piątek, 26 sierpnia 2016

Od Natalii cd Amy

-Chcesz dorwać Jace'a? Proszę bardzo droga wolna. Powód kastracji to brak kontaktu w sprawie terenów- zaśmiałam się
-Hmmm...A jak go znajdę?-spytała
-Prosto. Wystarczy zazwyczaj zawołać " Jace ty stary skurwysynie jakaś goła baba się pyta gdzie ciebie znajdzie". Odparłam. Potem zjawia się blondyn który strasznie wnerwia- odparłam
-Hmmm...Biorę te robotę- powiedziała Amy
-Tylko uwaga na Reda. Jego lamparta- doradziłam
-Jakoś dam radę. Skoro dałam radę z Alexym to i z nim dam radę- uśmiechnęła się
-Zobaczymy...on strasznie wkurwia- mruknęłam

Amy?
<moja wena mnie gryzie ;-;>

Od Amy cd Natalii

-I nie powiedziałeś mi, że ja tu z tak ważną osobistością rozmawiam. Wstydź się-powiedziałam łapiąc go złośliwie za nos, a on jęknął z bólem.
-Serio nie odpuścisz?
-Nie-odwróciłam się do dziewczyny.-Słyszałam od tego niedorozwoja, że prowadzisz tu obóz dla obłonkanych... wróć, obecność Alexa mnie zmyliła...dla ocalałych i zastanawiam się czy nie przygarnęła byś jeszcze jednej niewinnej, zbłonkanej duszyczki.
-Ta niewinnej. Nikt nie uwierzy w tą bajkę-prychnął, a ja szturchnęłam go łokciem w złamane żebro.-Au, dziewczyno no. Zrozumiałem przesłanie, wkurzona dalej.
-Nieeeee poprostu zapomniałam, że to było to żebro-powiedziałam robiąc swoją niewinną minkę. -Poza tym krew ci przez opatrunek się przelała-pokazując jego bluzkę. Odwróciłam się do dziewczyny.-To jak Natalia? Załapię się?
-Jasne, im więcej osób tym lepiej.
-Skoro masz tyle roboty, to jak chcesz mogę ci pomóc. Szczególnie jedno zadanie mi się spodobało. Mówiłaś coś o urywaniu jaj. Jak chcesz to bardzo chęnie cię wyręczę w tym.

<Natalia? XD Ja dopiero zaczynam, w dziesiątym tak go załatwię, że Silver i James będą go przynosić, a po dwudziestym nie będziesz mogła liczyć na niego w pewnych sprawach XD >

środa, 24 sierpnia 2016

Od Lulu cd Tobiasa

-Ehhh... Może zamiast gadać pobawimy sie?-Powiedziałam
-Pobawić sie?-Powiedzieli zdziwieni
-Tak w znajomość ziół ty dajesz mi któreś z tych a ja tobie. Kto nie zgadnie kończy śmiercią pasuje?
-Dobra.
-Jest pewien haczyk
-Jaki?
-Musisz je zjeść.-Zaśmiałam sie.-Jako że ja znam sie na ziołach czy Tobias możesz mnie reprezentować? Oczywiście macie związane oczy i losujecie zioła które położę przed wami.
Dobra mam już plan... On zje zatrute zioło jako pierwszy i git będzie w tym czasie piesek idzie zabijać pikny plan...


Tobias??

Od Natalii cd Aleca

-Puść mnie dupku!- krzyknęłam wyrywając się z jego objęć.
-Lia powiedz tylko słowo a zabiję go- powiedział Alexy
-Nie...Nie po to tworzyłam oazę spokoju...powiedzmy...by teraz w jego obrębie ginęli ludzie- odparłam podchodząc do chłopaka. Wyjęłam mu broń z ręki i przytuliłam się do niego..
-Ale on to nie człowiek- żachnął Alexy
-Niestety do ludzi się zalicza- mruknęłam

Alexy?Alec?

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Od Aleca cd Alexy'ego

Natalia spojrzała się to na mnie to na Alexy'ego nie wiedząc co zrobić. Prychnąłem cicho i podszedłem do dziewczyny i przytuliłem ją. Widziałem kątem oka jak Alexy zacisnął rękę w pięść i sięgnął po broń. Natalia cała się spięła i próbowała mnie odepchnąć.
-Nie walcz...Nie skrzywdzę cię- szepnąłem do jej ucha
-Zo...zostaw mnie- jęknęła cicho
-Odpierdol się od mojej dziewczyny kurwa- warknął Alexy
-Ty ją porzuciłeś- prychnąłem do chłopaka i dodałem ciszej- ze mną będzie ci lepiej Niteczko

Alexy? Nitko?

Od Alexy'ego cd Lii

Podszedłem trochę bliżej jej. Przesadziłem, ale nerwy wzięły górę.
- Lia... nie musisz robić wszystkiego sama. Wystarczy tylko, że powiesz i masz kilkanaście osób gotowych do pomocy.
-Wszyscy są gotowi pomóc-uzupełnił Alec.- A co do morfiny...
-Mój sposób...
-Świetny-skwitował Alec.-Tylko nie na dłuższą metę.
-Dla mnie najlepszy-powiedziała ze łzami w oczach.
-Tylko z nieodwracalnymi skutkami-mruknąłem.
Przyjrzałem się dziewczynie. Stała zerkając niepewnie na mnie.
-Przepraszam, że tak ostro zareagowałem. Nie powinienem.

Alec? Lia?

Od Natalii cd Amy

Spojrzałam na zbliżające się osoby i zmarszczyłam brwi. Alexy z jakąś dziewczyną? Nie...nieważne...
-Alexy dziewczyna ciebie tak zlała?- spytałam ze śmiechem
-Nie...Ale dołożyła się do mojego stanu- odparł
-Ty jesteś ta Natalia?-spytała dziewczyna
-Nie jestem Pani mikołajowa z z Jamajki- przewróciłam oczami i dodałam- Tak jestem Natalia.
-Miło poznać pani Mikołaj. Kiedy prezenty?-spytała obca
 -Kiedy spadnie śnieg i zegar wybije północ- mruknęłam
-Lia a ciebie co ugryzło?-spytał Alexy
-Mnie? Ach nic...Tylko muszę dorwać Jace'a by mu jaja urwać, odnaleźć Silla co zaginął w akcji, zapolować, upewnić się że mutanty nie zagrażają nikomu z obozu, zobaczyć czy Tobias jeszcze żyje...-zaczęłam wymieniać
-Kurde to kim ty jesteś że tyle obowiązków?- zdziwiła się dziewczyna i dodała- Przy okazji jestem Amy
-Głównodowodzącą w tym obozie. Miło cię poznać Amy...- odparłam

<Amy?xD Ale jakieś krwawienie mogło być >

Od Natalii cd Alexy'ego

Położyłam się na trawie i spojrzałam na nich.
-Eh...Miało być pół godziny nie pięć minut...- mruknęłam
-To nie jest odpowiedź na moje pytanie- powiedział Alexy
-Nie. Nie zdążyłam nic zrobić- odparłam
-Całe szczęście. Co ci u diabła strzeliło i co to jest?!- wydarł się Alec
-To? A...to...Morfina...-powiedziałam wstając.
-Morfina?! Kurwa Natalia!- krzyknął Alexy. Cofnęłam się o krok ciut zaskoczona aż takim wybuchem. Zmarszczyłam brwi i przygryzłam dolną wargę. Wbiłam wzrok w ziemię.
-Sorry...za dużo mam spraw na głowie i...czasami nie daję rady- powiedziałam cicho czując łzy w oczach.

Alec? Alexy?

Od Amy

Wpadłam do najbliższego pokoju, słysząc za sobą kroki. Byli tuż za mną, a ja nie miałam gdzie uciec. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Okno! Podeszłam szybko i stanęłam na parapecie. Szykowałam się do skoku, gdy oni wywarzyli drzwi. Posłałam im złośliwy uśmiech, zasalutowałam i rzuciłam się do tyłu. Jęknęłam gośno, leżąc rozwalona na workach ze śmieciami.
-A ty co? Myślałaś, że wylądujesz jak na poduszce?-rozległ się rozbawiony głos.
-Przelecisz mnie, czy tylko będziesz się naśmiewał -powiedziałam podnosząc się.
-Pierwsza propozycja kusząca, ale wybieram pierwszą-powiedział Silver.-Poza tym, nie ruszam byłych dziewczyn moich kumpli.
-Czyli obecne... Uuuuuuuuu powiem o tym James'owi. Niech uważa na Ninę, bo po tej twojej deklaracji. Ale na pewno nie przyszedłeś, bo się stęskniłeś. Co jest?
-Może lepiej jak sama zobaczysz...
Spojrzałam na niego, lecz milczałam. Szliśmy w kierunku budynku, w którym się ukrywalimy. Mieszkaliśmy tam w cztery osoby. Ja, Mike, James i Nina. To był stały skład, jednak przewinęło się tu dziesiątki osób. Najczęściej pomagaliśmy rannym po zakończeniu wojny. Niedługo nasze drogi miały się rozejść. James i Nina zakładali rodzinę, Silver też wpadł na jakiś "genialny " pomysł... Tylko ja nie wiedziałam co dalej.
W drzwiach czekał już na nas James.
-I jak tam nasz pacjent?-zaśmiał się Silver.
-Nina jeszcze go nie udusiła, jeśli o to pytasz. Avis, jeszcze cała, czy czekasz w kolejce?
-Jestem cała. O kim mowa, że wątpicie w wytrzymałość psychiczną Niny?-zapytałam, ale gdy usłyszałam znajomy krzyk, wszystko stało się jasne.-Alexy nas nawiedził?
-Nawiedził to dobrze powiedziane. Dwie kulki, złamany nos i żebro oraz na osłodę obitą lewą nogę.
-Dopiszesz jeszcze napuchnięty policzek, złamaną szczękę i ból sam-wiesz-czego, jak z nim skończę-powiedziałam, a chłopaki popatrzyli po sobie z rozbawieniem.- Co ta ciota odstawiła?
-Marcus dowiedział się, że to Corvus sprzątnął Grega, a tamten coś mu zwinął i myślał, że Alex to przejął. A ten idiota poszedł to wyjaśnić. A to efekt wyjaśnień-powiedział James wchodząc do pokoju.
Podeszłam do Alexy'ego i wymierzyłam mu siarczysty policzek.
-Ciesz się że siedzisz. Miałeś odzywać się, a ostatni raz kontaktkwałeś się ze mną rok temu cioto.
-Też się cieszę, że cię widzę Amy.
-Znowu zwiałeś? -zapytał Silver.
-Nie powiedziałem, że muszę wyjaśnić sprawę z debilem z urojeniami.
-Nina, ile to cielę będzie tu siedzieć?-zapytałam, a za mnie odezwało się "Ja to słyszę!".
-Jego to trzeba pilnować do samego zagojenia ran, bo sobie krzywdę zrobi.
-Ja zabieram się i wracam do obozu.
-Nie ma mowy. Ostatnio jak cię puściłam jeszcze szybciej wróciłeś, bo zachciało ci się z Ann...
-Ale tak było kiedyś, a teraz jest... teraz. Muszę wracać.
Dyskutował jeszcze przez chwilę z Niną, aż w końcu dała spokój. Obóz ocalonych... To mogłabyć moja szansa. Nina skończyła go opatrywać, a on miał już wychodzić, podeszłam do niego.
-Mówiłeś o tym obozie. Czy mogłabym pójść z tobą? Ekipa się sypie, a ja nie mam gdzie się podziać .
-Jasne, jak chcesz to chodź.
Uśmiechnęłam się do niego.
-Ale nie myśl, że ci wybaczyłam to, że się nie odzywałeś.
Wzięłam swoje rzeczy i ruszyliśmy. Alexy gdyby nie nastawiony nos i krzywienie się przy każdym oddechu był by w nienaruszonym stanie. Plus moja odciśnięta dłoń na prawym policzku. Szliśmy rozmawiając o wydarzeniach z tego roku i dogryzając sobie. Opowiedział mi trochę o obozie i dziewczynie imieniem Natalia. Ja opowiedziałam mu trochę o moich dziwnych przygodach i paru "ciekawych" osobistościach. W końcu dotarliśmy do obozu.

<Natalia? Jak widzisz jeszcze go nie zabiłam  >

sobota, 6 sierpnia 2016

Od Alexy'ego cd Lii

Ch**era, co ona kombinuje? Bez chwili zastanowienia ruszyłem za nią, a za mną Aleksander.
-Wiesz co ona kombinuje?-zapytał.
-Nie mam pojęcia.
Rozdzieliliśmy się i ruszyliśmy na poszukiwania. Doświadczenie z ostatnich tygodni przydało się. Za miastem znalazłem odciski kopyt. Może to jej konia. Przywołałem Prince'a i ruszyłem na tyle szybko by nie zgubić śladów. Znalazłem ją na brzegu skarpy. Siedziała tam z butelką w jednej ręce, a strzykawką w drugiej. Niestety nie mogłem dostrzec, czy pełną. Zsiadłem z konia.
-Dlaczego to sobie robisz? My uszanujemy każdą twoją decyzję, poza niszczeniem siebie-mówiłm, gdy zjawił się Alec.- Błagam, powiedz, że nie zrobiłaś nic głupiego.

Lia? Alec?

Od Lii cd Alexy'ego

Spojrzałam się na nich i wsadziłam rękę do kieszeni. Co prawda żyletki nie miałam ale morfina się znalazła.
-Spierdalać oboje. Chodź nie... żegnajcie oboje lepiej brzmi. -Powiedziałam
-Zaraz co? Lia co ty kombinujesz?- spytał Alexy
-Nic...już nic- szepnęłam. Pocałowałam go w policzek po czym wybiegłam z apteki. Gwizdnęłam po drodze i pobiegłam w stronę granic miasta. Corrido podbiegł do mnie. Wskoczyłam na jego grzbiet i skierowałam do skarpy. Tam usiadłam na brzegu i wyjęłam niewielką buteleczkę
-W najlepszym wypadku mam półgodziny- mruknęłam wbijając w butelkę strzykawkę. Napełniłam do połowy przezroczystym płynem i wyjęłam. Teraz tylko zbić się w żyłę...

Alexy? Alec?

Od Alexy'ego cd Aleca

Dziewczyna dalej szukała czegoś pod ladą.
-Nie dotarło? -zapytał Alec.
Odsunąłem ją od lady.
-To, że znasz takich idiotów, nie oznacza, że przez ich debilizm.
-Ej mów za siebie-warknął Aleksander.
-Tu akurat jesteśmy siebie godni.
-No raczej ty.
-Możecie się zamknąć?!-nie wytrzymała w końcu.
Zapadła cisza. Lia mierzyła nas ostrym wzrokiem. Zachowywaliśmy się jak małe dzieci i w pełni rozumiałem wściekłość dziewczyny.
-Rozumiem, że cię wkurzamy, ale proszę cię...prosimy cię nie rób nic głupiego.

<Lia? Alec? Wena pozdrawia z Nibylandii>

Od Kingi CD Jace'a

Poczułam, że zaczynam się rozklejać. Oczy - nie teraz!
- Jace... - szepnęłam. Tak bardzo nie lubiłam jak się denerwował.
- Cały czas tylko Jace... - odsunął się i przyjął pozycję siedzącą.
- Wiem, że jest inaczej - westchnęłam, zaciskając zęby. - Takim zachowaniem tego nie zmienimy.
- Ja się staram, a ty zawsze musisz robić po swojemu - rzucił niedbale. Po namyśle również usiadłam i objęłam jego rękę.
- Przepraszam - szepnęłam, przytulając się do niego. - Chciałam to wszystko przemyśleć.
- Chcesz myśleć nad naszym związkiem, tak? - zapytał, śmiejąc się cynicznie. Puściłam jego rękę czując, że napina mięśnie.
- Owszem, myślę nad tym co zrobić żebyś przestał tak o mnie myśleć. Staram się, nie widzisz tego? - palnęłam i znów się położyłam zamykając oczy. - Na prawdę nie miałam zamiaru się kłócić.- dodałam.

Jace'a? XD

Od Aleca cd Natalii

(to chodź spenetruję twoją grotę Nestle( ͡° ͜ʖ ͡°))
Natalia umknęła niczym sarna przed wilkiem. Szybko ale z gracją. Spojrzałem na tego kretyna i pobiegłem za nią. Ona i apteka to zue połączenie (błąd celowy).
-A ty kurwa gdzie leziesz?- warknął Alexy idąc za mną
-Próbuję zatrzymać Nitke nim zaćpa albo się potnie- prychnąłem zirytowany.
-Ale nie licz na to że będzie twoja- mruknął na moment zawierając rozejm
-Pierdol się. Jak mnie wybierze to będzie moja- odparłem. Wbiegliśmy do pierwszej apteki i trafiliśmy w 10. Natalia grzebała pod ladą w poszukiwaniu czegoś.
-Natalia... nie pozwolę...pozwolimy ci na nic głupiego- powiedział Alexy

Lia? Alexy?

Od Natalii cd Alec'a

(Alec łączmy się Alexy ma nas gdzieś ;-;)
Spojrzałam się na Alexy'ego nie będąc pewna ile Alec ma czasu nim zginie. Zmarszczyłam brwi i jęknęłam cicho.
-Jeśli zaczniecie walczyć to będziecie skończonymi idiotami- powiedziałam wyrywając się od Alec'a
-To ten sukinkot zaczął- warknął Alexy
-To TY ją porzuciłeś ćwoku - odgryzł się Aleksander
-Cisza! Alec on ma racje ty zacząłeś, Alexy on też ma racje- przerwałam im
-Ale wróciłem- mruknął Alexy
-Pfff to nie ty przez miesiąc widziałeś wrak człowieka jakim była Nitka- prychnął Alec
-... a z resztą. Róbta co chceta. Ja idę do apteki- zrezygnowałam i czmychnęłam jak najdalej od nich.

Alec? Alexy?

Od Jace'a cd Kingi

-Nie wcale...coś się między nami popsuło- powiedziałem .
-Niby co takiego?- spytała
-Sam  nie wiem...ale coś na pewno-mruknąłem
-No właśnie- odparła
-Nie widzisz tego? Zmieniliśmy się. To już nie jest to co kiedyś...-rzuciłem oschle
-Jace ja...-zaczeła
-A z resztą...myśl jak uważasz-przerwałem jej

Kinga?

Od Kingi CD Jace'a

Muszę zacząć pozytywniej myśleć. Tak mi się wydaje. Położyłam się na trawie i zamknęłam oczy. Wiatr przyjemnie wiał, a jednocześnie muskały mnie promienie zachodzącego słońca.
Nagle z oddali usłyszałam tupot kopyt, a zaraz potem słodki głos Jonathana.
- Tu jesteś - wysapał. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na niego, nie podnosząc się.
- Mhm - odmruknęłam. Jace zszedł z konia i podszedł do mnie. Położył się obok i podparł na łokciach, patrząc w moją stronę.
- Kinga? - zbliżył się do mnie jeszcze bardziej.
- Słucham? - uśmiechnęłam się i spojrzałam mu w oczy, przybliżając się tak abym mogła pobawić się jego włosami.
- Mam wrażenie, że mnie zbywasz - powiedział, a ja zmarszczyłam czoło.
- Wcale nie - szturchnęłam go w ramie. - Nie chcę Cię stracić.
Delikatnie pocałowałam go w usta i uśmiechnęłam się. Cały czas zastanawiałam się co możemy zrobić aby lepiej się dogadywać.

Jace? XD Proszę, nie musisz dłużej czekać

Os Jace'a cd Kingi

Wyszła...od tak...Westchnąłem cicho i skoczyłem na tyły domu gdzie była niewielka stajnia. Ogarnąłem Rastę i osiodłałem go. Red przyglądał się temu obojętnie z dachu domu. Wyprowadziłem ogiera ze stajni i wsiadłem. Przez moment siedziałem na nim nie do końca wiedząc gdzie go skierować.
-Nie...ale tak...- mruknąłem pod nosem i skierowałem Rastę w stronę mojego starego domu. Nie wierzę że jadę akurat tam...nie...raczej nie wierzę że dalej mieszka tam Megg.
*Time skip*
Dojechałem pod dom i weszłem tam. Ogarnęła mnie dziwna pustka... Ostatnio byłem tu z Kingą... Westchnąłem ponownie idąc w głąb mieszkania.
-Megg? Ty ruda szajjbusko! Jesteś tu?- spytałem
-Jace,Jace,Jace. Jakie licho cię przywiało braciszku?- spytała ze śmiechem wychodząc ze strychu.
-Samotność? Nie... nuda? Błagam... - zakpiłem
-Jonatanie! Mów o co chodzi albo giń!- zawołała władczym tonem rzucając we mnie książką
-Wariatko jedna. Ale żeby tak "Krzyżakami" od razu??- żąchnąłem robiąc unik
-Niestety "Qvo vadis" za daleko. Mów co jest- odparła
-Eh...coraz bardziej oddalam się od Kingi i w cholerę nie wiem co robić- mruknąłem
-Jedź i pogadaj z nią.- poradziła
-Ale...
-Rzadnych ale! Jedź
-Oj dobra- poddałem się i pojechałem szukać Kingi

Kinga?
Nie każ mi czekać xD

OD Kingi CD JAce'a

Mimo wszystko uśmiechnęłam się i postanowiłam zignorować zachowanie Jace'a. Czasami miałam ochotę palnąć go w łeb, tylko porządnie.
- Miło mi - odpowiedział Taeong.

Jeszcze przez chwilę rozmawialiśmy, a atmosfera znacznie się uspokoiła. Gdy tylko Natalia wraz z nowym kolegą wyszła podeszłam do szafy i ubrałam cieplejsze ubrania. Na dworze powoli się ściemniało,  a ja zamierzałam pójść na mały spacer.
- Gdzie się wybierasz? - zapytał Jace'a z kanapy. Przewrócił się na bok tak, aby mnie lepiej widzieć i podparł głowę.
- Wychodzę - odpowiedziałam tylko, naciskając na klamkę.
- Eyy - zawołał za mną. Poczułam, że łapie mnie za rękę i delikatnie odwraca.
- Hmm? - mruknęłam, przewracając oczami.
- Coś nie tak? - zapytał zatroskanym głosem. Pokiwałam przecząco głową.
- Po prostu muszę się przewietrzyć. - uśmiechnęłam się lekko i wygramoliłam z jego uścisku.

* * *

Zabrałam ze sobą Dropsa, który znacznie urósł. Nawet nie pamiętałam kiedy on tak wyrósł. Czas leci zdecydowanie za szybko. Siedziałam z kotem na brzegu klifu, patrząc na pięknie zachodzące słońce. Ostatnim czasy zaczęłam poważnie zastanawiać się nad związkiem z Jnathanem. Czegoś mi brakowało, zaczynałam odczuwać, że go tracę. I nie miałam pojęcia dlaczego.

Jace? W KOŃCU! XD

Nowa ocalona!


Serdecznie witamy!

Od Alec'a cd Nitki

Objąłem ją mocniej i pocałowałem w szyję.
-Ty mi coś zrobić? Piękna ty moja nie umiała byś- szepnąłem wsuwając rękę pod jej bluzkę. Dotkąłem palcami jej nagich pleców a ona spięła się i szarpnęła.
-N...nie- jęknęła przez łzy przerażona.
-Te odpierdol się od mojej dziewczyny- krzyknął Alexy wyłaniając się z za rogu
-Porzuciłeś ją... Ja się nią lepiej zajmę- odparłem wypuszczając Nitkę z objęć jednak wciąż trzymałem ją za rękaw bluzy

Alexy? Nitka?

Od Nitki cd Alec'a

Z początku próbowałam się wyrwać lecz nie dawałam rady się wyswobodzić. Stałam zrezygnowana w jego ramionach nie wiedząc co zrobić. Przygryzłam dolną wargę a pojedyńcza łza spłyneła mi po policzku
-Daj mi święty spokój. Odwal się- powiedziałam łamiącym się głosem
-Nitka...Niteczka...Nitunia... Ja cię nie zranie jak ten drań...nie zniknę bez słowa.- szeptał głaszcząc mnie po plecach.
-Odpierdol się póki możesz. Nie chcę cię zranić Alec. - mruknęłam

Alec?
Nie gwałć plis ;-;

Od Lii cd Alexy'ego

-A co się stało że nie musisz?- spytałam śmiejąc się
-Bo wiem że kanibale mnie nie zjedzą- uśmiechnął się
-Aaa... bo teraz też jesteś kanibalem. A swój swego nie zje-zaśmiałam się.
-Eee skoro tak mówisz- wzruszył ramionami.
-Co powiesz na odnowienie wspomnień nad klifem. Wiesz skoki i te sprawy?- spytałam

Alexy?

Od Alec'a cd Nitki

Popędziłem za Natalią aż się kurzyło. Dogoniłem ją na ulicy. Złapałem za ramię i przyciągnąłem do siebie. Dziewczyna próbowała się wyrwać lecz nie dawałem jej szans.
-Nitka spokojnie. Przecież cię nie zgwałcę- szepnąłem muskając ustami jej ucho.
-Spieprzaj kurwa. Jesteś dla mnie TYLKO przyjacielem- warknęła drżąc lekko
-Lii ale co ci szkodzi... daj mi tę szansę. Ja nie znikam jak niektórzy- mruknąłem całując jej szyję
-Zo...zostaw mnie- syknęła łamiącym się głosem.
- Ze mną będzie ci lepiej- powiedziałem głaszcząc jej włosy.

Nitka?
Nie zje mnie. Żylasty jestem xD

Od Alexy'ego cd Lii

-Co robimy dalej? Nie dajemy się zabić, a po za tym... Może się przejdziemy? Siedzenie w jednym miejscu, nie jest dla mnie.
-No co ty, nie zauważyłam -powiedziała z sarkazmem.
-A teraz muszę się przyzwyczaić do siedzenia na zadku.
-To gdzie idziemy?
-Przed siebie, na bliskie spotkanie z drzewem.
Szliśmy lasem, w bliżej nie określonym kierunku.
-A ty co? Nie układasz planu B?
-Już nie muszę.

<Natalia? Pisane w bólu, z weną w Budapeszcie>

Od Nitki cd Alec'a

(xD musiałeś??? Teraz Alexy cb zje xD)

Odepchnęłam go od siebie i usiadłam
-Co ty wyrabiasz?!- spytałam zszokowana
-Ja? Nic... tak tylko- odparł udając niewiniątko.
-Jak. To. Kurwa. Nic?!?!!- wydarłam się. Dałam chłopakowi z liścia, chwyciłam moje sztylety po czym wstałam i ruszyłam do wyjścia. Biegłam na dół po tych schodach jak szalona. Słyszałam jak Aleksander biegł za mną nawołując mnie. Wybiegłam z budynku i popędziłam przez ulicę.

Alec?

Od Alec'a cd Nitki

("XD ja ci dam ! Oj zobaczysz xD
~A co gwałty?
Nie. Zboczenia"
Ach te nasze rozmowy z Luną na doggie xD)
Zaatakowałem ją szybko i sprawnie, jednak tak bym miał pewność że zablokuje cios. Koniec końców nie chciałem jej zranić. Uniknęła ciosu i zrobiła szybki wypad swoimi sztyletami. W ostatnim momęcie zablokowałem cios i szykowałem się na cięcie po skosie.
*Jakiś czas potem...*
Natalia padła na dach z trudem łapiąc oddech.
-I jak? Adrenalina jest?- spytałem oddychając ciężko
-O...owszem. Zwłaszcza... jak... wisiałam głową...nad krawędzią- wydyszała
-Oj przecież cię złapałem- zaśmiałem się siadając obok. Znałem ją od kilkunastu miesięcy...teraz byliśmy tylko my... Postanowiłem to wykorzystać. Wyjąłem broń z jej dłoni i odłożyłem na bok.
-Umieram- zaśmiała się. Również się uśmiechnąłem po czym nachyliłem się nad nią i pocałowałem

Nitka?
Zemsta xD

Od Roxanne

Siedziałam wygodnie na ławce w tym opuszczonym mieście. Gdzie nie spojrzeć, tylko ruiny mieszkań i innych zabudowań.
Szybko odgoniłam od siebie dawne wspomnienia, które mocno wiązały się z tym krajobrazem szczątek miasta. Wspomnienia z przeszłości, których nie chciałam do siebie nigdy więcej przywoływać.
Zaczęłam nerwowo głaskać łeb Nesty. Po krótkiej chwili zdążyłam się już uspokoić.
- Oh, powiedz mi, gdzie się kręci twój przyjaciel, Whiten, co? – zwróciłam się do mojej towarzyszki, która mrużąc oczy spojrzała na mnie. – Szwałęda się i nigdy nie wiadomo, gdzie jest. – mruknęłam wyraźnie niezadowolona. Suka tylko mnie zignorowała i z rozkoszą przymknęła oczy, dając się swobodnie głaskać.
- Taka jesteś? Oh, dzięki. Z tobą najwidoczniej się nie dogadam. – wymamrotałam.
- Jesteś psychiczna czy co? Gadasz do psa... – usłyszałam za sobą. Szybko odwróciłam się do tyłu, stając przy tym na nogi.
- Czego tu szukasz? – zapytałam nieznajomego, mierząc go wzrokiem.

<Ktoś?>

Od Nitki cd Pedobera...znaczy Alec'a xD

-Ja nie widziałam. Drzewka mi powiedziały- odparłam
-Oo drzewa umią mówić? Nitka zmień dilera bo ten ci nie służy- zaśmiał się.
-Tak bywa. Dilera nie zmienię bo go nie mam- wzruszyłam ramionami. Weszliśmy na dach wierzowca. Podeszłam do krawędzi i spojrzałam w dół
-Wysoko tu- powiedziałam cicho cofając się.
-Nie gadaj tylko walcz- rzucił za mną Alec. Odwróciłam się wyciągając sztylety.
-To atakuj- powiedziałam

Alec?
XD czekam

Od Alec'a cd Nitki

-Dziękuję...zaraz co? Ee jednak ty masz racje mała- powiedziałem. Zacząłem prowadzić Nitkę na ten wierzowiec gdzie byłem przed 10 minutami. Na sam dach...
-Po co mnie prowadzisz na dach?-spytała pod koniec drogi
-Nic nie daje tak adrenaliny jak sparring na dachu- odpowiedziałem
-Pewnie na miecze byś przeżył- zaśmiała się
-I tak przeżyję mała- stwietdziłem
-Mała to jest twoja pała- docieła mi
-Nie wiem kiedy widziałaś ją...- wyszczerzyłem się

Nitka?
Oddam xD

Od Natalii cd Alec'a

-Powiedzmy że szukam dreszczyku adrenaliny- uśmiechnęłam się
-Pomóc ci szukać? Jestem ekspertem- odparł
-Ciekawa oferta... o ile nie będę skakać z dachu to  niech ci będzie- stwierdziłam
-Ooo...to i tak coś znajdę- zaśmiał się. Przewróciłam oczami i poszłam głębiej w miasto.
-Zawsze umiesz mnie rozbawić panie zboku- westchnęłam
-No wiem. Dlatego tak mnie kochasz- wyszczerzył się
-Że niby ja? Hmmm... coś nie pamiętam tych słów- odparłam
-Nie wykręcisz się. Ja wiem swoje- mruknął
-Ehe. Głupim się ustępuje

Alec?
XD szah i mat

Od Alec'a cd Nitki

-Weź wariatko mała- zaśmiałem się mierzwiąc jej włosy
-Mała to jest twoja pała- prychnęła i mimo wszystko zaśmiała się.
-A co... widziałaś?- spytałem
-Weź zboku jeden... z kim ja się zadaje- wybuchła śmiechem
-Jak to z kim...Z rasowym zbokiem piątego stopnia. - wyszczerzyłem się.
-Właśnie widzę pedoberze- westchnęła
-Dobra mała. Mów co robisz w mieście?- spytałem

Nitka? XP

Od Natalii cd Aleksandra

-To co robisz tu sam?- spytałam odwracając się.
-Nie jestem sam. Gdzieś tu łazi Ridian- odparł
-No ja też mam obstawę. Sill i Lato gdzieś tu są ...-uśmiechnęłam się
-Małe pieski ochrony nie dadzą-stwierdził
-To że Lato jest szczeniakiem nie znaczy że to pies...To wilki panie Mały piesku- zaśmiałam się
-O kurde trzęsę portkami- uśmiechnął się.
-To uważaj by ci nie spadły bo chłodno trochę- powiedziałam
-Poza tym miło cię widzieć Nitka. Dawno cię nie widziałem- ziewnął
-Śpioch Alec w akcji. Tylko mnie nie połknij - wyszczerzyłam się

Alec?
XD

Od Aleksandra

Słońce świeciło pierwszy raz od wielu dni. Do tej pory tylko padało. Stałem na dachu jednego z przetrwałych wieżowców. Było późne popołudnie a ja nie miałem nic do roboty. Wpatrywałem się w dal wyszukując bóg wie czego. Moją uwagę przykuł ruch na jednej z uliczek.
-Albo mutant albo człek- mruknąłem biorąc miecz do ręki i ruszyłem w stronę zejścia na dół. Po chwili odszukałem ową osobę i zaszedłem od tyłu
-Niebezpiecznie tak chodzić samemu- powiedziałem

Ktosiu?

piątek, 5 sierpnia 2016

Od Tobiasa cd Lulu

-To pora by zwierzyna stała się myśliwym- zakpiłem biorąc do ręki karabin wiszący do tej pory na moich plecach.
-No racja...pora,pora- odparła. Jej pies warknął i zjerzył sierść.
-Ty im powiesz że mają wiać czy ja mam to zrobić?- spytałem
-Ty im mów- mruknęła
-Dobra dupki zabawa skończona wy moje małe jelonki!- krzyknąłem odbezpieczając karabin
-Jelonki? Kurwa kim ty u diabła jesteś?- spytał jakiś kolo wyłażąc z krzaków
-Twoim koszmarem jelonku- zaśmiałem się

Lulu?

Od Lulu cd Tobiasa

-Ehhhh...
-No co?
-Nie nic... Demon?-Spojrzałam na psa
Nastawił uszy po sobie... Heh czyli mnie dogonili?
Będą strzelać czy rzucać? Hmmmm ciekawe...-Pomyślałam i zaśmiałam się.
-Czemu sie tak cieszysz i czemu twój pies jest w takiej pozycji jakby miał się zaraz na kogoś rzucić?
-Bo tak aktualnie jest.
-W sensie?
-Eh...   Kilka dni temu oszukałam na ziołach jakiś debili. Zamiast tych droższych dałam im podmiankę tańszych a oni się skapnęli no i tak jakoś wyszło że bawimy się w berka-Zaśmiałam się.-Ta dam!


Tobias??
<RUDY ARBUZIE PISAJ>

Od Tobiasa cd Lulu

-A więc od dzisiaj jestem dla ciebie miodową cytryną?- spytałem unosząc brwi.
-Od teraz- zaśmiała się
-Och cukiereczku jak mi miło z tego powodu!- zaśmiałem się. Rzadko kiedy tak szybko dostaję "słodką" ksywkę ...
-Jaki cukiereczku?- wybałuszyła oczy
-Ksywka za ksywkę- wyszczerzyłem się

Czopie? Znaczy Lulu?
XD pożycz weny

Od Lii cd Alexy'ego

-Masz coś co dotykał ten Silver? Sill musi mieć co poniuchać by złapać trop- zaśmiałam się
-Hmmmmmm...niestety nie mam- odparł
-No nic. Damy radę. Sill szukaj- powiedziałam a wilk zaczął węszyć. Zrobił kilka kroków w stronę Alexy'ego po czym w stronę z której przyszedł. Warknął czekając na mnie
-Idź. Ale nie zabijaj- mruknęłam. Wilk zniknął w zaroślach bez śladu.
Westchnęłam wstając.
-Lato nie dręcz tych spodni...a co do ciebie Alexy to co robimy dalej?- spytałam

Alexy?

od Lulu cd Tobiasa

-No to zarąbiście.
-...
-Demonek mordko moja koffana idziem w droge!-powiedziałam kucając a pies do mnie podbiegł
-Hał hał!
Wstałam i ruszyłam w swoją drogę.
-A ty gdzie?
-No jak to gdzie miodowa cytryno

Od Alexy'ego cd Lii

Uśmiechnąłem się lekko.
-Ostrzegałem cię. A zamiast sięgać po żyletkę, możesz znaleźć coś innego.
-Na przykład?
-Są miliony rozwiązań. Ja wybrałem tatuaże, moja siostra Klara godzinami rysował, aby i tak na końcu to spalić. Silver robił sobie żarty ze wszystkich, a Anna potrafiła w środku nocy wstać i grać na fortepianie, lub kiedy sama nie mogła sobie poradzić to budziła mnie, aby gadać o bzdurac lub...nieważne. W każdym razie, ile razy chcieliśmy sięgnąć po bardziej... nieprzyjemne środki nikt nie zliczy, jednak jakoś daliśmy radę bez tego. Więc wierzę, że i ty dasz radę.
Siedzieliśmy chwilę w ciszy. Silver poraz kolejny nieświadomie mi pomógł.
-A co do mojej wkurzającej strony. Właśnie przed dotarciem tu zdążyłem powkurzać Silvera. Udało mu się przyjść do obozu bez hałasu. Trzeba zaminować teren, aby ta larwa poraz kolejny nieprzelazła. Albo nie mam pelszy pomysł. Poćwiczę strzelanie do celu-powiedziałem z diabelnym uśmiechem, czym ją rozbawiłem.
-Już widzę jak do niego strzelasz-powiedziała z sarkazmem.
-A może twoje wilki mają ochotę na mięso, albo raczej na kości-zapytałem, że śmiechem.

Lia?

Od Tobiasa cd Lulu

-Ptaszyna się deszczu boi?- spytałem sarkastycznie. Kolejna laska co dba p fryzurę...
-Chciałbyś co? Deszcz nie jest mi straszny- odparła urażona
-Ptaszyna się zraziła? Wybacz ptaszyno tak bywa w życiu- prychnąłem.
-Coś ty nagle taki oschły?- zdziwiła się
-Raz słodki jak miód a raz kwaśny jak cytryna. Tak przynajmniej mawia siostra- wzruszyłem ramionami

Lulu?

Od Lulu CD Tobiasa

-No dlatego ja już dawno w piekle powinnam być
-Oj czyżby ptaszynka była diablicą?
-A może aniołkiem z rogami i ogonem?-prychnęłam
-A myślałem że samym aniołkiem.
-No to sie pomyliłeś... ughh... Padać będzie
Spojrzał się w niebo.
-Przecież niebo nie jest zachmurzone...
-Ehhhh... Wilgoć czuje puls mój pies jest niespokojny.
Spojrzałam na psa który kręcił się w koło.


Tobias??
<Pisaj rudy arbuzie xd>

Od Jace'a

Nie wiedząc która jest godzina zakląłem w myślach wstając ostrożnie by nie obudzić Kingi. Ubrałem się i wziąłem broń po czym wyszedłem zapolować. Zwierzyny w okolicy było pełno więc nie musiałem się martwić. Gwizdnąłem na Reda i poszłem dalej. Kocur zjawił się po chwili obok pomrukując.
-No stary. Najpierw śniadanie a po tem zabawa- zaśmiałem się. Lampart mruknął i rozpłynął się w krzakach. Łaziliśmy od jakiś półgodziny gdy na polanie zobaczyłem sarne. Już miałem razem z Redem ją upolować gdy ktoś wlazł na polane płosząc potencjalne śniadanie.
-Toć kurna nawet zapolować nie można- warknąłem ostro

Ktoś?

Od Tobiasa cd Lulu

(xD sorry za zapłon Lu)
-Pani nieznajoma była pielęgniarką?- spytałem śmiejąc się
-Pan cztery lęki nie umie hamować na czas?- odgryzła się
-Nie jak się zamyśli- odparłem wzruszając ramionami
-A nad czym to myślał?- spytała
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła ptaszyno- wyszczerzyłem się

Lulu?
Czopie jeden pisz xD

Od Tobiasa

Był wczesny świt gdy wstałem z łóżka. Przeciągnąłem się i ziewnąłem. Wyszedłem na zewnątrz i podeszłem do najbliższych krzaków by się odlać.
-Ciekawe gdzie polazł Nate...- mruknąłem pod nosem zapinając rozporek. Wróciłem do mieszkania po karabin...i kilka sztyletów w razie wypadku i poszedłem wlas sprawdzić pułapki na zwierzęta. W pierwszych trzech nic nie było w czwartej resztki królika obok którego leżał mój wilk.
-Nate ty skurczybyku- warknąłem
-Oj nie krzycz na niego- usłyszałem za sobą

Ktoś?

Od Lii cd Alexy'ego

 Odwróciłam się szybko i spojrzałam w oczy Alexy'ego.
-J...ja? Nic... tylko to pozwala mi zapomnieć- odparłam cicho. Lato pisnął i skoczył na chłopaka. Zaczął tarmosić jego nogawkę powarkując zawzięcie.
-Nowy nabytek?- spytał siadając obok.
-Syn Sillena. Poza tym wybacz że wyszłam bez słowa- powiedziałam.
-Eh... Nic się nie stało ale proszę nie rób tak więcej. To dotyczy się również cięcia.- rzekł
-Się wie...to znaczy...muszę?- spytałam patrząc się na niego błagalnym wzrokiem.
-Owszem. Musisz- powiedział stanowczo. Westchnęłam zrezygnowana i opuściłam rękaw. Alexy zabrał mi żyletkę i rzucił gdzieś w krzaki.
- Kocham cię ale masz racje. Czasami wkurzasz- zaśmiałam się i pocałowałam w policzek.

Alexy?

Od Alexy'ego cd Lii

Przeciągnąłem się i otworzyłem oczy. Rozejrzałem się po pomieszczeniu.
-Natka?-zawołałem, ale odpowiedziała mi cisza.
Nigdzie nie widziałem też Silla i łuku dziewczyny. Może chciała się przewietrzyć? Wyszedłem na zewnątrz i ruszyłem w bliżej nie określonym kierunku. Bezradność jest najgorsza. Chciałbym jakoś pomóc Lii, ale nie wiedziałem jak. Szedłem zamyślony, gdy tuż przedemną pojawił się łeb Silvera, który zwieszał się nogami do góry z drzewa.
-Akuku -wykrzyknął z złośliwym uśmiechem.-Nareszcie udało mi się ciebie nastraszyć-wyszczerzył się.
-Dlatego zginiesz-warknąłem.
-Z ochroną to u was krucho. Przemknąłem wczoraj w nocy niezuważony, a dzisiaj jakaś dziewczyna wyszła do miasta i wróciła, a nikt tego nie zauważył. Normalnie was wszystkich by...
-Gdzie ona jest?
Silver wywrócił oczami.
-Corvus ja tu mam dla ciebie ciekawe historie, a ty...
-Jak nie chcesz nauczyć się spadać to gadaj.
-Siedzi przy lesie. Ale słuchaj...
-Zjeżdżaj puki nikt cię nie zauważył, bo osobiście ci krzywdę zrobię.
Ruszyłem na wskazane przez Silvera miejsce, odprowadzany tekstami "Tylko żeby później nie było, że nie ostrzegałem. Znalazłem dziewczynę, a gdy zobaczyłem co robi, zamórowało mnie. Przejechała po ręce kolejny raz żyletką.
-Natalia, co ty wyrabiasz?

Lia?

Od Lii cd Alexy'ego

Przygryzłam dolną wargę i zacisnęłam dłonie z bezsilności. Nie licząc Jace'a Alexy był pierwszym facetem który o tym wiedział. Wtulona w niego przymknęłam oczy lecz nie mogłam zasnąć. Nim się obejrzałam wpatrywałam się w ścianę wsłuchując się w miarowy oddech Alexy'ego. Za oknem było jeszcze ciemno i słychać było świerszcze. Odtrożnie wyplątałam się z objęć chłopaka. Wzięłam łuk i pare strza. Szeptem przywołałam Sillena oraz Latę do siebię i ostronie wyszłam na zewnątrz. Chłodny wiatr owiał mnie przyprawiając o gęsią skórkę. Przystanęłam i wciągnęłam chłodne nocne powietrze do płuc. Ruszyłam w stronę miasta zostawiając za sobą ślady widoczne tylko dla wprawnego tropiciela. Sama nie do końca wiedziałam co robię... co planowałam zrobić. Sunąc cicho przez las przed oczami miałam całe swoje życie. Te lepsze jak i gorsze momenty.

*Time skip*

Weszłam w miasto a wilki dalej szły za mną. Odnalazłam pierwszą lepszą aptekę. Weszłam za ladę i odnalazłam żyletki. Sill warknął zaniepokojony patrząc na mnie.
-Spokojnie. Tylko kilka małych nacięć. Nic poważnego- szepnęłam głaszcząc go za uszami. Wróciłam na tereny obozu i usiadłam na skraju lasu. Podwinęłam rękaw bluzy na lewym ręku i przejechałam po ręku kilka razy zostawiając niewielkie nacięcia.
~Kolejne do kolekcji...~ pomyślałam

Alexy?

Od Alexy'ego cd Lii

No już mała-powiedziałem.-Chodź tu.
Przyciągnąłem ją bliżej siebie, a ona wtuliła się we mnie. Łzy dalej ciekły strumieniem po jej policzkach, po czym skapywały na moją koszulkę. Siedziałem głaszcząc ją po ramieniu, czekając aż się uspokoi.
-Nie powinieneś widzieć mnie w takim stanie-odezwała się w końcu.
Spojrzałem na nią. Siedziała wtulona ze wzrokiem wbitym w przestrzeń.
-A ja uważam, że wręcz przeciwnie. W końcu przy mnie nie musisz udawać, że wszystko gra. Przecież kocham cię bez względu na wszystko. A teraz spróbuj zasnąć.
Zapanowała cisza, którą w końcu przerwała Lia.
-To wspomnienie dotyczyło śmierci mojej mamy-odezwała się cicho.-Miałam wtedy pięć lat. Bawiłam się pod stołem, a moja mama siedziała na kanapie zszywając moją bluzkę, kiedy do pokoju wpadł pijany ojciec. Powyzywał, wyszedł i wrócił z nożem. Wtedy ją zaatakował...-głos się jej załamał, a w jej oczach zalśniły łzy.-Strasznie się wtedy bałam.
-Nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić-powiedziałem opierając głowę o czubek jej głowy.- Chociaż to nie łatwe, nie myśl już o tym i spróbuj się jeszcze zdrzemnąć.

Lia?

czwartek, 4 sierpnia 2016

Od Lii cd Alexy'ego

~Znów miałam pięć lat... Siedziałam pod stołem bawiąc się moim ulubionym zabawkowyn koniem. Mama siedziała na kanapie, na wprost od stołu i zaszywała dziórę w mojej ulubionej bluzce...takiej morskiej z pandą... było popołudnie. Nagle dobiegł mnie huk. Do salonu wpadł pijany ojciec wyzywając mamę od kurew i dziwek... Mama płacze...nie chcę by płakała... Ojciec na moment wyszedł...Mama szeptem kazała mi siedzieć pod stołem cicho...ale po co?? Ojciec wpadł ponownie do pokoju z nożem. Znów użył tego dziwnego słowa. Co ono znaczy? Czemu krzyczy na mamę? Z podstołu miałam kiepski widok. Ni z tego ni z owego mama krzyknęła. Widziałam jak  mama siada na kanapie. Jakaś dziwna ciemna ciecz...sok pomidorowy się rozlał? Dlatego mama krzyczy? Nagle wszystkie chałasy ustały. Siedziałam skulona pod stołem przyciskając do siebie mojego kochanego konika... Ojciec mruczał coś pod nosem. Po 10 minutach na podłogę, pod moje nogi poturlała się głowa mamy...~
-NIE!!!!!- zerwałam się z krzykiem. Serce chciało wyskoczyć mi z piersi a oddech miałam przyśpieszony.
-Co jest? Dorwę sukinkota- powiedział zaskoczony Alexy.
-Ja...on...ona...to...- nie umiałam się wysłowić. Łzy spływały mi po policzku strumieniem. Schowałam twarz w dłonie i przygryzłam dolną wargę.
-Lii...Powiedz co jest- powiedział cicho chłopak obejmując mnie
-Ja...n...nic ty...tylko wspo...wspomnienia- powiedziałam urywanymi słowami. Nie chciałam by widział mnie w tym stanie...

Alexy?

xD ale pojechana przeszłość

Od Alexy'ego cd Lii

-A niedoszły obiad nie ma nic przeciwko-powiedziałem, układając się wygodnie.
-Nie kręć się-powiedziała, przymykając oczy.
-Nie narzekaj, bo poduszka wyjdzie.
Wtuliła się jeszcze bardziej.
-Nawet nie próbuj-syknęła.
-Też cię kocham, kannibalko.
Zaśmiałem się lekko. Siedziałem wsłuchując się w jej spokojny oddech. W tym momencie wyglądała na tak bezbronną. Nic bardziej mylnego. Obserwowałem ją jeszcze przez chwilę, po czym sam zasnąłem.

Natalia?

Od Lii cd Alexy'ego

Westchnęłam cicho opierając głowę o jego ramię. Przymknęłam oczy i zamruczałam zadowolona. Tylko ja i on...żadnych osób trzecich...no dobra nie licząc mojego wilka. Ziewnęłam lekko mocniej wtulając się w Alexy'ego.
-Kocham cię mój osobisty idioto- szepnęłam sennie.
-Widzę że kanibalka jest senna- zaśmiał się chłopak
-I z wielką chcęcią zaśnie wtulona w swój niedoszły obiad- ziewnęłam.

Alexy?
Moja wena uciekła w las  ;-;

Od Alexy'ego cd Lii

-Twój idiota, twój dopóki mnie nie będziesz miała dość-powiedziałem, obejmując i przyciągając ją bliżej siebie.
-Dlaczego miałbym mieć cię dość?-spytała marszcząc brwi.
-Jeszcze nie wiesz jaki potrafię być wkurzający. A tylko wczoraj słyszałem to ze trzydzieści razy od... kumpla.
-Kumpla? Chyba dobrze się znacie, skoro ten twój "kolega" wiedział co się z tobą dzieje. A ładna chociaż?
-Straszliwie. Długie nogi, srebrem włosy. I to imię... Mike-zaśmiałem się.-Wspólnik w zbrodni. Z pewnością się tu niedługo przypałęta, łajza jedna. Jemu krzywdę można zrobić. Jest niestabilny umysłowo, więc dla niego to będzie przyjemność-wyszczerzyłem się.
-Skoro tak uważasz-powiedziała ze śmiechem.
Przyglądałem się jej chwilę. Głupi to ma zawsze szczęście.
-Co ty takiego w sobie masz Lia. Nie dość, że złamałem swoje zasady to jeszcze się w tobie zakochałem.
-Pewnie mój całokształt.
-Kształty. .. no myślę, że jakieś znaczenie miały w mojej ocenie-powiedziałem udając poważnego, a Natka, przywaliła mi z łokcia.
-CAŁOKSZTAŁT idioto.
-Jakoś mi początek umknął -wszczerzyłem się.
-Słyszałeś co chciałeś.
-Możliwe, ale prawdziwy powód mojego zakochania, to cała ty. I wiesz co ci powiem? Jestem cholernym szczęściarzem, że cię mam-powiedziałem przygraniająć ją bliżej siebie.

Natalia?

Od Lii cd Alexy'ego

-Póki nie spróbujesz mnie zranić bądź jeść z jego miski to...za jakieś dwie godziny- zaśmiałam się. Usiadłam obok niego i westchnęłam lekko.
-Dwie godziny? Aż tyle?- spytał
-Tak bo siadłeś w miejscu gdzie... z resztą nieważne- odparłam
-Gdzie co ??- otworzył oczy patrząc na mnie
-Oj nieważne nieważne- mruknęłam
-Natalia mów co wiesz a to czego nie wiesz też mi powiedz!- zarządał ze śmiechem
-A magiczne słowo?- spytałam niewinnie
-Hokus pokus czary mary mów tą  prawdę nim wezmą mnie diabły- wyrecytował. Zaśmiałam się tylko i wstałam.
-Ujmę to tak...Siedzisz na miejscu gdzie Sillen zostaje ojcem- uśmiechnęłam się
-Że co?? Znaczy że on tu wilczyce zalicza?- wytrzeszczył oczy
-Nie głuptasie! Znaczy że tam szczenią się te wilczyce- mruknęłam.
-Oooo... i tak fuj- stwierdził przesuwając się na drugi koniec kanapy.
-Ciekawe co mówiła twoja matka jak się rodziłeś- zachichotałam
-Pewnie coś w stylu "o kurna kolejny idiota na świecie"- wyszczerzył się.
-Może i idiota...ale mój idiota- szepnęłam siadając obok. Oparłam głowę o jego ramię i westchnęłam zadowolona z życia.

Alex?

Od Alexy'ego cd Lii

-Mam nadzieje, że nie uciekniesz-mruknąłem pod nosem.
Natalia uśmiechnęła się i ruszyła w stronę ciemnych korytarzy. Rozsiadłem się wygodnie pod czujnym wzrokiem Silla. Przymknąłem oczy, ignorując spojrzenie wilka. Zmęczenie z ostatnich kilku tygodni dało o sobie znać. Jeszcze kilka dni temu najdłuższy nieprzerwany sen trwał półgodziny, a teraz na reszcie mogę spokojnie odpocząć bez noża na gardle. Teraz wszystko powoli zaczynało się uspokajać. Wróciłem, nie oberwałem po gębie i zyskałem kogoś, na kim mi zależy. Usłyszałem ciche kroki.
-Masz bardzo wygodną kanapę-powiedziałem z wciąż przymkniętymi oczami, uśmiechając się lekko.
-Bardzo mnie to cieszy-powiedziała z sarkazmem.
-Za to twój "ochroniarz" nie z poszczególnych mnie z oka. Dobrze go sobie wyszkoliłaś. Zastanawiałem się tylko, kiedy rzuci mi się do gardła.

Natalia?

środa, 3 sierpnia 2016

Od Lii cd Alexy'ego

-Twojej kobiety? Coś chyba jej nie znam- mruknęłam rozbawiona
-Oj chyba znasz za bardzo- zaśmiał się
-No jakoś mi pamięć szwankuje...która to może być- droczyłam się znim.
-Nie? Hmm...to ja też nie wiem- wzruszył ramionami.
-To się nie dowiemy zazdrośniku- uśmiechnęłam się
-Że niby to było do mnie?- spytał udając urażonego
-No ja nikogo poza tobą nie widzę- stwierdziłam. Weszłam do mojego domku gdzie zostałam przyparta do ściany. Sill skoczył na mnie machając radośnie ogonem. Nim Alex się zorientował leżał na ziemi pod naporem mojego wilka.
-O niego chyba chodziło z tym zazdrośnikiem?- spytał Alex spychając z siebie Sillena.
-Jego też mogę uznać...Zaraz wracam- powiedziałam chwytając latarkę w dłoń i otwierając drzwi do podziemnych korytarzy.

Alex?

Od Alexy'ego cd Lii

 -Yhm. .. Czekaj wróć... Jak to za bardzo nie dorwał?
-Podkoniec Tae miał trochę szczęścia.
-Taeyong.... Białe włosy mówisz...
-Taaak, co ty kombinujesz? To mój przyjaciel.
Zrobiłem niewinną minę.
-Po prostu muszę pilnować aby on nie zapomniał, że to tylko przyjaźń. Trafiłaś na faceta, który nie znosi, kiedy inni się kręcą przy jego kobiecie. Tak mam. Poza tym z "wielką" chęcią go poznam.
-Aha... Już to widzę.
Popatrzyłem na nią wzrokiem zbitego szczeniaka.
-Przecież na razie jestem grzeczny.

Natalia?

Od Lii cd Alexy'ego

-Za wiele cię nie ominęło...tylko trzech nowych członków (o luju jak to brzmi xD) oraz partia rozbieranego pokera- odparłam wymijająco.
-Że niby jakiego pokera?- spytał a oczy mu rozbłysły.
-Oj tam. Nikt się za bardzo do mnie nie dorwał. To inni nadzy siedzieli- zaśmiałam się jeżdżąc palcem po jego obojczyku.
-No niech ci będzie. A cóż to za nowi?- spytał
-Taeyong oraz Roxy i Lulu- powiedziałam idąc ponownie w stronę mojego domu.
-Tae co?- zdziwił się
-Taeyong...białowłosy facet...dokładniej koreańczyk- wyjaśniłam

Alex?

Od Alexy'ego cd Lii

-W takim razie cię nie puszczę-powiedziałem, przyciągając ją bliżej siebie.
Staliśmy tak, przytuleni, jeszcze przez długi czas. Liczyło się tylko to, że byliśmy tu razem. Reszta była nieważna. Jednak dzień powoli zbliżał się ku końcowi.
-Nie żebym narzekał...
-Ale to robisz-powiedziała, z twarzą wciąż wtuloną w moją szyję.
Zaśmiała się lekko.
-Po całym dniu przydało by się coś zjeść. Przecież nie mogę pozwolić, abyś padła mi z głodu. A do tego, chcę się dowiedzieć, co mnie ominęło. Bo jeszcze komuś z naszych "niechcący " krzywdę zrobię.

Lia?

Od Lii cd Alexy'ego

Odwzajemniłam pocałunek i przytuliłam się bardziej do niego. Chciałam by ta chwila trwała wiecznie...Tylko ja i on. Po chwili odsunęłam się lekko by zaczerpnąć powietrza i spojrzałam na niego. Spojrzałam  w jego ciemno brązowe oczy i uśmiechnęłam się.
-I za co ja cię kurna tak kocham?- spytałam rozbawiona
-Hmmm...może to że umiem ci się postawić?- zgadywał
-Oj to raczej nie to... tu raczej chodzi o samą twoją obecność- odparłam wtulając twarz w jego szyję.

Alex?

Od Alexy'ego cd Lii


Od Lii cd Alexy'ego

-To miej tą pierwszą wersję- szepnęłam cicho opierając głowę o jego ramię. Westchnęłam cicho i wzięłam głęboki wdech. Alexy pachniał lasem...delikatny i subtelny.
-Mam ci dziękować ?- spytał rozbawiony.
-Rób jak chcesz. Jednak teraz wolę chwilę milczenia- odparłam. Zarzuciłam mu ręce na szyję i przymknęłam oczy. Jeśli z mojej winy uciekł...ale i z mojej wrócił...
-Skoro chcesz to milczmy- mruknął.
-Nawet nie wiesz jak szalałam z niepokoju... przez ciebie kilka razy miałam myśli samobójcze...- wyznałam cicho...

Alexy?

Od Alexy'ego cd Lii

Stałem chwilę w kompletnym szoku. Patrzyłem się jak idiota w punkt, gdzie przed chwilą stała dziewczyna. Zepchnęła mnie na skalną półkę, powiedziała, że mnie kocha i uciekła. Naprawdę dziewczyny są z innej planety. Kto je zrozumie? Dałem sobie mentalnego kopa i ruszyłem szybko do ściany. Wspiołem się szybko na górę i ruszyłem pędem ze nią. Dogoniłem ją niedaleko jej kryjówki. Złapałem ją w talii i odwróciłem ją w moją stronę.
-Myślałaś, że mi uciekniesz? Nie ma tak łatwo. Natalia, czy to co powiedziałaś to prawda?
-A nawet jeśli?-Powiedziała nie patrząc na mnie.
-A to-powiedziałem podnosząc jej głowę, tak aby spojrzała mi w oczy- że ja ciebie też kocham Kannibalko. Byłaś jedynym powodem, aby tu wrócić... Oraz mojej ucieczki bez słowa. Zakochałem się. I masz rację jestem kretynem.
-A jeśli kłamię-powiedziała zadziornie.
-To ja też -powiedziałem ze śmiechem.-Jednak ja... wolał bym tą pierwszą wersję.

Natalia?

Od Lii cd Alexy'ego

-Podobno trucizna jest bronią kobiet...I to jeden ze sposobów...Zawsze można jeszcze kogoś utopić bądź poćwiartować.- odparłam wymijająco.
-Krwawa z ciebie osoba- stwierdził
-Nie tylko krwawa ale i szczwana- uśmiechnęłam się złowieszczo. Od jakiś 5 minut obserwowałam skalną półkę jakieś 10 metrów pod nami...taaa...jakiś plan miałam.
-Szczwana? Aż się boję. Albo i jednak nie- wyszczerzył się
-Nie? A powinieneś. Wiesz co ci powiem?- spytałam od niechcenia
-Nie. Nie wiem- powiedział.
-No to cóż...zaraz się dowiesz więc mam nadzieję że umiesz się wspinać- mruknęłam
-No daję rade a co?- zmarszczył brwi zaniepokojony
-Ach nic takiego...- szepnęłam i zepchnęłam go na półkę. Wstałam i otrzepałam się z piasku. Spojrzałam w dół na Alexa i powiedziałam głośno
-A tak poza tym kocham cię kretynie.
Szybkim krokiem oddaliłam się od tego miejsca w stronę swojej kryjówki...Tylko mój mały bunkier dawał poczucie bezpieczeństwa...no raczej to że jako jedyna znam jego korytarze...

Alex?

Od Alexy'ego cd Lii

Spojrzałem na nią. Uśmiech oznaczał, że jeszcze może nie wszystko stracone.
-W to nie wątpię. To jest jeden z najprostszych sposobów. Zaraz przed powieszeniem się, a w biciem sobie noża.
- Od kiedy z ciebie taki znawca?
"Od kiedy przesłuchiwani chcieli skrócić sobie mękę " toć jej tego nie powiem.
- Tak słyszałem. Lądowało się w różnych dziwnych miejscach i słyszało się to, i owo.
Siedzieliśmy chwilę w ciszy, którą przerwała.
-Co zrobiłeś aby wyrównać rachunki?
Spojrzałem na nią,bijąc się z myślami. Po tym wszystkim zasługuje aby wiedzieć. W głowie, wciąż mam obraz tej dziewczyny i bólu w jej oczach. Westchnąłem.
-A co można zrobić z facetem, który zabił bliskie ci osoby? Oko, za oko. Prawie, bo to on zginął, a nie jego siostra. Ona za to podsumowała rzeczywistość. -uśmiechnąłem się krzywo.-Co się stało to się nie odstanie. A jakie są te twoje sposoby na śmierć? -zaśmiałem się lekko.

Natalia?

Od Lii cd Alexy'ego

Spojrzałam na niego i przygryzłam dolną wargę. Odwróciłam szybko głowę i westchnęłam.
-Masz farta. Zapomniałam igieł z domu a strzał marnować nie będę- powiedziałam po dłuższej chwili.
-Rozumiem...igły łatwiej znaleźć niż dobre strzały- odparł
-Nie... Igły trudniej wyjąć z rany- wzruszyłam ramionami.
-Ta...to też racja- stwierdził. Westchnęłam cicho i spojrzałam na niego. Sama nie wiedziałam do końca co zrobić bądź co powiedzieć. Spóściłam wzrok na ziemię i ruszyłam dalej. Przysiadłam na skraju wąwozu i spojrzałam w dół.
-Za nisko by zginąć za wysoko by nic się nie stało- mruknęłam
-Ty niechcesz się zabić hę?- spytał Alex marszcząc brwi
-Mam ciekawsze pomysły na śmierć- uśmiechnęłam się

Alex?

Od Alexy'ego cd Lii

-Ponieważ nawet jeśli chciałabyś mi tylko zaszkodzić to w nerwach mogłabyś nawet niechcący zabić.
-Skąd taka pewność?
-Ostatnie doświadczenia.
Dziewczyna przyśpieszyła kroku. Ruszył za nią. W jej oczach było widać wściekłość. Nie dziwiłem jej się.
- Posłuchaj-powiedziałem, łapiąc ją za przed ramię.- Wracając tu, wiedziałem, że będziesz wściekła, ale wysłuchaj mnie. Tylko tego chcę. Wiem, że nie zasługuję na twoje zaufanie. Uciekłem jak tchórz, ale nie mogłem powiedzieć ci prosto w oczy, że chcę odejść. Nie potrafiłem tego. Zostając tu łamałem swoje zasady,trzymania się z dala od wszystkich. Za bardzo dopuściłem cię do siebie, więc musiałem zniknąć. Zrobiłem to przez jednego gościa, który zabrał mi wszystko. I był gotowy zrobić to ponownie. Kiedyś dotarłem do pewnych źródeł i prawie do niego, ale mi umknął. Musiałem dokończyć to, co zacząłem. Zrobiłem to i nie jestem dumny, z sposobów jakich użyłem. Wróciłem... I wiem, że jestem największym dupkiem jakiego znasz. Nie proszę cię o wybaczenie, bo nie zasłużyłem na nie. Powiedziałem co miałem, a teraz możesz mnie nafaszerować igłami.

<Natalia?>

Od Lii cd Alexy'ego

Napięłam łuk i wycelowałam w chłopaka.
-Kanibal nie zmiena przyzwyczajeć- odparłam oschle.
-Spokojnie nic ci nie zrobię- powiedział unosząc dłonie do góry
-Nie zdąrzył byś nawet. Co zapomniałeś zabrać że wróciłeś?- spytałam. Tyle go nie było a ja jak durna się zamartwiałam...co to to nie. Niech nie liczy na ciepłe przyjęcie.
-Nic...Po prostu załatwiłem co musiałem- stwierdził. Opuściłam łuk i schowałam strzałę.
-Powiedzmy że ci wierzę. Jednak nie licz na zaufanie- mruknęłam. Zabrałam ryby i oczyściłam strzały. Ruszyłam do głównego obozu a Alex za mną. Gdy byłam na miejscu oddałam ryby pod opiekę Jace'a i ruszyłam do skarpy.
-Wiesz jaką mam ochotę nafaszerować cię igłami?- spytałam
-Nie wątpie. Wolałbym jednak jeszcze trochę pożyć.- odparł
-A kto powiedział że ciebię zabiję?

Alex?

Od Alexy'ego cd Lii

Poszliśmy nad rzekę, gdzie spędziliśmy cały dzień. Rozmawialiśmy i żartowaliśmy przez cały czas. Z tygodnia na tydzień dziewczyna stawała mi się coraz bliższa, a ja mówiłem jej o sprawach, które trzymałem tylko dla siebie. Zaczynało mi coraz bardziej zależeć, więc musiałem zacząć z tym walczyć. Nie mogłem pozwolić, aby przeze mnie cierpiała lub co gorsza, zginęła podobnie jak siostra i Ann. Umówiłem się z nią następnego dnia nad rzeką, ale na spotkanie nie dotarłem. W nocy spakowałem rzeczy i uciekłem. Bez słowa wyjaśnienia. Nie byłbym w stanie powiedzieć jej prosto w oczy, że muszę odejść, ponieważ zaczynało mi na niej zależeć. Odeszłem, zostawiając ją z myślą, że zobaczymy się rano nad rzeką. Jak tchórz.

***** kilka miesięcy później *****
-Wypuść mnie, a przyniosę ci wszystko czego chcesz - rozległ się ponowny szloch spod ściany.
Siedziałem rozwalony na fotelu bawiąc się sztyletem. Spojrzałem w stronę głosu. Od ścianą siedziała młoda blond włosa dziewczyna. Ręce miała związane nad głową, a po policzkach płynęły strumienie łez. Podeszłem do niej i przyklęknąłem tak, aby spojrzeć jej w oczy. Ona nie widziała moich ukrytych w cieniu kaptura.
-Słońce, ja nic od ciebie nie chce.
Spojrzała na mnie, nie rozumiejąc
-To dlaczego mnie tu trzymasz?
-Nie rozumiesz? Przez twojego brata. Mam z nim pewne rachunki do wyrównania, a on się przede mną chowa. Bardzo nie ładnie. A mi się znudziła zabawa w kotka i myszkę, więc postanowiłem zrobić zasadzkę. Kilku jego ludzi z "małą" pomocą powiedziało, że tylko ty się dla niego liczysz. Niestety musiałem ich po zabijać, bo już nie nadawał się do niczego. Teraz rozumiesz, skarbie? Jesteś tylko przynętą.
-Więc to ty jesteś Corvus. Człowiek, którego szuka.
-Bingo.
Usłyszałem hałas, informujący, że przybył mój ostatni cel. Po chwili do pomieszczenia, znajdującego się na piętrze opuszczonego budynku wszedł łysy mężczyzna około czterdziestki. W rękach trzymał karabin. Postawiłem szybko dziewczynę na nogi i przyłożyłem jej sztylet do szyi.
-Nareszcie Greg. Już myślałem, że nie obchodzi cię los siostry.
-Corvus, tak myślałem, że to ty. Kruk przyleciał do kata, co? Kiedyś propnowałem, ci współpracę, ale ty odmówiłeś. Ja nie przyjmuję odmowy, dlatego musiała być kara. Szkoda, bo ładne były...
Krew zagotowała mi się w żyłach. Przycisnąłem sztylet mocniej do szyi dziewczyny, aż popłynęła kropla krwi po jej bladej cerze.
-Wykop karabin pod ścianę, to ją puszczę, ale każda minuta zwłoki kosztuje kolejną kroplę-wysyczałem.
Wykonał moje polecenie, a ja doskoczyłem do niego powalające go na ziemię.
-Wiesz co będzie teraz? Nie bez przyczyny nazwałeś mnie Corvus-odwróciłem głowę do przerażonej dziewczyn. - Lepiej nie patrz.
Powoli przejechałem sztyletem po brzuch gościa, otwierając głęboką ranę, przez którą było widać wnętrzności, a na koniec wbiłem mu ostrze w gardło. Krzyki ofiary ucichły, lecz nadal było słychać płacz dziewczyny. Ustałem patrząc na moje "dzieło" pustym wzrokiem. Zabójca mojej siostry i dziewczyny zginął. Wyznaczył wcześniej sporą nagrodę za moją głowę.
-Jesteś potworem-doszedł mnie cichy głos pełen cierpienia.
Odwróciłem głowę w jego kierunku. Dziewczyna patrzyła na mnie z bólem i złością.
-Nigdy nie powiedziałem, że nim nie jestem-odwróciłem do wejścia, gdzie było słychać hałasy. Pewnie ludzie Łysego.
Wyskoczyłem przez okno.
**********
Wróciłem do swojej kryjówki. Pochyliłem się nad miską z wodą, aby zmyć z siebie krew. Spojrzałem na swoje odbicie. Włosy miałem do ramion, a na twarzy widoczny zarost. Od czasu mojej ucieczki połowałem na drania, który zabił dwie ważne dla mnie osoby, abym mógł żyć w spokoju. Dziś skończyła się moja misja.
-Silver naprawdę myślisz, że cię nie słyszę? Tobie może doruwnać tylko stado słoni jeśli chodzi o twój chód.
Za mną stał chłopak, o srebrnych włosach. Mike, jedyny przyjaciel i pomocnik w zbrodniach w ostatnich latach.
-Wiesz co Alexy....
-Nie nazywaj mnie tak-przerwałem mu.- Alexy zginął, gdy pierwszy raz zabiłem.
-No dobra, dobra. Corvus, stary, powiem ci, że byłeś dla niego niesamowicie delikatny. Porównując do "przekonywania" jego ludzi aby ci powiedzieli co chciałeś, to było nic. I co dalej zamierzasz?
-Nie wiem.
-Wrócisz tam, czy dalej będziesz się "tylko przyglądał z daleka"?
Po odejściu, często wracałem niezuważony, aby poobserwować co dzieje się w Obozie Ocalałych. Brakowało mi szczególnie jednej osoby, której poświęcałem najwięcej czasu. Teraz po wszystkim bałem się wrócić. Znowu tchórzem. Jak miałem spojrzeć jej w oczy, po tym jak odszedłem bez słowa i co wyrabiałem przez te kilka miesięcy. Bałem się, że mi nie wybaczy. Jednak postanowiłem spróbować. W końcu nie mam nic do stracenia.
Dotarłem na miejsce obozu i zacząłem szukać Natalii. Znalazłem ją nad rzeką, gdzie łowiła ryby z pomocą łuku. Siedziałem na drzewie obserwując ją. "Jeśli się odezwiesz,nie będzie odwrotu. Do tego na pewno dostaniesz po pysku."
-Kannibalka przeżuciła się ryby?-odzywając się i nawiązując do naszych pierwszych rozmów.
Dziewczyna odwróciła się jak rażona prądem. "Oj jak nic dostaniesz po pysku". Ściągnąłem kaptur i zeskoczyłem z drzewa. Spojrzałem na dziewczynę.
-Cześć Lia.

<Natalia?>