-Yyy...można uznać ze nie było pytania?-odparł z leksza wystraszony
-Chyba nie...jeszcze do tego wrócimy- stwierdziłam
-To się wkopałem-mruknął
-Możliwe- zaśmiałam się i dodałam- A odbiegając od tematu...jesteś cholernie klejący od tej coli
-Twoja wina- odparł z uśmiechem
-Możliwe...teraz przez ciebie też się lepie...*tu przerwa na szyderczy uśmiech xD*...co powiesz na wypad nad jezioro?-spytałam
-Jezioro? Może być...-odparł po chwili namysłu. Wyplątałam się z jego niedźwiedziego uścisku i ukryłam diabelski uśmiech...
-Znasz drogę czy może będzie tak jak w mieście?-spytałam
-Yyyy...zdam się na ciebie- odparł
-Aha...To idziemy- rzuciłam i poszłam.
Tae??
<Tortury hę?? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz