wtorek, 3 listopada 2015

Od Patrycji

[...]Kolejny raz para rąk zaczęła mnie szarpać. Otworzone na chwilę oczy znowu zostały zamknięte przez powieki. Kolejne krzyki i szarpanie były na tyle uciążliwe iż oczy otworzyły się bez późniejszego zamknięcia. Kolejno otworzyły się usta wydając ze siebie ciche jak na damę przystało ziewnięcie. Pewna postać, która wyciągnęła mnie z łóżka wskazywała mi drogę, więc poszłam jak pies chodzący przy nodze pana za nią, a była nią moja siostra. Najpierw chwiejąc się jeszcze niewyspana na schodach potknęłam się lekko na ostatnim schodku. Nagle usłyszałam głośny krzyk z którego było słychać słowa-,,Sto Lat''. Stanęłam przy stole na którym był mały, skromny, ale jednak mój torcik. Niespełna po kilku minutach od zdmuchnięcia świeczek czar urodzin prysnął. Wujek chory już od dłuższego czasu na serce zaproszony na urodziny zemdlał. Często miał takie ataki, ale zawsze nawiązując tu znowu do psowatych, po tym się wylizywał i było wszystko dobrze. Niestety nie tym razem. Już po kilku minutach wujek stanął o własnych nogach, ale już nie był sobą... [...]

I nagle z głośnym krzykiem się obudziłam szarpana jak we śnie przez nieznajomą osobę. Spodziewając się najgorszego chwyciłam za sztylet i siłując się z postacią po krótkim czasie opuściłam broń na ziemię. Smuga światła ukazała mi nieznajomego, ale jednak człowieka.
-Kim jesteś?-powiedzieliśmy w tej samej sekundzie.

Ktoś?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz