Nigdy nie mogłam pojąć co ma wiek do... wszystkiego. Czy to coś zmienia? Czy młodsi mniej cierpią? Złapałam ją za rękę i odwróciłam gwałtownie w moją stronę. Przyłożyłam sztylet do jej klatki piersiowe. Spojrzałam na nią oschle. Chciałam być miła, ale nie wyszło.
-Tylko nie małolato. Z tego co widzę. -przeleciałam ją wzrokiem.-Nie masz wcale więcej ode mnie. -uśmiechnęłam się lekceważąco.
-Więcej przeżyłam, to wystarczający argument. -mruknęła oschle i złapała mnie za rękę, odsuwając sztylet. Nie próbowałam się z nią siłować lecz odpuściłam i uśmiechnęłam się sztucznie.
-Dobrze wiedzieć. -syknęłam przez zęby i schowałam broń.
Camille? <Wena stwierdziła, że należy jej się urlop i gdzieś sobie poszła ;-;>
środa, 25 listopada 2015
Od Camille CD Kingi
Spojrzałam na dziecko z nie chęcią. Chłopiec. U naszych stóp leżał
chlopiec... Krew spływała z czoła. U podstawy karku znajdowała się
wielką, otwarta rana po strzale. Strzał w tył głowy. Zaśmiałam się z
goryczą. Co to II wojna światowa, żeby w ten sposób postępować?
Dziewczyna spojrzała na mnie blada. Kopnęłam ciało dziecka, aby odwrócić
je na plecy. Nagle zalała mnie fala gorąca... Mój zaginiony
braciszek... Nie zapłakałam. Widziałam jak mordują rodziców, mojego
starszego brata... Po tym jak zabili mojego wuja zobojętniłam. Prawda
była taka, że osoby z mojej rodziny od wielu pokoleń były po prostu
mordowane. Bardziej lub mniej sadystycznie, ale były. Nikt nie wiedział
dlaczego. Ukleknelam przy chłopaczku i zamknęła mu oczy. Zrobiłam znak
krzyża i odwróciłam się w strone lasu.
- Co robisz!? - krzyknęła zbulwersowana dziewczyna.
- Trzeba skończyć tą wojnę - powiedziałam - odejdz.
Ona jednak uparcie szła za mną. Odwróciłam się.
- Nie rozumiesz!?? Uciekaj puki możesz małolato!
Kinga?
Od Kingi CD Camille
Spojrzałam na nią i przewróciłam oczami.
-Wiek nie ma tu chyba nic do rzeczy. -uśmiechnęłam się i spojrzałam na jej twarz. Miała piękne oczy i usta. Zauważyłam jednak ślady po płaczu.
-Ma. -podeszła bliżej. Zauważyłam jak zaciska pięści i przyjmuję pozycję do ataku. Zaśmiałam się cicho.
-Będziesz mnie atakować? -spytałam patrząc się na nią podejrzliwie. Znałam swoje umiejętności, ale nie potrafiłam określić jej umiejętności.
-Chyba się nie boisz... -uśmiechnęła się złośliwie. Miałam jej coś powiedzieć, ale kłótnię przerwał strzał. Wybiegłam na zewnątrz i zauważyłam leżącego na ziemi martwego człowieka. Ciało należało do jakiegoś dziecka. Spojrzałam na czerwony śnieg. -Co tu się wyrabia? -krzyknęłam, ale nie dostałam odpowiedzi.
Camille? <lekki bark weny xD>
-Wiek nie ma tu chyba nic do rzeczy. -uśmiechnęłam się i spojrzałam na jej twarz. Miała piękne oczy i usta. Zauważyłam jednak ślady po płaczu.
-Ma. -podeszła bliżej. Zauważyłam jak zaciska pięści i przyjmuję pozycję do ataku. Zaśmiałam się cicho.
-Będziesz mnie atakować? -spytałam patrząc się na nią podejrzliwie. Znałam swoje umiejętności, ale nie potrafiłam określić jej umiejętności.
-Chyba się nie boisz... -uśmiechnęła się złośliwie. Miałam jej coś powiedzieć, ale kłótnię przerwał strzał. Wybiegłam na zewnątrz i zauważyłam leżącego na ziemi martwego człowieka. Ciało należało do jakiegoś dziecka. Spojrzałam na czerwony śnieg. -Co tu się wyrabia? -krzyknęłam, ale nie dostałam odpowiedzi.
Camille? <lekki bark weny xD>
Od Camille CD Kingi
Słysząc osły głos dziewczyny w pierwszej chwili chciałam zerwać się
do ataku, ale w jednej chwili uświadomiłam sobie, że na mom karku
spoczywa sztylet. Nie odzywałam się przez dłuższy czas.
- No
gadaj! - ponagliła dziewczyna. Westchnęłam ciężko jednocześnie
zgniatając w dłoni kartkę papieru i modląc sie, aby dziewczyna nie
zobaczyła śladów łez na moich polikach. Aż ciarki mnie przechodziły,
kiedy pomyślałam jak słaba jestem.
- Nie ponajesz swoich? - spytałam z pogardą, no sorry, nie miałam najmniejszej ochoty do żartów.
- Skąd mam wiedzieć, że jesteś z obozu? - spytała, ale zabrała sztylet.
-
Zdradzasz swoje położenie - mruknęłam wciąż nie odwracając się do
dziewczyny. Uświadomiłam sobie, że skoro nie mam już śmiertelnej broni
przy karku, mogę śmiało ją zaatakować. Może to jakiś sposób na
wyładowanie agresji?
- Co tu robisz? - spytała.
-
Dobra, zjeżdżaj młoda, okay? - no może nie było to zbyt feir z mojej
strony, przecież była ode mnie może o rok młodsza, nie więcej. Ale
przecież życie nie jest feir, a ja... Cóż, ja byłam tego najlepszym
przypadkiem.
Kinga?
Od Kingi CD Camille
Stałam na dachu zniszczonego budynku i wpatrywałam się w przestrzeń zniszczonego miasta. Wszędzie rozpościerał się przykry widok zawalonych budynków i gruzu. Śnieg pokrył teraz wszystko i nadał temu pewnego uroku. Rozglądając się tak zauważyłam jakąś postać, która weszła do jednego z budynku.
-Ciekawe... -szepnęłam i zsunęłam się po śniegu z dachu. Wyciągnęłam sztylet i założyłam kaptur, by intruz mnie nie rozpoznał. Powoli weszłam do środka. Zauważyłam młodą dziewczynę, która siedziała obok kominka trzymając jakąś kartkę. Czasami słyszałam cichy płacz. Podeszłam po cichu i przyłożyłam sztylet do jej karku. -Co tu robisz? -spytałam oschle.
Camille?
-Ciekawe... -szepnęłam i zsunęłam się po śniegu z dachu. Wyciągnęłam sztylet i założyłam kaptur, by intruz mnie nie rozpoznał. Powoli weszłam do środka. Zauważyłam młodą dziewczynę, która siedziała obok kominka trzymając jakąś kartkę. Czasami słyszałam cichy płacz. Podeszłam po cichu i przyłożyłam sztylet do jej karku. -Co tu robisz? -spytałam oschle.
Camille?
wtorek, 24 listopada 2015
Od Camille
Szłam ulicami miasteczka... No dobra, jego szczątkami. Weszłam do budynku, który kiedyś był moim domem. Ostatnio coś sobie przypomniałam... Tydzień przed zagładą miałam robione badania. W sumie rodzice nie chcieli mi powiedzieć na co konkretnie, ale się zgodziłam. Potem... Strasznie rozpaczali, mówili, że diagnoza nie przyszła, że lekarze zgubili wyniki badania.
Podeszłam do nieczynnego kominka. Tron zaczął mruczec niezadowolony. Zlekceważyłam to. Odgarnęłam popiół, a moim oczom ukazał się niedopalony kawałek papieru...
" Camille Blacker
Diagnoza: Nowotwór serca"
Znajdował się na niej jeszcze podpis lekarza oraz dopisek " masz pół roku życia córeczko, przeżyj go dobrze, całusy, mama"...
Osunęłam się na kolana...
Miałam wadę serca, małą, niegroźną... A teraz...
P. S. Historia inspirowana moim życiem
Dokończy ktoś?
Podeszłam do nieczynnego kominka. Tron zaczął mruczec niezadowolony. Zlekceważyłam to. Odgarnęłam popiół, a moim oczom ukazał się niedopalony kawałek papieru...
" Camille Blacker
Diagnoza: Nowotwór serca"
Znajdował się na niej jeszcze podpis lekarza oraz dopisek " masz pół roku życia córeczko, przeżyj go dobrze, całusy, mama"...
Osunęłam się na kolana...
Miałam wadę serca, małą, niegroźną... A teraz...
P. S. Historia inspirowana moim życiem
Dokończy ktoś?
Od Kingi CD Isabelle
Popatrzyłam się na nią lekceważąco i próbowałam powstrzymać śmiech. Jace objął mnie i oparł podbródek o moje ramiona.
-Chcesz się ze mną przespać? -uśmiechnęłam się zalotnie. Cały czas usiłowałam powstrzymać wybuch.
-Śmieszne. -odpowiedziała sarkastycznie i przewróciła oczami. W końcu nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać. Odwróciłam się do Jonathana i zaczęłam go namiętnie całować. Dziewczyna weszła gwałtownie do mieszkania i złapała Jace'a za rękę zbliżając się i całując.
-Trójkącik? -zaśmiałam się i patrzyłam jak Jace się z nią siłuje. Oczywiście wygrywał. Mocno szarpnął ją i wypchał wyrzucając na zewnątrz. Zamknął drzwi na klucz.
-Z nią nigdy. -usłyszałam odpowiedź.
-Chyba muszę Cię bardziej pilnować... -podeszłam i wtuliłam się w niego.
Issabelle? Jace?
-Chcesz się ze mną przespać? -uśmiechnęłam się zalotnie. Cały czas usiłowałam powstrzymać wybuch.
-Śmieszne. -odpowiedziała sarkastycznie i przewróciła oczami. W końcu nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać. Odwróciłam się do Jonathana i zaczęłam go namiętnie całować. Dziewczyna weszła gwałtownie do mieszkania i złapała Jace'a za rękę zbliżając się i całując.
-Trójkącik? -zaśmiałam się i patrzyłam jak Jace się z nią siłuje. Oczywiście wygrywał. Mocno szarpnął ją i wypchał wyrzucając na zewnątrz. Zamknął drzwi na klucz.
-Z nią nigdy. -usłyszałam odpowiedź.
-Chyba muszę Cię bardziej pilnować... -podeszłam i wtuliłam się w niego.
Issabelle? Jace?
poniedziałek, 23 listopada 2015
Od Isabelle cd Kingi
-Na pewno nie ciebie- odparłam
-Jace nie chce ciebie widzieć-stwierdziła dziewczyna
-Twoje zdanie się nie liczy- zakpiłam
-Ona ma racje! Nie chcę cie widzieć!- dobiegł mnie głos chłopaka
-No to prześpij się ze mną a odpuszczę!- krzyknęłam
Kinga? Jace?
-Jace nie chce ciebie widzieć-stwierdziła dziewczyna
-Twoje zdanie się nie liczy- zakpiłam
-Ona ma racje! Nie chcę cie widzieć!- dobiegł mnie głos chłopaka
-No to prześpij się ze mną a odpuszczę!- krzyknęłam
Kinga? Jace?
niedziela, 22 listopada 2015
Od Kingi CD Jace'a
W czasie gdy Jace przyjmował gościa szybko się ubrałam. Poszłam do chłopaka z przylepionym uśmiechem. Zauważyłam tylko jak gwałtownie zamyka drzwi i kręci przecząco głową.
-Kto to? -spytałam zaciekawiona, a drzwi znów wydały odgłos pukania.
-Nie ważne. -odpowiedział i zamknął drzwi na klucz.
-Mi nie powiesz? -spytałam podchodząc do niego i oplatając jego szyję, pukanie nasiliło się.
-Natrętna wielbicielka. -przewrócił oczami, a ja otworzyłam podeszłam do drzwi, otwierając je.
-Słucham? -spytałam młodą dziewczynę o brązowych, falowanych włosach. Popatrzyła się na mnie lekceważąco. -Czego tutaj szukasz? -spytałam raz jeszcze poważniejszym tonem głosu.
Isabelle? Jace?
-Kto to? -spytałam zaciekawiona, a drzwi znów wydały odgłos pukania.
-Nie ważne. -odpowiedział i zamknął drzwi na klucz.
-Mi nie powiesz? -spytałam podchodząc do niego i oplatając jego szyję, pukanie nasiliło się.
-Natrętna wielbicielka. -przewrócił oczami, a ja otworzyłam podeszłam do drzwi, otwierając je.
-Słucham? -spytałam młodą dziewczynę o brązowych, falowanych włosach. Popatrzyła się na mnie lekceważąco. -Czego tutaj szukasz? -spytałam raz jeszcze poważniejszym tonem głosu.
Isabelle? Jace?
Od Jace'a cd Kingi
-Wywołałaś wilka z lasu- zaśmiałem się otwierając drzwi
-Jest...O Jace! Szukałam cię- powiedziała nie kto jak Isabelle
-Niech zgadnę...Natalia cię nakierowała?-spytałem
-Tak. Właśnie ona- odparła
-Będę musiał z nią pogadać...Ale czego chcesz?-spytała
-Ciebie- odparła prosto z mosłtu
-No to pomyliłaś adresy. Ja zostałem sprzedany z kilka miesięcy temu- prychnąłem zamykając jej drzwi przed nosem
Kinga?
-Jest...O Jace! Szukałam cię- powiedziała nie kto jak Isabelle
-Niech zgadnę...Natalia cię nakierowała?-spytałem
-Tak. Właśnie ona- odparła
-Będę musiał z nią pogadać...Ale czego chcesz?-spytała
-Ciebie- odparła prosto z mosłtu
-No to pomyliłaś adresy. Ja zostałem sprzedany z kilka miesięcy temu- prychnąłem zamykając jej drzwi przed nosem
Kinga?
Od Kingi CD Jace'a
Uśmiechnęłam się i znów pocałowałam go namiętnie.
-No właśnie małpo. -zaśmiałam się, a ten zaczął mnie łaskotać. -Bo mi spadnie ręcznik! -powiedziałam po chwili.
-No i co? -spytał łapiąc za końcówkę ręcznika. Popatrzyłam na niego próbując zachować powagę.
-Nie próbuj! -ostrzegłam, ale ten zrzucił ze mnie okrycie. -Ty grzeszniku.
-JA? No co ty. -przytulił się i zaczął mnie całować. Nagle jednak ktoś zapłukał do drzwi. Wystraszona szybko weszłam pod kołdrę i spojrzałam na Jonathana, śmiejąc się.
-Jak zawsze... -chichotałam.
Jace? xD
-No właśnie małpo. -zaśmiałam się, a ten zaczął mnie łaskotać. -Bo mi spadnie ręcznik! -powiedziałam po chwili.
-No i co? -spytał łapiąc za końcówkę ręcznika. Popatrzyłam na niego próbując zachować powagę.
-Nie próbuj! -ostrzegłam, ale ten zrzucił ze mnie okrycie. -Ty grzeszniku.
-JA? No co ty. -przytulił się i zaczął mnie całować. Nagle jednak ktoś zapłukał do drzwi. Wystraszona szybko weszłam pod kołdrę i spojrzałam na Jonathana, śmiejąc się.
-Jak zawsze... -chichotałam.
Jace? xD
Od Jace'a cd Kingi
-No to pożałujesz - zaśmiałem się całując ją
-O to się nie martwię- odparła
-Uważasz że nie umiem być wredny?- spytałem siląc się na powagę
-Może...
-No to się mylisz bo człowiek od tak się nie zmienia
-Ale ty nie jesteś człowiekiem
-Tak jestem małpiszonem z planety małp
Kinga? xP
-O to się nie martwię- odparła
-Uważasz że nie umiem być wredny?- spytałem siląc się na powagę
-Może...
-No to się mylisz bo człowiek od tak się nie zmienia
-Ale ty nie jesteś człowiekiem
-Tak jestem małpiszonem z planety małp
Kinga? xP
Od Jace'a cd Isabelle
-To jak...Idziesz dalej?- spytała
-Mmmm...Nie dzisiaj i nie teraz. Dalej muszę cię odstawic do wrót piekieł- zaśmiałem się
-Skoro musisz- odparła beznamiętnie
-Masz pecha- zakpiłem i tuszyłem dalej
Isabelle?
-Mmmm...Nie dzisiaj i nie teraz. Dalej muszę cię odstawic do wrót piekieł- zaśmiałem się
-Skoro musisz- odparła beznamiętnie
-Masz pecha- zakpiłem i tuszyłem dalej
Isabelle?
Od Kingi CD Jace'a
-Nie musisz... -szepnęłam jeszcze mocniej wtulając się w Jace'a. Podniosłam głowę i pocałowałam go.
-Czuję, że nie powiedziałaś mi wszystkiego... -mruknął. Patrzył mi prosto w oczy co sprawiało u mnie niezły strach. Przecież on nie wiedział, że owszem-pocałowałam Alexa sama od siebie.
-Mówię ci samą prawdę. -pogłaskałam go po policzku i uśmiechnęłam się. Było to dawno temu, a na dodatek byłam wtedy na niego zła. Sam mnie sprowokował.
-Jeśli dowiem się, że nie,,. -nareszcie się uśmiechnął i wywalił mnie na łóżko.
-To co? -spytałam pociągając go za sobą.
Jace?
-Czuję, że nie powiedziałaś mi wszystkiego... -mruknął. Patrzył mi prosto w oczy co sprawiało u mnie niezły strach. Przecież on nie wiedział, że owszem-pocałowałam Alexa sama od siebie.
-Mówię ci samą prawdę. -pogłaskałam go po policzku i uśmiechnęłam się. Było to dawno temu, a na dodatek byłam wtedy na niego zła. Sam mnie sprowokował.
-Jeśli dowiem się, że nie,,. -nareszcie się uśmiechnął i wywalił mnie na łóżko.
-To co? -spytałam pociągając go za sobą.
Jace?
Od Isabelle cd Jace'a
-Och no zgódź się! Co ci szkodzi- powiedziałam
-Niby nic ale jednak wszystko- burknął
-No własnie. Nic więc chodź...znajdziemy odosobnione miejsce...- szepnęłam
-Nie! Wal się sama- warknął chwytajac mnie za przegób i zaciagnął w jakieś krzaki
-I co...chyba jednak przystaniesz na moja propozycję.
-Ciekawa oferta...Nie powiem że nie.
Jace?
-Niby nic ale jednak wszystko- burknął
-No własnie. Nic więc chodź...znajdziemy odosobnione miejsce...- szepnęłam
-Nie! Wal się sama- warknął chwytajac mnie za przegób i zaciagnął w jakieś krzaki
-I co...chyba jednak przystaniesz na moja propozycję.
-Ciekawa oferta...Nie powiem że nie.
Jace?
Od Jace'a cd Kingi
-Wiesz...jak powiedziałaś że możesz spać ze wszystkimi nie myślałem że serio to zrobisz- mruknąłem
-Jace wiesz ze ja żartowałam!- powiedziała
-Po tej sytuacji nie jestem pewien- odparłem
-Kiedy to Seb...
-Tu nie chodzi o Sebastiana ale o Alexa
-Och Jace...Ja naprwadę...
-Nie jesteś nic winna? Wierzę ci...Ale temu dupkowi nie wybaczę- odparłem odwracając sie i otoczyłem ją ramieniem
Kinga?
-Jace wiesz ze ja żartowałam!- powiedziała
-Po tej sytuacji nie jestem pewien- odparłem
-Kiedy to Seb...
-Tu nie chodzi o Sebastiana ale o Alexa
-Och Jace...Ja naprwadę...
-Nie jesteś nic winna? Wierzę ci...Ale temu dupkowi nie wybaczę- odparłem odwracając sie i otoczyłem ją ramieniem
Kinga?
Od Jace'a cd Isabelle
-Ciekawa oferta ale...Odwal się do jasnej cholery!- krzyknąłem
-Oj nie bądź taki...Czuję że nie miałeś żadnej kobiety od baardzo dawna- mruknęła błądząc palcem bo mojej koszulce
-Uwierz mi...Nawet gdyby to o tobie bym nie pomyślał- zakpiłem strącając jej dłoń
-Och nie udawaj...marzysz o mnie- uśmiechneła się słodko
-Jako martwej...Nie jestem tobą zainteresowany więc spływaj- odparłem
Isabelle?
-Oj nie bądź taki...Czuję że nie miałeś żadnej kobiety od baardzo dawna- mruknęła błądząc palcem bo mojej koszulce
-Uwierz mi...Nawet gdyby to o tobie bym nie pomyślał- zakpiłem strącając jej dłoń
-Och nie udawaj...marzysz o mnie- uśmiechneła się słodko
-Jako martwej...Nie jestem tobą zainteresowany więc spływaj- odparłem
Isabelle?
Od Kingi CD Jace'a
Po dwudziestogodzinnym milczeniu dotarliśmy do celu. Mój koń na szczęście sam wrócił do domu, a ja razem z Jonathanem udałam się do jego domu. Nie martwiłam się o Alexa, wiedziałam, że z tego wyjdzie.
-Idę się umyć... -szepnęłam i udałam się do łazienki. Stanęłam przed lustrem i spojrzałam na swoją żałosną twarz. Zdjęłam z siebie ubrania i wzięłam szybki prysznic. Następnie zawinęłam się w ręcznik i rozpuściłam mokre włosy. Wyszłam z pomieszczenia i podeszłam do zamyślonego Jace'a, który siedział na łóżku. Wpatrywał się w podłogę. -Przepraszam... -usiadłam obok i przytuliłam się do jego prawego boku. Ten nie podniósł wzroku i tylko westchnął. Czułam, że jest nieobecny.
-Nie wiem co myśleć... -szepnął bo dłuższej chwili. Odwróciłam jego głowę w moją stronę.
-Nic nie myśl... Odpocznij. -chciałam go pocałować. Ten jednak odwrócił głowę i wstał z łóżka.
-Gdyby to było takie proste. -westchnął wyglądając zza okna. Wzięłam wdech i podeszłam do Jace'a.
-Jace, wiesz, że Cię kocham. Tylko ty jesteś dla mnie ważny. -otuliłam jego plecy i pogłaskałam po głowie.
Jace?
-Idę się umyć... -szepnęłam i udałam się do łazienki. Stanęłam przed lustrem i spojrzałam na swoją żałosną twarz. Zdjęłam z siebie ubrania i wzięłam szybki prysznic. Następnie zawinęłam się w ręcznik i rozpuściłam mokre włosy. Wyszłam z pomieszczenia i podeszłam do zamyślonego Jace'a, który siedział na łóżku. Wpatrywał się w podłogę. -Przepraszam... -usiadłam obok i przytuliłam się do jego prawego boku. Ten nie podniósł wzroku i tylko westchnął. Czułam, że jest nieobecny.
-Nie wiem co myśleć... -szepnął bo dłuższej chwili. Odwróciłam jego głowę w moją stronę.
-Nic nie myśl... Odpocznij. -chciałam go pocałować. Ten jednak odwrócił głowę i wstał z łóżka.
-Gdyby to było takie proste. -westchnął wyglądając zza okna. Wzięłam wdech i podeszłam do Jace'a.
-Jace, wiesz, że Cię kocham. Tylko ty jesteś dla mnie ważny. -otuliłam jego plecy i pogłaskałam po głowie.
Jace?
Od Isabelle cd Jace'a
Uśmiechnęłam się i poszłam za chłopakiem. Wydawał się taki zimny i obojętny ale i tak jakimś cudem mnie pociągał...Czemu? Nie wiem ale chcę go mieć. Podeszłam nieco bliżej i "uwiesiłam" się mu na ramieniu
-Zjeżdżaj- warknął odsuwając się. Zazwyczaj bym odpuściła ale o niego warto powalczyć. Nawet jeśli kogoś mniał to co z tego? Zazwyczaj pomagam innym ale po tylu latach chyba należy mi się coś od życia. Uśmiechnęłam się i podeszłam. Chwyciłem jego dłoń i musnęłam wargami jego policzek
-Kurwa nie rozumiesz słowa zjeżdżaj?!- spytał się ostro
-Nie bądź taki niedostępny...wiem jak zadowolić faceta-szepnęłam ponętnie
Jace?
-Zjeżdżaj- warknął odsuwając się. Zazwyczaj bym odpuściła ale o niego warto powalczyć. Nawet jeśli kogoś mniał to co z tego? Zazwyczaj pomagam innym ale po tylu latach chyba należy mi się coś od życia. Uśmiechnęłam się i podeszłam. Chwyciłem jego dłoń i musnęłam wargami jego policzek
-Kurwa nie rozumiesz słowa zjeżdżaj?!- spytał się ostro
-Nie bądź taki niedostępny...wiem jak zadowolić faceta-szepnęłam ponętnie
Jace?
Od Jace'a cd Kingi
-Och braciszek się zjawił- uśmiechnął się Sebastian wycierajac krew z twarzy
-A co myślałeś. Że pozwolę ci ją zgwałcić?-spytałem patrząc mu w oczy. Były czarne i zimne...
-Nie myślałem że aż tak szybko się zjawisz- odparł
-Och no tak...TY nie myślisz- odparłem podchodząc do niego po czym wbiłem mu katanę u nasady krtani i spokojnie przeciągnąłem ją aż do podbrzusza
-To cię nauczy nie zadzierać ze mną- splunąłem obok. Pozbierałem Kingę z ziemi i przytuliłem ją
-Dzięki- powiedziała
-Mówiłem ci że on jest niebezpieczny- odpowiedziałem ostro wycierając jej krew z twarzy
-Przepraszam...ja...-zaczeła
-I lepiej się ubierz bo zachorujesz- przerwałem jej sceptycznie. Korciło mnie by i tego Alexa zabić ale wiedziałem że Kinga szybko mi przeszkodzi...
-Then...ja...no- nie wiedziała co powiedzieć
-Nic nie mów...Pogadamy na spokojnie jak ogarniemy twoje rany- westchnąłem i wziąłem ją na ręce po czym posadziłem na Raście. Wziałem ogiera za ogłowie i zacząłem prowadzic ogiera w stronę obozu
Kinga?
-A co myślałeś. Że pozwolę ci ją zgwałcić?-spytałem patrząc mu w oczy. Były czarne i zimne...
-Nie myślałem że aż tak szybko się zjawisz- odparł
-Och no tak...TY nie myślisz- odparłem podchodząc do niego po czym wbiłem mu katanę u nasady krtani i spokojnie przeciągnąłem ją aż do podbrzusza
-To cię nauczy nie zadzierać ze mną- splunąłem obok. Pozbierałem Kingę z ziemi i przytuliłem ją
-Dzięki- powiedziała
-Mówiłem ci że on jest niebezpieczny- odpowiedziałem ostro wycierając jej krew z twarzy
-Przepraszam...ja...-zaczeła
-I lepiej się ubierz bo zachorujesz- przerwałem jej sceptycznie. Korciło mnie by i tego Alexa zabić ale wiedziałem że Kinga szybko mi przeszkodzi...
-Then...ja...no- nie wiedziała co powiedzieć
-Nic nie mów...Pogadamy na spokojnie jak ogarniemy twoje rany- westchnąłem i wziąłem ją na ręce po czym posadziłem na Raście. Wziałem ogiera za ogłowie i zacząłem prowadzic ogiera w stronę obozu
Kinga?
Od Kingi CD Jace'a
Czułam jak po moim ciele rozchodzi się przyjemny dreszczyk. Myślami jednak zostałam przy Jonathanie, któremu nie chciałam robić przykrości. Osunęłam się od chłopaka i spojrzałam na niego lekko zażenowana.
-Muszę już iść. -uśmiechnęłam się i już miałam odejść, gdy Alex złapał mnie mocno za rękę. Zdziwiona chciałam wyszarpnąć rękę, ale ten złapał mnie mocniej i zaczął się zbliżać. Rozum chciał uciekać, ale ciało przestało się opierać. Zostałam związana, a chłopak całować mnie po szyi.
-Nareszcie... -szepnął Alex i zdjął koszulkę, po czym również mi uczynił to samo. Przestałam się opierać w nadziei, że jednak tego nie zrobi. Przecież był moim przyjacielem i pomimo tego co właśnie chciał zrobić nie pozwoliłabym mu umrzeć. Taka jestem, no cóż. Nagle jednak usłyszałam śmiech Sebastiana.
-To już przesada... -mruknęłam widząc mniej lubianą postać. Na myśl o tym z nim chciało mi się rzygać. Zaczęłam się jeszcze bardziej szarpać i wyrywać. Brat mojego chłopaka walnął mnie mocno w twarz i kazał odsunąć się Alexowi. Ten jednak nie chciał tego zrobić. Ku mojemu zdziwieniu Alex wyciągnął broń i już chciał strzelić, gdy sam został raniony w brzuch. -Nie! -krzyknęłam mimowolnie.
-Nic ci się nie stanie, jeśli będziesz grzeczną dziewczynką. -uśmiechnął się triumfalnie i zbliżył twarz. Splunęłam na niego krwią, a ten raz jeszcze przyłożył mi w twarz.
-Zostaw ją. -usłyszałam donośny głos Jace'a. Próbowałam znaleźć go wzrokiem, ale okazało się to zbyt trudnym zadaniem.
Jace? XD
-Muszę już iść. -uśmiechnęłam się i już miałam odejść, gdy Alex złapał mnie mocno za rękę. Zdziwiona chciałam wyszarpnąć rękę, ale ten złapał mnie mocniej i zaczął się zbliżać. Rozum chciał uciekać, ale ciało przestało się opierać. Zostałam związana, a chłopak całować mnie po szyi.
-Nareszcie... -szepnął Alex i zdjął koszulkę, po czym również mi uczynił to samo. Przestałam się opierać w nadziei, że jednak tego nie zrobi. Przecież był moim przyjacielem i pomimo tego co właśnie chciał zrobić nie pozwoliłabym mu umrzeć. Taka jestem, no cóż. Nagle jednak usłyszałam śmiech Sebastiana.
-To już przesada... -mruknęłam widząc mniej lubianą postać. Na myśl o tym z nim chciało mi się rzygać. Zaczęłam się jeszcze bardziej szarpać i wyrywać. Brat mojego chłopaka walnął mnie mocno w twarz i kazał odsunąć się Alexowi. Ten jednak nie chciał tego zrobić. Ku mojemu zdziwieniu Alex wyciągnął broń i już chciał strzelić, gdy sam został raniony w brzuch. -Nie! -krzyknęłam mimowolnie.
-Nic ci się nie stanie, jeśli będziesz grzeczną dziewczynką. -uśmiechnął się triumfalnie i zbliżył twarz. Splunęłam na niego krwią, a ten raz jeszcze przyłożył mi w twarz.
-Zostaw ją. -usłyszałam donośny głos Jace'a. Próbowałam znaleźć go wzrokiem, ale okazało się to zbyt trudnym zadaniem.
Jace? XD
sobota, 21 listopada 2015
Od Jace'a cd Isabelli
-Zaprowadzić czy nie...Oto jest pytanie- zakpiłem zdawkowo
-W Szekspira się bawisz?- spytała
-Nie. W Michała Anioła- odparłem
-Warto wiedzieć- westchnęła
-Oj no dobra...chodź- warknąłem idąc w stronę obozu.
Isabelle?
-W Szekspira się bawisz?- spytała
-Nie. W Michała Anioła- odparłem
-Warto wiedzieć- westchnęła
-Oj no dobra...chodź- warknąłem idąc w stronę obozu.
Isabelle?
Od Jace'a cd Kingi
Uśmiechnąłem się i poszedłem dalej się rozruszać. Gdy znalazłem się koło mojego starego domu przystanąłem i zaśmiałem się sam do siebie. Megg jak nic zaczęła renowacje domu sądząc po różowych deskach do wysokości 2 metrów.
-Megg? Jesteś tam różowy lukrze? - spytałem wchodząc
-Nie nazywaj mnie tak!- krzyknęła pokazując się na schodach
-Oj dobra cukrze pudrze-zaśmiałem się
-Ty cholerny debilu!- wkurzyła się
-Oj tam oj tam- zakpiłem podchodząc do okna.
Kinga?
Widze ale nwn co robić xD
-Megg? Jesteś tam różowy lukrze? - spytałem wchodząc
-Nie nazywaj mnie tak!- krzyknęła pokazując się na schodach
-Oj dobra cukrze pudrze-zaśmiałem się
-Ty cholerny debilu!- wkurzyła się
-Oj tam oj tam- zakpiłem podchodząc do okna.
Kinga?
Widze ale nwn co robić xD
Od Isabelle do Jonathana
Szłam koło Remka i myślałam co dalej począć. Śnieg skrzypiał nam pod nogami. Oparłam rękę o ciepły bok konia i uśmiechnęłam się. Wiedziałam że będzie dobrze. Musi być.
-Czego tu szukasz?- usłyszałam za sobą szorstki głos
-J-ja? Schronienia dla siebie i konia- odparłam odwracając się
-W tym zakątku nic nie znajdziesz- opowiedział uśmiechając się lekko
-Czyli wiesz gdzie znajdę?- spytałam z nadzieją że wie...i że on też tam jest
-Owszem wiem. Ale czy cię zaprowadzę?- mruknął
-Mam nadzieję że tak- odpowiedziałam
Jonathan?
-Czego tu szukasz?- usłyszałam za sobą szorstki głos
-J-ja? Schronienia dla siebie i konia- odparłam odwracając się
-W tym zakątku nic nie znajdziesz- opowiedział uśmiechając się lekko
-Czyli wiesz gdzie znajdę?- spytałam z nadzieją że wie...i że on też tam jest
-Owszem wiem. Ale czy cię zaprowadzę?- mruknął
-Mam nadzieję że tak- odpowiedziałam
Jonathan?
Nowa ocalona!!
Imię: Isabelle
Ksywka: Izzy
Nazwisko: Jersey
Wiek: 19 lat
Głos:Sylwia Przetak
Cechy charakteru : Isabelle jest zazwyczaj poważną i uczciwą osobą. Nie lubi jak ktoś ją okłamuje jednak sama kłamie xD. Pomaga innym jak tylko się da jednak nie zawsze jest w stanie. Nigdy nie zostawi nikogo bez dobrej rady.
Aparycja :Długie,kasztanowate włosy,piwne oczu oraz szczery uśmiech. Z oczu dobrze jej patrzy xP
Cechy szczególne: brak
Stanowisko: Uzdrowicielka
Głos:Sylwia Przetak
Cechy charakteru : Isabelle jest zazwyczaj poważną i uczciwą osobą. Nie lubi jak ktoś ją okłamuje jednak sama kłamie xD. Pomaga innym jak tylko się da jednak nie zawsze jest w stanie. Nigdy nie zostawi nikogo bez dobrej rady.
Aparycja :Długie,kasztanowate włosy,piwne oczu oraz szczery uśmiech. Z oczu dobrze jej patrzy xP
Cechy szczególne: brak
Stanowisko: Uzdrowicielka
Chłopak: Ach...marzy o takim jednym blondynie
Zwierzak: Remek
Główna broń: Bicz
Broń poboczna: cała reszta co pod ręką ma
Zwierzak: Remek
Główna broń: Bicz
Broń poboczna: cała reszta co pod ręką ma
Login z gry : daga101 (doggie game)

Imię: Remek
Wiek: 8 lat
Charakter: odważny,wierny,posłuszny
Płeć: ogier
Gatunek:koń
Rasa: SP
Właściciel: Isabelle
Imię: Remek
Wiek: 8 lat
Charakter: odważny,wierny,posłuszny
Płeć: ogier
Gatunek:koń
Rasa: SP
Właściciel: Isabelle
Od Kingi CD Jace'a
Westchnęłam i popatrzyłam zła na Jace'a. Przecież rodziny się nie wybiera-niestety.
-Czego chcecie? Możecie już sobie iść. -mruknął Jonathan.
-Uspokój się. -szturchnęłam go w żebro. Wujek się zaśmiał, a Januaria popatrzyła się na mnie lekceważąco.
-Już sobie idziemy, spokojnie. -przytulił mnie raz jeszcze i zaczęli zawracać. Patrzyłam się na nich bez słowa. Brunetka wysłała buziaka do Jace'a.
-Dziwne... Coś za szybko odpuścili.
-A co? Mają nas pozabijać? -powiedziałam i stanęłam przed chłopakiem. Wtuliłam się w jego tors, a ten pocałował mnie w czoło. -Nie musiałeś być taki nie miły... Oni i tak będą mnie jeszcze szukać. -zaśmiałam się.
-Znalazła się rodzinka... -szepnął lekceważąco. Chciałam mu coś powiedzieć, ale w ostateczności nie wypowiedziałam ani słowa. Spojrzałam tylko mu głęboko w oczy i odsunęłam się. -Coś.. nie tak?-spytał zdziwiony.
-Nie. -odpowiedziałam z uśmiechem. -Po prostu muszę jeszcze coś zrobić... -mruknęłam wsiadając na Dragona.
-No tak... -westchnął w odpowiedzi i uśmiechnął się smutno. Podjechałam do niego i pocałowałam, po czym ruszyłam do miasta. Sama jeszcze nie wiedziałam co tam szukam. Po chwili jazdy dotarłam do pierwszego lepszego budynku, zsiadłam z konia i udałam się do środka. Zauważyłam, że jest tam bardzo czysto, a budynek przypominał mi ten, w którym zamordowano moich rodziców.. Po policzku spłynęła mi łza, a ja pośpiesznie ją wytarłam. Obraz kuzynki wbijającej nóż w serce ojca i rozstrzelanej matki tylko dodał mi sił. Nagle usłyszałam huk i poczułam ostry ból w lewym ramieniu. Złapałam się za rękę i zauważyłam jak z ciemności wychodzi nie kto inny jak Januaria. Uśmiechnęła się wywyższając. Odpowiedziałam jej tym samym uśmiechem i środkowym palcem wymierzonym w jej stronę.
-Ciekawe... -przyłożyła mi broń do głowy. Zacisnęłam zęby i jednym ruchem wytrąciłam jej pistolet. Upadł daleko od nas, a ja rzuciłam się na Jane. Przez chwilę to ja wygrywałam, ale gdy tylko ból ręki się nasilił słabłam. Z trudem łapałam oddech. Wywaliłyśmy się na ziemię, a ja zaczęłam być okładana pięściami. Jeszcze mocniej zacisnęłam szczeknę i już miałam zadać cios ostateczny, gdy usłyszałam głos Alexa.
-Nie rób tego! -zdziwiona popatrzyłam się na niego i uderzyłam dziewczynę, tak by przeżyła. Padła jednak nieprzytomna. Wstałam i podeszłam do chłopaka.
-Co tu robisz... -szepnęłam wtulając się w jego tors.
Jace? <moja wyobraźnia być chora ;-;>
-Czego chcecie? Możecie już sobie iść. -mruknął Jonathan.
-Uspokój się. -szturchnęłam go w żebro. Wujek się zaśmiał, a Januaria popatrzyła się na mnie lekceważąco.
-Już sobie idziemy, spokojnie. -przytulił mnie raz jeszcze i zaczęli zawracać. Patrzyłam się na nich bez słowa. Brunetka wysłała buziaka do Jace'a.
-Dziwne... Coś za szybko odpuścili.
-A co? Mają nas pozabijać? -powiedziałam i stanęłam przed chłopakiem. Wtuliłam się w jego tors, a ten pocałował mnie w czoło. -Nie musiałeś być taki nie miły... Oni i tak będą mnie jeszcze szukać. -zaśmiałam się.
-Znalazła się rodzinka... -szepnął lekceważąco. Chciałam mu coś powiedzieć, ale w ostateczności nie wypowiedziałam ani słowa. Spojrzałam tylko mu głęboko w oczy i odsunęłam się. -Coś.. nie tak?-spytał zdziwiony.
-Nie. -odpowiedziałam z uśmiechem. -Po prostu muszę jeszcze coś zrobić... -mruknęłam wsiadając na Dragona.
-No tak... -westchnął w odpowiedzi i uśmiechnął się smutno. Podjechałam do niego i pocałowałam, po czym ruszyłam do miasta. Sama jeszcze nie wiedziałam co tam szukam. Po chwili jazdy dotarłam do pierwszego lepszego budynku, zsiadłam z konia i udałam się do środka. Zauważyłam, że jest tam bardzo czysto, a budynek przypominał mi ten, w którym zamordowano moich rodziców.. Po policzku spłynęła mi łza, a ja pośpiesznie ją wytarłam. Obraz kuzynki wbijającej nóż w serce ojca i rozstrzelanej matki tylko dodał mi sił. Nagle usłyszałam huk i poczułam ostry ból w lewym ramieniu. Złapałam się za rękę i zauważyłam jak z ciemności wychodzi nie kto inny jak Januaria. Uśmiechnęła się wywyższając. Odpowiedziałam jej tym samym uśmiechem i środkowym palcem wymierzonym w jej stronę.
-Ciekawe... -przyłożyła mi broń do głowy. Zacisnęłam zęby i jednym ruchem wytrąciłam jej pistolet. Upadł daleko od nas, a ja rzuciłam się na Jane. Przez chwilę to ja wygrywałam, ale gdy tylko ból ręki się nasilił słabłam. Z trudem łapałam oddech. Wywaliłyśmy się na ziemię, a ja zaczęłam być okładana pięściami. Jeszcze mocniej zacisnęłam szczeknę i już miałam zadać cios ostateczny, gdy usłyszałam głos Alexa.
-Nie rób tego! -zdziwiona popatrzyłam się na niego i uderzyłam dziewczynę, tak by przeżyła. Padła jednak nieprzytomna. Wstałam i podeszłam do chłopaka.
-Co tu robisz... -szepnęłam wtulając się w jego tors.
Jace? <moja wyobraźnia być chora ;-;>
piątek, 20 listopada 2015
Od Jace'a cd Kingi
-Och kolejna część niespodzianki?-mruknąłem wciąż gotowy do ataku
-Och złotko uspokój się- zaśmiała się jakaś dziewczyna
-Powiedz to jeszcze raz a obetnę ci język- warknąłem
-Nie bądź taki spięty- uśmiechnęła się słodko
-Jace...To mój wujek oraz moja kuzynka- powiedziała Kinga
-Och świetnie. Brakuje ciotki plotkary i rodzinka w komplecie- zakpiłem
-Nie bądź taki chamski- szepnęła Kinga
-Pomyślę...tylko niech ta kuzynka nie podchodzi do mnie- odparłem
Kinga?
-Och złotko uspokój się- zaśmiała się jakaś dziewczyna
-Powiedz to jeszcze raz a obetnę ci język- warknąłem
-Nie bądź taki spięty- uśmiechnęła się słodko
-Jace...To mój wujek oraz moja kuzynka- powiedziała Kinga
-Och świetnie. Brakuje ciotki plotkary i rodzinka w komplecie- zakpiłem
-Nie bądź taki chamski- szepnęła Kinga
-Pomyślę...tylko niech ta kuzynka nie podchodzi do mnie- odparłem
Kinga?
poniedziałek, 16 listopada 2015
Od Kingi CD Jace'a
Spojrzałam na Jonathana, który wysłał mi uspokajające spojrzenie. Uśmiechnęłam się w duchu i znów zwróciłam wzrok ku przybyszom.
-Jeśli ten kotek zaraz się z stąd nie wycofa, zabijemy. -ostrzegli i najstarszy z nich wyciągnął szablę. Zauważyłam u niego długą siwą brodę i brak dwóch palców u lewej dłoni. Jeszcze raz cofnęłam swój wzrok na Jace'a, a ten kazał kocurowi stanąć.
-Czego tutaj szukacie? -spytałam i zauważyłam znajomą mi figurę wśród małej grupki.
-Tego co wy. -odpowiedział siwy starzec. -Jesteśmy ocalonymi. -zaśmiał się i zaczął iść w naszą stronę.
-Nie zbliżaj się. -Jace chciał wyciągnąć katanę, ale wstrzymałam go. Starzec podszedł jeszcze bliżej. Mogłam teraz dokładnie widzieć rysy twarzy, które ukazały mojego krewniaka.
-Wujek? -spytałam zdziwiona. Ten uśmiechnął się i mnie przytulił. Jace patrzył się na nas lekko zdziwiony. -Myślałam, że...
-Każdy z nas tak myśli o swoich bliskich. -szepnął mi do ucha, a z tłumu wyszła postać, która wcześniej rozpoznałam. Była to moja "ukochana" kuzynka.
Jace?
-Jeśli ten kotek zaraz się z stąd nie wycofa, zabijemy. -ostrzegli i najstarszy z nich wyciągnął szablę. Zauważyłam u niego długą siwą brodę i brak dwóch palców u lewej dłoni. Jeszcze raz cofnęłam swój wzrok na Jace'a, a ten kazał kocurowi stanąć.
-Czego tutaj szukacie? -spytałam i zauważyłam znajomą mi figurę wśród małej grupki.
-Tego co wy. -odpowiedział siwy starzec. -Jesteśmy ocalonymi. -zaśmiał się i zaczął iść w naszą stronę.
-Nie zbliżaj się. -Jace chciał wyciągnąć katanę, ale wstrzymałam go. Starzec podszedł jeszcze bliżej. Mogłam teraz dokładnie widzieć rysy twarzy, które ukazały mojego krewniaka.
-Wujek? -spytałam zdziwiona. Ten uśmiechnął się i mnie przytulił. Jace patrzył się na nas lekko zdziwiony. -Myślałam, że...
-Każdy z nas tak myśli o swoich bliskich. -szepnął mi do ucha, a z tłumu wyszła postać, która wcześniej rozpoznałam. Była to moja "ukochana" kuzynka.
Jace?
niedziela, 15 listopada 2015
Od Jace'a cd Kingi
-Skąd możemy mieć pewność?- spytałem
-No racja- zaśmiał się jakiś dryblas
- śmiechy zachowaj na potem- warknąłem
-Coś ty taki spięty?- spytał
-Pasek za ciasny- zakpiłem. Red warknął i podszedł kilka kroków do intruzów
Kinga?
-No racja- zaśmiał się jakiś dryblas
- śmiechy zachowaj na potem- warknąłem
-Coś ty taki spięty?- spytał
-Pasek za ciasny- zakpiłem. Red warknął i podszedł kilka kroków do intruzów
Kinga?
Od Kingi Cd Jace'a
Spojrzałam na tygrysa, który się nareszcie uspokoił.
-Idem. -odpowiedziałam i ruszyliśmy z powrotem do domku Jonathana. Zaczął padać gęsty śnieg, a my zostawialiśmy duże ślady. Każdy krok nasz lub zwierzaków było słychać. Zima to zdecydowanie najlepsza pora roku. Złapałam Jace'a za rękę i uśmiechnęłam się.
-Słyszałaś? -wyciągnął nagle kataną i kazał zachować wszystkim ciszę. Naszym oczom ukazała się spora grupka osób.
-Idem. -odpowiedziałam i ruszyliśmy z powrotem do domku Jonathana. Zaczął padać gęsty śnieg, a my zostawialiśmy duże ślady. Każdy krok nasz lub zwierzaków było słychać. Zima to zdecydowanie najlepsza pora roku. Złapałam Jace'a za rękę i uśmiechnęłam się.
-Słyszałaś? -wyciągnął nagle kataną i kazał zachować wszystkim ciszę. Naszym oczom ukazała się spora grupka osób.
-Spokojnie! My z dobrymi zamiarami. -krzyknął w naszą stronę jeden z nich. Było tam siedmioro osób. Spojrzałam na Jonathana, nic nie mówiąc.
Jace? <brak pomysłów ;-; ;-; >
Od Jace'a cd Kingi
-Jak on chcę to ja mogę go ugryźć- zaśmiałem się wstając. Red zeskoczył z drzewa i mruknął. Podszedł do Dropsa i pacnął go łapą
-No ciekawe...- stwierdziła Kinga
-I to bardzo. Idziesz ze mną czy zostajesz?- spytałem
Kinga?
-No ciekawe...- stwierdziła Kinga
-I to bardzo. Idziesz ze mną czy zostajesz?- spytałem
Kinga?
Od Kingi CD Jace'a
Westchnęłam i zaśmiałam się cicho. Zbliżyłam się do Jace'a i pocałowałam go w usta. Następnie kątem oka spojrzałam na Sebastiana.
-To ja idę zwalić. -zaśmiał się i znikł. Pogłaskałam chłopaka po policzku. Ten spojrzał na mnie i przewrócił oczami.
-Wiecznie niezadowolony... -mruknęłam wywalając go na śnieg.
-Mówisz? -spytał łapiąc mnie za nogę. Śnieg zamortyzował mój upadek.
-Mówię. -odpowiedziałam. Jace delikatnie przeczesał moje włosy i spojrzał głęboko w oczy. Uśmiechnęłam się, a nagle przybiegł Drops. Skoczył na Jonathana i zaczął go gryźć. Wzięłam kocura na ręce.
-Co on odwala? -spytał Jace, zdziwiony tak samo jak ja.
-Nie mam pojęcia. -próbowałam uspokoić kota, ale ten próbował się wyrywać i rzucić na chłopaka.
Jace? xD
-To ja idę zwalić. -zaśmiał się i znikł. Pogłaskałam chłopaka po policzku. Ten spojrzał na mnie i przewrócił oczami.
-Wiecznie niezadowolony... -mruknęłam wywalając go na śnieg.
-Mówisz? -spytał łapiąc mnie za nogę. Śnieg zamortyzował mój upadek.
-Mówię. -odpowiedziałam. Jace delikatnie przeczesał moje włosy i spojrzał głęboko w oczy. Uśmiechnęłam się, a nagle przybiegł Drops. Skoczył na Jonathana i zaczął go gryźć. Wzięłam kocura na ręce.
-Co on odwala? -spytał Jace, zdziwiony tak samo jak ja.
-Nie mam pojęcia. -próbowałam uspokoić kota, ale ten próbował się wyrywać i rzucić na chłopaka.
Jace? xD
Od Jace'a cd Kingi
-Normalnie ...On nie jest moim bratem. Po pierwsze to on jest z in vitro a po drugie urodziła go macocha- zakpiłem
-Jonathanie ale...- zaczął Sebastian
-Mówiłem ci! Jestem Jace nie Jonathan,Jochny czy Jess-warknąłem
-Jess...nieźle brzmi- zaśmiała się Kinga
-No pięknie...jeszcze ty- jęknąłem
-Oj tam. Przyzwyczaisz się- zachichotał Sebastian
-Wal się…
Kinga?
<A moja umrzyła xD>
-Jonathanie ale...- zaczął Sebastian
-Mówiłem ci! Jestem Jace nie Jonathan,Jochny czy Jess-warknąłem
-Jess...nieźle brzmi- zaśmiała się Kinga
-No pięknie...jeszcze ty- jęknąłem
-Oj tam. Przyzwyczaisz się- zachichotał Sebastian
-Wal się…
Kinga?
<A moja umrzyła xD>
Od Kingi CD Jace'a
Wyszłam z pomieszczenia i razem z Dropsem ruszyłam na spacer. Po drodze zabrałam ze sobą Dragona. Śnieg pięknie mienił się w blasku słońca. Oczy musiały się przystosować do oślepiającej bieli, ale gdy już się to udało wszystko było jeszcze piękniejsze. Po pół godzinnym marszu dotarłam na małą polane pośrodku lasu. Usiadłam na białym puchu i zamknęłam oczy. Kocur bawił się z koniem, a ja rozmyślałam nad swoim życiem. Otworzyłam oczy i spojrzałam na swoje dłonie, które robiły się siwe z zimna. Chuchnęłam na nie i zaczęłam pocierać o siebie. Następnie ruszyłam w dalsza drogę po okolicy. Miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, ale całkowicie to zignorowałam. Nagle zauważyłam Sebastiana i Jonathana, stojącego naprzeciw siebie. Podeszłam do nich powoli.
-O proszę, kogo my tu mamy. -spojrzał na mnie jasnowłosy chłopak. Uśmiechnęłam się tylko, powstrzymując się od wybuchu śmiechu. Jace i Seb musieli być braćmi. Byli za bardzo podobni. Zauważyłam, że Sebastian podał bratu opatrunek.
-Nie kłócicie się? Dziwne. -podeszłam do Jonathana i spojrzałam mu w oczy. Uśmiechnął się i złapał mnie za rękę.
-Owszem... -przytaknął Seb.
-Powiecie mi jak to było? -spytałam nie pewnie patrząc na Jace'a.
Jace? <Wena chyba chce urlop ;-;>
-O proszę, kogo my tu mamy. -spojrzał na mnie jasnowłosy chłopak. Uśmiechnęłam się tylko, powstrzymując się od wybuchu śmiechu. Jace i Seb musieli być braćmi. Byli za bardzo podobni. Zauważyłam, że Sebastian podał bratu opatrunek.
-Nie kłócicie się? Dziwne. -podeszłam do Jonathana i spojrzałam mu w oczy. Uśmiechnął się i złapał mnie za rękę.
-Owszem... -przytaknął Seb.
-Powiecie mi jak to było? -spytałam nie pewnie patrząc na Jace'a.
Jace? <Wena chyba chce urlop ;-;>
sobota, 14 listopada 2015
Od Kureji cd Tobiasa
-Ogien nie moze sie głośno palić.
-Jak to nie?
-Tak to... Jedynie co sie pali to drewno wrzucone do ognia po czym trzaska i takie tam bzdety.
-Ależ ty mądra brawo ty.
-Tak wiem brawo ja.-Zaśmialam się
Tobias?
-Jak to nie?
-Tak to... Jedynie co sie pali to drewno wrzucone do ognia po czym trzaska i takie tam bzdety.
-Ależ ty mądra brawo ty.
-Tak wiem brawo ja.-Zaśmialam się
Tobias?
Od Natalii cd Alexy'ego
-Och...then...to...fajnie- zaczełam się plątać w słowach
-Wszystko gra?- spytał
-Tak ...chyba tak- mruknęłam. Nagle z lasu wybiegł Sill który "rzucił" się na mnie
-Uważaj!- krzyknął Alexy zrywając się na nogi
-Spokojnie. Ten zwierz to mój-zaśmiałam się podnosząc z ziemi
Alexy?
<Zrób tej wenie usta usta xD>
-Wszystko gra?- spytał
-Tak ...chyba tak- mruknęłam. Nagle z lasu wybiegł Sill który "rzucił" się na mnie
-Uważaj!- krzyknął Alexy zrywając się na nogi
-Spokojnie. Ten zwierz to mój-zaśmiałam się podnosząc z ziemi
Alexy?
<Zrób tej wenie usta usta xD>
Id Alexy'ego cd Natalii
Spojrzałem na dziewczynę.
-Ale ty mi nie przeszkadzasz-powiedziałem do niej.- Co więcej dobrze mi w twoim towarzystwie.
-Naprawdę?
-Jak najbardziej tak.
Natalia?
< Wena mi się powiesiła, gdzieś na jakimś drzewie..>
-Ale ty mi nie przeszkadzasz-powiedziałem do niej.- Co więcej dobrze mi w twoim towarzystwie.
-Naprawdę?
-Jak najbardziej tak.
Natalia?
< Wena mi się powiesiła, gdzieś na jakimś drzewie..>
piątek, 13 listopada 2015
Od Jace'a cd Kingi
** Ty gówniaro klopsowa xD**
Zaśmiałem się cicho i sam poszedłem się ubrać. Wyszedłem z domu i z Redem ruszyłem w stronę północno wschodnim. Zimne powietrze drażniło nozdrza a rany (już dwie do kolekcji xD)
niemiłosiernie doskwierały. Zacząłem biec miarowym tempem. Po godzinie zaczeło mnie drapać w gardle a organizm domagał się odpoczynku. Szarpiące bóle na brzuchu doskwierały coraz bardziej. Potknąłem się o jakiś korzeń i wylądowałem na ziemi. Zimny śnieg dawał błogie uczucie spokoju. Przewróciłem się na plecy i próbowałem unormować oddech.
-Żyjesz braciszku ? Bo mogę cię dobić- usłyszałem głos Sebastiana
-Bądź tak miły i nie teraz... Mam za dobry chumor by ci coś zrobić
Kinga?
Zaśmiałem się cicho i sam poszedłem się ubrać. Wyszedłem z domu i z Redem ruszyłem w stronę północno wschodnim. Zimne powietrze drażniło nozdrza a rany (już dwie do kolekcji xD)
niemiłosiernie doskwierały. Zacząłem biec miarowym tempem. Po godzinie zaczeło mnie drapać w gardle a organizm domagał się odpoczynku. Szarpiące bóle na brzuchu doskwierały coraz bardziej. Potknąłem się o jakiś korzeń i wylądowałem na ziemi. Zimny śnieg dawał błogie uczucie spokoju. Przewróciłem się na plecy i próbowałem unormować oddech.
-Żyjesz braciszku ? Bo mogę cię dobić- usłyszałem głos Sebastiana
-Bądź tak miły i nie teraz... Mam za dobry chumor by ci coś zrobić
Kinga?
Od Kingi CD Jace'a
-Z chęcią. -odpowiedziałam i poszłam się ubrać. Następnie szybko ogarnęłam swój 'ryj' i wróciłam do kuchni. Jonathan podał mi jedzenie i usiadł obok. -Nie jesz?
-Nie. -uśmiechnął się. Zaczęłam jeść.
-Smaczne. -powiedziałam po połknięciu ostatniego kęsa. Jonathan tylko się uśmiechnął .Wyglądał na zamyślonego. -Idę się przejść. -wstałam i wzięłam kurtkę do ręki.
-Idę z Tobą. -zaproponował.
-Nie trzeba. Wezmę ze sobą Dragona. -uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi. Kazałam zostać tygrysowi. -I wiesz co? Nie jesteś nawet taki zły w łóżku... Ale mógłbyś się postarać. -zamknęłam drzwi śmiejąc się.
Jace?
-Nie. -uśmiechnął się. Zaczęłam jeść.
-Smaczne. -powiedziałam po połknięciu ostatniego kęsa. Jonathan tylko się uśmiechnął .Wyglądał na zamyślonego. -Idę się przejść. -wstałam i wzięłam kurtkę do ręki.
-Idę z Tobą. -zaproponował.
-Nie trzeba. Wezmę ze sobą Dragona. -uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi. Kazałam zostać tygrysowi. -I wiesz co? Nie jesteś nawet taki zły w łóżku... Ale mógłbyś się postarać. -zamknęłam drzwi śmiejąc się.
Jace?
Od Jace'a cd Kingi
-Ty złośnico kochana- zaśmiałem się całując ją w czoło.
-No a co- zachichotała
-A to że ci nie pozwolę. Red będzie cię śledził- mruknąłem cicho bawiąc się jej włosami
-Nie zrobisz mi tego- jękneła
-No dobra. Do kibla ci nie wejdzie- odparłem
-Uff...
-To jak chcesz tego klopsa?
Kinga?
XD
-No a co- zachichotała
-A to że ci nie pozwolę. Red będzie cię śledził- mruknąłem cicho bawiąc się jej włosami
-Nie zrobisz mi tego- jękneła
-No dobra. Do kibla ci nie wejdzie- odparłem
-Uff...
-To jak chcesz tego klopsa?
Kinga?
XD
Od Kingi CD Jace'a
Położyłam się na nim i zaczęłam namiętnie całować.
-Nie wiedziałam, że umiesz gotować. -zjechałam rękami w dół, dotykając jego tors. Jonathan objął mnie mocniej w tali i jeszcze namiętniej całował. Nareszcie nadszedł ten moment. Żebym tylko potem tego nie żałowała.
*Oszczędzę szczegółów*
Obudziło mnie lizanie po twarzy.
-Jace? -zaśmiałam się i otworzyłam oczy. Leżałam całkiem naga, a na mnie leżał Drops. Obok nie było Jonathana. Poczułam jednak smakowity zapach, więc się za nim udałam. W kuchni czekał Jace, który coś gotował. Podeszłam i przytuliłam się do niego. Ten się obrócił i pocałował mnie gorąco.
-To teraz mogę już spać ze wszystkimi, a ty nawet się nie zorientujesz. -uśmiechnęłam się złośliwie.
Jace? :)
A oto piękne dzieło LunaMoon122 :) :
-Nie wiedziałam, że umiesz gotować. -zjechałam rękami w dół, dotykając jego tors. Jonathan objął mnie mocniej w tali i jeszcze namiętniej całował. Nareszcie nadszedł ten moment. Żebym tylko potem tego nie żałowała.
*Oszczędzę szczegółów*
Obudziło mnie lizanie po twarzy.
-Jace? -zaśmiałam się i otworzyłam oczy. Leżałam całkiem naga, a na mnie leżał Drops. Obok nie było Jonathana. Poczułam jednak smakowity zapach, więc się za nim udałam. W kuchni czekał Jace, który coś gotował. Podeszłam i przytuliłam się do niego. Ten się obrócił i pocałował mnie gorąco.
-To teraz mogę już spać ze wszystkimi, a ty nawet się nie zorientujesz. -uśmiechnęłam się złośliwie.
Jace? :)
A oto piękne dzieło LunaMoon122 :) :
Subskrybuj:
Posty (Atom)