Przez chwilę patrzyłem na psa, po czym spojrzałem na dziewczynę.
-Nie szkodzi.- uśmiechnąłem się lekko.
-Wow, umiesz się uśmiechać?- spytała trochę zaskoczona.
-Oczywiście, że tak!- obruszyłem się.- Nie jestem wcale takim sztywniakiem.
Posprzątałem na szybko cały bałagan, chociaż w planach i tak miałem późniejsze ogarnięcie domu.
-No, to teraz pójdziemy obejrzeć domy reszty.- stwierdziłem.
Gdy wyszedłem przed dom zauważyłem, że chyba zbiera się na deszcz. Moje włosy pod wpływem wilgoci zaczęły lekko się kręcić, przybierając kształt niepozornych loczków.
-Włosy ci odstają.- zauważyła Roxanne.
-To jest artystyczny nieład.- odparłem.- Oraz manifestacja buntu przeciwko społecznym zasadom. Musimy się pospieszyć, bo złapie nas ulewa...
<Roxanne?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz