-Owszem czuję się lepiej...I jak chcesz to możemy wracać...-odparłam. Potrząsnęłam głową by pobyć się ostatnich mroczków.
-Ufff...nie strasz tak więcej- odparł z wyraźną ulgą
-Nie licz na to dekielku- odparłam z uśmiechem
-Nie....-jęknął
-Mówiłam już...jestem szmatą i tyle- mruknęłam
-Nie mów tak-powiedział
-Będę. Przestane jak mi obetniesz język lub zabijesz- stwierdziłam
-Eh...nie odpuścisz co?-spytał
-Brawo Szerloku...Ona nigdy nie odpuszcza- usłyszałam głos ze ścieżki i zobaczyłam Jace'a
-Mam to po tobie...Gdzie Kinga?-spytałam
-Mogłem cię nie wychowywać na moje podobieństwo mała...-mruknął
-Mała to jest twoja pała-zakpiłam
-A co Widziałaś?? B)- spytał
-Nie...Kinga mi powiedziała...Poza tym Jace to Tae Tae to Jace...-przedstawiłam ich sobie
Jace zmierzył chłopaka krytycznym wzrokiem,po czym przeniósł go na mnie
-Myślałem że nie zadajesz się z debilami-stwierdził
-Gdyby tak było to bym się do ciebie nie zbliżała debilu-odgryzłam się
-W sumie racja...Dobra masz może karty i butelkę?-spytał
-No mam a co-odparłam
-Na ognisku będzie rozbierany poker i gra w butelkę-wyszczerzył sie Jace
-Rozbierany poker??-zbaraniał Tae
-Tak...Taka nasza wersja... Od tej wpadki jak Jace mnie rozebrał dwa lata temu trenowałam i jestem mistrzem B) Bójcie się chłopcy bo będą widoki-zaśmiałam się
Tae??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz