[...]Kolejny raz para rąk zaczęła mnie szarpać. Otworzone na chwilę oczy
znowu zostały zamknięte przez powieki. Kolejne krzyki i szarpanie były
na tyle uciążliwe iż oczy otworzyły się bez późniejszego zamknięcia.
Kolejno otworzyły się usta wydając ze siebie ciche jak na damę przystało
ziewnięcie. Pewna postać, która wyciągnęła mnie z łóżka wskazywała mi
drogę, więc poszłam jak pies chodzący przy nodze pana za nią, a była nią
moja siostra. Najpierw chwiejąc się jeszcze niewyspana na schodach
potknęłam się lekko na ostatnim schodku. Nagle usłyszałam głośny krzyk z
którego było słychać słowa-,,Sto Lat''. Stanęłam przy stole na którym
był mały, skromny, ale jednak mój torcik. Niespełna po kilku minutach od
zdmuchnięcia świeczek czar urodzin prysnął. Wujek chory już od
dłuższego czasu na serce zaproszony na urodziny zemdlał. Często miał
takie ataki, ale zawsze nawiązując tu znowu do psowatych, po tym się
wylizywał i było wszystko dobrze. Niestety nie tym razem. Już po kilku
minutach wujek stanął o własnych nogach, ale już nie był sobą... [...]
I nagle z głośnym krzykiem się obudziłam szarpana jak we śnie przez
nieznajomą osobę. Spodziewając się najgorszego chwyciłam za sztylet i
siłując się z postacią po krótkim czasie opuściłam broń na ziemię. Smuga
światła ukazała mi nieznajomego, ale jednak człowieka.
-Kim jesteś?-powiedzieliśmy w tej samej sekundzie.
Ktoś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz