czwartek, 26 maja 2016

Od Lii cd Tae

-Tylko uważaj...tam jest od groma pijawek- powiedziałam
-Hmmm...wolę pijawki niż podtopienie- odparł
-Jak tam chcesz...-wzruszyłam ramionami. Zdjęłam bluzę i zostałam na samym podkoszulku i spodniach. Weszłam na skarpę nad jeziorem i wzięłam rozbieg. Wskoczyłam do wody na główkę i błyskawicznie pochłonęła mnie zimna ton jeziora. Do dna zostały mi jakieś dwa metry... Po sekundzie namysłu popłynęłam w dół. Co było na dnie? Duuużo rzeczy. Rybki,skały,piasek,wodorosty...Spojrzałam w górę. Gdzieś zamajaczyła mi sylwetka Tae ale nie przejmowałam się nim za bardzo... Rozejrzałam się przy dnie i dostrzegłam jakieś wejście do jaskini...Miałam dwie opcje. Ryzykować i tam płynąć mimo iż już zaczynało mnie palić w płucach z braku powietrza albo wynurzyć się i zaczerpnąć tchu i wtedy zobaczyć.  Walić to...Popłynęłam w kierunku jaskini i wpłynęłam do niej. Kończyła się ślepym zułkiem
~Kurwa!~zaklęłam w myślach i zaczęłam zawracać. Coraz bardziej bolały mnie płuca łaknące powietrza...Ledwo wypłynęłam z jaskini gdy zaczęło mi się ściemniać przed oczami...minuta do utraty przytomności,kolejna do nieodwracalnych zmian w mózgu i jeszcze jedna na zgon...Tak. Mam jakieś trzy minuty...Zaczęłam płynąć ku powierzchni ale wiedziałam że nie zdążę...Ile mi zostało? Jakieś 30 sekund nim odpłynę...znaczy stracę przytomność. Jakaś twarz zamajaczyła mi przed oczami. Ktoś chwycił mnie za rękę i zaczął ciągnąc ku górze...

Tae??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz