
Weno!! Wer ar ju!! XD
Od Lii cd Tae
Tae pomału(bo pomału XD) zaczął się do mnie dobierać...
-Te coś za chętnie każesz mi zdejmować ubrania-zaśmiałam się zmuszona zdjąć koszulkę. Siedzenie na staniku nie za szczególnie mi przeszkadzało jednak ten wzrok pedobera zrobiony przez Aleca mnie rozpraszał
-Kurwa Alec nie patrz się na mnie jak na dziwkę z pod latarni-warknęłam wkurwiona gdy od pięciu minut nie robił niczego innego
-Ojć...sorry-odparł i spojrzał w swoje karty...przewróciłam oczami i spojrzałam na karty. Uśmiechnęłam się i rozejrzałam po grupie.
-Jace...tak jak ci obiecałam...Wyskakuj z gaci -wyszczerzyłam się
-Uuuuuuuuu!-zawołali wszyscy. Jace tylko uśmiechnął się i jak gdyby nigdy nic zdjął gatki.
-Natalia! Czemu on!-żachnęła Kinga
-Obiecałam mu to jak mnie wkurwił to ma-odparłam. Graliśmy dalej...coraz więcej osób traciło bieliznę i było...no coraz ciekawiej XD
-Lia mam złe wieści...Pokazuj majtki-wyszczerzył się Tae
-Hmm...ciekawa opcja ale tylko pod warunkiem że kurwa Alec nie będzie się gapił bo to żenujące- odparłam i ściągnęłam spodnie. Gdy doszło do tego że tylko 4 osoby miały bieliznę (ja,Tae,Tobias i Kinga) skończyliśmy grę. Każdy się ubrał i ogarnął po widoczkach xP zaczęliśmy grać w butelkę. Znów było zabawnie...Najpierw Alec musiał zjeść trawę,Tobias pocałować Aleca w tyłek a Jace udawał że gwałci drzewo...potem Kureji tańczyła taniec kurczaka...
-Aż sie boję co dla mnie wymyślicie-mruknęłam
Tae?
-Te coś za chętnie każesz mi zdejmować ubrania-zaśmiałam się zmuszona zdjąć koszulkę. Siedzenie na staniku nie za szczególnie mi przeszkadzało jednak ten wzrok pedobera zrobiony przez Aleca mnie rozpraszał
-Kurwa Alec nie patrz się na mnie jak na dziwkę z pod latarni-warknęłam wkurwiona gdy od pięciu minut nie robił niczego innego
-Ojć...sorry-odparł i spojrzał w swoje karty...przewróciłam oczami i spojrzałam na karty. Uśmiechnęłam się i rozejrzałam po grupie.
-Jace...tak jak ci obiecałam...Wyskakuj z gaci -wyszczerzyłam się
-Uuuuuuuuu!-zawołali wszyscy. Jace tylko uśmiechnął się i jak gdyby nigdy nic zdjął gatki.
-Natalia! Czemu on!-żachnęła Kinga
-Obiecałam mu to jak mnie wkurwił to ma-odparłam. Graliśmy dalej...coraz więcej osób traciło bieliznę i było...no coraz ciekawiej XD
-Lia mam złe wieści...Pokazuj majtki-wyszczerzył się Tae
-Hmm...ciekawa opcja ale tylko pod warunkiem że kurwa Alec nie będzie się gapił bo to żenujące- odparłam i ściągnęłam spodnie. Gdy doszło do tego że tylko 4 osoby miały bieliznę (ja,Tae,Tobias i Kinga) skończyliśmy grę. Każdy się ubrał i ogarnął po widoczkach xP zaczęliśmy grać w butelkę. Znów było zabawnie...Najpierw Alec musiał zjeść trawę,Tobias pocałować Aleca w tyłek a Jace udawał że gwałci drzewo...potem Kureji tańczyła taniec kurczaka...
-Aż sie boję co dla mnie wymyślicie-mruknęłam
Tae?
Od Kingi CD Jace'a
Przytaknęłam cicho się śmiejąc. Nie chce myśleć o tym co będzie, gdy zniknie. On nie może zniknąć. Musi żyć!
- Nigdy mi nie mów, że Cię zabraknie! - ostrzegłam go.
- Nie mogę obiecać, ale się postaram. - szturchnął mnie w ramię.
* W domu *
Leżałam wtulona w Jonathana na kanapie i delikatnie jeździłam palcami po jego torsie.
- O czym myślisz? - zapytał w pewnym momencie, odgarniając włosy z mojej twarzy. Popatrzyłam na niego i lekko się uśmiechnęłam.
- O niczym i jednocześnie wszystkim. - odpowiedziałam.
- Filozof z Ciebie... - szepnął na wpół śmiechem i delikatnie pocałował mnie w czoło.
- Kocham Cię, bardzo. - pocałowałam go delikatnie i mocniej się w niego wtuliłam.
Jace? Moja wena też sobie wakacje zrobiła...
- Nigdy mi nie mów, że Cię zabraknie! - ostrzegłam go.
- Nie mogę obiecać, ale się postaram. - szturchnął mnie w ramię.
* W domu *
Leżałam wtulona w Jonathana na kanapie i delikatnie jeździłam palcami po jego torsie.
- O czym myślisz? - zapytał w pewnym momencie, odgarniając włosy z mojej twarzy. Popatrzyłam na niego i lekko się uśmiechnęłam.
- O niczym i jednocześnie wszystkim. - odpowiedziałam.
- Filozof z Ciebie... - szepnął na wpół śmiechem i delikatnie pocałował mnie w czoło.
- Kocham Cię, bardzo. - pocałowałam go delikatnie i mocniej się w niego wtuliłam.
Jace? Moja wena też sobie wakacje zrobiła...
Od Tae cd Lii
Jako iż była wiosna, pogoda dopisywała.
Było ciepło, więc siedzenie w samych bokserkach aż tak mi nie przeszkadzało.
Irytowało mnie jednak to, że siedziałem tak w gronie nowo poznanych ludzi. Lia wyglądała na bardzo zadowoloną z siebie.
Ostatecznie jednej z dziewczyn udało się dobrać do brata Natalii, a ja sam w końcu dorwałem ją.
I tak miała nad nami przewagę, ale to już było coś.
Uśmiechnąłem się do niej zaczepnie, widząc jej zdziwienie, gdy nareszcie mi się udało. Nie doceniła mnie i to był jej błąd.
-Gramy dalej, czy już wszyscy mają dość?- spytał Tobias
Razem z Natalią i Jace'em popatrzyliśmy na siebie, a potem na resztę grupy.
-Gramy dalej.- stwierdziliśmy jednogłośnie.
<Lia?>
Było ciepło, więc siedzenie w samych bokserkach aż tak mi nie przeszkadzało.
Irytowało mnie jednak to, że siedziałem tak w gronie nowo poznanych ludzi. Lia wyglądała na bardzo zadowoloną z siebie.
Ostatecznie jednej z dziewczyn udało się dobrać do brata Natalii, a ja sam w końcu dorwałem ją.
I tak miała nad nami przewagę, ale to już było coś.
Uśmiechnąłem się do niej zaczepnie, widząc jej zdziwienie, gdy nareszcie mi się udało. Nie doceniła mnie i to był jej błąd.
-Gramy dalej, czy już wszyscy mają dość?- spytał Tobias
Razem z Natalią i Jace'em popatrzyliśmy na siebie, a potem na resztę grupy.
-Gramy dalej.- stwierdziliśmy jednogłośnie.
<Lia?>
Od Jace'a cd Kingi
Jechałem zamyślony dalej...Od kiedy znam Kingę całe moje życie stanęło na głowie...
-Kinga...-zacząłem
-Tak?-spytała
-Co byś zrobiła gdybym umarł?-spytałem
-Sama nie wiem...na pewno bym się załamała-stwierdziła
-Aha...-mruknąłem
-A czemu pytasz?-zmarszczyła brwii
-Tak tylko z ciekawości-wzruszyłem ramionami.
-Jace co ty planujesz?-naciskała dziewczyna
-Oj mówię spokojnie piękna ty moja-zaśmiałem się patrząc na nią
-Przy tobie nie da się być spokojnym -uśmiechnęła się
-Wiem...Mój urok oszałamia i rozprasza- wyszczerzyłem sie
Kinga?
<XD ja zgubic wontek ty pomóż!>
-Kinga...-zacząłem
-Tak?-spytała
-Co byś zrobiła gdybym umarł?-spytałem
-Sama nie wiem...na pewno bym się załamała-stwierdziła
-Aha...-mruknąłem
-A czemu pytasz?-zmarszczyła brwii
-Tak tylko z ciekawości-wzruszyłem ramionami.
-Jace co ty planujesz?-naciskała dziewczyna
-Oj mówię spokojnie piękna ty moja-zaśmiałem się patrząc na nią
-Przy tobie nie da się być spokojnym -uśmiechnęła się
-Wiem...Mój urok oszałamia i rozprasza- wyszczerzyłem sie
Kinga?
<XD ja zgubic wontek ty pomóż!>
Od Lii cd Tae
Jace wystrzelił do przodu. Ja tylko wzięłam z ziemi bluzę i poszłam za nim.
-Debilu to nie wyścigi! Zwolnij dupę bo ci nogi pourywam i karzę zjeść na ognisku!- warknęłam gdy Jace zaczął biec
-Nie słyszę cię zajączku!-zaśmiał się przyspieszając
-Ja ci kurwa dam zajączku! Jako pierwszy kurwa pokażesz co masz pod ubraniami-warknęłam po czym gwizdnęłam po chwili przybiegł Sillen
-Sillen...Bierz Jace'a!-krzyknęłam a wilk skoczył do przodu za chłopakiem
-Nie za ostro?-spytał Tae
-Spokojnie tylko go powali-odparłam i zaczęłam biec. Tae szybko zrównał się ze mną.
-Kurwa! Natalia bierz tego kundla ze mnie!-krzyknął Jace leżąc na ziemi
-Pieprz się...Musisz go jakoś przekupić...nie spóźnij się-zakpiłam mijając go. Jace podstawił mi nogę i ległam na ziemi.
-Weź go!-zarządał
-Kur...ja pier...ty blond skurwysynie -jęknęłam czując rwanie w ranie na brzuchu
-Natalia wszystko gra?-spytał Tae
-Nie kurwa...nie mam instrumentów to nic nie gra- odparłam podnosząc się
-Weźmiesz go?-spytał błagalnie Jace
-Za chuja go teraz nie wezmę. Sill możesz nawet ugryźć tu i ówdzie -warknęłam. Basior zamachał ogonem i pokazał zęby. Jace przełknął śline i spojrzał się na mnie
-Nitka ja chcę mieć jeszcze dzieci...-jęknął błagalnie
-To bądź grzeczny...-wzruszyłam ramionami i poszłam dalej. Większość grupy siedziała przy ognisku i gadała. Wszyscy jak jeden mąż spojrzeli się za idącego obok mnie Taeyonga
-Nowy?-spytała Kinga podchodząc
-Jak widać...-stwierdziłam
-Mam gitarę :3 Kto ma głos do śpiewania?-spytał Alec
-Natalia!-krzyknął Tobias
-Też cię kocham braciszku...-jęknęłam cicho
-Śpiewasz?-spytał Tae
-Bardziej dla siebie...-mruknęłam
-To gramy?-spytał Alec
-Ale co gramy?-spytała Kureji
-Starą piosenkę z przed lat. Kojarzysz morzę "Dach"?-spytała Camila
-Pewnie że tak- stwierdził Alec
-Tae dołączysz?-spytałam
-A mam inny wybór?-odparł
-Nie...Stary nie masz-odparł Tobias
-Eh...Miejmy to za sobą i zagrajmy w pokera-odparłam
~PO TEJ PIOSENCE XP~
-Natka...Widziałaś Jonathana?-spytała Kinga
-O...zapomniałam o nim...-zaśmiałam się i zawołałam- Sillen! Puść go już!
Po pięciu minutach przyszedł Jace cały w ślinie
-Natalia zginiesz....-warknął podchodząc do mnie. Widziałam jak wszyscy się napięli
-Dawaj ciołku. Nawet ranna skopie ci dupsko-przyjęłam wyzwanie.
-Zaraz...jaka ranna?-zdziwił sie
-Pfff...Jet chciał zrobić ze mnie szaszłyka-odparłam i dodałam- O...a więc szukasz powodu by nie walczyć hę?
-Nie będę bił bezbronnej-rzucił oschle
-Ja ci dam bezbronną- odparłam i błyskawicznie wykręciłam mu rękę...Opłacało się chodzić na samoobronę...
-Nitka odpuść mu-powiedział Tobias. Puściłam Jace'a i usiadłam na trawie koło brata a Tae usiadł obok mnie.
-Zaczynamy grę- uśmiechnęłam się wyciagajac karty
~jakieś 3 godziny później~
Wszyscy niemalże siedzieli na bieliźnie...tylko ja i Tobias mieliśmy ubrania...
-No no...są widoczki-zaśmiała się Kureji
-Łojtam...Widziałam gorsze rzeczy-wykpiłam to
Tae??
-Debilu to nie wyścigi! Zwolnij dupę bo ci nogi pourywam i karzę zjeść na ognisku!- warknęłam gdy Jace zaczął biec
-Nie słyszę cię zajączku!-zaśmiał się przyspieszając
-Ja ci kurwa dam zajączku! Jako pierwszy kurwa pokażesz co masz pod ubraniami-warknęłam po czym gwizdnęłam po chwili przybiegł Sillen
-Sillen...Bierz Jace'a!-krzyknęłam a wilk skoczył do przodu za chłopakiem
-Nie za ostro?-spytał Tae
-Spokojnie tylko go powali-odparłam i zaczęłam biec. Tae szybko zrównał się ze mną.
-Kurwa! Natalia bierz tego kundla ze mnie!-krzyknął Jace leżąc na ziemi
-Pieprz się...Musisz go jakoś przekupić...nie spóźnij się-zakpiłam mijając go. Jace podstawił mi nogę i ległam na ziemi.
-Weź go!-zarządał
-Kur...ja pier...ty blond skurwysynie -jęknęłam czując rwanie w ranie na brzuchu
-Natalia wszystko gra?-spytał Tae
-Nie kurwa...nie mam instrumentów to nic nie gra- odparłam podnosząc się
-Weźmiesz go?-spytał błagalnie Jace
-Za chuja go teraz nie wezmę. Sill możesz nawet ugryźć tu i ówdzie -warknęłam. Basior zamachał ogonem i pokazał zęby. Jace przełknął śline i spojrzał się na mnie
-Nitka ja chcę mieć jeszcze dzieci...-jęknął błagalnie
-To bądź grzeczny...-wzruszyłam ramionami i poszłam dalej. Większość grupy siedziała przy ognisku i gadała. Wszyscy jak jeden mąż spojrzeli się za idącego obok mnie Taeyonga
-Nowy?-spytała Kinga podchodząc
-Jak widać...-stwierdziłam
-Mam gitarę :3 Kto ma głos do śpiewania?-spytał Alec
-Natalia!-krzyknął Tobias
-Też cię kocham braciszku...-jęknęłam cicho
-Śpiewasz?-spytał Tae
-Bardziej dla siebie...-mruknęłam
-To gramy?-spytał Alec
-Ale co gramy?-spytała Kureji
-Starą piosenkę z przed lat. Kojarzysz morzę "Dach"?-spytała Camila
-Pewnie że tak- stwierdził Alec
-Tae dołączysz?-spytałam
-A mam inny wybór?-odparł
-Nie...Stary nie masz-odparł Tobias
-Eh...Miejmy to za sobą i zagrajmy w pokera-odparłam
~PO TEJ PIOSENCE XP~
-Natka...Widziałaś Jonathana?-spytała Kinga
-O...zapomniałam o nim...-zaśmiałam się i zawołałam- Sillen! Puść go już!
Po pięciu minutach przyszedł Jace cały w ślinie
-Natalia zginiesz....-warknął podchodząc do mnie. Widziałam jak wszyscy się napięli
-Dawaj ciołku. Nawet ranna skopie ci dupsko-przyjęłam wyzwanie.
-Zaraz...jaka ranna?-zdziwił sie
-Pfff...Jet chciał zrobić ze mnie szaszłyka-odparłam i dodałam- O...a więc szukasz powodu by nie walczyć hę?
-Nie będę bił bezbronnej-rzucił oschle
-Ja ci dam bezbronną- odparłam i błyskawicznie wykręciłam mu rękę...Opłacało się chodzić na samoobronę...
-Nitka odpuść mu-powiedział Tobias. Puściłam Jace'a i usiadłam na trawie koło brata a Tae usiadł obok mnie.
-Zaczynamy grę- uśmiechnęłam się wyciagajac karty
~jakieś 3 godziny później~
Wszyscy niemalże siedzieli na bieliźnie...tylko ja i Tobias mieliśmy ubrania...
-No no...są widoczki-zaśmiała się Kureji
-Łojtam...Widziałam gorsze rzeczy-wykpiłam to
Tae??
Od Tae cd Lii
-Trenowałaś... grę w rozbieranego pokera?- zamrugałem zdziwiony.
-Tak, a co?- odparła.
-No... dobra, nie ważne.- machnąłem ręką.
-A co, boisz się?- spytał Jace mierząc mnie wzrokiem.
Zmrużyłem lekko oczy uważnie mu się przyglądając..
"Jace. Cham. Irytujący, lepiej się nie zbliżać"- zanotowałem w pamięci. Uniosłem lekko głowę.
-Ja mam się bać? Myślisz, że nigdy w to nie grałem? Prawdą jest, że przez ostatnie kilka lat raczej nie miałem takiej możliwości, ale z pewnością się nie boję.- prychnąłem.
-No to co, idziemy?- spytał chłopak.
-Pewnie. Prowadźcie.- mruknąłem.
<Natalia?>
-Tak, a co?- odparła.
-No... dobra, nie ważne.- machnąłem ręką.
-A co, boisz się?- spytał Jace mierząc mnie wzrokiem.
Zmrużyłem lekko oczy uważnie mu się przyglądając..
"Jace. Cham. Irytujący, lepiej się nie zbliżać"- zanotowałem w pamięci. Uniosłem lekko głowę.
-Ja mam się bać? Myślisz, że nigdy w to nie grałem? Prawdą jest, że przez ostatnie kilka lat raczej nie miałem takiej możliwości, ale z pewnością się nie boję.- prychnąłem.
-No to co, idziemy?- spytał chłopak.
-Pewnie. Prowadźcie.- mruknąłem.
<Natalia?>
Od Lii cd Tae
-Owszem czuję się lepiej...I jak chcesz to możemy wracać...-odparłam. Potrząsnęłam głową by pobyć się ostatnich mroczków.
-Ufff...nie strasz tak więcej- odparł z wyraźną ulgą
-Nie licz na to dekielku- odparłam z uśmiechem
-Nie....-jęknął
-Mówiłam już...jestem szmatą i tyle- mruknęłam
-Nie mów tak-powiedział
-Będę. Przestane jak mi obetniesz język lub zabijesz- stwierdziłam
-Eh...nie odpuścisz co?-spytał
-Brawo Szerloku...Ona nigdy nie odpuszcza- usłyszałam głos ze ścieżki i zobaczyłam Jace'a
-Mam to po tobie...Gdzie Kinga?-spytałam
-Mogłem cię nie wychowywać na moje podobieństwo mała...-mruknął
-Mała to jest twoja pała-zakpiłam
-A co Widziałaś?? B)- spytał
-Nie...Kinga mi powiedziała...Poza tym Jace to Tae Tae to Jace...-przedstawiłam ich sobie
Jace zmierzył chłopaka krytycznym wzrokiem,po czym przeniósł go na mnie
-Myślałem że nie zadajesz się z debilami-stwierdził
-Gdyby tak było to bym się do ciebie nie zbliżała debilu-odgryzłam się
-W sumie racja...Dobra masz może karty i butelkę?-spytał
-No mam a co-odparłam
-Na ognisku będzie rozbierany poker i gra w butelkę-wyszczerzył sie Jace
-Rozbierany poker??-zbaraniał Tae
-Tak...Taka nasza wersja... Od tej wpadki jak Jace mnie rozebrał dwa lata temu trenowałam i jestem mistrzem B) Bójcie się chłopcy bo będą widoki-zaśmiałam się
Tae??
-Ufff...nie strasz tak więcej- odparł z wyraźną ulgą
-Nie licz na to dekielku- odparłam z uśmiechem
-Nie....-jęknął
-Mówiłam już...jestem szmatą i tyle- mruknęłam
-Nie mów tak-powiedział
-Będę. Przestane jak mi obetniesz język lub zabijesz- stwierdziłam
-Eh...nie odpuścisz co?-spytał
-Brawo Szerloku...Ona nigdy nie odpuszcza- usłyszałam głos ze ścieżki i zobaczyłam Jace'a
-Mam to po tobie...Gdzie Kinga?-spytałam
-Mogłem cię nie wychowywać na moje podobieństwo mała...-mruknął
-Mała to jest twoja pała-zakpiłam
-A co Widziałaś?? B)- spytał
-Nie...Kinga mi powiedziała...Poza tym Jace to Tae Tae to Jace...-przedstawiłam ich sobie
Jace zmierzył chłopaka krytycznym wzrokiem,po czym przeniósł go na mnie
-Myślałem że nie zadajesz się z debilami-stwierdził
-Gdyby tak było to bym się do ciebie nie zbliżała debilu-odgryzłam się
-W sumie racja...Dobra masz może karty i butelkę?-spytał
-No mam a co-odparłam
-Na ognisku będzie rozbierany poker i gra w butelkę-wyszczerzył sie Jace
-Rozbierany poker??-zbaraniał Tae
-Tak...Taka nasza wersja... Od tej wpadki jak Jace mnie rozebrał dwa lata temu trenowałam i jestem mistrzem B) Bójcie się chłopcy bo będą widoki-zaśmiałam się
Tae??
Od Tae cd Lii
Wystraszyłem się, że Natalia tak długo nie wypływa na powierzchnię. Zanurkowałem i zobaczyłem, że dziewczyna zaczyna tracić przytomność. Zdenerwowany zacząłem szybciej płynąć w jej stronę. Chwyciłem ją za ramię i zacząłem ciągnąć ku górze, po chwili wyciągając ją na brzeg.
Przeciągnąłem ją na piasek i przyklęknąłem obok.
-O boże, co robić...?- zacząłem gadać sam do siebie.- Oddycha? Trochę słabo... Ugh, nie lubię takich sytuacji...
Rozejrzałem się, właściwie to sam nie wiem po co. Spojrzałem niepewnie na nieprzytomną dziewczynę.
-Ech... sztuczne oddychanie...?
Delikatnie położyłem jej dłoń na czole i chwyciłem ją za brodę, lekko odchylając jej głowę.
Pochyliłem się nad nią i już miałem zacząć reanimację, ale w tym momencie dostałem z liścia.
Usiadłem zaskoczony na ziemi i usłyszałem kaszel Lii. Dziewczyna sama odzyskała przytomność.
-Idioto, co ty robisz?- wykrztusiła.
-Próbowałem cię ratować. Nie strasz mnie tak więcej!- jęknąłem.- Serio mnie przeraziłaś. Dobrze się czujesz? Może już wrócimy?
<Lia?>
Od Lii cd Tae
-Tylko uważaj...tam jest od groma pijawek- powiedziałam
-Hmmm...wolę pijawki niż podtopienie- odparł
-Jak tam chcesz...-wzruszyłam ramionami. Zdjęłam bluzę i zostałam na samym podkoszulku i spodniach. Weszłam na skarpę nad jeziorem i wzięłam rozbieg. Wskoczyłam do wody na główkę i błyskawicznie pochłonęła mnie zimna ton jeziora. Do dna zostały mi jakieś dwa metry... Po sekundzie namysłu popłynęłam w dół. Co było na dnie? Duuużo rzeczy. Rybki,skały,piasek,wodorosty...Spojrzałam w górę. Gdzieś zamajaczyła mi sylwetka Tae ale nie przejmowałam się nim za bardzo... Rozejrzałam się przy dnie i dostrzegłam jakieś wejście do jaskini...Miałam dwie opcje. Ryzykować i tam płynąć mimo iż już zaczynało mnie palić w płucach z braku powietrza albo wynurzyć się i zaczerpnąć tchu i wtedy zobaczyć. Walić to...Popłynęłam w kierunku jaskini i wpłynęłam do niej. Kończyła się ślepym zułkiem
~Kurwa!~zaklęłam w myślach i zaczęłam zawracać. Coraz bardziej bolały mnie płuca łaknące powietrza...Ledwo wypłynęłam z jaskini gdy zaczęło mi się ściemniać przed oczami...minuta do utraty przytomności,kolejna do nieodwracalnych zmian w mózgu i jeszcze jedna na zgon...Tak. Mam jakieś trzy minuty...Zaczęłam płynąć ku powierzchni ale wiedziałam że nie zdążę...Ile mi zostało? Jakieś 30 sekund nim odpłynę...znaczy stracę przytomność. Jakaś twarz zamajaczyła mi przed oczami. Ktoś chwycił mnie za rękę i zaczął ciągnąc ku górze...
Tae??
-Hmmm...wolę pijawki niż podtopienie- odparł
-Jak tam chcesz...-wzruszyłam ramionami. Zdjęłam bluzę i zostałam na samym podkoszulku i spodniach. Weszłam na skarpę nad jeziorem i wzięłam rozbieg. Wskoczyłam do wody na główkę i błyskawicznie pochłonęła mnie zimna ton jeziora. Do dna zostały mi jakieś dwa metry... Po sekundzie namysłu popłynęłam w dół. Co było na dnie? Duuużo rzeczy. Rybki,skały,piasek,wodorosty...Spojrzałam w górę. Gdzieś zamajaczyła mi sylwetka Tae ale nie przejmowałam się nim za bardzo... Rozejrzałam się przy dnie i dostrzegłam jakieś wejście do jaskini...Miałam dwie opcje. Ryzykować i tam płynąć mimo iż już zaczynało mnie palić w płucach z braku powietrza albo wynurzyć się i zaczerpnąć tchu i wtedy zobaczyć. Walić to...Popłynęłam w kierunku jaskini i wpłynęłam do niej. Kończyła się ślepym zułkiem
~Kurwa!~zaklęłam w myślach i zaczęłam zawracać. Coraz bardziej bolały mnie płuca łaknące powietrza...Ledwo wypłynęłam z jaskini gdy zaczęło mi się ściemniać przed oczami...minuta do utraty przytomności,kolejna do nieodwracalnych zmian w mózgu i jeszcze jedna na zgon...Tak. Mam jakieś trzy minuty...Zaczęłam płynąć ku powierzchni ale wiedziałam że nie zdążę...Ile mi zostało? Jakieś 30 sekund nim odpłynę...znaczy stracę przytomność. Jakaś twarz zamajaczyła mi przed oczami. Ktoś chwycił mnie za rękę i zaczął ciągnąc ku górze...
Tae??
Od Tae cd Lii
Mina Natalii była co najmniej podejrzana. Byłem niemalże pewny, że gdy
tylko tam dojdziemy wepchnie mnie do wody albo spróbuje mnie podtopić.
Mimo to ruszyłem za nią niepewnym krokiem. Wyglądało na to, że świetnie zna każdą tutejszą drogę.
Wypadałoby, żebym ja też zaczął je w końcu rozróżniać.
Przez całą drogę próbowałem jakoś ją zagadnąć, ale ona cały czas mnie ignorowała i uśmiechała się złowieszczo.
Gdy dotarliśmy do jeziora na wszelki wypadek odszedłem na bezpieczną odległość. Szybko ściągnąłem bluzę i już miałem wskoczyć do wody, gdy usłyszałem za sobą głos Natalii.
<Lia? Nie zabijaj mnie x')>
Mimo to ruszyłem za nią niepewnym krokiem. Wyglądało na to, że świetnie zna każdą tutejszą drogę.
Wypadałoby, żebym ja też zaczął je w końcu rozróżniać.
Przez całą drogę próbowałem jakoś ją zagadnąć, ale ona cały czas mnie ignorowała i uśmiechała się złowieszczo.
Gdy dotarliśmy do jeziora na wszelki wypadek odszedłem na bezpieczną odległość. Szybko ściągnąłem bluzę i już miałem wskoczyć do wody, gdy usłyszałem za sobą głos Natalii.
<Lia? Nie zabijaj mnie x')>
Od Lii cd Tae
-Tortury powiadasz??-spytałam
-Yyy...można uznać ze nie było pytania?-odparł z leksza wystraszony
-Chyba nie...jeszcze do tego wrócimy- stwierdziłam
-To się wkopałem-mruknął
-Możliwe- zaśmiałam się i dodałam- A odbiegając od tematu...jesteś cholernie klejący od tej coli
-Twoja wina- odparł z uśmiechem
-Możliwe...teraz przez ciebie też się lepie...*tu przerwa na szyderczy uśmiech xD*...co powiesz na wypad nad jezioro?-spytałam
-Jezioro? Może być...-odparł po chwili namysłu. Wyplątałam się z jego niedźwiedziego uścisku i ukryłam diabelski uśmiech...
-Znasz drogę czy może będzie tak jak w mieście?-spytałam
-Yyyy...zdam się na ciebie- odparł
-Aha...To idziemy- rzuciłam i poszłam.
Tae??
<Tortury hę?? >
-Yyy...można uznać ze nie było pytania?-odparł z leksza wystraszony
-Chyba nie...jeszcze do tego wrócimy- stwierdziłam
-To się wkopałem-mruknął
-Możliwe- zaśmiałam się i dodałam- A odbiegając od tematu...jesteś cholernie klejący od tej coli
-Twoja wina- odparł z uśmiechem
-Możliwe...teraz przez ciebie też się lepie...*tu przerwa na szyderczy uśmiech xD*...co powiesz na wypad nad jezioro?-spytałam
-Jezioro? Może być...-odparł po chwili namysłu. Wyplątałam się z jego niedźwiedziego uścisku i ukryłam diabelski uśmiech...
-Znasz drogę czy może będzie tak jak w mieście?-spytałam
-Yyyy...zdam się na ciebie- odparł
-Aha...To idziemy- rzuciłam i poszłam.
Tae??
<Tortury hę?? >
Od Tae cd Lii
Poszedłem za Natalią, która ruszyła bardzo szybkim tempem.
-Tak, wiem... Widać, że tobie nie jest łatwo. Każdy tutaj z pewnością miał ciężką przeszłość...- mruknąłem.- Dlatego tym bardziej przepraszam cię za mój... odpał...
Przez moment przypomniałem sobie obraz zakrwawionego noża wbijającego się w deski tuż obok mojej głowy. Zadrżałem lekko i potrząsnąłem głową.
-Już ci wybaczyłam. Nie mędź mi teraz o tym, bo zmienię zdanie.
-Dobra, ale ty przestań obrażać samą siebie.- odparłem.
-Nie przestanę, bo taka jest prawda! Jestem szmatą i tyle.
Chwyciłem za jej ramię, przyciągając ją do siebie. Przytuliłem ją mocno, lekko opierając brodę na jej barku.
-To kłamstwo. Nie jesteś szmatą. Jesteś odważną i wartościową osobą. Dla mnie zawsze taka będziesz...- powiedziałem cicho.- I nigdy nie zmienię zdania, nawet jeśli postanowisz mnie torturować.
<Lia?>
Od Lii cd Tae
~Nie...nie powinnam...kurwa nie...Odpieprz się i tyle...~przeszło mi przez myśl. Westchnęłam cicho...Co ja kurwa wyprawiam...Przyklękłam i spojrzałam na niego.
-Masz dzisiaj cholernego farta-powiedziałam cicho. Pomogłam mu wstać.
-Dziękuję-szepnął
-Nie dziękuj ...nie warto. Jestem zwykłą szmatą i tyle- prychnęłam podchodząc do konia. Popuściłam popręg na ostatnią dziurkę i wypięłam wędzidło z ogłowia.
-Nie mów tak- odparł Tae podchodząc
-Jestem szmatą i tyle. Taka jest prawda i nic ani nikt tego nie zmieni- odparłam zabezpieczając strzemiona i wodze i dodałam do konia- A ty przyjacielu wracaj do domu. Niedługo przyjdę, obiecuje.
Ogier parsknął i skubnął moje ramie. Odsunęłam jego pysk więc niechętnie pokłusował z gracja do stajni.
-Nie jesteś szmatą- stwierdził Tae
-Jestem...tak samo jak ty jesteś zdrowo kopnięty-odparłam z lekkim uśmiechem
-Tia...to jest możliwie... ale tylko to że jestem kopnięty- odparł
-Oj nie ściemniaj mi tu. Znam siebie lepiej niż kto inny. Codziennie mam inną maskę a czasami zmieniam je w jednej sekundzie o czym sam się przekonałeś. A wiesz czemu? Bo kurwa nie raz życie dało mi ostro popalić. -rzuciłam i ruszyłam
Tae?
-Masz dzisiaj cholernego farta-powiedziałam cicho. Pomogłam mu wstać.
-Dziękuję-szepnął
-Nie dziękuj ...nie warto. Jestem zwykłą szmatą i tyle- prychnęłam podchodząc do konia. Popuściłam popręg na ostatnią dziurkę i wypięłam wędzidło z ogłowia.
-Nie mów tak- odparł Tae podchodząc
-Jestem szmatą i tyle. Taka jest prawda i nic ani nikt tego nie zmieni- odparłam zabezpieczając strzemiona i wodze i dodałam do konia- A ty przyjacielu wracaj do domu. Niedługo przyjdę, obiecuje.
Ogier parsknął i skubnął moje ramie. Odsunęłam jego pysk więc niechętnie pokłusował z gracja do stajni.
-Nie jesteś szmatą- stwierdził Tae
-Jestem...tak samo jak ty jesteś zdrowo kopnięty-odparłam z lekkim uśmiechem
-Tia...to jest możliwie... ale tylko to że jestem kopnięty- odparł
-Oj nie ściemniaj mi tu. Znam siebie lepiej niż kto inny. Codziennie mam inną maskę a czasami zmieniam je w jednej sekundzie o czym sam się przekonałeś. A wiesz czemu? Bo kurwa nie raz życie dało mi ostro popalić. -rzuciłam i ruszyłam
Tae?
Od Tae cd Lii
-Lia, nie... Zaczekaj...- powiedziałem chwytając ją za nadgarstek.- Proszę...
-Sam mówiłeś, że mam sobie iść. Czego chcesz?- syknęła.
Spojrzałem jej w oczy i dostrzegłem w nich uczucie zranienia. Zacisnąłem pięści i spuściłem wzrok.
-Przepraszam.... Błagam, wybacz mi...
-Było o tym pomyśleć wcześniej.- odparła beznamiętnym tonem.- Czasami warto chwilę pomyśleć, zanim otworzy się usta.
-Wiem, że to moja wina... Wiem, że cię zraniłem... Przepraszam, nie chciałem tego. Ostatnio nie jestem sobą, ale to wszystko...
Urwałem, znów czując silny ból ucha i słysząc przeszywający pisk. Upadłem na kolana.
-Aish, znowu....- stęknąłem pod nosem.- Lia, na prawdę cię przepraszam... Jesteś jedyną osobą, która mi została... Nie chciałem cię zranić...- wydusiłem z siebie, próbując ignorować ból.
<Lia?>
Od Lii cd Tae
Leżałam na brzegu jeziora i oglądałam chmury. Corr jadł trawę nieopodal zadowolony z dnia. Zbliżało się południe więc słońce zaczynało grzać. Westchnęłam cicho i usiadłam. Spojrzałam na konia i mimo woli się uśmiechnęłam. Wstałam i podeszłam do niego
-Chodź kochany pora dokończyć pułapkę na ptaki- zaśmiałam się wskakując na jego grzbiet. Krótkim galopem szybko dojechaliśmy. W siatce szamotało się kilka małych ptaszków. Powyplątywałam je i włożyłam do 3 klatek. Małe i ruchliwe ale uwięzione. Kilka drapieżnych ptaków nie przepuści takiej okazji. Kroki...Corrido zarżał i postawił uszy. Na łąkę wszedł Taeyong.
-Corr spokój...- mruknęłam
-Lia ja ...-zaczął
-Spoko. Nie narzucam się. Tu są pułapki na ptaki a na obrzeżach łąki na węże. Sprawdzaj rano i wieczorem. O dziewietnastej przy ususzonym drzewie gdzie właziłeś na nie będzie ognisko- wyrecytowałam jak na przedstawieniu z chłodem w głosie i szramą na sercu.
Tae??
-Chodź kochany pora dokończyć pułapkę na ptaki- zaśmiałam się wskakując na jego grzbiet. Krótkim galopem szybko dojechaliśmy. W siatce szamotało się kilka małych ptaszków. Powyplątywałam je i włożyłam do 3 klatek. Małe i ruchliwe ale uwięzione. Kilka drapieżnych ptaków nie przepuści takiej okazji. Kroki...Corrido zarżał i postawił uszy. Na łąkę wszedł Taeyong.
-Corr spokój...- mruknęłam
-Lia ja ...-zaczął
-Spoko. Nie narzucam się. Tu są pułapki na ptaki a na obrzeżach łąki na węże. Sprawdzaj rano i wieczorem. O dziewietnastej przy ususzonym drzewie gdzie właziłeś na nie będzie ognisko- wyrecytowałam jak na przedstawieniu z chłodem w głosie i szramą na sercu.
Tae??
Od Tae cd Lii
Siedziałem jeszcze przez chwilę w ciemności.Czułem się jak idiota, byłem przerażony i bezsilny. Wspomnienia co chwile napływały do mojej głowy, przynosząc kolejne fale bólu.
Niepewnie uniosłem głowę i podniosłem się z ziemi.
Zachwiałem się lekko stawiając pierwszy krok w stronę drzwi i w tym momencie poczułem silne ukłucie w uchu. Stęknąłem głośno, zakrywając je jedną ręką. Usłyszałem przeraźliwy pisk, jakby ktoś ocierał ostrym nożem o metal.
Wiedziałem, że tylko ja to słyszę. Tak było już od jakiegoś czasu.
Walnąłem kilka razy otwartą dłonią w ucho licząc, że to coś pomoże. Gdy poczułem, jak ból ustępuje, westchnąłem pod nosem.
Wytarłem oczy rękawem i zamrugałem kilka razy, żeby odzyskać ostrość widzenia.
Czasami naprawdę bardzo chciałem o wszystkim zapomnieć, ale nie mogłem. Nie mogłem nad tym zapanować. Jestem tak cholernie słaby i żałosny...
Spojrzałem ponownie na swoje przedramię. Ten pierdolony znak był jedyną rzeczą, który został mi z przeszłości, a przypominał o cierpieniu. Nie miałem już nic, a teraz na dodatek ośmieszyłem się przed Natalią i prawdopodobnie ją zraniłem.
Powolnym krokiem wydostałem się z piwnicy, co chwilę oglądając się za siebie. Usłyszałem głuche warknięcie i w tym momencie zauważyłem wilka Natalii.
-Nie zatrzymuj mnie, dobrze ci radzę. MUSZĘ ją znaleźć.- prychnąłem na niego i nie czekając, aż się na mnie rzuci, wyszedłem z domu.
<Lia?>
Niepewnie uniosłem głowę i podniosłem się z ziemi.
Zachwiałem się lekko stawiając pierwszy krok w stronę drzwi i w tym momencie poczułem silne ukłucie w uchu. Stęknąłem głośno, zakrywając je jedną ręką. Usłyszałem przeraźliwy pisk, jakby ktoś ocierał ostrym nożem o metal.
Wiedziałem, że tylko ja to słyszę. Tak było już od jakiegoś czasu.
Walnąłem kilka razy otwartą dłonią w ucho licząc, że to coś pomoże. Gdy poczułem, jak ból ustępuje, westchnąłem pod nosem.
Wytarłem oczy rękawem i zamrugałem kilka razy, żeby odzyskać ostrość widzenia.
Czasami naprawdę bardzo chciałem o wszystkim zapomnieć, ale nie mogłem. Nie mogłem nad tym zapanować. Jestem tak cholernie słaby i żałosny...
Spojrzałem ponownie na swoje przedramię. Ten pierdolony znak był jedyną rzeczą, który został mi z przeszłości, a przypominał o cierpieniu. Nie miałem już nic, a teraz na dodatek ośmieszyłem się przed Natalią i prawdopodobnie ją zraniłem.
Powolnym krokiem wydostałem się z piwnicy, co chwilę oglądając się za siebie. Usłyszałem głuche warknięcie i w tym momencie zauważyłem wilka Natalii.
-Nie zatrzymuj mnie, dobrze ci radzę. MUSZĘ ją znaleźć.- prychnąłem na niego i nie czekając, aż się na mnie rzuci, wyszedłem z domu.
<Lia?>
Od Lii cd Tae
Jak się czułam? Jak śmieć...
-Eh...rób co chcesz...Nie będę cię przecież trzymać na siłę-odparłam z cichym westchnięciem. Położyłam latarkę na półkę i poszłam sama po drut. Wyszłam z piwnicy i zostawiłam otwarte drzwi i latarkę jakby Tae chciał wyjść. Szybko zrobiłam pułapki na węże i ptactwo drapieżne. Co ja sobie kurwa wyobrażałam?
-Sill pilnuj by nikt nie wszedł- powiedziałam i wskazałam na drzwi frontowe. Wilk sapnął w odpowiedzi i poprawił swoją pozycje na kanapie. Wzięłam pułapki do torby i wyszłam. Skierowałam się na tyły domu gdzie w przybudówce stał Corrido. Podeszłam do konia a ten parsknął i otarł się pyskiem o moje ramie.
-Też się stęskniłam kochany- szepnęłam całując wiernego wierzchowca w chrapy (XD wyszło mi WWW). Szybko osiodłałam Corra i wsiadłam na niego. Corr żwawym kłusem ruszył w las. Chciała bym puścić go pełnym galopem ale bym nie wyrobiła z bólu...Obserwując otoczenie szukałam miejsca na pułapki. Z tymi na węże było dość łatwo...na ptactwo drapieżne już gorzej... Na łące rozłożyłam kilka klatek i powiesiłam sieć między drzewami. Odjechałam na jakieś półgodziny by coś się złapało w sieć...
-Corr... co powiesz na taki układ...Ja usiądę przy klifie a ty sie wybiegasz?-spytałam klepiąc go po szyji. Koń parsknął niezadowolony. Po ostatnim moim wybryku woli mnie nie zostawiać...no tak...
Zaczęłam nucić cicho pod nosem dobrze znaną piosenkę,wyrytą w pamięci jak swoje własne imię. Ona ciągle mi towarzyszyła. łzy zapiekły w powieki więc je zamknęłam. Żadnych łez...Już nigdy więcej.
-Easy come, easy go
That's just how you live, oh
Take, take, take it all
But you never give,
Should have known
you was trouble from the first kiss
Had your eyes wide open,
Why were they open?- zanuciłam pierwszą zwrotkę. Corr przystaną i zastrzygł uszami. Sięgnęłam po sztylety i rozejrzałam się
-No...no...no...Cóż się stało takiego że śpiewasz a nie czuwasz?- spytał drwiący głos za mną
-Chrzań się kurwa- prychnęłam i zacisnęłam zęby. Miałam dość wszystkiego a tu kolejny gość co mnie nie lubi z czasów przed upadku ludzkości.
-Sorry mała chrzanu nie mam -zakpił
-Mała to jest twoja pała-odgryzłam się. Ten tylko rzucił wianuszek przekleństw i podszedł do mnie
-W co ty grasz kurwa? Za kogo się uważasz?-spytał
-Gram w grę co zwie się życie...i nie uważam się za kogoś szczególnego-wzruszyłam ramionami i jednym ruchem wbiłam my sztylet w oko aż do mózgu. Błąd że podszedł...
-Corr idziemy nad jezioro- uśmiechnęłam się blado wyszarpując sztylet z trupa. Dojechaliśmy dość szybko nad jezioro...Powygłupiałam się z Correm póki nie wyładował energii. Cała mokra usiadłam na brzegu.
-I co ja bym bez ciebie zrobiła Amico mio?-spytałam patrząc na ogiera.
Tae?
-Eh...rób co chcesz...Nie będę cię przecież trzymać na siłę-odparłam z cichym westchnięciem. Położyłam latarkę na półkę i poszłam sama po drut. Wyszłam z piwnicy i zostawiłam otwarte drzwi i latarkę jakby Tae chciał wyjść. Szybko zrobiłam pułapki na węże i ptactwo drapieżne. Co ja sobie kurwa wyobrażałam?
-Sill pilnuj by nikt nie wszedł- powiedziałam i wskazałam na drzwi frontowe. Wilk sapnął w odpowiedzi i poprawił swoją pozycje na kanapie. Wzięłam pułapki do torby i wyszłam. Skierowałam się na tyły domu gdzie w przybudówce stał Corrido. Podeszłam do konia a ten parsknął i otarł się pyskiem o moje ramie.
-Też się stęskniłam kochany- szepnęłam całując wiernego wierzchowca w chrapy (XD wyszło mi WWW). Szybko osiodłałam Corra i wsiadłam na niego. Corr żwawym kłusem ruszył w las. Chciała bym puścić go pełnym galopem ale bym nie wyrobiła z bólu...Obserwując otoczenie szukałam miejsca na pułapki. Z tymi na węże było dość łatwo...na ptactwo drapieżne już gorzej... Na łące rozłożyłam kilka klatek i powiesiłam sieć między drzewami. Odjechałam na jakieś półgodziny by coś się złapało w sieć...
-Corr... co powiesz na taki układ...Ja usiądę przy klifie a ty sie wybiegasz?-spytałam klepiąc go po szyji. Koń parsknął niezadowolony. Po ostatnim moim wybryku woli mnie nie zostawiać...no tak...
Zaczęłam nucić cicho pod nosem dobrze znaną piosenkę,wyrytą w pamięci jak swoje własne imię. Ona ciągle mi towarzyszyła. łzy zapiekły w powieki więc je zamknęłam. Żadnych łez...Już nigdy więcej.
-Easy come, easy go
That's just how you live, oh
Take, take, take it all
But you never give,
Should have known
you was trouble from the first kiss
Had your eyes wide open,
Why were they open?- zanuciłam pierwszą zwrotkę. Corr przystaną i zastrzygł uszami. Sięgnęłam po sztylety i rozejrzałam się
-No...no...no...Cóż się stało takiego że śpiewasz a nie czuwasz?- spytał drwiący głos za mną
-Chrzań się kurwa- prychnęłam i zacisnęłam zęby. Miałam dość wszystkiego a tu kolejny gość co mnie nie lubi z czasów przed upadku ludzkości.
-Sorry mała chrzanu nie mam -zakpił
-Mała to jest twoja pała-odgryzłam się. Ten tylko rzucił wianuszek przekleństw i podszedł do mnie
-W co ty grasz kurwa? Za kogo się uważasz?-spytał
-Gram w grę co zwie się życie...i nie uważam się za kogoś szczególnego-wzruszyłam ramionami i jednym ruchem wbiłam my sztylet w oko aż do mózgu. Błąd że podszedł...
-Corr idziemy nad jezioro- uśmiechnęłam się blado wyszarpując sztylet z trupa. Dojechaliśmy dość szybko nad jezioro...Powygłupiałam się z Correm póki nie wyładował energii. Cała mokra usiadłam na brzegu.
-I co ja bym bez ciebie zrobiła Amico mio?-spytałam patrząc na ogiera.
Tae?
Od Tae cd Lii
P i w n i c a.
To był duży problem.
Problem, o którym nikt więcej nie musiał wiedzieć.
- Jasne.
Może podświadomość od samego początku kazała mi omijać tamto miejsce szerokim łukiem i dlatego nie zwróciłem na nie najmniejszej uwagi. Oddałbym wiele, abym nadal mógł żyć w słodkiej nieświadomości jego istnienia. Zwłaszcza dzisiaj, kiedy w całym domu nie było prądu (co chyba było oczywiste), a ja zapomniałem wziąć latarki.
Natalia już dawno poszła, choć nie do końca wiedziałem, kiedy i w jaką stronę. Czy to była jakaś gra?
~Podstęp.~
Zdecydowanym ruchem pociągnąłem za zimną klamkę, powoli stąpając na schody prowadzące niżej. Wdech, kolejny krok, wydech. Wdech, schodek w dół, trzaśnięcie drzwiami, brak wydechu.
~Podstęp.~
Wystarczył ułamek sekundy, abym ponownie znalazł się przy drzwiach. Otwartą dłonią uderzyłem w nie kilkakrotnie, nawołując Lię, jednakże nie otrzymałem żadnego odzewu. Czy wszystkie zamki od piwnicy muszą być zepsute? To nie żaden pieprzony horror, więc dlaczego tak to wyglądało?
~P o d s t ę p.~
Nie, nie, nie tak. Przecież po coś tu przyszedłem.
Nieco bardziej podminowany zszedłem na sam dół, po omacku szukając na ścianie jakiejś półki. Gdzie jest ten cholerny drut? Przecież tam nic nie było, a jedyne, co znalazłem, to skrzynka z narzędziami o którą się potknąłem.
- Zrobiła to specjalnie - warknąłem pod nosem, na siedząco rozmasowując obolałe kolano.
Oparłem się plecami o ścianę i rozejrzałem po pomieszczeniu. Nic nie widziałem, ale czułem wszystko.
Ten sam zapach benzyny, co wtedy. Cisza, którą za chwilę miał przerwać jakiś przerażający dźwięk.
Podkuliłem nogi obejmując je ramionami i chowając pomiędzy nimi głowę.
Strach też mnie odwiedził, jako obowiązkowy, choć nieproszony gość. Czy może po prostu nie opuszczał mnie na krok, atakując w momencie, w którym nie mogłem się obronić. Mimowolnie po moim policzku spłynęła pojedyncza łza, aby zaraz potem mogła przerodzić się w histeryczny płacz, przeplatany urwanymi krzykami.
Zaraz się dowie. O wszystkim.
~Odejdź, proszę.
Słyszał wszystko.
Raz. „Och, jesteś tak obrzydliwie żałosna, ale nie jest mi cię szkoda.”
Dwa. „To ostrze wygląda tak pięknie na twojej szyi, a twoje przerażone oczy cudownie się błyszczą, kiedy przez łzy próbujesz coś zauważyć. Gdzie on jest?”
Trzy. „Nie chcesz grać? Przykro mi, przegrałaś.”
Wydawało mu się, że był w stanie usłyszeć nawet krew, która nieprzerwanie płynie i roztrzaskuje się o podłogę.
Puk, puk.
„Ty też ze mną zagraj.”~
- Taeyong? Tae, idioto, gdzie jesteś?
Drzwi gwałtownie się otworzyły, a ciężkie powietrze zostało przecięte przez ostre światło latarki. Natalia upewniła się, że tym razem się nie zatrzasną, a zaraz po tym zeszła w dół, gdzie dobrą chwilę zajęło jej odnalezienie mnie.
Przypomniało mi się jak na początku powiedziała mi, że jestem inny, wyjątkowy.
„Jestem chory, nie wyjątkowy”- pomyślałem z bólem.
Byłem taki przerażony.
-Co się dzieje?
Zakrywałem uszy dłońmi i z całej siły zaciskałem oczy, jakbym nie chciał dopuścić do siebie rzeczywistości.
Natalia chciała do mnie podejść i zetrzeć te wszystkie brudy z mojej twarzy, chciała abym znów stał się czysty i niedotknięty przez to, co mnie spotkało.
Ale ona nic nie wiedziała.
- Idź sobie.
Lia zamrugała kilkakrotnie, orientując się, że od jakiegoś czasu przeszywałem ją swoim obłąkanym spojrzeniem.
- Nie chcę.
Z lekkim wahaniem stawiła pierwszy krok w moją stronę. Byłem jak skrzywdzone zwierzę, które stroni od kontaktu z kimkolwiek, nie chcąc ponownie cierpieć. Momentalnie przesunąłem się do tyłu, ale ta nie odpuszczała i pewniej się do mnie zbliżyła.
- Powiedziałem, że masz iść - powtórzyłem, zaciskając zęby.
Jednak ona mnie nie słuchała. Dopiero z odległości kilku centymetrów była w stanie zauważyć, jak wiele cierpienia kryje się w moich przekrwionych od płaczu oczach. Rozchyliła delikatnie wargi, z których mimowolnie uleciało westchnięcie, co wywołało u mnie śmiech.
- Czemu nadal tu jesteś? - Złapałem ją za nadgarstek i boleśnie oplotłem wokół niego swoje palce. Natalia jęknęła, czując wbijające się w skórę paznokcie. - Po co to wszystko? Aż tak bardzo chciałaś mnie upokorzyć?
~Uciekaj. Od niej. Od przeszłości. Od cierpienia. Od życia.~
-Co robisz? Przecież jesteś bezpieczny, wszystko jest w porządku...
~Kłamiesz.~
- Nic o mnie nie wiesz - syknąłem i puściłem dłoń dziewczyny. - Nikt nie wie. Nikt nie zna tej cholernej prawdy. Ja też nie chcę jej znać. Nie chcę. - Ton mojego głosu zmienił się na błagalny, a do oczu znów napłynęły mi łzy. - Proszę, zrób coś. Uwolnij mnie od tego.
- Spójrz na mnie - zażądała, ale całkowicie ją zignorowałem, pogrążając się w jeszcze większym bólu. - Uspokój się.
~Błąd.~
Pomieszczenie wypełnił drażniący dla uszu śmiech. Przeczesałem palcami włosy, kręcąc głową z niespodziewanym dla Lii rozbawieniem. To wszystko działo się tak szybko, że powoli nie nadążała za nagłymi zmianami, jakie zachodziły w moim zachowaniu. Nadal nie była również pewna, jak powinna się zachować, więc pozostała w takiej samej pozycji, jak chwilę temu.
- Czego ode mnie oczekujesz? - rzuciłem w pewnym momencie i podniosłem się lekko, klękając na kolanach. - Albo inaczej. Czego oczekujesz od samej siebie? Liczysz na to, że będziesz dla mnie kimś wyjątkowym? Kimś, kto w cudowny sposób mnie z tego wyciągnie?
Lia przełknęła głośno ślinę.
- Tak właśnie myślę.
Zmrużyłem podejrzliwie oczy i zbliżyłem się do niej na minimalną odległość, otulając jej policzki swoim ciepłym oddechem. Natalia aż się wzdrygnęła, kiedy miała tak dokładny wgląd na moją twarz.
- Chyba muszę cię zawieść - stwierdziłem po chwili namysłu. Przez tą długą chwilę nie mrugnąłem ani razu, bezustannie krępując ją swoim spojrzeniem. - To dobre uczucie, kiedy po przebudzeniu się z okropnego koszmaru człowiek widzi, że był to tylko sen, prawda?
Lia nie rozumiała, ale pokiwała głową, potwierdzając tym samym moje słowa. Widząc taką reakcję, gwałtownie przesunąłem dłonią po ramieniu dziewczyny, na koniec niespodziewanie wbijając paznokcie w materiał jej czarnej koszulki.
Natalia syknęła bardziej z zaskoczenia, niż bólu.
- Nie łudź się, że będzie dobrze. To tak działa tylko w filmach. - Delikatnie odchyliłem się do tyłu, nadal badając ją wzrokiem. - To ciężkie obudzić się z koszmaru, jeśli nawet nie zdążyło się zasnąć.
Ponownie po moich policzkach spłynęło kilka łez, a całe ciało osunęło się po ścianie na podłogę. Drżałem lekko, starając się opanować te wszystkie negatywne emocje.
~Uwierz.
Ja wierzę.~
- Czy mógłbyś... - zaczęła i musnęła opuszkami palców moją dłoń, jednak szybko jej przerwałem, wyszarpując rękę spod palącego dotyku.
- Nie zrozumiesz, a ja nie wytłumaczę. Kiedy wreszcie to pojmiesz? - zapytałem na tyle spokojnie, na ile potrafiłem, choć nadal targały mną spazmy płaczu. - Wiesz, co nas różni? To, że twój zły sen kończy się w momencie, kiedy otwierasz rano oczy i czujesz u l g ę. - Lia chciała coś powiedzieć, jednak uciszyłem ją gestem dłoni. - Próbowałaś kiedyś uciec od wspomnień? - Zaśmiałem się gorzko, znów chowając głowę pomiędzy swoimi ramionami. Kolejna fala rozpaczy zalała mój umysł i ciało. - Widzisz, ja aż za często... - dodałem cicho i ukryłem twarz w dłoniach, dając całkowity upust emocjom.
Wiedziałem, że to koniec.
Po raz kolejny w swoim życiu upadłem, pokazując całemu światu to, jaki jestem słaby.
<Natalia? A się rozpisałam :'D>
To był duży problem.
Problem, o którym nikt więcej nie musiał wiedzieć.
- Jasne.
Może podświadomość od samego początku kazała mi omijać tamto miejsce szerokim łukiem i dlatego nie zwróciłem na nie najmniejszej uwagi. Oddałbym wiele, abym nadal mógł żyć w słodkiej nieświadomości jego istnienia. Zwłaszcza dzisiaj, kiedy w całym domu nie było prądu (co chyba było oczywiste), a ja zapomniałem wziąć latarki.
Natalia już dawno poszła, choć nie do końca wiedziałem, kiedy i w jaką stronę. Czy to była jakaś gra?
~Podstęp.~
Zdecydowanym ruchem pociągnąłem za zimną klamkę, powoli stąpając na schody prowadzące niżej. Wdech, kolejny krok, wydech. Wdech, schodek w dół, trzaśnięcie drzwiami, brak wydechu.
~Podstęp.~
Wystarczył ułamek sekundy, abym ponownie znalazł się przy drzwiach. Otwartą dłonią uderzyłem w nie kilkakrotnie, nawołując Lię, jednakże nie otrzymałem żadnego odzewu. Czy wszystkie zamki od piwnicy muszą być zepsute? To nie żaden pieprzony horror, więc dlaczego tak to wyglądało?
~P o d s t ę p.~
Nie, nie, nie tak. Przecież po coś tu przyszedłem.
Nieco bardziej podminowany zszedłem na sam dół, po omacku szukając na ścianie jakiejś półki. Gdzie jest ten cholerny drut? Przecież tam nic nie było, a jedyne, co znalazłem, to skrzynka z narzędziami o którą się potknąłem.
- Zrobiła to specjalnie - warknąłem pod nosem, na siedząco rozmasowując obolałe kolano.
Oparłem się plecami o ścianę i rozejrzałem po pomieszczeniu. Nic nie widziałem, ale czułem wszystko.
Ten sam zapach benzyny, co wtedy. Cisza, którą za chwilę miał przerwać jakiś przerażający dźwięk.
Podkuliłem nogi obejmując je ramionami i chowając pomiędzy nimi głowę.
Strach też mnie odwiedził, jako obowiązkowy, choć nieproszony gość. Czy może po prostu nie opuszczał mnie na krok, atakując w momencie, w którym nie mogłem się obronić. Mimowolnie po moim policzku spłynęła pojedyncza łza, aby zaraz potem mogła przerodzić się w histeryczny płacz, przeplatany urwanymi krzykami.
Zaraz się dowie. O wszystkim.
~Odejdź, proszę.
Słyszał wszystko.
Raz. „Och, jesteś tak obrzydliwie żałosna, ale nie jest mi cię szkoda.”
Dwa. „To ostrze wygląda tak pięknie na twojej szyi, a twoje przerażone oczy cudownie się błyszczą, kiedy przez łzy próbujesz coś zauważyć. Gdzie on jest?”
Trzy. „Nie chcesz grać? Przykro mi, przegrałaś.”
Wydawało mu się, że był w stanie usłyszeć nawet krew, która nieprzerwanie płynie i roztrzaskuje się o podłogę.
Puk, puk.
„Ty też ze mną zagraj.”~
- Taeyong? Tae, idioto, gdzie jesteś?
Drzwi gwałtownie się otworzyły, a ciężkie powietrze zostało przecięte przez ostre światło latarki. Natalia upewniła się, że tym razem się nie zatrzasną, a zaraz po tym zeszła w dół, gdzie dobrą chwilę zajęło jej odnalezienie mnie.
Przypomniało mi się jak na początku powiedziała mi, że jestem inny, wyjątkowy.
„Jestem chory, nie wyjątkowy”- pomyślałem z bólem.
Byłem taki przerażony.
-Co się dzieje?
Zakrywałem uszy dłońmi i z całej siły zaciskałem oczy, jakbym nie chciał dopuścić do siebie rzeczywistości.
Natalia chciała do mnie podejść i zetrzeć te wszystkie brudy z mojej twarzy, chciała abym znów stał się czysty i niedotknięty przez to, co mnie spotkało.
Ale ona nic nie wiedziała.
- Idź sobie.
Lia zamrugała kilkakrotnie, orientując się, że od jakiegoś czasu przeszywałem ją swoim obłąkanym spojrzeniem.
- Nie chcę.
Z lekkim wahaniem stawiła pierwszy krok w moją stronę. Byłem jak skrzywdzone zwierzę, które stroni od kontaktu z kimkolwiek, nie chcąc ponownie cierpieć. Momentalnie przesunąłem się do tyłu, ale ta nie odpuszczała i pewniej się do mnie zbliżyła.
- Powiedziałem, że masz iść - powtórzyłem, zaciskając zęby.
Jednak ona mnie nie słuchała. Dopiero z odległości kilku centymetrów była w stanie zauważyć, jak wiele cierpienia kryje się w moich przekrwionych od płaczu oczach. Rozchyliła delikatnie wargi, z których mimowolnie uleciało westchnięcie, co wywołało u mnie śmiech.
- Czemu nadal tu jesteś? - Złapałem ją za nadgarstek i boleśnie oplotłem wokół niego swoje palce. Natalia jęknęła, czując wbijające się w skórę paznokcie. - Po co to wszystko? Aż tak bardzo chciałaś mnie upokorzyć?
~Uciekaj. Od niej. Od przeszłości. Od cierpienia. Od życia.~
-Co robisz? Przecież jesteś bezpieczny, wszystko jest w porządku...
~Kłamiesz.~
- Nic o mnie nie wiesz - syknąłem i puściłem dłoń dziewczyny. - Nikt nie wie. Nikt nie zna tej cholernej prawdy. Ja też nie chcę jej znać. Nie chcę. - Ton mojego głosu zmienił się na błagalny, a do oczu znów napłynęły mi łzy. - Proszę, zrób coś. Uwolnij mnie od tego.
- Spójrz na mnie - zażądała, ale całkowicie ją zignorowałem, pogrążając się w jeszcze większym bólu. - Uspokój się.
~Błąd.~
Pomieszczenie wypełnił drażniący dla uszu śmiech. Przeczesałem palcami włosy, kręcąc głową z niespodziewanym dla Lii rozbawieniem. To wszystko działo się tak szybko, że powoli nie nadążała za nagłymi zmianami, jakie zachodziły w moim zachowaniu. Nadal nie była również pewna, jak powinna się zachować, więc pozostała w takiej samej pozycji, jak chwilę temu.
- Czego ode mnie oczekujesz? - rzuciłem w pewnym momencie i podniosłem się lekko, klękając na kolanach. - Albo inaczej. Czego oczekujesz od samej siebie? Liczysz na to, że będziesz dla mnie kimś wyjątkowym? Kimś, kto w cudowny sposób mnie z tego wyciągnie?
Lia przełknęła głośno ślinę.
- Tak właśnie myślę.
Zmrużyłem podejrzliwie oczy i zbliżyłem się do niej na minimalną odległość, otulając jej policzki swoim ciepłym oddechem. Natalia aż się wzdrygnęła, kiedy miała tak dokładny wgląd na moją twarz.
- Chyba muszę cię zawieść - stwierdziłem po chwili namysłu. Przez tą długą chwilę nie mrugnąłem ani razu, bezustannie krępując ją swoim spojrzeniem. - To dobre uczucie, kiedy po przebudzeniu się z okropnego koszmaru człowiek widzi, że był to tylko sen, prawda?
Lia nie rozumiała, ale pokiwała głową, potwierdzając tym samym moje słowa. Widząc taką reakcję, gwałtownie przesunąłem dłonią po ramieniu dziewczyny, na koniec niespodziewanie wbijając paznokcie w materiał jej czarnej koszulki.
Natalia syknęła bardziej z zaskoczenia, niż bólu.
- Nie łudź się, że będzie dobrze. To tak działa tylko w filmach. - Delikatnie odchyliłem się do tyłu, nadal badając ją wzrokiem. - To ciężkie obudzić się z koszmaru, jeśli nawet nie zdążyło się zasnąć.
Ponownie po moich policzkach spłynęło kilka łez, a całe ciało osunęło się po ścianie na podłogę. Drżałem lekko, starając się opanować te wszystkie negatywne emocje.
~Uwierz.
Ja wierzę.~
- Czy mógłbyś... - zaczęła i musnęła opuszkami palców moją dłoń, jednak szybko jej przerwałem, wyszarpując rękę spod palącego dotyku.
- Nie zrozumiesz, a ja nie wytłumaczę. Kiedy wreszcie to pojmiesz? - zapytałem na tyle spokojnie, na ile potrafiłem, choć nadal targały mną spazmy płaczu. - Wiesz, co nas różni? To, że twój zły sen kończy się w momencie, kiedy otwierasz rano oczy i czujesz u l g ę. - Lia chciała coś powiedzieć, jednak uciszyłem ją gestem dłoni. - Próbowałaś kiedyś uciec od wspomnień? - Zaśmiałem się gorzko, znów chowając głowę pomiędzy swoimi ramionami. Kolejna fala rozpaczy zalała mój umysł i ciało. - Widzisz, ja aż za często... - dodałem cicho i ukryłem twarz w dłoniach, dając całkowity upust emocjom.
Wiedziałem, że to koniec.
Po raz kolejny w swoim życiu upadłem, pokazując całemu światu to, jaki jestem słaby.
<Natalia? A się rozpisałam :'D>
Od Lii cd Tae
-Teraz panie Coca cola trzeba zrobić te pułapki- odparłam nie wiedząc czy mam się bać czy nie...Takie...zmienianie włosów jest ździebko niepokojące. Zawołałam mojego wilka i ruszyłam w stronę swojego domu...W sumie nie do końca był to dom. Raczej moja i taty tajna kryjówka jak mama dostawała fizia z jakiegoś powodu. Były tam niewielkie 3 pokoje (tak brata też zabieraliśmy do tej bazy XD),kuchnia,coś na styl łazienki i niewielka piwniczka zwana przez tatę bunkrem...bo w sumie nasza baza była zbudowana na bunkrze. Setki korytarzy i ble ble ble...
-Gdzie idziemy?-spytał
-Tym razem do mnie. -wzruszyłam ramionami
-Hmmm...Aha. A daleko jeszcze?-spytał ponownie.
-Nie zachowuj się jak 3 letnie dziecko- przewróciłam oczami
-Daleko jeszcze?-zaśmiał się
-Tak! Od chuja daleko!- warknęłam zirytowana.
-Oj...a czyjego?-spytał rozbawiony moja reakcją
-Are you fucking kidding me?-spytałam zatrzymując się
-Możliwe XD- odparł
-Eh...nie było tematu...-mruknęłam.
Resztę drogi przebyliśmy w ciszy naszych kroków. Na ostatnich 100 metrach Sillen zawył radośnie i pobiegł pod domek...Uwielbiał tu przebywać i z resztą ja też...To było jedynie miejsce gdzie czułam się naprawdę bezpieczna. Doszliśmy( bez skojarzeń XD) do domku i otworzyłam drzwi. Sillen wlazł pierwszy i uwalił się na kanapie z zadowoleniem. Rzeczy położyłam na stole i spojrzałam na chłopaka.
-Możesz przynieść z piwnicy nieco drutu? Korytarzem prosto,na rozwidleniu w prawo potem w lewo i trzecie drzwi po lewej- powiedziałam i dodałam- Lepiej zaznaczaj jakos drogę
Tae? XD
-Gdzie idziemy?-spytał
-Tym razem do mnie. -wzruszyłam ramionami
-Hmmm...Aha. A daleko jeszcze?-spytał ponownie.
-Nie zachowuj się jak 3 letnie dziecko- przewróciłam oczami
-Daleko jeszcze?-zaśmiał się
-Tak! Od chuja daleko!- warknęłam zirytowana.
-Oj...a czyjego?-spytał rozbawiony moja reakcją
-Are you fucking kidding me?-spytałam zatrzymując się
-Możliwe XD- odparł
-Eh...nie było tematu...-mruknęłam.
Resztę drogi przebyliśmy w ciszy naszych kroków. Na ostatnich 100 metrach Sillen zawył radośnie i pobiegł pod domek...Uwielbiał tu przebywać i z resztą ja też...To było jedynie miejsce gdzie czułam się naprawdę bezpieczna. Doszliśmy( bez skojarzeń XD) do domku i otworzyłam drzwi. Sillen wlazł pierwszy i uwalił się na kanapie z zadowoleniem. Rzeczy położyłam na stole i spojrzałam na chłopaka.
-Możesz przynieść z piwnicy nieco drutu? Korytarzem prosto,na rozwidleniu w prawo potem w lewo i trzecie drzwi po lewej- powiedziałam i dodałam- Lepiej zaznaczaj jakos drogę
Tae? XD
Od Tae cd Lii
Spojrzałem na nią z lekkim poirytowaniem, ale widząc jej radość
uśmiechnąłem się pod nosem. Byłem prawie cały mokry, ale nieszczególnie
mi to przeszkadzało.
Otrzepałem się jak zwierzę, celowo ochlapując Natalię.
-Ej!- fuknęła na mnie.
-Karma.- wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
Dziewczyna nagle spojrzała na mnie zdziwiona.
-Co?
-Twoje włosy...
Chwyciłem kosmyk włosów z grzywki i zauważyłem, że zrobiły się czarne. Zaskoczyło mnie to, bo zazwyczaj robiły się brązowe.
-Och... Było tak już wcześniej, nie zauważyłaś? Wtedy w ruinach...
-Prawdopodobnie byłam zajęta walką.- stwierdziła.- Jesteś jak kameleon?
-Nieszczególnie... Często sam to zmieniam, ale czasem to jest mimowolne. Nie umiem wyjaśnić, od czego to zależy.- mruknąłem.- To co teraz robimy?
<Lia?>
Otrzepałem się jak zwierzę, celowo ochlapując Natalię.
-Ej!- fuknęła na mnie.
-Karma.- wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
Dziewczyna nagle spojrzała na mnie zdziwiona.
-Co?
-Twoje włosy...
Chwyciłem kosmyk włosów z grzywki i zauważyłem, że zrobiły się czarne. Zaskoczyło mnie to, bo zazwyczaj robiły się brązowe.
-Och... Było tak już wcześniej, nie zauważyłaś? Wtedy w ruinach...
-Prawdopodobnie byłam zajęta walką.- stwierdziła.- Jesteś jak kameleon?
-Nieszczególnie... Często sam to zmieniam, ale czasem to jest mimowolne. Nie umiem wyjaśnić, od czego to zależy.- mruknąłem.- To co teraz robimy?
<Lia?>
Od Lii cd Tae
Weszłam w poboczną uliczkę i zeszłam z deptaku którym prowadził nas Tae...No że nie patrzeć na znaki to ja rozumiem ale same kamienice powinny go naprowadzić... Ciągle śmiejąc się pod nosem poszłam w dzielnice handlowe. W sumie to były raczej niewielkie slumsy ale cóż... Przystanęłam na niewielkim placyku i przystanęłam. Wokół było kilkadziesiąt sklepów.
-Sill czuwaj. My się rozejrzymy- powiedziałam i ruszyłam do jednego ze sklepów. Mając sztylet w dłoni w razie czego ostrożnie pchnęłam drzwi które przy dźwięku dzwonka ukazały wnętrze sklepu. Pozorna cisza tylko wzmocniła moje poczucie zagrożenia. Zaczęłam cicho stąpać między półkami szukając tego po co przyszłam...Czyli po siatkę o małych oczkach...(XD nie...ona nie będzie na nikogo patrzeć...) Na półkach nic nie było więc z sykiem bólu przeskoczyłam nad ladą i weszłam na zaplecze. Zobaczyłam automat z napojami...Uśmiechnęłam się ciut wrednie i kupiłam dwie puszki coli. Jedną wstrząsnęłam kilka razy i włożyłam do kieszeni a drugą otworzyłam i upiłam kilka łyków. Obejrzałam półki i znalazłam siatkę. Miałam nadzieję że Tae znalazł liny i deski...Chyba że znów się zgubił...Wyszłam ze sklepu i zobaczyłam Tae co stał z liną na ramieniu i deskami niewielkich rozmiarów w dłoni
-Długo ci to zajęło- powiedział
-Nie marudź tylko łap- mruknęłam rzucając mu wstrząśniętą puszkę coli.
-Hmm...wybaczam ci spóźnienie -odparł i z uśmiechem otworzył puszkę a jakieś 3/4 zawartości nagle wylało mu się na włosy,twarz i ubrania. Spojrzałam się na niego i zaczęłam się prawie turlać ze śmiechu.
-Ta...teraz mi raczej nie wybaczysz- zaśmiałam się
Tae??
-Sill czuwaj. My się rozejrzymy- powiedziałam i ruszyłam do jednego ze sklepów. Mając sztylet w dłoni w razie czego ostrożnie pchnęłam drzwi które przy dźwięku dzwonka ukazały wnętrze sklepu. Pozorna cisza tylko wzmocniła moje poczucie zagrożenia. Zaczęłam cicho stąpać między półkami szukając tego po co przyszłam...Czyli po siatkę o małych oczkach...(XD nie...ona nie będzie na nikogo patrzeć...) Na półkach nic nie było więc z sykiem bólu przeskoczyłam nad ladą i weszłam na zaplecze. Zobaczyłam automat z napojami...Uśmiechnęłam się ciut wrednie i kupiłam dwie puszki coli. Jedną wstrząsnęłam kilka razy i włożyłam do kieszeni a drugą otworzyłam i upiłam kilka łyków. Obejrzałam półki i znalazłam siatkę. Miałam nadzieję że Tae znalazł liny i deski...Chyba że znów się zgubił...Wyszłam ze sklepu i zobaczyłam Tae co stał z liną na ramieniu i deskami niewielkich rozmiarów w dłoni
-Długo ci to zajęło- powiedział
-Nie marudź tylko łap- mruknęłam rzucając mu wstrząśniętą puszkę coli.
-Hmm...wybaczam ci spóźnienie -odparł i z uśmiechem otworzył puszkę a jakieś 3/4 zawartości nagle wylało mu się na włosy,twarz i ubrania. Spojrzałam się na niego i zaczęłam się prawie turlać ze śmiechu.
-Ta...teraz mi raczej nie wybaczysz- zaśmiałam się
Tae??
Od Tae Cd Roxanne
-Wybacz, że sprawiłem ci kłopot...- mruknąłem.- I jeszcze raz dziękuję...
Roxanne zmierzyła mnie wzrokiem i prychnęła coś pod nosem. Popatrzyłem na zwłoki mężczyzny.
-Kto to jest?- spytała.
-Nikt ważny...
-Skoro cię szukał, to widocznie się znacie...
Zacisnąłem lekko zęby i popatrzyłem na swoje prawe przedramię owinięte poszarzałym bandażem.
~ Słyszał krzyk. A za nim kolejny i jeszcze następny.
Przeplatający się między nimi psychodeliczny śmiech raz po raz odbijał się w jego głowie, powoli doprowadzając do szaleństwa.
Był ukryty. Pozornie bezpieczny.
Uwięziony. ~
Moje oczy, w których wcześniej można było odczytać wszystkie emocje, na powrót stały się bez wyrazu.
-To coś związanego z nim?- spytała dziewczyna patrząc na moją rękę.
-Nieważne... Może kiedy indziej o tym opowiem. Chodźmy dalej.- rzuciłem dając jej do zrozumienia, że nie mam ochoty ciągnąć tego tematu.
<Roxanne?>
Roxanne zmierzyła mnie wzrokiem i prychnęła coś pod nosem. Popatrzyłem na zwłoki mężczyzny.
-Kto to jest?- spytała.
-Nikt ważny...
-Skoro cię szukał, to widocznie się znacie...
Zacisnąłem lekko zęby i popatrzyłem na swoje prawe przedramię owinięte poszarzałym bandażem.
~ Słyszał krzyk. A za nim kolejny i jeszcze następny.
Przeplatający się między nimi psychodeliczny śmiech raz po raz odbijał się w jego głowie, powoli doprowadzając do szaleństwa.
Był ukryty. Pozornie bezpieczny.
Uwięziony. ~
Moje oczy, w których wcześniej można było odczytać wszystkie emocje, na powrót stały się bez wyrazu.
-To coś związanego z nim?- spytała dziewczyna patrząc na moją rękę.
-Nieważne... Może kiedy indziej o tym opowiem. Chodźmy dalej.- rzuciłem dając jej do zrozumienia, że nie mam ochoty ciągnąć tego tematu.
<Roxanne?>
Od Tae cd Lii
-W takim razie się pospieszmy.- powiedziałem ochoczo.
Ucieszyła mnie perspektywa znalezienia zwierzęcego towarzysza. Szedłem szybkim krokiem, a Natalia wlekła się kawałek za mną. Przeszliśmy już chyba pół miasta, gdy w końcu zatrzymałem się na środku ulicy.
-Co?- Lia spojrzała na mnie podejrzliwie.
-Uh... Tak właściwie, to gdzie tu są sklepy?- spytałem uświadamiając sobie, że trochę się pogubiłem.
-Idiota...- dziewczyna przewróciła oczami uśmiechając się lekko.- Chodź za mną, zamiast biec przodem.
<Lia? Znowu mi wena nawiała ;_;>
Ucieszyła mnie perspektywa znalezienia zwierzęcego towarzysza. Szedłem szybkim krokiem, a Natalia wlekła się kawałek za mną. Przeszliśmy już chyba pół miasta, gdy w końcu zatrzymałem się na środku ulicy.
-Co?- Lia spojrzała na mnie podejrzliwie.
-Uh... Tak właściwie, to gdzie tu są sklepy?- spytałem uświadamiając sobie, że trochę się pogubiłem.
-Idiota...- dziewczyna przewróciła oczami uśmiechając się lekko.- Chodź za mną, zamiast biec przodem.
<Lia? Znowu mi wena nawiała ;_;>
niedziela, 22 maja 2016
Od Roxanne CD Taeyong'a
Automatycznie odwróciłam głowę w tę stronę, tak samo jak Taeyong. Zza małego budynku wyłonił się blady cień. Powoli się ściemniało, a słońce schodziło z nieba w swym zółwim tempie, chowając się za horyzontem. Patrzyłam na ten cień, aż zza chatki wyłoniła się czyjaś sylwetka. Ktoś powoli zbliżał się do nas... Nie nie nie. Gdy odwróciłam lekko głowę w lewo, gdzie przedtem stał chłopak - nie było go tam. Obróciłam się wokół własnej osi i nie zauważyłam go. Zatem tajemnicza postać zbliżała się tylko do MNIE, ponieważ Taeyong zniknął. Zdezorientowana wbiłam wzrok w zmierzającą w moją stronę sylwetkę. Z mroku wyłonił się postawny mężczyzna. Na jego twarzy malował się fałszywy spokój. Jednak nie pasowało mi coś w jego groźnym wyglądzie. Przemówił do mnie łagodnym głosem, w którym dostrzegłam nutę zdenerwowania, które chciał ukryć.
- Powiedz mi... Gdzie ten człowiek, co przed chwilą był obok ciebie? - zapytał jeżdżąc wzrokiem po uliczkach bocznych. Spuściłam wzrok i zamyśliłam się co odpowiedzieć.
- Nie wiem - odparłam podnosząc głowę i wyrównując swój wzrok z spojrzeniem faceta. Uniósł brwii i ponowił pytanie.
- Gdzie on jest? - zapytał jeszcze bardziej zdenerwowany. Był metr ode mnie i stanął. Rzuciłam mu podejrzliwy wzrok.
- NIE WIEM - fuknęłam w odpowiedzi i miałam zamiar już się wycofać, ale on zrobił jeszcze jeden krok do przodu, drugi... I złapał mnie za bluzę, tuż przy gardle. Szarpnął ją i przez zaciśnięte zęby wysyczał:
- Gadaj! - znów szarpnął i sztylet wypadł mi z kieszeni, głucho obijając się o brukowe kostki. Odepchnęłam go najmocniej jak umiałam i walnęłam pięścią w mordę. Szybko podniosłam broń i bez chwili wahania podcięłam mu gardło. Mężczyzna złapał się za szyję i niemrawo upadł na ziemię. Rana była głęboka i wciąż krwawiła, niczym wodospad krwi. Ale on jeszcze zabity do końca nie był, więc zanim oprzytomniał i poukładał sobie w głowie co tu zaszło, wbiłam swoją broń w jego brzuch i rozcięłam mu go. Miałam ochotę jeszcze wydłubać mu sztyletem oczy, ale nie byłam aż tak brutalna i tego nie zrobiłam, pozostawiając faceta na pastwę losu w kałuży krwi. Rozejrzałam się wokół i zza progu jakiegoś opustoszałego budynku wyszedł Taeyong. Wpatrywał się chwilę w trupa i nie spuszczając z niego wzroku wymamrotał:
- Dzięki, że nie powiedziałaś mu gdzie byłem.
- Gdybym wiedziała gdzie byłeś, to bym mu powiedziała - prychnęłam, jednak z nutą ironii w głosie. Westchnęłam i ostrożnie wynurzyłam sztylet z zamordowanego idioty. Przyglądając się z obrzydzeniem mojej broni, zwróciłam się do martwego:
- No i widzisz ch*ju jak mi sztylet popaprałeś? - powiedziałam i uśmiechnęłam się lekko.
<Tae?>
- Powiedz mi... Gdzie ten człowiek, co przed chwilą był obok ciebie? - zapytał jeżdżąc wzrokiem po uliczkach bocznych. Spuściłam wzrok i zamyśliłam się co odpowiedzieć.
- Nie wiem - odparłam podnosząc głowę i wyrównując swój wzrok z spojrzeniem faceta. Uniósł brwii i ponowił pytanie.
- Gdzie on jest? - zapytał jeszcze bardziej zdenerwowany. Był metr ode mnie i stanął. Rzuciłam mu podejrzliwy wzrok.
- NIE WIEM - fuknęłam w odpowiedzi i miałam zamiar już się wycofać, ale on zrobił jeszcze jeden krok do przodu, drugi... I złapał mnie za bluzę, tuż przy gardle. Szarpnął ją i przez zaciśnięte zęby wysyczał:
- Gadaj! - znów szarpnął i sztylet wypadł mi z kieszeni, głucho obijając się o brukowe kostki. Odepchnęłam go najmocniej jak umiałam i walnęłam pięścią w mordę. Szybko podniosłam broń i bez chwili wahania podcięłam mu gardło. Mężczyzna złapał się za szyję i niemrawo upadł na ziemię. Rana była głęboka i wciąż krwawiła, niczym wodospad krwi. Ale on jeszcze zabity do końca nie był, więc zanim oprzytomniał i poukładał sobie w głowie co tu zaszło, wbiłam swoją broń w jego brzuch i rozcięłam mu go. Miałam ochotę jeszcze wydłubać mu sztyletem oczy, ale nie byłam aż tak brutalna i tego nie zrobiłam, pozostawiając faceta na pastwę losu w kałuży krwi. Rozejrzałam się wokół i zza progu jakiegoś opustoszałego budynku wyszedł Taeyong. Wpatrywał się chwilę w trupa i nie spuszczając z niego wzroku wymamrotał:
- Dzięki, że nie powiedziałaś mu gdzie byłem.
- Gdybym wiedziała gdzie byłeś, to bym mu powiedziała - prychnęłam, jednak z nutą ironii w głosie. Westchnęłam i ostrożnie wynurzyłam sztylet z zamordowanego idioty. Przyglądając się z obrzydzeniem mojej broni, zwróciłam się do martwego:
- No i widzisz ch*ju jak mi sztylet popaprałeś? - powiedziałam i uśmiechnęłam się lekko.
<Tae?>
Od Lii cd Tae
-Hmmm...Z ptakiem to może być trudno ale po założeniu odpowiednich pułapek da się zrobić. A co do węży to w lesie jest ich pełno.-odparłam po chwili zastanowienia
-Aha. A jakie pułapki?-spytał podejrzliwie
-Normalnie...Nie widziałeś nigdy pułapek na sokoła lub jastrzębia?-spytałam
-Yyyy...nie za bardzo- przyznał się
-No to nic...Tak czy siak trzeba wykombinować siatkę drucianą o małych oczkach oraz rzeczy do mechanizmu zatrzaskowego-stwierdziłam
-To idziemy na shoping- zaśmiał się Tae
-Tak. Tylko że to nie w moim typie ale ok-odparłam ze śmiechem. Zeszliśmy z dachu i zaczęliśmy szukać odpowiednich rzeczy.
Tae?
<Niestety o tej porze jeszcze zamknięty XD>
-Aha. A jakie pułapki?-spytał podejrzliwie
-Normalnie...Nie widziałeś nigdy pułapek na sokoła lub jastrzębia?-spytałam
-Yyyy...nie za bardzo- przyznał się
-No to nic...Tak czy siak trzeba wykombinować siatkę drucianą o małych oczkach oraz rzeczy do mechanizmu zatrzaskowego-stwierdziłam
-To idziemy na shoping- zaśmiał się Tae
-Tak. Tylko że to nie w moim typie ale ok-odparłam ze śmiechem. Zeszliśmy z dachu i zaczęliśmy szukać odpowiednich rzeczy.
Tae?
<Niestety o tej porze jeszcze zamknięty XD>
Od Tae cd Natalii
Zamyśliłem się na chwilę, po czym spojrzałem na wilka Natalii.
-Fajnie jest mieć jakiegoś zwierza, co?- spytałem.
-No nie powiem, jest to czasem przydatne.- odparła.
-Jak go oswoiłaś?
-Już nawet nie pamiętam.- wzruszyła lekko ramionami.
-Cóż... Może skoro nie mamy teraz nic lepszego do roboty, to też znajdę sobie jakiegoś towarzysza?
-To nie jest zły pomysł.- zamyśliła się dziewczyna.- Tylko co cię interesuje?
Wbiłem wzrok w niebo i zastanowiłem się przez chwilę.
-Lubię ptaki, szczególnie drapieżne. Albo węże. Można tu spotkać któreś z nich?
<Lia? Zabierz mnie do zoologicznego x')>
-Fajnie jest mieć jakiegoś zwierza, co?- spytałem.
-No nie powiem, jest to czasem przydatne.- odparła.
-Jak go oswoiłaś?
-Już nawet nie pamiętam.- wzruszyła lekko ramionami.
-Cóż... Może skoro nie mamy teraz nic lepszego do roboty, to też znajdę sobie jakiegoś towarzysza?
-To nie jest zły pomysł.- zamyśliła się dziewczyna.- Tylko co cię interesuje?
Wbiłem wzrok w niebo i zastanowiłem się przez chwilę.
-Lubię ptaki, szczególnie drapieżne. Albo węże. Można tu spotkać któreś z nich?
<Lia? Zabierz mnie do zoologicznego x')>
Od Natalii cd Tae
-Wiem...Sklerozy jeszcze nie mam- uśmiechnęłam się
-Skoro tak powiadasz to chyba muszę ci wierzyć- zaśmiał się
-Oj musisz musisz...ale skoro świt to większość jeszcze śpi niestety- stwierdziłam
-To poczekamy tak do jakiejś dziewiątej czy coś- odparł
-Tak...Tylko lepiej nie tu bo jak kolejni popaprani ocaleńcy zechcą zrobić ze mnie szaszłyk to podziękuję-mruknęłam
-No w sumie ja też mam dosyć trupów jak na jakiś czas-powiedział
-No widzisz? W czymś się zgadzamy. -zaśmiałam się wstając. Tae również wstał a basior ziewnął i zerknął na mnie.
-A ty na co czekasz leniu? Zostawić cię nie zostawię bo nie zleziesz jak drzwi się zamkną- zakpiłam a wilk leniwie podniósł się i przeciągnął.
-Eh...Dobra to co proponujesz do roboty?-spytałam patrząc na chłopaka
Tae?
-Skoro tak powiadasz to chyba muszę ci wierzyć- zaśmiał się
-Oj musisz musisz...ale skoro świt to większość jeszcze śpi niestety- stwierdziłam
-To poczekamy tak do jakiejś dziewiątej czy coś- odparł
-Tak...Tylko lepiej nie tu bo jak kolejni popaprani ocaleńcy zechcą zrobić ze mnie szaszłyk to podziękuję-mruknęłam
-No w sumie ja też mam dosyć trupów jak na jakiś czas-powiedział
-No widzisz? W czymś się zgadzamy. -zaśmiałam się wstając. Tae również wstał a basior ziewnął i zerknął na mnie.
-A ty na co czekasz leniu? Zostawić cię nie zostawię bo nie zleziesz jak drzwi się zamkną- zakpiłam a wilk leniwie podniósł się i przeciągnął.
-Eh...Dobra to co proponujesz do roboty?-spytałam patrząc na chłopaka
Tae?
sobota, 21 maja 2016
Od Tae cd Roxanne
~Wygląda na to, że trudno ją zadowolić~ pomyślałem.
-No to się cieszę...- mruknąłem.
-Co teraz?
-Hm.... Teraz w sumie mogę zaprowadzić cię do miasta, ale jest tam dość niebezpiecznie.- stwierdziłem.
-Dlaczego?
-No bo w ruinach jest dużo mutantów. Nie wszystkie są agresywne, ale większość owszem.- wzruszyłem ramionami.
Poszedłem przodem, a dziewczyna znów ruszyła za mną. Po jakiś 30 minutach byliśmy już w mieście. Prowadziłem ją jedną z głównych ulic, gdy nagle z bocznej uliczki usłyszeliśmy głośny szmer.
<Roxanne?>
-No to się cieszę...- mruknąłem.
-Co teraz?
-Hm.... Teraz w sumie mogę zaprowadzić cię do miasta, ale jest tam dość niebezpiecznie.- stwierdziłem.
-Dlaczego?
-No bo w ruinach jest dużo mutantów. Nie wszystkie są agresywne, ale większość owszem.- wzruszyłem ramionami.
Poszedłem przodem, a dziewczyna znów ruszyła za mną. Po jakiś 30 minutach byliśmy już w mieście. Prowadziłem ją jedną z głównych ulic, gdy nagle z bocznej uliczki usłyszeliśmy głośny szmer.
<Roxanne?>
Od Tae cd Natalii
Gdy wstałem rano poszedłem do sypialni, żeby się przebrać. Natalii już
tam nie było. Na stole została tylko mała karteczka z wiadomością. Nie
miałem nic lepszego do roboty, więc postanowiłem, że pójdę jej poszukać.
Znalezienie jej śladów nie stanowiło żadnego problemu, więc dość szybko ją wyśledziłem. Siedziała na dachu najwyższego budynku ze swoim wilkiem.
Zwierze na mój widok podniosło łeb i warknęło głośno.
-Chyba mnie nie polubił...- stwierdziłem patrząc mu w oczy.
-Nie dziwię się.
-Ej.
-No co? Prawdę mówię.- zaśmiała się dziewczyna.
-Nie zapominaj, że miałaś mi dzisiaj przedstawić resztę grupy.- przypomniałem jej siadając obok.
<Natalia?>
Znalezienie jej śladów nie stanowiło żadnego problemu, więc dość szybko ją wyśledziłem. Siedziała na dachu najwyższego budynku ze swoim wilkiem.
Zwierze na mój widok podniosło łeb i warknęło głośno.
-Chyba mnie nie polubił...- stwierdziłem patrząc mu w oczy.
-Nie dziwię się.
-Ej.
-No co? Prawdę mówię.- zaśmiała się dziewczyna.
-Nie zapominaj, że miałaś mi dzisiaj przedstawić resztę grupy.- przypomniałem jej siadając obok.
<Natalia?>
Od Roxanne CD Taeyong'a
Westchnęłam głęboko i pokiwałam głową, co miało znaczyć, iż mu "ufam". No jak ja mogłam tak na serio zaufać nowopoznanemu chłopakowi? Ostrożność nie zaszkodzi, ale czy ja znowuż nie byłam czasem... przesadnie ostrożna? Nom. Chyba trochę ciut za dużo tej czujności. Minął kwadrans, a my znaleźliśmy [czemu wyskoczyło mi po tym słowie "pedofila"? XDD] się na miejscu. Taeyong gwałtownie zatrzymał się przy brzegu, a ja niebacznie znowu na niego wpadłam, ponieważ zagapiłam się po drodze w ziemię. Chyba jednak za mało tej ostrożności. Stwierdziłam i cofając się po zderzeniu do tyłu, powiedziałam:
- Sory...
- Może na przyszłość bardziej uważaj? - odparł odwracając się do mnie. Spuściłam głowę, grzebiąc końcówką mojego trampka w ziemi. No i znów słowo " uważaj". Zaczęłam już to traktować jako moje przekleństwo, które mnie nęka dniami i nocami...
- Podoba ci się to miejsce? - zapytał po chwili wyrywając mnie z zamyśleń.
- Nawet - odpowiedziałam rozglądając się dookoła krytycznym wzrokiem.
<Tae?>
- Sory...
- Może na przyszłość bardziej uważaj? - odparł odwracając się do mnie. Spuściłam głowę, grzebiąc końcówką mojego trampka w ziemi. No i znów słowo " uważaj". Zaczęłam już to traktować jako moje przekleństwo, które mnie nęka dniami i nocami...
- Podoba ci się to miejsce? - zapytał po chwili wyrywając mnie z zamyśleń.
- Nawet - odpowiedziałam rozglądając się dookoła krytycznym wzrokiem.
<Tae?>
Od Natalii cd Tae
Obudziłam się nie wiem o której...Obróciłam się na drugi bok i zmrużyłam oczy.Słońce chodź ledwo wstawało już raziło w oczy. Przysłoniłam oczy ręką i usiadłam na łóżku.
~Cholerne słońce...czasami mogło by tylko padać ~pomyślałam i wstałam. Przeszłam bezszelestnie przez pokój i wślizgnęłam się cicho do pokoju na styl...salonu? Tae jeszcze spał odwrócony twarzą do oparcia kanapy. Ten to miał farta...Słońce go nie obudzi aż do południa...Co teraz by tu zrobić...Budzić go raczej nie będę. Na skrawku papieru napisałam że idę się przejść i cicho wyszłam z budynku. Poszłam w stronę lasu co jakiś czas wygwizdując trzy krótkie gwizdy. Na skraju lasu pojawił się mój basior Sillen. Podeszłam do niego i pogłaskałam bo łbie.
-Chodź stary idziemy na miasto-mruknęłam. Poszliśmy do miasta.Dojście zajęło nam jakieś 30 minut...Unikając mutantów dostałam się do najwyższego ze stojących budynków i wlazłam po schodach na dach. Usiadłam na krawędzi dachu i cicho westchnęłam.
-Ehhh...Sillen. Co ja mam teraz zrobić?-spytałam wilka. Ten tylko zaskamlał i położył głowę na łapach.
-Rozumiem...nie twój interes-przewróciłam oczami i spojrzałam w dół. Do ziemi było cholernie daleko. Czasami szkoda że nie umiem latać...Zamyślona patrzyłam na puste ulice. Za mną usłyszałam szuranie butów...
Tae?
~Cholerne słońce...czasami mogło by tylko padać ~pomyślałam i wstałam. Przeszłam bezszelestnie przez pokój i wślizgnęłam się cicho do pokoju na styl...salonu? Tae jeszcze spał odwrócony twarzą do oparcia kanapy. Ten to miał farta...Słońce go nie obudzi aż do południa...Co teraz by tu zrobić...Budzić go raczej nie będę. Na skrawku papieru napisałam że idę się przejść i cicho wyszłam z budynku. Poszłam w stronę lasu co jakiś czas wygwizdując trzy krótkie gwizdy. Na skraju lasu pojawił się mój basior Sillen. Podeszłam do niego i pogłaskałam bo łbie.
-Chodź stary idziemy na miasto-mruknęłam. Poszliśmy do miasta.Dojście zajęło nam jakieś 30 minut...Unikając mutantów dostałam się do najwyższego ze stojących budynków i wlazłam po schodach na dach. Usiadłam na krawędzi dachu i cicho westchnęłam.
-Ehhh...Sillen. Co ja mam teraz zrobić?-spytałam wilka. Ten tylko zaskamlał i położył głowę na łapach.
-Rozumiem...nie twój interes-przewróciłam oczami i spojrzałam w dół. Do ziemi było cholernie daleko. Czasami szkoda że nie umiem latać...Zamyślona patrzyłam na puste ulice. Za mną usłyszałam szuranie butów...
Tae?
Od Tae cd Roxanne
Kątem oka zauważyłem, jak dziewczyna wyciąga niewielką broń, po czym
zaraz ją chowa. Odwróciłem się do niej i uniosłem pytająco brew, ale to
zignorowała.
-Jeśli obawiasz się, że coś ci zrobię, to spokojnie. Nie mam złych zamiarów.
~Chyba, że ty będziesz miała złe zamiary wobec mnie~ dodałem w myślach.
Roxanne nie odezwała się, tylko dalej w ciszy za mną szła, od czasu do czasu mnie obserwując.
Westchnąłem cicho i nieco przyspieszyłem kroku. Nie wiedziałem, czy mogę jej ufać, więc trochę niekomfortowo się czułem, gdy szła zaraz za moimi plecami.
Niecałe 15 minut później byliśmy już na miejscu.
<Roxanne?>
-Jeśli obawiasz się, że coś ci zrobię, to spokojnie. Nie mam złych zamiarów.
~Chyba, że ty będziesz miała złe zamiary wobec mnie~ dodałem w myślach.
Roxanne nie odezwała się, tylko dalej w ciszy za mną szła, od czasu do czasu mnie obserwując.
Westchnąłem cicho i nieco przyspieszyłem kroku. Nie wiedziałem, czy mogę jej ufać, więc trochę niekomfortowo się czułem, gdy szła zaraz za moimi plecami.
Niecałe 15 minut później byliśmy już na miejscu.
<Roxanne?>
Od Tae cd Natalii
Poszedłem przebadać wszystkie tereny- te które znałem, i te na których
jeszcze mnie nie było. Byłem niemalże pewny, że gdzieś się zgubię, ale
wiedziałem, że nie będę miał problemu ze znalezieniem drogi powrotnej.
~Ciekawe, co Natalia teraz sobie myśli... Boże, co mi odwaliło?~ pomyślałem.
Sam byłem trochę zdziwiony moim zachowaniem.
Teraz jednak postanowiłem skupić się na obserwacji.
Po drodze natknąłem się na jednego mutanta, którego udało mi się całkiem szybko zabić.
Gdy minęło jakieś 1,5 godziny postanowiłem wrócić do domu. Jak się okazało, Natalia już spała.
Udałem się do kuchni i na szybko ją posprzątałem, po czym chwyciłem pierwszy lepszy koc i poszedłem ułożyć się na kanapie.
<Natalia? A moja wena poszła w las x')>
~Ciekawe, co Natalia teraz sobie myśli... Boże, co mi odwaliło?~ pomyślałem.
Sam byłem trochę zdziwiony moim zachowaniem.
Teraz jednak postanowiłem skupić się na obserwacji.
Po drodze natknąłem się na jednego mutanta, którego udało mi się całkiem szybko zabić.
Gdy minęło jakieś 1,5 godziny postanowiłem wrócić do domu. Jak się okazało, Natalia już spała.
Udałem się do kuchni i na szybko ją posprzątałem, po czym chwyciłem pierwszy lepszy koc i poszedłem ułożyć się na kanapie.
<Natalia? A moja wena poszła w las x')>
Od Roxanne CD Taeyong'a
- Możesz mi mówić Roxy - mruknęłam nieśmiało. Szczerze to wolałam jak zwracać się do mnie mym pseudonimem, ale ewentualnie Roxanne może być. Po prostu chciałam, żeby wiedział, ponieważ obawiałam się, że sam nie zgadnie tak oczywistego skrótu mojego imienia.
- Okey, dzięki za informację - westchnął cicho. Wsunęłam dłonie do połowy w kieszenie swoich jeans'ów i wlokłam się za Taeyong'iem. Jak to ja - zaczęłam zastanawiać się nad wszystkim i nad niczym. Ciekawe dokąd mnie zaprowadzi. A może to pułapka i chce mnie koło tego wodospadu w jakimś jeziorze utopić? A może chce mnie zaciągnąć gdzieś w niebezpieczny zakątek i zamordować? Ach... Jak by chciał spróbować to bym się sztylecikiem obroniła. No... Niby taki niewinny, ale w moich rękach... Wyjęłam z głębokiej kieszeni swoją broń i obróciłam ją w dłoniach. Przyglądając się jej, uśmiechnęłam się i wsunęłam niewinnie mały nóż w czeluści swych kieszonek spodni. Podniosłam wzrok, który zatrzymał się na idącym przede mną facecie. A może nie jest taki brutalny. Nie wygląda na zabójcę. Przemknęło mi przez głowę.
<Tae?>
- Okey, dzięki za informację - westchnął cicho. Wsunęłam dłonie do połowy w kieszenie swoich jeans'ów i wlokłam się za Taeyong'iem. Jak to ja - zaczęłam zastanawiać się nad wszystkim i nad niczym. Ciekawe dokąd mnie zaprowadzi. A może to pułapka i chce mnie koło tego wodospadu w jakimś jeziorze utopić? A może chce mnie zaciągnąć gdzieś w niebezpieczny zakątek i zamordować? Ach... Jak by chciał spróbować to bym się sztylecikiem obroniła. No... Niby taki niewinny, ale w moich rękach... Wyjęłam z głębokiej kieszeni swoją broń i obróciłam ją w dłoniach. Przyglądając się jej, uśmiechnęłam się i wsunęłam niewinnie mały nóż w czeluści swych kieszonek spodni. Podniosłam wzrok, który zatrzymał się na idącym przede mną facecie. A może nie jest taki brutalny. Nie wygląda na zabójcę. Przemknęło mi przez głowę.
<Tae?>
Od Natalii cd Tae
-Mmm...okej tylko wróć- odparłam spoglądając na niego
-Nie bój się...Wrócę- powiedział z uśmiechem.
-Mam nadzieję- stwierdziłam
-Nadzieja matką głupców- zaśmiał się
-To jestem głupcem...Ale poza tym to głupi zawsze ma szczęście- odcięłam się
-No fakt...Dobra. Idę na te zwiady- stwierdził i wyszedł. Siedziałam chwilę niezdecydowana przy stole. Ziewnęłam i przeciągnęłam się ale z sykiem bólu przypomniałam sobie o ranie. Wstałam i wyjrzałam przez okno. Księżyc dawno wisiał(biedny się udusi XD) wysoko na niebie. Sylwetka Taeyonga majaczyła w oddali na tle drzew. Przetarłam oczy ręką i skierowałam się do wyrka. Miałam ogromną ochotę na nie po prostu paść ale to by mi nie wyszło na zdrowie. Położyłam się na brzegu (jak to miałam w zwyczaju by ewentualnie "spaść" z niego i schować się pod łóżkiem...) i przymknęłam oczy.
~Oby nic go nie dorwało~pomyślałam i zasnęłam
Tae?
<Wena mi wraca! Wiii XD>
-Nie bój się...Wrócę- powiedział z uśmiechem.
-Mam nadzieję- stwierdziłam
-Nadzieja matką głupców- zaśmiał się
-To jestem głupcem...Ale poza tym to głupi zawsze ma szczęście- odcięłam się
-No fakt...Dobra. Idę na te zwiady- stwierdził i wyszedł. Siedziałam chwilę niezdecydowana przy stole. Ziewnęłam i przeciągnęłam się ale z sykiem bólu przypomniałam sobie o ranie. Wstałam i wyjrzałam przez okno. Księżyc dawno wisiał(biedny się udusi XD) wysoko na niebie. Sylwetka Taeyonga majaczyła w oddali na tle drzew. Przetarłam oczy ręką i skierowałam się do wyrka. Miałam ogromną ochotę na nie po prostu paść ale to by mi nie wyszło na zdrowie. Położyłam się na brzegu (jak to miałam w zwyczaju by ewentualnie "spaść" z niego i schować się pod łóżkiem...) i przymknęłam oczy.
~Oby nic go nie dorwało~pomyślałam i zasnęłam
Tae?
<Wena mi wraca! Wiii XD>
Od Tae cd Roxanne
-Och... No.... Skoro chcesz.- odparłem nieco speszony.- Ale wiedz, że sam nie za dobrze ją znam, więc nie miej do mnie pretensji jak się zgubimy.
~Kurde, serio jestem aż tak aspołeczny? Wydawało mi się, że pierwszy raz ją widzę...~ pomyślałem.
-Jasne, jasne...- mruknęła zbywająco dziewczyna.- Prowadź.
-Pytanie tylko gdzie...- burknąłem cicho.
-Co?
-Nic, nic.- westchnąłem.- Nie ma tu zbyt wielu atrakcji, nie licząc ruin, które są praktycznie wszędzie. Znam jednak jedno miejsce, gdzie jest całkiem ładny wodospad.
-Nie gadaj, tylko prowadź. Pójdę za tobą.- Roxanne przewróciła oczami.
-Dobra, dobra...
Ruszyłem przed siebie, a dziewczyna w ciszy szła za mną. Trochę irytowała mnie ta cisza, ale nie chciałem jej wkurzać więc sam też się nie odzywałem.
<Roxanne?>
Od Tae cd Natalii
-Nie musisz nic mówić, to mi do szczęścia wystarczy.- uśmiechnąłem się lekko.
Dziewczyna była trochę zarumieniona, ja pewnie też. Sam nie wiem dlaczego, ale w jej towarzystwie czułem się lepiej niż przy innych ludziach.
Przez cały czas gapiła się w stół, na co uśmiechnąłem się pod nosem.
-Teraz serio jest już późno. Idź spać, ja tu trochę posprzątam i pójdę na zwiady.- stwierdziłem.
<Natalia? Gdzie jest moja wena ja się pytam D: >
Dziewczyna była trochę zarumieniona, ja pewnie też. Sam nie wiem dlaczego, ale w jej towarzystwie czułem się lepiej niż przy innych ludziach.
Przez cały czas gapiła się w stół, na co uśmiechnąłem się pod nosem.
-Teraz serio jest już późno. Idź spać, ja tu trochę posprzątam i pójdę na zwiady.- stwierdziłem.
<Natalia? Gdzie jest moja wena ja się pytam D: >
Od Roxanne CD Taeyong'a
Zamyśliłam się.
- Do kogo niby? - zapytałam odwracając się do chłopaka.
- Głównodowodzącej naszego obozowiska - odparł.
- Po co...? - zapytałam, ale moja sytuacja znów się powtórzyła; znów odpowiedziałam sama sobie, zanim ktoś zdążył odpowiedzieć mi pierwszy. Od razu załapałam o co chodzi, ale aby się upewnić, że to właśnie dlatego chce on mnie tam zaprowadzić - wysłuchałam co miał do powiedzenia.
- Wiesz... Pomyślałem, że może chciałabyś dołączyć do naszego grona - wzruszył ramionami. Chciało mi się śmiać z jego głupoty, lecz ja taka chamska nie jestem, w końcu miał prawo tego nie wiedzieć.
- Ja już tu nalężę do tego waszego zbiorowiska od jakiegoś czasu - wyjaśniłam spokojnie.
- Acha...
- A może byś mnie oprowadził po okolicy? - zapytałam tak od niechcenia.
<Tae?>
- Do kogo niby? - zapytałam odwracając się do chłopaka.
- Głównodowodzącej naszego obozowiska - odparł.
- Po co...? - zapytałam, ale moja sytuacja znów się powtórzyła; znów odpowiedziałam sama sobie, zanim ktoś zdążył odpowiedzieć mi pierwszy. Od razu załapałam o co chodzi, ale aby się upewnić, że to właśnie dlatego chce on mnie tam zaprowadzić - wysłuchałam co miał do powiedzenia.
- Wiesz... Pomyślałem, że może chciałabyś dołączyć do naszego grona - wzruszył ramionami. Chciało mi się śmiać z jego głupoty, lecz ja taka chamska nie jestem, w końcu miał prawo tego nie wiedzieć.
- Ja już tu nalężę do tego waszego zbiorowiska od jakiegoś czasu - wyjaśniłam spokojnie.
- Acha...
- A może byś mnie oprowadził po okolicy? - zapytałam tak od niechcenia.
<Tae?>
Od Natalii cd Tae
Uśmiechnęłam się lekko i skinęłam głową.
-Nie musisz pytać- szepnęłam.
-Teraz już wiem-odparł i złączył nasze usta. Odwzajemniłam ten krótki pocałunek po czym ciut speszona wbiłam wzrok w stół (kurde czemu chciałam napisać tablet?? XD). Zastanawiałam się co teraz będzie...albo raczej co jest między mną a Tae'm...Ta nagła cisza jaka nastała była wręcz przytłaczająca ale wiedziałam że Tae też się chyba(?) nad tym zastanawiał...Kurwa czy to zawsze ja muszę przygrywać króla ciszy?
-Yhm...Tae ja...nom...cholera i ten uczuć gdy nie wiesz co powiedzieć- bąknęłam cicho
Tae?
XD nie wiedziałam co napisać
-Nie musisz pytać- szepnęłam.
-Teraz już wiem-odparł i złączył nasze usta. Odwzajemniłam ten krótki pocałunek po czym ciut speszona wbiłam wzrok w stół (kurde czemu chciałam napisać tablet?? XD). Zastanawiałam się co teraz będzie...albo raczej co jest między mną a Tae'm...Ta nagła cisza jaka nastała była wręcz przytłaczająca ale wiedziałam że Tae też się chyba(?) nad tym zastanawiał...Kurwa czy to zawsze ja muszę przygrywać króla ciszy?
-Yhm...Tae ja...nom...cholera i ten uczuć gdy nie wiesz co powiedzieć- bąknęłam cicho
Tae?
XD nie wiedziałam co napisać
Od Tae cd Natalii
-Taki dekielek jak ja uratował ci zadek.
-Teraz mi to będziesz wypominał?
-Sama przed chwilą mi to wypominałaś i gadałaś o spłacaniu długu.- wzruszyłem ramionami.
Natalia burknęła coś pod nosem kręcąc się na krześle. Spojrzałem na nią niepewnie. Aż dziwne, że w tak niewinnie wyglądającej dziewczynie siedzi taki "potworek". Dość nietypowo czułem się w jej towarzystwie, a chyba wiedziałem co było tego powodem.
-Wiesz... w sumie, to możesz jakoś spłacić ten dług...- mruknąłem cicho, niepewny tego co chciałem zrobić.
-Jak?
Bez słowa pochyliłem się lekko nad stołem, zbliżając twarz do twarzy dziewczyny. Rzuciłem jej pytające o zgodę spojrzenie.
<Natalia? Jestę Jezusę, nie ma problemu x'D Ale weny ni mam :')>
-Teraz mi to będziesz wypominał?
-Sama przed chwilą mi to wypominałaś i gadałaś o spłacaniu długu.- wzruszyłem ramionami.
Natalia burknęła coś pod nosem kręcąc się na krześle. Spojrzałem na nią niepewnie. Aż dziwne, że w tak niewinnie wyglądającej dziewczynie siedzi taki "potworek". Dość nietypowo czułem się w jej towarzystwie, a chyba wiedziałem co było tego powodem.
-Wiesz... w sumie, to możesz jakoś spłacić ten dług...- mruknąłem cicho, niepewny tego co chciałem zrobić.
-Jak?
Bez słowa pochyliłem się lekko nad stołem, zbliżając twarz do twarzy dziewczyny. Rzuciłem jej pytające o zgodę spojrzenie.
<Natalia? Jestę Jezusę, nie ma problemu x'D Ale weny ni mam :')>
Od Natalii cd Tae
-Możliwe...o ile tylko ta rana się nie zacznie paprać-wzruszyłam ramionami
-Nie powinno się paprać. Bądź co bądź znam się na tym.-powiedział
-Heh. Nie znam twych możliwości panie lekarzu ale jestem zdana na twoją łaskę. Jak mnie otrujesz to cę po nawiedzam jako duch- odparłam i pokazałam mu język
-Oj to nie będę ryzykował- mruknął
-Meh. A szkoda bo takie nawiedzanie nawet by mi się podobało ciołku- zaśmiałam się
-Odezwała się ogrzyca-odgryzł się
-Ogry przynajmniej mogą walczyć nie co taki dekielek jak ty- zakpiłam
Tae?
A po oceanie pobiegamy??
-Nie powinno się paprać. Bądź co bądź znam się na tym.-powiedział
-Heh. Nie znam twych możliwości panie lekarzu ale jestem zdana na twoją łaskę. Jak mnie otrujesz to cę po nawiedzam jako duch- odparłam i pokazałam mu język
-Oj to nie będę ryzykował- mruknął
-Meh. A szkoda bo takie nawiedzanie nawet by mi się podobało ciołku- zaśmiałam się
-Odezwała się ogrzyca-odgryzł się
-Ogry przynajmniej mogą walczyć nie co taki dekielek jak ty- zakpiłam
Tae?
A po oceanie pobiegamy??
Od Tae cd Lii
-Baranie? Uważaj sobie ośle.- odgryzłem się żartobliwie.
-No proszę, niby tak z ludźmi nie gadasz, a bójkę na przezwiska przeciągasz?
-A co, nie mam prawa do obrony własnego honoru?- spytałem zaczepnie.
-Honoru to ty masz za dużo, nic się nie stanie jak ci go trochę ubędzie.- odparowała.
-Widzę, że zbiera ci się na życie.- zaśmiałem się wesoło.- Skoro już masz siłę się wykłócać, to teraz może być tylko lepiej.- mrugnąłem do niej.
<Natalia? Jeziora to ja lubię ^^>
-No proszę, niby tak z ludźmi nie gadasz, a bójkę na przezwiska przeciągasz?
-A co, nie mam prawa do obrony własnego honoru?- spytałem zaczepnie.
-Honoru to ty masz za dużo, nic się nie stanie jak ci go trochę ubędzie.- odparowała.
-Widzę, że zbiera ci się na życie.- zaśmiałem się wesoło.- Skoro już masz siłę się wykłócać, to teraz może być tylko lepiej.- mrugnąłem do niej.
<Natalia? Jeziora to ja lubię ^^>
Od Lii cd Tae
-Nie...Pozwalam ci zostać mój ty wybawco- zaśmiałam się lekko.
-Jaki tam wybawca...-bąknął
-Normalny...Gdyby nie ty była bym pokarmem dla sępów- stwierdziłam
-Oj to się nie liczy- odparł
-Nie wcale. Uratowałeś mi życie ale to się nie liczy?-odparłam nieco urażona
-No...nie dla mnie. Ty pewnie też byś mnie ratowała- wzruszył ramionami
-Tylko nie wiem czy dała bym radę ciebie ponieść na barana baranie :3- mruknęłam
Tae?
<To nad jeziorem XD a wena dalej jest zagubiona>
-Jaki tam wybawca...-bąknął
-Normalny...Gdyby nie ty była bym pokarmem dla sępów- stwierdziłam
-Oj to się nie liczy- odparł
-Nie wcale. Uratowałeś mi życie ale to się nie liczy?-odparłam nieco urażona
-No...nie dla mnie. Ty pewnie też byś mnie ratowała- wzruszył ramionami
-Tylko nie wiem czy dała bym radę ciebie ponieść na barana baranie :3- mruknęłam
Tae?
<To nad jeziorem XD a wena dalej jest zagubiona>
Od Tae cd Lii
-Lia? To całkiem ładny skrót.- zamyśliłem się.- Na mnie możesz mówić jak chcesz, jest mi obojętnie.
Dziewczyna przeciągnęła się, chociaż z trudem ze względu na ranę. Przez chwilę obserwowałem ją patrząc, jak nieustannie ziewa.
-Co się gapisz?- burknęła sennie.
-A nie mogę? Ktoś tu się nie wyspał, co?
-Ja mam dziurę w brzuchu, nie ty. Trochę wyrozumiałości.
-Jasne, jasne. Wybacz.- uśmiechnąłem się przepraszająco.- Jest już dość późno, jeśli chcesz to idź się znowu zdrzemnij. Ja mogę spać tutaj na kanapie. No chyba że nie chcesz siedzieć ze mną pod jednym dachem, to mogę zrobić wyjątek i rozbiję sobie namiot na zewnątrz. - zaśmiałem się cicho.
<Natalia? Na basenie nie, bo się wywalę x'D>
Dziewczyna przeciągnęła się, chociaż z trudem ze względu na ranę. Przez chwilę obserwowałem ją patrząc, jak nieustannie ziewa.
-Co się gapisz?- burknęła sennie.
-A nie mogę? Ktoś tu się nie wyspał, co?
-Ja mam dziurę w brzuchu, nie ty. Trochę wyrozumiałości.
-Jasne, jasne. Wybacz.- uśmiechnąłem się przepraszająco.- Jest już dość późno, jeśli chcesz to idź się znowu zdrzemnij. Ja mogę spać tutaj na kanapie. No chyba że nie chcesz siedzieć ze mną pod jednym dachem, to mogę zrobić wyjątek i rozbiję sobie namiot na zewnątrz. - zaśmiałem się cicho.
<Natalia? Na basenie nie, bo się wywalę x'D>
piątek, 20 maja 2016
Od Natalii cd Tae
-Ta...dzięki. A co do poznania reszty to spoko tylko uwaga na Jace'a. Chamski tym- odparłam niepewnie
-Nie da się być bardziej chamskim niż ty-wyszczerzył się
-Uwierz mi...Da się. A z resztą zobaczysz sam- zaśmiałam się i ziewnęłam
-Uważaj bo mnie połkniesz- zakpił Tae
-Nie jadam ludzi. Masz pecha. A poza tym mów do mnie Lia lub Lii- stwierdziłam
Tae?
<To idę po moje trampki firmy adidas z symbolem pumy i pobiegamy jak w dżogingu na basenie>
-Nie da się być bardziej chamskim niż ty-wyszczerzył się
-Uwierz mi...Da się. A z resztą zobaczysz sam- zaśmiałam się i ziewnęłam
-Uważaj bo mnie połkniesz- zakpił Tae
-Nie jadam ludzi. Masz pecha. A poza tym mów do mnie Lia lub Lii- stwierdziłam
Tae?
<To idę po moje trampki firmy adidas z symbolem pumy i pobiegamy jak w dżogingu na basenie>
Od Tae cd Natalii
Trochę się speszyłem na widok rumieńców Natalii.
-Um... No, powiedzmy że mogę o tym zapomnieć...- mruknąłem.
-Jeszcze boli?
-Boli.- przytaknąłem.- Cholernie boli.
-Wybacz... Wiem, to było trochę złośliwe z mojej strony.
-Nie da się ukryć. Ale dobra, może zmieńmy temat.- zaproponowałem.- Przedstawisz mi jutro resztę twojej grupy? Skoro mam z wami zostać, wypadałoby trochę się zapoznać.- zaśmiałem się cicho.- A, i jeśli chcesz, możesz tu zostać. Później jeszcze raz zmienię ci opatrunek, żebyś nie chodziła cały czas w tym samym.
<Natalia? już biegnę x'D>
-Um... No, powiedzmy że mogę o tym zapomnieć...- mruknąłem.
-Jeszcze boli?
-Boli.- przytaknąłem.- Cholernie boli.
-Wybacz... Wiem, to było trochę złośliwe z mojej strony.
-Nie da się ukryć. Ale dobra, może zmieńmy temat.- zaproponowałem.- Przedstawisz mi jutro resztę twojej grupy? Skoro mam z wami zostać, wypadałoby trochę się zapoznać.- zaśmiałem się cicho.- A, i jeśli chcesz, możesz tu zostać. Później jeszcze raz zmienię ci opatrunek, żebyś nie chodziła cały czas w tym samym.
<Natalia? już biegnę x'D>
Od Natalii cd Tae
-Hah. No widzisz. Jakoś się dogadujemy- strzeliłam banana na twarzy (xD bez komentarza)
-No może w dziwny sposób ale można tak to ująć- odparł po chwili namysłu
-Bo widzisz...ty jesteś dziwny a ja postrzelona. Normalnie się nie da- stwierdziłam
-W sumie...w sumie racja- uśmiechnął się
-W sumie to są wnętrzności- rzuciłam sucharek na stół.
-Też racja- zaśmiał się
-Tae...ja..mm...no sorry za tę próbe kastracji- mruknęłam cicho piekąc raka na policzkach
Tae?
<x) Chodźmy do łodzi i płyniemy w las by wejść na szczyt i szukać znalezionej weny>
-No może w dziwny sposób ale można tak to ująć- odparł po chwili namysłu
-Bo widzisz...ty jesteś dziwny a ja postrzelona. Normalnie się nie da- stwierdziłam
-W sumie...w sumie racja- uśmiechnął się
-W sumie to są wnętrzności- rzuciłam sucharek na stół.
-Też racja- zaśmiał się
-Tae...ja..mm...no sorry za tę próbe kastracji- mruknęłam cicho piekąc raka na policzkach
Tae?
<x) Chodźmy do łodzi i płyniemy w las by wejść na szczyt i szukać znalezionej weny>
Od Tae cd Natalii
Zapadła chwila ciszy. Po krótkim namyśle w końcu się odezwałem.
-Wiesz.... Miło to słyszeć.
Dziewczyna spojrzała na mnie unosząc jedną brew.
-Co miło słyszeć?
-To, że mi ufasz. Przyznam szczerze, że mi ulżyło. Dziękuję.- uśmiechnąłem się do niej.
Po raz pierwszy był to szczerzy, niewymuszony uśmiech. Cieszyłem się, że ktoś mi zaufał.
Przez tyle lat byłem sam, a teraz znalazłem kogoś, kto we mnie wierzył, a i ja mogłem zaufać jemu. Było to nawet przyjemne uczucie.
<Natalia? Również brak weny, wsysło mi ją na noc x')>
-Wiesz.... Miło to słyszeć.
Dziewczyna spojrzała na mnie unosząc jedną brew.
-Co miło słyszeć?
-To, że mi ufasz. Przyznam szczerze, że mi ulżyło. Dziękuję.- uśmiechnąłem się do niej.
Po raz pierwszy był to szczerzy, niewymuszony uśmiech. Cieszyłem się, że ktoś mi zaufał.
Przez tyle lat byłem sam, a teraz znalazłem kogoś, kto we mnie wierzył, a i ja mogłem zaufać jemu. Było to nawet przyjemne uczucie.
<Natalia? Również brak weny, wsysło mi ją na noc x')>
Od Natalii cd Tae
-Tak...Ufałam ci od tej akcji w mieście- odparłam z bladym uśmiechem.
-Och...Serio?- zdziwił się.
-Pewnie...Mogłeś spierdzielić ale zostałeś i mi pomogłeś- wzruszyłam ramionami.
-Ty też byś została- stwierdził
-No pewnie że tak. Poza tym pownerwiała mutantów- mruknęłam wbijając wzrok w posiłek,który w moich oczach wydał się mega interesujący.
-Smakuje?- spytał
-Tak...było by jednak lepiej gdyby nie bolało jak jem- uśmiechnęłam się
-Współczuję- powiedział.
-Heh...nie trzeba- mruknęłam
Tae?
<Weno gdzie jesteś!?>
-Och...Serio?- zdziwił się.
-Pewnie...Mogłeś spierdzielić ale zostałeś i mi pomogłeś- wzruszyłam ramionami.
-Ty też byś została- stwierdził
-No pewnie że tak. Poza tym pownerwiała mutantów- mruknęłam wbijając wzrok w posiłek,który w moich oczach wydał się mega interesujący.
-Smakuje?- spytał
-Tak...było by jednak lepiej gdyby nie bolało jak jem- uśmiechnęłam się
-Współczuję- powiedział.
-Heh...nie trzeba- mruknęłam
Tae?
<Weno gdzie jesteś!?>
Od Tae cd Natalii
-Tego spłacać nie musisz.- odparłem uśmiechając się lekko.
-Dług to dług.
-Chyba, że ktoś zrobi coś dobrowolnie i nie oczekuje zapłaty. Chodź, zrobiłem jedzenie. Z taką japą w brzuchu pewnie nie mam apetytu, ale może coś tam zjesz...
Zaprowadziłem dziewczynę do kuchni i usiadłem z nią przy stole. Natalia powoli, ale niepewnie, zabrała się do jedzenia. Ja natomiast nie wybrzydzałem, bo byłem głodny i nie zamierzałem się z tym kryć.
Dziewczyna wciąż wyglądała na zmęczoną, chyba się jeszcze nie wyspała. Po chwili podniosła głowę i napotkała mój wzrok.
-Teraz mi ufasz?- spytałem, patrząc jej w oczy.
<Natalia? x')>
Od Natalii cd Tae
<xD możesz pomarzyć>
Obudziłam się...nie wiem po jakim czasie. Słyszałam gdzieś cichy brzdęk metalu. Podniosłam się i przetarłam oczy zaspana. Wstałam z cichym sykiem (niczym wonsz x3) i poszłam w stronę tego dźwięku. Uchyliłam ostrożnie inne drzwi i zobaczyłam jak Taeyong ćwiczy.
-Mmmm...Przeszkadzam?- spytałam cicho
-Nie. Raczej nie- odparł.
-Tsia...Dzięki za ratunek. A co do bluzy to jakoś ci oddam- mruknęłam patrząc w podłogę.
-Nie trzeba. Jakoś sobię poradzę- odparł
-Jak dług to dług. A długi zawsze spłacam- odparłam hardo.
Tae?
Obudziłam się...nie wiem po jakim czasie. Słyszałam gdzieś cichy brzdęk metalu. Podniosłam się i przetarłam oczy zaspana. Wstałam z cichym sykiem (niczym wonsz x3) i poszłam w stronę tego dźwięku. Uchyliłam ostrożnie inne drzwi i zobaczyłam jak Taeyong ćwiczy.
-Mmmm...Przeszkadzam?- spytałam cicho
-Nie. Raczej nie- odparł.
-Tsia...Dzięki za ratunek. A co do bluzy to jakoś ci oddam- mruknęłam patrząc w podłogę.
-Nie trzeba. Jakoś sobię poradzę- odparł
-Jak dług to dług. A długi zawsze spłacam- odparłam hardo.
Tae?
Od Tae cd Natalii
<odczep się x')>
Poszedłem na miejsce walki. Trup obcego faceta jeszcze tam leżał. Przewróciłem go na brzuch i wyszarpnąłem sztylet, który wciąż tkwił między jego łopatkami. Wytarłem go o rękaw i spojrzałem na martwe ciało.
-Wypadałoby coś z tym zrobić...
Zaciągnąłem trupa nad jakieś pierwsze lepsze urwisko i zrzuciłem go w wąwóz. Może znajdą go jakieś mutanty albo co...
Nie spiesząc się wróciłem do domu. Myślałem, że Natalia zignoruje moją propozycję, więc nieźle się zdziwiłem, gdy nie zastałem jej w 'salonie'. Wszedłem do sypialni i zastałem ją chrapiącą na łóżku. Uśmiechnąłem się pod nosem i zamknąłem drzwi.
Postanowiłem zrobić coś do jedzenia, bo nawet sam już byłem głodny. Wcześniej jednak owinąłem bandażem mój tatuaż.
Gdy jedzenie było już gotowe zostawiłem je na stole, a sam poszedłem do trzeciego, średniej wielkości pokoju, który był jakby moją salą ćwiczeń. Starałem się ciągle dbać o formę i kondycję, bo często było to przydatne. Po krótkim rozciąganiu wykonałem kilka bardziej zaawansowanych ćwiczeń, po czym sięgnąłem po sztangę leżącą na podłodze w kącie pomieszczenia.
W tym momencie usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi.
<Natalia?>
Poszedłem na miejsce walki. Trup obcego faceta jeszcze tam leżał. Przewróciłem go na brzuch i wyszarpnąłem sztylet, który wciąż tkwił między jego łopatkami. Wytarłem go o rękaw i spojrzałem na martwe ciało.
-Wypadałoby coś z tym zrobić...
Zaciągnąłem trupa nad jakieś pierwsze lepsze urwisko i zrzuciłem go w wąwóz. Może znajdą go jakieś mutanty albo co...
Nie spiesząc się wróciłem do domu. Myślałem, że Natalia zignoruje moją propozycję, więc nieźle się zdziwiłem, gdy nie zastałem jej w 'salonie'. Wszedłem do sypialni i zastałem ją chrapiącą na łóżku. Uśmiechnąłem się pod nosem i zamknąłem drzwi.
Postanowiłem zrobić coś do jedzenia, bo nawet sam już byłem głodny. Wcześniej jednak owinąłem bandażem mój tatuaż.
Gdy jedzenie było już gotowe zostawiłem je na stole, a sam poszedłem do trzeciego, średniej wielkości pokoju, który był jakby moją salą ćwiczeń. Starałem się ciągle dbać o formę i kondycję, bo często było to przydatne. Po krótkim rozciąganiu wykonałem kilka bardziej zaawansowanych ćwiczeń, po czym sięgnąłem po sztangę leżącą na podłodze w kącie pomieszczenia.
W tym momencie usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi.
<Natalia?>
Od Natalii cd Tae
<xD i te zaproszenie do łóżka...>
Stałam przez chwilę nie wiedząc co w sumie zrobić... Byłam sama w obcym miejscu i że niby miałam tu spać? Z jednej strony niby było tu bezpiecznie ale z drógiej byłam praktycznie bezbronna. Westchnęłam cicho. Poczłapałam do pokoju obok i ostrożnie na nim przysiadłam. Fala bólu przewineła się przez mój organizm. Nie ma jak to świeża rana na brzuchu która od cholery boli. Walczyłam chwilę z sennością,zmęczeniem i bólem.
~Nie śpij...Musisz być czójna~ pomyślałam ale jednak przymknęłam oczy i opadłam na łóżko.
~No dobra...może pięć minutek~ przeszło mi przez myśl nim zasnęłam
Tae??
Stałam przez chwilę nie wiedząc co w sumie zrobić... Byłam sama w obcym miejscu i że niby miałam tu spać? Z jednej strony niby było tu bezpiecznie ale z drógiej byłam praktycznie bezbronna. Westchnęłam cicho. Poczłapałam do pokoju obok i ostrożnie na nim przysiadłam. Fala bólu przewineła się przez mój organizm. Nie ma jak to świeża rana na brzuchu która od cholery boli. Walczyłam chwilę z sennością,zmęczeniem i bólem.
~Nie śpij...Musisz być czójna~ pomyślałam ale jednak przymknęłam oczy i opadłam na łóżko.
~No dobra...może pięć minutek~ przeszło mi przez myśl nim zasnęłam
Tae??
Od Tae cd Natalii
-Pod tym względem na mnie nie licz...- mruknąłem patrząc na ranę.- No dobra...
Delikatnie i ostrożnie ściągnąłem pierwszy, prowizoryczny opatrunek i wziąłem się za dokładne oczyszczanie rany. Gdy udało się trochę opanować krwawienie, spojrzałem na to krytycznym okiem.
-Trzeba będzie to zszyć...
-Umiesz zszywać rany?- spytała podejrzliwie Natalia.
-Wiesz ile razy sam musiałem się szyć? Ostrzegam tylko, że przez chwilę będzie bolało...
-Mocniej boleć już nie będzie... - stęknęła dziewczyna.
Gdy było już po wszystkim dokładnie zabandażowałem ranę. Przyniosłem dziewczynie 'magiczne' leki, których sam czasem używałem dla poprawy zdrowia, kondycji itp.
-Masz, weź to. W drugim pokoju jest łóżko, idź tam i trochę się prześpij. Ja muszę wrócić do tamtego miejsca, bo zapomniałem jednego sztyletu.- mruknąłem wychodząc z 'domu'.
<Natalia?>
Delikatnie i ostrożnie ściągnąłem pierwszy, prowizoryczny opatrunek i wziąłem się za dokładne oczyszczanie rany. Gdy udało się trochę opanować krwawienie, spojrzałem na to krytycznym okiem.
-Trzeba będzie to zszyć...
-Umiesz zszywać rany?- spytała podejrzliwie Natalia.
-Wiesz ile razy sam musiałem się szyć? Ostrzegam tylko, że przez chwilę będzie bolało...
-Mocniej boleć już nie będzie... - stęknęła dziewczyna.
Gdy było już po wszystkim dokładnie zabandażowałem ranę. Przyniosłem dziewczynie 'magiczne' leki, których sam czasem używałem dla poprawy zdrowia, kondycji itp.
-Masz, weź to. W drugim pokoju jest łóżko, idź tam i trochę się prześpij. Ja muszę wrócić do tamtego miejsca, bo zapomniałem jednego sztyletu.- mruknąłem wychodząc z 'domu'.
<Natalia?>
Od Natalii cd Tae
Nawet ciekawa kryjówka... rana bolała niemiłosiernie a ja chciałam coraz bardziej spać z tą różnicą że bym się raczej nie obudziła... Do pokoju wszedł Taeyong niosąc w dłoni 3 rolki (papieru do wc xD...nie no żarcik) bandażu.
-Teraz ta gorsza część...niestety bym miał dostęp do rany musisz zdjąć koszulkę- powiedział niepewnie. Chyba dalej pamiętał tę próbę kastracji...w sumie nie chyba a na pewno.
-Masz sztylet? Nie chcę się zwijać z bólu przy próbie zdjęcia jej- stwierdziłam
-Yy ale nie dobijesz się co?- spytał chłopak podając mi ostrze
-Nie...wolę by ktoś mnie dobił- odparłam ostrożnie rozcinając koszulkę by "dać mu dostęp do rany".
Tae?
-Teraz ta gorsza część...niestety bym miał dostęp do rany musisz zdjąć koszulkę- powiedział niepewnie. Chyba dalej pamiętał tę próbę kastracji...w sumie nie chyba a na pewno.
-Masz sztylet? Nie chcę się zwijać z bólu przy próbie zdjęcia jej- stwierdziłam
-Yy ale nie dobijesz się co?- spytał chłopak podając mi ostrze
-Nie...wolę by ktoś mnie dobił- odparłam ostrożnie rozcinając koszulkę by "dać mu dostęp do rany".
Tae?
Od Tae cd Roxanne
-Co za ludzie zostali na tym świecie...- mruknąłem pod nosem patrząc za odchodzącą dziewczyną.
Chyba trudno będzie mi z kimś normalnie rozmawiać. Oczywiście, nie mogłem tego tak zostawić. Ta dziewczyna była jedną z ocalonych. Moja "szefowa" (czytaj- Natalia) pewnie wolałaby dołączyć ją do naszej wesołej gromadki, żeby zwiększyć szanse przetrwania.
Dlatego też postanowiłem złamać obietnicę i za nią pójść, co pewnie było głupim pomysłem.
-I gdzie się podziała ta moja rozwaga...- westchnąłem cicho.
Zastanawiałem się, gdzie też ona idzie. Szedłem za nią już godzinę i szedłbym pewnie jeszcze dłużej, ale w tym momencie się odwróciła.
-Miałeś mi dać spokój.- syknęła.
-I dałem, na jakiś czas.- odparłem.- Wiem, że mnie nie lubisz, wiem że ci się to nie podoba i wiem, że pewnie masz gdzieś to co mówię, ale chciałbym cię do kogoś zaprowadzić.- dodałem bez większej nadziei na zgodę dziewczyny.
Roxanne?
Od Tae cd Natalii
Szedłem powoli obok dziewczyny, żebym w razie czego zdążył ją przytrzymać.
Widząc, że bandaż trochę przecieka, a ona strasznie się wlecze, westchnąłem cicho i stanąłem plecami do niej.
-Właź.- mruknąłem cicho.
-Co?
-Wejdź mi na plecy. Zanim tam dojdziemy w tym tempie, cały bandaż będzie do niczego.
-Bluzę ci pobrudzę.- prychnęła.
-Długo będziesz tak mędzić? To dla twojego dobra, więc mogłabyś współpracować.
Pochyliłem się lekko, żeby łatwiej było jej wejść na moje plecy. Podrzuciłem ją ostrożnie, tak, żeby i jej, i mi było wygodnie. Ruszyłem szybszym tempem, przechodząc slalomem pomiędzy drzewami i zaroślami.
Już po chwili byliśmy w mojej kryjówce. Postawiłem Natalię na ziemi i podszedłem do jednej ze skrytek.
-Poczekaj chwilkę, zaraz dam ci lepszy opatrunek...- mruknąłem do dziewczyny, która rozglądała się z lekkim zainteresowaniem.
<Natalia?>
Widząc, że bandaż trochę przecieka, a ona strasznie się wlecze, westchnąłem cicho i stanąłem plecami do niej.
-Właź.- mruknąłem cicho.
-Co?
-Wejdź mi na plecy. Zanim tam dojdziemy w tym tempie, cały bandaż będzie do niczego.
-Bluzę ci pobrudzę.- prychnęła.
-Długo będziesz tak mędzić? To dla twojego dobra, więc mogłabyś współpracować.
Pochyliłem się lekko, żeby łatwiej było jej wejść na moje plecy. Podrzuciłem ją ostrożnie, tak, żeby i jej, i mi było wygodnie. Ruszyłem szybszym tempem, przechodząc slalomem pomiędzy drzewami i zaroślami.
Już po chwili byliśmy w mojej kryjówce. Postawiłem Natalię na ziemi i podszedłem do jednej ze skrytek.
-Poczekaj chwilkę, zaraz dam ci lepszy opatrunek...- mruknąłem do dziewczyny, która rozglądała się z lekkim zainteresowaniem.
<Natalia?>
Od Natalii cd Taeyonga
Zastanowiłam się chwile...
-Z dwojga złego lepiej w tę stronę- jęknęłam i z pomocą Taeyonga podniosłam się z ziemi.
-Spokojnie...Tylko się nie zginaj- rzekł
-No dobra doktorku- syknęłam gdy przeszła mnie fala bólu
-Mocno boli?-spytał
-Nie kurwa swędzi- uśmiechnęłam się lekko
-To polecił bym podrapać- wzruszył ramionami
-Hmm...nie dzięki.- odparłam
Taeyong?
-Z dwojga złego lepiej w tę stronę- jęknęłam i z pomocą Taeyonga podniosłam się z ziemi.
-Spokojnie...Tylko się nie zginaj- rzekł
-No dobra doktorku- syknęłam gdy przeszła mnie fala bólu
-Mocno boli?-spytał
-Nie kurwa swędzi- uśmiechnęłam się lekko
-To polecił bym podrapać- wzruszył ramionami
-Hmm...nie dzięki.- odparłam
Taeyong?
Od Taeyonga cd Natalii
-Nie wiem kto jest twoim bratem, bo nawet nie przedstawiłaś mi reszty. Myślisz, że możesz sobie ot tak umrzeć?- mruknąłem.
-Jaki to ma sens?
-Co znowu?- westchnąłem głośno.
-Ratowanie mnie. I tak umrę. Po co mam żyć?- zaczęła narzekać dziewczyna.
-Bo ja tak chcę. A teraz się przymknij z łaski swojej, bo mnie rozpraszasz.- prychnąłem na nią.
Nie czekając na pozwolenie czy protest, podniosłem kawałek koszulki odsłaniając tylko ranę. Korzystając ze swojej "przenośnej apteczki", jeśli można to tak nazwać, możliwie jak najdokładniej opatrzyłem ranę, a następnie owinąłem ją bandażem.
-Sądząc po twojej naburmuszonej minie, ma ci się na życie.- stwierdziłem patrząc na dziewczynę.- Dam ci teraz wybór- pójdziesz ze mną i dam ci coś lepszego niż ten niepraktyczny kawałek bandaża, albo jak zwykle mnie zignorujesz i będziesz sobie tutaj leżeć.
<Natalia?>
Od Roxanne CD Taeyong'a
- Super, na pewno ta informacja przyda mi się do życia - powiedziałam sarkastycznie. - Chyba nie prosiłam cię o to, byś mi tu o sobie nawijał.
- Ale powiedziałem - odparł. - więc może ty mi coś o sobie powiesz? Wiesz... Coś za coś.
- Na pewno, a jakże! Ty się przedstawiłeś, więc i ja jestem zmuszona się przedstawić? Taka jest twoja logika? - zapytałam.
- Nie. Jak nie chcesz - nie zmuszę cię do tego. Ale wypadałoby...
- Aha. Wypadałoby. Fajnie. Trudno, nie poznasz niestety mojej tożsamości - rzekłam i odwróciłam się na pięcie, odchodząc od chłopaka. Ten westchnął głęboko i powędrował w moje ślady, starając się mnie dogonić.
- Co znowu? - zapytałam kątem oka na niego spoglądając.
- Powiedz mi jak masz na imię i dam ci spokój.
- Obiecujesz? - zapytałam znów, unosząc brew podejrzliwie.
- Tak.
- Roxanne - powiedziałam i odeszłam od niego.
<Tae?>
- Ale powiedziałem - odparł. - więc może ty mi coś o sobie powiesz? Wiesz... Coś za coś.
- Na pewno, a jakże! Ty się przedstawiłeś, więc i ja jestem zmuszona się przedstawić? Taka jest twoja logika? - zapytałam.
- Nie. Jak nie chcesz - nie zmuszę cię do tego. Ale wypadałoby...
- Aha. Wypadałoby. Fajnie. Trudno, nie poznasz niestety mojej tożsamości - rzekłam i odwróciłam się na pięcie, odchodząc od chłopaka. Ten westchnął głęboko i powędrował w moje ślady, starając się mnie dogonić.
- Co znowu? - zapytałam kątem oka na niego spoglądając.
- Powiedz mi jak masz na imię i dam ci spokój.
- Obiecujesz? - zapytałam znów, unosząc brew podejrzliwie.
- Tak.
- Roxanne - powiedziałam i odeszłam od niego.
<Tae?>
Od Tae cd Roxanne
Zmierzyłem dziewczynę wzrokiem. Była dość wysoka, ale niższa ode mnie, miała jasne blond włosy. Zmrużyłem lekko oczy.
-Będziesz teraz chować urazę?- mruknąłem.
-A ty będziesz na mnie wpadał?
-Tak to jest jak się nie patrzy, gdzie się idzie. Chociaż przyznaję, że ja też nie uważałem. Kim jesteś?
-Równie dobrze ja mogę zadać ci to pytanie.
Westchnąłem cicho pod nosem i przewróciłem oczami. Nie potrafię radzić sobie z ludźmi i rzadko z nimi rozmawiam, za to gdy już do tego dochodzi, zazwyczaj trafiam na trudne przypadki.
Przyznam, że często nie wiem co w takiej sytuacji powinienem zrobić.
Stwierdziłem więc, że rozsądnie będzie po prostu się przedstawić.
-Mam na imię Taeyong, ale jak wolisz możesz mówić Tae. Można stwierdzić, że mieszkam tu z osobliwą grupką ludzi.- odparłem.
<Roxanne?>
-Będziesz teraz chować urazę?- mruknąłem.
-A ty będziesz na mnie wpadał?
-Tak to jest jak się nie patrzy, gdzie się idzie. Chociaż przyznaję, że ja też nie uważałem. Kim jesteś?
-Równie dobrze ja mogę zadać ci to pytanie.
Westchnąłem cicho pod nosem i przewróciłem oczami. Nie potrafię radzić sobie z ludźmi i rzadko z nimi rozmawiam, za to gdy już do tego dochodzi, zazwyczaj trafiam na trudne przypadki.
Przyznam, że często nie wiem co w takiej sytuacji powinienem zrobić.
Stwierdziłem więc, że rozsądnie będzie po prostu się przedstawić.
-Mam na imię Taeyong, ale jak wolisz możesz mówić Tae. Można stwierdzić, że mieszkam tu z osobliwą grupką ludzi.- odparłem.
<Roxanne?>
Od Natalii cd Taeyonga
-Niech kurwa zdycha w piekle...-wydusiłam z siebie
-Jak chcesz- odparł i poderżnął Jetowi gardło.
-Tia...tak czy siak -zaczęłam
-Teraz pora zająć się tobą- przerwał mi
-Błagam cię...myślisz że mam szansę na przeżycie?- zakpiłam i dodałam-Pożegnaj odemnie brata
Taeyong//
-Jak chcesz- odparł i poderżnął Jetowi gardło.
-Tia...tak czy siak -zaczęłam
-Teraz pora zająć się tobą- przerwał mi
-Błagam cię...myślisz że mam szansę na przeżycie?- zakpiłam i dodałam-Pożegnaj odemnie brata
Taeyong//
Od Taeyonga cd Natalii
Po dotarciu do kryjówki zdążyłem, hm.... opatrzyć ranę i trochę się
przebrać. Włosy znów przybrały
śnieżnobiałą barwę. Żeby grzywka nie spadała mi na oczy, na odwal zawiązałem na włosach czarną bandanę. Ubrałem dość starą, ale moją ulubioną czarną bluzę i dresowe spodnie.
Miałem zamiar trochę odpocząć, ale moją uwagę przykuł dźwięk uderzania metalem o metal.
-Huh... Czyżby ktoś walczył?- mruknąłem sam do siebie.
Nie ingeruje w sprawy innych, ale z czystej ciekawości postanowiłem zbadać potencjalny problem. Oczywiście zabrałem jeden z dłuższych sztyletów i dwa krótsze.
Szybko odnalazłem miejsce bójki. Ku mojemu zdumieniu ujrzałem Natalię i jakiegoś obcego faceta.
Napastnik przebił jej brzuch mieczem. Poczułem, że muszę coś zrobić.
Rzuciłem jednym ze sztyletów, który wbił się mężczyźnie między łopatki. Wrzasnął zaskoczony i wypuścił z ręki broń.
Kątem oka spojrzałem na Natalię. W pierwszym odruchu chciałem do niej podbiec, ale najpierw musiałem zająć się obcym.
Skoczyłem szybko do przodu. Zanim przeciwnik zdążył się odwrócić, zręcznie wskoczyłem mu na plecy, oplatając nogami jego szyję i powalając go na ziemię. Trzymając go tak skrępowanego, wyciągnąłem długi, ostry sztylet i przyłożyłem mu do gardła. Niepewnie spojrzałem na Natalię.
-Powiedz tylko słowo, a on zginie.- mruknąłem.
<Natalia?>
śnieżnobiałą barwę. Żeby grzywka nie spadała mi na oczy, na odwal zawiązałem na włosach czarną bandanę. Ubrałem dość starą, ale moją ulubioną czarną bluzę i dresowe spodnie.
Miałem zamiar trochę odpocząć, ale moją uwagę przykuł dźwięk uderzania metalem o metal.
-Huh... Czyżby ktoś walczył?- mruknąłem sam do siebie.
Nie ingeruje w sprawy innych, ale z czystej ciekawości postanowiłem zbadać potencjalny problem. Oczywiście zabrałem jeden z dłuższych sztyletów i dwa krótsze.
Szybko odnalazłem miejsce bójki. Ku mojemu zdumieniu ujrzałem Natalię i jakiegoś obcego faceta.
Napastnik przebił jej brzuch mieczem. Poczułem, że muszę coś zrobić.
Rzuciłem jednym ze sztyletów, który wbił się mężczyźnie między łopatki. Wrzasnął zaskoczony i wypuścił z ręki broń.
Kątem oka spojrzałem na Natalię. W pierwszym odruchu chciałem do niej podbiec, ale najpierw musiałem zająć się obcym.
Skoczyłem szybko do przodu. Zanim przeciwnik zdążył się odwrócić, zręcznie wskoczyłem mu na plecy, oplatając nogami jego szyję i powalając go na ziemię. Trzymając go tak skrępowanego, wyciągnąłem długi, ostry sztylet i przyłożyłem mu do gardła. Niepewnie spojrzałem na Natalię.
-Powiedz tylko słowo, a on zginie.- mruknąłem.
<Natalia?>
Od Roxanne
Szłam przez leśną dróżkę, patrząc na przesuwający się na bok żwir gdy stawiałam na nim swoją stopę. Z tego wynika, że nie patrzyłam przed siebie i nie mogłam dostrzec zbliżającego się człowieka... Niepostrzeżenie wpadłam na kogoś i ten ów ktoś niechcący mnie przewalił swoim ciężarem ciała, a ja wylądowałam w kałuży błota, który rozprysnął się we wszystkie strony świata. Westchnęłam ciężko. Takie przypadki zdarzały mi się bardzo często i byłam do swego pecha już przyzwyczajona. Należałam do tego obozowiska od zaledwie kilku godzin i już musiałam się tradycyjnie wywalić na ziemię, a w tym przypadku - na błoto. Odgarnęłam włosy na bok.
- Sory - powiedział nieznajomy i wyciągnął w moją stronę rękę w geście, by mi pomóc wstać. Odepchnęłam dłoń i wstałam samodzielnie. - To moja wina - dodał po chwili.
- Owszem, to twoja wina - powiedziałam przyglądając się zamoczonym ubraniom. Na mojej twarzy zajaśniał wyraźny niesmak.
<Ktoś kto niefortunnie na mnie wpadł...?>
- Sory - powiedział nieznajomy i wyciągnął w moją stronę rękę w geście, by mi pomóc wstać. Odepchnęłam dłoń i wstałam samodzielnie. - To moja wina - dodał po chwili.
- Owszem, to twoja wina - powiedziałam przyglądając się zamoczonym ubraniom. Na mojej twarzy zajaśniał wyraźny niesmak.
<Ktoś kto niefortunnie na mnie wpadł...?>
Od Natalii cd Taeyonga
Usłyszałam jak chłopak się oddala. Iść za nim? Nie...wątpię by chciał przebywać w moim towarzystwie. Poszłam dalej przed siebie aż do jakiegoś jeziorka. Usiadłam na brzegu i westchnęłam cicho.
Co się ze mną u licha jasnego dzieje?! Ygrrrr...Same problemy. Świat mi się zawalił na głowę...Miasto zniszczone, rodzice nie żyli a młodsza siostra została zabita rok temu na moich oczach. Został mi tylko Tobias ale nie spędzamy razem dużo czasu.
-Te! Wreszcie cie znalazłem- usłyszałam znajomy głos pełen nienawiści
-Jet,Jet,Jet...Czego ty chcesz?-spytałam zrezygnowana
-Już ty wiesz czego...Twojej śmierci za dług u moich rodziców- zakpił wyciągając miecz
-To było kurwa dziesięć lat temu zjebie!- krzyknęłam chwytając katanę. Zaczęliśmy walczyć lecz niestety szybko zaczynałam przegrywać. Tak to jest jak się kurwa trenuje strzelanie z łuku a nie walkę kataną...Uczcie się dzieci na moich błędach x). Jet podciął mi nogi i głucho uderzyłam o ziemię.
-Nie martw się mała...Jeszcze trochę pożyjesz- uśmiechnął się szyderczo i wbił mi miecz w brzuch unieruchamiając mnie.
-Obyś sczezł w piekle skurwielu- wydusiłam
Taeyong? No dobra...nie wykastruje bo...zostałam szaszłykiem co zaraz umrzy x)
Co się ze mną u licha jasnego dzieje?! Ygrrrr...Same problemy. Świat mi się zawalił na głowę...Miasto zniszczone, rodzice nie żyli a młodsza siostra została zabita rok temu na moich oczach. Został mi tylko Tobias ale nie spędzamy razem dużo czasu.
-Te! Wreszcie cie znalazłem- usłyszałam znajomy głos pełen nienawiści
-Jet,Jet,Jet...Czego ty chcesz?-spytałam zrezygnowana
-Już ty wiesz czego...Twojej śmierci za dług u moich rodziców- zakpił wyciągając miecz
-To było kurwa dziesięć lat temu zjebie!- krzyknęłam chwytając katanę. Zaczęliśmy walczyć lecz niestety szybko zaczynałam przegrywać. Tak to jest jak się kurwa trenuje strzelanie z łuku a nie walkę kataną...Uczcie się dzieci na moich błędach x). Jet podciął mi nogi i głucho uderzyłam o ziemię.
-Nie martw się mała...Jeszcze trochę pożyjesz- uśmiechnął się szyderczo i wbił mi miecz w brzuch unieruchamiając mnie.
-Obyś sczezł w piekle skurwielu- wydusiłam
Taeyong? No dobra...nie wykastruje bo...zostałam szaszłykiem co zaraz umrzy x)
Od Taeyonga cds Natalii
Syknąłem cicho pod nosem. Jakby nie patrzeć, "trochę" zabolało. Nie miałem jednak zamiaru tego po sobie pokazywać.
Ból towarzyszył mi od zawsze, z czasem się do niego przyzwyczaiłem.
-Zadrżała?- wycedziłem przez zaciśnięte zęby.- Doprawdy, bardzo zabawne.
-No co ja poradzę?
-I to ja mam udowadniać, że możesz mi ufać? Banalne. Widzę, że lubisz stawiać na swoim.
Chociaż normalnie jestem spokojny, to z lekka podniosło mi ciśnienie, a na dodatek czułem dość silny ból.
Bez słowa odwróciłem się od dziewczyny i postanowiłem pójść do mojego "tajnego obozowiska", w którym zazwyczaj zostawiam wszystkie swoje rzeczy.
<Natalia? Nie kastruj mnie :')>
Ból towarzyszył mi od zawsze, z czasem się do niego przyzwyczaiłem.
-Zadrżała?- wycedziłem przez zaciśnięte zęby.- Doprawdy, bardzo zabawne.
-No co ja poradzę?
-I to ja mam udowadniać, że możesz mi ufać? Banalne. Widzę, że lubisz stawiać na swoim.
Chociaż normalnie jestem spokojny, to z lekka podniosło mi ciśnienie, a na dodatek czułem dość silny ból.
Bez słowa odwróciłem się od dziewczyny i postanowiłem pójść do mojego "tajnego obozowiska", w którym zazwyczaj zostawiam wszystkie swoje rzeczy.
<Natalia? Nie kastruj mnie :')>
Od Natalii cd Taeyonga
-Normalnie...mieszkałam z bratem i rodzicami w tamtym mieście- wzruszyłam ramionami
-Aha...a te wielkie włochate bydle?-spytał
Zesztywniałam i chwyciłam za rękojeść katany. Wyciągnęłam ją z pochwy wiszącej u mojego boku i przyłożyłam chłopakowi do jego męskości.
-Nigdy tak nie mów. Sillen o nie żadne bydle a mój przyjaciel- warknęłam ostro patrząc się chłopakowi w oczy
-Yyyy...Dobra...dobra już nie będę- wyjąkał . Tak jak każdy facet nie chce on zostać wałachem...Typowe...
-Lepiej przeproś- syknęłam zwiększając nacisk broni na jego genitalia
-Dobra!Dobra!Dobra! Sorry! Wybacz! Przepraszam!- powiedział szybko. Po chamsku pociągnęłam ostrze w dół a na spodniach chłopaka pojawiła się krew.
-Ups...Ręka mi zadrżała...-mruknęłam
Taeyong? X) skoro nie wałach to w połowie
-Aha...a te wielkie włochate bydle?-spytał
Zesztywniałam i chwyciłam za rękojeść katany. Wyciągnęłam ją z pochwy wiszącej u mojego boku i przyłożyłam chłopakowi do jego męskości.
-Nigdy tak nie mów. Sillen o nie żadne bydle a mój przyjaciel- warknęłam ostro patrząc się chłopakowi w oczy
-Yyyy...Dobra...dobra już nie będę- wyjąkał . Tak jak każdy facet nie chce on zostać wałachem...Typowe...
-Lepiej przeproś- syknęłam zwiększając nacisk broni na jego genitalia
-Dobra!Dobra!Dobra! Sorry! Wybacz! Przepraszam!- powiedział szybko. Po chamsku pociągnęłam ostrze w dół a na spodniach chłopaka pojawiła się krew.
-Ups...Ręka mi zadrżała...-mruknęłam
Taeyong? X) skoro nie wałach to w połowie
piątek, 13 maja 2016
Od Taeyonga cd Natalii
Zmierzyłem dziewczynę wzrokiem, po czym wzruszyłem lekko ramionami.
-Mi jest obojętnie, aczkolwiek osobiście to chętnie bym się odświeżył.- mruknąłem.
-Przecież co dopiero znalazłam cię w wodospadzie.- Natalia uniosła pytająco brew.
-Wiem, ale przerwałaś mi kąpiel. I na dodatek teraz się pobrudziłem.- odparłem lekko.
-Wymagający jesteś.
-Powiedziałbym raczej, że czysty.
Dziewczyna znowu prychnęła coś pod nosem. Nie odzywając się wyszła z budynku, a ja poszedłem na nią. Znowu nie wiedziałem, dokąd mnie prowadzi, ale chyba powoli zaczynałem jej ufać... albo coś w tym stylu.
-Tak w ogóle to dzięki za ratunek...
-Nie ma za co.
Po chwili ciszy postanowiłem zadać jej jakieś pytanie.
-Właściwie to... jak się tu znalazłaś?
<Natalia?>
-Mi jest obojętnie, aczkolwiek osobiście to chętnie bym się odświeżył.- mruknąłem.
-Przecież co dopiero znalazłam cię w wodospadzie.- Natalia uniosła pytająco brew.
-Wiem, ale przerwałaś mi kąpiel. I na dodatek teraz się pobrudziłem.- odparłem lekko.
-Wymagający jesteś.
-Powiedziałbym raczej, że czysty.
Dziewczyna znowu prychnęła coś pod nosem. Nie odzywając się wyszła z budynku, a ja poszedłem na nią. Znowu nie wiedziałem, dokąd mnie prowadzi, ale chyba powoli zaczynałem jej ufać... albo coś w tym stylu.
-Tak w ogóle to dzięki za ratunek...
-Nie ma za co.
Po chwili ciszy postanowiłem zadać jej jakieś pytanie.
-Właściwie to... jak się tu znalazłaś?
<Natalia?>
Od Natalii cd Taeyonga
Usiadłam przy biurku (a rzadko kogoś słucham) i zerknęłam zirytowana na chłopaka. Ten podszedł do mnie i ostrożnie zaczął przemywać ranę. Syknęłam cicho z bólu i skrzywiłam się
-Nie wierć się bo utrudniasz sprawę- powiedział
-Łatwo ci powiedzieć- prychnęłam
-No dlatego mówię- odparł
-Eh...Dobra nie było tematu- mruknęłam i spojrzałam na niego bo niestety w innym kierunku patrzeć nie mogłam (XD). Po dłuższych oględzinach wydawał się nie taki zły...
-Mmmm...już kończę -mruknął po niemożliwie długiej chwili.
-Wolniej się nie dało co?-spytałam
-Dało się ale nie miałem ochoty cię dłużej męczyć- wzruszył ramionami
-Tia...Dzięki...Idziemy zwiedzać dalej czy się zmywamy?- spytałam wstając
Taeyong?
-Nie wierć się bo utrudniasz sprawę- powiedział
-Łatwo ci powiedzieć- prychnęłam
-No dlatego mówię- odparł
-Eh...Dobra nie było tematu- mruknęłam i spojrzałam na niego bo niestety w innym kierunku patrzeć nie mogłam (XD). Po dłuższych oględzinach wydawał się nie taki zły...
-Mmmm...już kończę -mruknął po niemożliwie długiej chwili.
-Wolniej się nie dało co?-spytałam
-Dało się ale nie miałem ochoty cię dłużej męczyć- wzruszył ramionami
-Tia...Dzięki...Idziemy zwiedzać dalej czy się zmywamy?- spytałam wstając
Taeyong?
Od Taeyonga CD Natalii
-Nie jestem takim sadystą...- mruknąłem przykładając wrogowi sztylet do gardła.
O dziwo jeszcze trzymał się na nogach, chociaż już ledwo. Rzuciłem mu chłodne spojrzenie, po czym wykonałem jedno, zręczne cięcie. Mężczyzna zdołał tylko wydusić ciche jęknięcie, a potem padł na ziemię w kałużę krwi.
Otarłem sztylet o nogawkę spodni i schowałem go. Z obojętnym wyrazem twarzy odwróciłem się do Natalii, ale gdy spojrzałem na jej twarz wytrzeszczyłem lekko oczy.
Podszedłem do niej powoli i dłonią starłem jej krew z policzka, jednak ciemna ciecz ciągle wypływała z rozcięcia.
-Mocno boli?
Dziewczyna prychnęła coś pod nosem, wnioskuję że miało to być coś w stylu "Odsuń się" albo co. Rozejrzałem się po pokoju i zobaczyłem stare biurko stojące w kącie.
Zacząłem odwiązywać nowy bandaż, który miałem owinięty wokół przedramienia. Na skórze pod materiałem ukazał się mój stary, hm... tatuaż, wykonany wbrew mojej woli. Natalia spojrzała na to z lekkim zaskoczeniem, ale zanim zdążyła otworzyć usta odezwałem się pierwszy:
-Siadaj.- kiwnąłem głową w stronę biurka.
-Co ty robisz?
-Oczyszczę ci to trochę, powinno przestać krwawić.
-Nie chcę, sama to zrobię.- mruknęła.
-Powiedziałem siadaj.
Dziewczyna znowu chciała zaprotestować, ale widząc moje spojrzenie zmrużyła lekko oczy i powoli podeszła do biurka, siadając na nim.
<Natalia?>
O dziwo jeszcze trzymał się na nogach, chociaż już ledwo. Rzuciłem mu chłodne spojrzenie, po czym wykonałem jedno, zręczne cięcie. Mężczyzna zdołał tylko wydusić ciche jęknięcie, a potem padł na ziemię w kałużę krwi.
Otarłem sztylet o nogawkę spodni i schowałem go. Z obojętnym wyrazem twarzy odwróciłem się do Natalii, ale gdy spojrzałem na jej twarz wytrzeszczyłem lekko oczy.
Podszedłem do niej powoli i dłonią starłem jej krew z policzka, jednak ciemna ciecz ciągle wypływała z rozcięcia.
-Mocno boli?
Dziewczyna prychnęła coś pod nosem, wnioskuję że miało to być coś w stylu "Odsuń się" albo co. Rozejrzałem się po pokoju i zobaczyłem stare biurko stojące w kącie.
Zacząłem odwiązywać nowy bandaż, który miałem owinięty wokół przedramienia. Na skórze pod materiałem ukazał się mój stary, hm... tatuaż, wykonany wbrew mojej woli. Natalia spojrzała na to z lekkim zaskoczeniem, ale zanim zdążyła otworzyć usta odezwałem się pierwszy:
-Siadaj.- kiwnąłem głową w stronę biurka.
-Co ty robisz?
-Oczyszczę ci to trochę, powinno przestać krwawić.
-Nie chcę, sama to zrobię.- mruknęła.
-Powiedziałem siadaj.
Dziewczyna znowu chciała zaprotestować, ale widząc moje spojrzenie zmrużyła lekko oczy i powoli podeszła do biurka, siadając na nim.
<Natalia?>
Od Natalii cd Taeyonga
"Zwiedzałam" swoją cześć gdy usłyszałam czyjś krzyk. Wyciągnęłam dwie strzały,jedną chwyciłam w zęby a drugą nałożyłam na cięciwę i ruszyłam w stronę krzyków. To co zobaczyłam ostudziło moje...hmmm...zapały co do walki. 10 facetów otaczało Taeyonga i mieli go na celowniku i z ostrzy i z łuków. Przyczaiłam się w odpowiednim miejscu i naciągnęłam łuk.
-Hej! Tae wszystko gra?!- krzyknęłam by ich tu zwabić. Mój plan zadziałał aż za dobrze...dwóch facetów pilnowało chłopaka a na mnie poleciało aż ośmiu. Gdy pierwszy mnie zobaczył krzyknął gdy strzała wbiła mu się w pierś a na koszuli zakwitł krwawy kwiat. Taeyong poradził sobie i ruszył mi na pomoc którą...przyznać trudno potrzebowałam. Odłożyłam łuk i wyciągnęłam katanę. Cięłam kolejnego faceta a Taeyong atakował ich od tyłu (XD mrrr coś dziwnie to brzmi...). Po chwili większość leżała martwa. Tylko jeden został przy życiu.
-Jak chcesz to go torturuj a jak nie to zostaw- mruknęłam ocierając krew wypływającą z rozcięcia na policzku
Taeyong?
-Hej! Tae wszystko gra?!- krzyknęłam by ich tu zwabić. Mój plan zadziałał aż za dobrze...dwóch facetów pilnowało chłopaka a na mnie poleciało aż ośmiu. Gdy pierwszy mnie zobaczył krzyknął gdy strzała wbiła mu się w pierś a na koszuli zakwitł krwawy kwiat. Taeyong poradził sobie i ruszył mi na pomoc którą...przyznać trudno potrzebowałam. Odłożyłam łuk i wyciągnęłam katanę. Cięłam kolejnego faceta a Taeyong atakował ich od tyłu (XD mrrr coś dziwnie to brzmi...). Po chwili większość leżała martwa. Tylko jeden został przy życiu.
-Jak chcesz to go torturuj a jak nie to zostaw- mruknęłam ocierając krew wypływającą z rozcięcia na policzku
Taeyong?
Od Taeyonga Cd Natalii
Prychnąłem cicho pod nosem.
-Spokojnie, nie jestem idiotą. Znam się na takich rzeczach.
-To się okaże.- mruknęła lekceważąco dziewczyna.
Wskazała mi część ruin, którą miałem przebadać. Starałem się jak najciszej wykonywać swoje zadanie, co nie stanowiło żadnego problemu. Jak zwykle.
Czasami nawet odruchowo chodziłem bezgłośnie.
Zachowując wszelkie zasady ostrożności, w pierwszej kolejności zmieniłem kolor włosów na ciemny brąz, żeby mniej rzucać się w oczy. Potem uważnie nasłuchując wdrapałem się po starych schodach na pierwsze piętro. Było czyste. Już miałem kontynuować 'zwiedzanie', gdy usłyszałem głośne skrzypnięcie.
Zaczaiłem się przy wejściu na schody, trzymając sztylet w pogotowiu. Gdy potencjalny wróg pojawił się na piętrze, od razu skoczyłem w jego stronę.
<Natalia?>
-Spokojnie, nie jestem idiotą. Znam się na takich rzeczach.
-To się okaże.- mruknęła lekceważąco dziewczyna.
Wskazała mi część ruin, którą miałem przebadać. Starałem się jak najciszej wykonywać swoje zadanie, co nie stanowiło żadnego problemu. Jak zwykle.
Czasami nawet odruchowo chodziłem bezgłośnie.
Zachowując wszelkie zasady ostrożności, w pierwszej kolejności zmieniłem kolor włosów na ciemny brąz, żeby mniej rzucać się w oczy. Potem uważnie nasłuchując wdrapałem się po starych schodach na pierwsze piętro. Było czyste. Już miałem kontynuować 'zwiedzanie', gdy usłyszałem głośne skrzypnięcie.
Zaczaiłem się przy wejściu na schody, trzymając sztylet w pogotowiu. Gdy potencjalny wróg pojawił się na piętrze, od razu skoczyłem w jego stronę.
<Natalia?>
czwartek, 12 maja 2016
Od Natalii cd Taeyonga
Zaczęłam prowadzić chłopaka do miasta. Po co tam szliśmy? Ha! Jak inaczej sprawdzić jak sobie radzi w walce? Co prawda mutanty nie dorównają takim zwierzą czy innym ludziom ale też się nadają.
-Odpowiesz mi?- spytał nagle
-Mmmm co?- zdziwiłam się
-Jak daleko jeszcze- powtórzył przewracając oczami.
-Jak widać- odparłam zatrzymując się na moment. Przed nami rozciągało się miasto a raczej jego ruiny. Mimo to robiły one wrażenie.
-Ło....ale widok- westchnął
-Tia...jak każdy inny. Nie właź wyżej na piętra nim nie upewnisz się że całe piętro jest czyste-poinstruowałam go. Byłam pewna że jak każdy będzie chciał zobaczyć miasto z góry...
Taeyong??
-Odpowiesz mi?- spytał nagle
-Mmmm co?- zdziwiłam się
-Jak daleko jeszcze- powtórzył przewracając oczami.
-Jak widać- odparłam zatrzymując się na moment. Przed nami rozciągało się miasto a raczej jego ruiny. Mimo to robiły one wrażenie.
-Ło....ale widok- westchnął
-Tia...jak każdy inny. Nie właź wyżej na piętra nim nie upewnisz się że całe piętro jest czyste-poinstruowałam go. Byłam pewna że jak każdy będzie chciał zobaczyć miasto z góry...
Taeyong??
Od Kingi CD Jace'a
Westchnęłam, przewracając oczami. Mój stary, dobry Jonathan. Chłopak zauważył moją minę i tylko prychnął łapiąc mnie za biodra i przyciągając do siebie. Objęłam jego twarz i przyciągnęłam ku swojej, tak, że nasze czoła się stykały.
- Głupek - wyszeptałam, czując jego ręce na swoich pośladkach. - Najpierw musimy skończyć to co zaczęliśmy.
Chłopak przewrócił oczami, ale się ze mną zgodził. Po chwili wsiedliśmy na nasze konie i ruszyliśmy w drogę powrotną. Wracając nie wydarzyło się nic szczególnego, a my milczeliśmy. Nikt z nas nie podejmował próby rozmowy.
- Wszystko okej? - zapytałam w końcu, niespokojnie na niego zerkając. - Wiesz, że możesz mi o wszystkim powiedzieć.
Zapewniłam go i posłałam mu szczery uśmiech. Jednak chłopak wydawał się być w "innym" świecie.
Jace?
- Głupek - wyszeptałam, czując jego ręce na swoich pośladkach. - Najpierw musimy skończyć to co zaczęliśmy.
Chłopak przewrócił oczami, ale się ze mną zgodził. Po chwili wsiedliśmy na nasze konie i ruszyliśmy w drogę powrotną. Wracając nie wydarzyło się nic szczególnego, a my milczeliśmy. Nikt z nas nie podejmował próby rozmowy.
- Wszystko okej? - zapytałam w końcu, niespokojnie na niego zerkając. - Wiesz, że możesz mi o wszystkim powiedzieć.
Zapewniłam go i posłałam mu szczery uśmiech. Jednak chłopak wydawał się być w "innym" świecie.
Jace?
środa, 11 maja 2016
Od Taeyonga Cd Natalii
Kolejna szybka zmiana nastroju. Dopiero teraz dziewczyna wydała mi się trochę niebezpieczniejsza. Musiałem być bardziej ostrożny.
Przez chwilę patrzyłem jej twardo w oczy, rozważając propozycję, a raczej wyzwanie.
-Idziemy.- odparłem opuszczając sztylet, ale nie chowając go.
Dziewczyna prychnęła coś pod nosem i odwróciła się na pięcie. Ruszyłem za nią. Dość szybko zrównałem z nią krok, była niższa i miała krótsze nogi, więc nawet nie musiałem się szczególnie wysilać.
-Gdzie to jest?- spytałem.
-Co?
-No, to miasto.
-Niedaleko, za chwilę zobaczysz.
Westchnąłem cicho.
-A po co tam idziemy?
-To też zaraz zobaczysz.- odparła tajemniczo.
Przyznam, że trochę mnie to zaintrygowało. Spojrzałem na nią z ukosa, po czym przyśpieszyłem nieco kroku.
<Natalia?>
Przez chwilę patrzyłem jej twardo w oczy, rozważając propozycję, a raczej wyzwanie.
-Idziemy.- odparłem opuszczając sztylet, ale nie chowając go.
Dziewczyna prychnęła coś pod nosem i odwróciła się na pięcie. Ruszyłem za nią. Dość szybko zrównałem z nią krok, była niższa i miała krótsze nogi, więc nawet nie musiałem się szczególnie wysilać.
-Gdzie to jest?- spytałem.
-Co?
-No, to miasto.
-Niedaleko, za chwilę zobaczysz.
Westchnąłem cicho.
-A po co tam idziemy?
-To też zaraz zobaczysz.- odparła tajemniczo.
Przyznam, że trochę mnie to zaintrygowało. Spojrzałem na nią z ukosa, po czym przyśpieszyłem nieco kroku.
<Natalia?>
Od Natalii cd Taeyonga
On mnie coraz bardziej intrygował...niby samotnik ale nie lubił być sam...
-Hmmm...skoroś taki ryzykant to szykuj broń- stwierdziłam
-A co. Bezbronnych nie bijesz?- spytał ostro biorąc mnie na celownik ostrza
-Ogarnij dekla deklu. Idziemy do miasta na łowy. I zanim spytał polujemy na mutanty- prychnęłam przyglądając mu się bacznie. Czy czułam zagrożenie z jego strony? Tak może i tak...Każdy mój mięsień napiął się gotów do działania. Mierzyliśmy się wzrokiem próbując wybadać zagrożenie.
-Dopiero co kazałaś ich unikać- odparł mrużąc oczy
-Nie kazałam a radziłam. Ale skoro tchurzysz to możemy odpuścić- stwierdziłam rzucając mu wyzwanie w twarz
Taeyong?
-Hmmm...skoroś taki ryzykant to szykuj broń- stwierdziłam
-A co. Bezbronnych nie bijesz?- spytał ostro biorąc mnie na celownik ostrza
-Ogarnij dekla deklu. Idziemy do miasta na łowy. I zanim spytał polujemy na mutanty- prychnęłam przyglądając mu się bacznie. Czy czułam zagrożenie z jego strony? Tak może i tak...Każdy mój mięsień napiął się gotów do działania. Mierzyliśmy się wzrokiem próbując wybadać zagrożenie.
-Dopiero co kazałaś ich unikać- odparł mrużąc oczy
-Nie kazałam a radziłam. Ale skoro tchurzysz to możemy odpuścić- stwierdziłam rzucając mu wyzwanie w twarz
Taeyong?
Od Taeyonga Cd Natalii
Stanąłem jak słup, trochę zaskoczony tą nagłą zmianą nastroju. Tak dawno nie rozmawiałem z ludźmi, że nawet zapomniałem o połowie ich zachowań czy uczuć. Nie wiedziałem, co zrobić.
"Czy w ogóle powinienem coś robić?"- pomyślałem.
-Odpowiesz mi w końcu? Co ty się tak zacinasz?
-Huh? A, tak... ryzyko. Cóż, można chyba powiedzieć że je lubię. Częściej jestem zmuszony do podejmowania ryzyka, ale nie jest to dla mnie szczególnie trudne... Czasami sam szukam jakichś mocniejszych przygód, chociaż w ostatnim czasie sporo czasu musiałem poświęcić na wędrowanie i próby przetrwania.
-Jak długo szedłeś, zanim się tu znalazłeś?
-Cóż... moja podróż po tym kontynencie trwa jakieś... hm, będzie trochę ponad rok.
-Cały czas byłeś sam?
-Tak.- skinąłem lekko głową.- Z początku był to dla mnie problem. Wiadomo, że łatwiej jest przetrwać w grupie. Na dodatek nie lubiłem być sam, ale nie miałem innego wyboru. Po tych kilkunastu miesiącach to się zmieniło i przyzwyczaiłem się do samotności, a odzwyczaiłem od kontaktu z ludźmi...- zamilkłem nagle, zaskoczony własną rozmownością.
Dziewczyna zaśmiała się cicho, widząc mój wyraz twarzy.
-No co?- prychnąłem lekko.- Pytasz, więc odpowiadam. Może przynajmniej w ten sposób mi zaufasz.
<Natalia?>
"Czy w ogóle powinienem coś robić?"- pomyślałem.
-Odpowiesz mi w końcu? Co ty się tak zacinasz?
-Huh? A, tak... ryzyko. Cóż, można chyba powiedzieć że je lubię. Częściej jestem zmuszony do podejmowania ryzyka, ale nie jest to dla mnie szczególnie trudne... Czasami sam szukam jakichś mocniejszych przygód, chociaż w ostatnim czasie sporo czasu musiałem poświęcić na wędrowanie i próby przetrwania.
-Jak długo szedłeś, zanim się tu znalazłeś?
-Cóż... moja podróż po tym kontynencie trwa jakieś... hm, będzie trochę ponad rok.
-Cały czas byłeś sam?
-Tak.- skinąłem lekko głową.- Z początku był to dla mnie problem. Wiadomo, że łatwiej jest przetrwać w grupie. Na dodatek nie lubiłem być sam, ale nie miałem innego wyboru. Po tych kilkunastu miesiącach to się zmieniło i przyzwyczaiłem się do samotności, a odzwyczaiłem od kontaktu z ludźmi...- zamilkłem nagle, zaskoczony własną rozmownością.
Dziewczyna zaśmiała się cicho, widząc mój wyraz twarzy.
-No co?- prychnąłem lekko.- Pytasz, więc odpowiadam. Może przynajmniej w ten sposób mi zaufasz.
<Natalia?>
Od Natalii cd Taeyonga
-Wytrzymałam z Jacem to i z tobą dam radę- wzruszyłam ramionami.
-Ktoś z grupy?- spytał
-Tak. Najbardziej irytujący facet świata- zaśmiałam się
-Hmmmm może go pobiję i ja zostanę królem- stwierdził
-Możesz pomarzyć. Jonathana nikt jeszcze nie pokonał- wybuchłam śmiechem
-Marzenie matką głupich a głupi zawsze ma szczęście- odpar
-Hah! Niezłe...idealne motto dla...mmm...nieważne- spowarzniałam
-A tobie co nagle?- spytał
-Wspomnienia mi nagle...Mam nadzieję że lubisz ryzyko?- spytałam ocierając łzę co wykradła się z oka
Taeyong?
-Ktoś z grupy?- spytał
-Tak. Najbardziej irytujący facet świata- zaśmiałam się
-Hmmmm może go pobiję i ja zostanę królem- stwierdził
-Możesz pomarzyć. Jonathana nikt jeszcze nie pokonał- wybuchłam śmiechem
-Marzenie matką głupich a głupi zawsze ma szczęście- odpar
-Hah! Niezłe...idealne motto dla...mmm...nieważne- spowarzniałam
-A tobie co nagle?- spytał
-Wspomnienia mi nagle...Mam nadzieję że lubisz ryzyko?- spytałam ocierając łzę co wykradła się z oka
Taeyong?
Od Taeyonga cd Natalii
"Jasne. Możesz iść, jestem nieśmiały więc będzie mi trochę wygodniej. I ty też nie będziesz musiała się ze mną użerać."
To miałem zamiar powiedzieć. I to byłoby dla mnie najbardziej korzystne. Ale z ust jak zwykle wszyło mi coś innego.
-Zaczekaj.- rzuciłem, gdy dziewczyna miała się już odwrócić.
Zerknęła na mnie podejrzliwie, powstrzymując się od kpiącego uśmieszku.
-Mogę... "pomóc ci poszukać ogona"?- wypaliłem trochę bezmyślnie.
-Nie umiesz sobie radzić z ludźmi, co?- zaśmiała się lekko.
-Nieszczególnie. Ale skoro już mam być w tej grupie, to przyda mi się ktoś, kto przyzwyczaiłby mnie do obecności innych...
-I mam być to ja?
-A widzisz kogoś innego?- burknąłem.- Tylko ostrzegam, że mogę być nieco irytujący, ale wyglądasz na taką, która sobie z tym poradzi.- dodałem niepewnie.
<Natalia?>
To miałem zamiar powiedzieć. I to byłoby dla mnie najbardziej korzystne. Ale z ust jak zwykle wszyło mi coś innego.
-Zaczekaj.- rzuciłem, gdy dziewczyna miała się już odwrócić.
Zerknęła na mnie podejrzliwie, powstrzymując się od kpiącego uśmieszku.
-Mogę... "pomóc ci poszukać ogona"?- wypaliłem trochę bezmyślnie.
-Nie umiesz sobie radzić z ludźmi, co?- zaśmiała się lekko.
-Nieszczególnie. Ale skoro już mam być w tej grupie, to przyda mi się ktoś, kto przyzwyczaiłby mnie do obecności innych...
-I mam być to ja?
-A widzisz kogoś innego?- burknąłem.- Tylko ostrzegam, że mogę być nieco irytujący, ale wyglądasz na taką, która sobie z tym poradzi.- dodałem niepewnie.
<Natalia?>
Od Natalii cd Taeyonga
-Ale mnie się chyba nie boisz co?- spytałam śmiejąc się. Odłożyłam łuk i splątałam włosy w kitka
-Nie...chyba nie- odparł
-Super...aż taka straszna chyba nie jestem- stwierdziłam wskakując na drzewo by odzyskać strzałę.
-W małpe się bawisz?- spytał chłopak
-Tak...tylko ogon mi się zgubił- zaśmiałam się zwisając głową w dół. Szybko wyciągnęłam strzałę i nie chcąc z Taeyonga szaszłyka ostrożnie zlazłam z drzewa.
-To musisz go poszukać- mruknął
-Jak chcesz zostać sam to mów...nie będę ci się więcej naprzykrzać- westchnęłam
Taeyong??
-Nie...chyba nie- odparł
-Super...aż taka straszna chyba nie jestem- stwierdziłam wskakując na drzewo by odzyskać strzałę.
-W małpe się bawisz?- spytał chłopak
-Tak...tylko ogon mi się zgubił- zaśmiałam się zwisając głową w dół. Szybko wyciągnęłam strzałę i nie chcąc z Taeyonga szaszłyka ostrożnie zlazłam z drzewa.
-To musisz go poszukać- mruknął
-Jak chcesz zostać sam to mów...nie będę ci się więcej naprzykrzać- westchnęłam
Taeyong??
Od Taeyonga cd Natalii
-Omo, to... komplement?- zdziwiłem się lekko.
-Zależy jak to zinterpretujesz.- wzruszyła ramionami, ale uśmiechnęła się.
Mimowolnie uśmiechnąłem się pod nosem, ale zaraz pozbyłem się wesołego grymasu. Wolałem zbytnio się nie zaprzyjaźniać, bo... sam właściwie nie wiem czemu.
Trudno się do tego przyznać, ale ta dziewczyna była pierwszą osobą, z którą rozmawiałem, od jakiegoś 1-1,5 roku. Czułem się troszkę nieswojo.
-Czego tak się patrzysz?
Zamrugałem po raz kolejny wyrwany z zamyślenia.
-Nic.- odparłem spuszczając wzrok.- Ale... Jest ich dużo?
-Kogo dużo?
-No, tych ludzi... Twoich towarzyszy.
Dziewczyna patrzyła przez chwilę w niebo, wyraźnie rozważając odpowiedź.
-Kilku ich jest.- odparła w końcu.- A co, boisz się?
Kaszlnąłem cicho nie patrząc jej w oczy. Wgapiłem się w patyki leżące pod moimi stopami, które nagle wydały się bardzo interesujące.
-No nie gadaj.- zaśmiała się cicho dziewczyna.- Serio? Patrząc na ciebie, nie powiedziałabym tego.
-Nie boję się twojej grupki. Jestem trochę... nietowarzyski. Można stwierdzić, ze ogółem boję się...
-Ludzi?
-Mhm...- burknąłem pod nosem.
<Natalia?>
-Zależy jak to zinterpretujesz.- wzruszyła ramionami, ale uśmiechnęła się.
Mimowolnie uśmiechnąłem się pod nosem, ale zaraz pozbyłem się wesołego grymasu. Wolałem zbytnio się nie zaprzyjaźniać, bo... sam właściwie nie wiem czemu.
Trudno się do tego przyznać, ale ta dziewczyna była pierwszą osobą, z którą rozmawiałem, od jakiegoś 1-1,5 roku. Czułem się troszkę nieswojo.
-Czego tak się patrzysz?
Zamrugałem po raz kolejny wyrwany z zamyślenia.
-Nic.- odparłem spuszczając wzrok.- Ale... Jest ich dużo?
-Kogo dużo?
-No, tych ludzi... Twoich towarzyszy.
Dziewczyna patrzyła przez chwilę w niebo, wyraźnie rozważając odpowiedź.
-Kilku ich jest.- odparła w końcu.- A co, boisz się?
Kaszlnąłem cicho nie patrząc jej w oczy. Wgapiłem się w patyki leżące pod moimi stopami, które nagle wydały się bardzo interesujące.
-No nie gadaj.- zaśmiała się cicho dziewczyna.- Serio? Patrząc na ciebie, nie powiedziałabym tego.
-Nie boję się twojej grupki. Jestem trochę... nietowarzyski. Można stwierdzić, ze ogółem boję się...
-Ludzi?
-Mhm...- burknąłem pod nosem.
<Natalia?>
Od Natalii cd Taeyonga
-Ups...Przypominałeś misia na drzewie- uśmiechnęłam się niewinnie
-Ta jasne- prychnął
-Oj tam...Sądząc po twoim zachowaniu wolisz nikogo nie poznawać więc...róbta prawie wszystko co chceta- wzruszyłam ramionami.
-Niech zgadne...nikogo nie zabijać- wymamrotał
-Tak. Oraz uważać by nie zginąć i nie sprowadzić mutantów do obozu.- wyjaśniłam
-Łał a co ty się tak o mnie martwisz-zakpił
-Bo w pewnym sensie jesteś pod moją opieką...Poza tym jesteś inny niż inni (xD) i to mnie zastanawia- grałam w otwarte karty
Taeyong?? XP
-Ta jasne- prychnął
-Oj tam...Sądząc po twoim zachowaniu wolisz nikogo nie poznawać więc...róbta prawie wszystko co chceta- wzruszyłam ramionami.
-Niech zgadne...nikogo nie zabijać- wymamrotał
-Tak. Oraz uważać by nie zginąć i nie sprowadzić mutantów do obozu.- wyjaśniłam
-Łał a co ty się tak o mnie martwisz-zakpił
-Bo w pewnym sensie jesteś pod moją opieką...Poza tym jesteś inny niż inni (xD) i to mnie zastanawia- grałam w otwarte karty
Taeyong?? XP
Od Taeyonga cd Natalii
Przez chwilę rozmyślałem nad tym, co powiedziała dziewczyna. Chyba serio jestem aspołeczny. Jedyne co zauważyłem to brak ludzi, dziwne stworzenia i ruiny. Nie wiedziałem nic o wojnie. Nawet nie zauważyłem, że teraz szedłem za dziewczyną, która postanowiła zaprowadzić mnie do jakiegoś... obozu, czy czegoś w tym stylu.
-Tylko nie podglądaj.
-Hm... co?- głos dziewczyny wyrwał mnie z zamyślenia.- Aigoo, masz mnie za zboczeńca?- prychnąłem.- Chyba żartujesz.
Odwróciłem się na pięcie i podniosłem sztylet, który wysunęł mi się zza pasa. Nie patrząc na dziewczynę spytałem:
-Czy ty właśnie dodałaś mnie do tej silnej "załogi pod wezwaniem"?
-Tak. To jakiś problem?- mruknęła.
-Co ja tu mam niby robić?
-Nie wiem. Idź pozwiedzać?
Westchnąłem poirytowany i ruszyłem przed siebie, nie mając dokładnego celu. Co mam zwiedzać? Ruiny? Z przodu ruiny, z tyłu ruiny... Żadna atrakcja.
W pewnym momencie moją uwagę zwróciło jakieś drzewo. Nie różniło się szczególnie od innych, było uschnięte i podniszczone.
Zobaczyłem jednak pewien szczegół- na jednej z wyższych gałęzi zakwitł błękitny kwiat. Zaintrygowało mnie to, bo dawno nie widziałem nic... w miarę żywego.
Zwinnie wdrapałem się po pniu i wszedłem na koronę, usiłując dostać się do kwiatu. W momencie gdy udało mi się zerwać, w gałąź pod moimi stopami wbiła się strzała.
Od razu włączyłem swój szósty zmysł i, nie wypuszczając kwiatu z ręki, zsunąłem się szybko po gałęziach. Z ostatniej, znajdującej się około 2,5 m nad ziemią, zeskoczyłem, łagodząc upadek przewrotem. Odruchowo sięgnąłem po sztylet, ale gdy spojrzałem przed siebie opuściłem rękę.
-Będziesz mnie tak teraz męczyć?- mruknąłem do stojącej naprzeciw dziewczyny.- Co to miało być?
-Tylko nie podglądaj.
-Hm... co?- głos dziewczyny wyrwał mnie z zamyślenia.- Aigoo, masz mnie za zboczeńca?- prychnąłem.- Chyba żartujesz.
Odwróciłem się na pięcie i podniosłem sztylet, który wysunęł mi się zza pasa. Nie patrząc na dziewczynę spytałem:
-Czy ty właśnie dodałaś mnie do tej silnej "załogi pod wezwaniem"?
-Tak. To jakiś problem?- mruknęła.
-Co ja tu mam niby robić?
-Nie wiem. Idź pozwiedzać?
Westchnąłem poirytowany i ruszyłem przed siebie, nie mając dokładnego celu. Co mam zwiedzać? Ruiny? Z przodu ruiny, z tyłu ruiny... Żadna atrakcja.
W pewnym momencie moją uwagę zwróciło jakieś drzewo. Nie różniło się szczególnie od innych, było uschnięte i podniszczone.
Zobaczyłem jednak pewien szczegół- na jednej z wyższych gałęzi zakwitł błękitny kwiat. Zaintrygowało mnie to, bo dawno nie widziałem nic... w miarę żywego.
Zwinnie wdrapałem się po pniu i wszedłem na koronę, usiłując dostać się do kwiatu. W momencie gdy udało mi się zerwać, w gałąź pod moimi stopami wbiła się strzała.
Od razu włączyłem swój szósty zmysł i, nie wypuszczając kwiatu z ręki, zsunąłem się szybko po gałęziach. Z ostatniej, znajdującej się około 2,5 m nad ziemią, zeskoczyłem, łagodząc upadek przewrotem. Odruchowo sięgnąłem po sztylet, ale gdy spojrzałem przed siebie opuściłem rękę.
-Będziesz mnie tak teraz męczyć?- mruknąłem do stojącej naprzeciw dziewczyny.- Co to miało być?
<Natalia?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)