Westchnęłam i raz jeszcze spojrzałam na chłopca, który kurczowo trzymał się moich włosów.
-Musi być głodny. Wracajmy do obozu. -postanowiłam, a Jonathan bez słowa ruszył za mną. Wsiedliśmy na konie i powoli ruszyliśmy. Po niedługiej chwili dotarliśmy na miejsce. Weszliśmy do budynku, a Meg popatrzyła się na mnie dziwnie.
-Co to za bachor? -spytała zdziwiona. -Dobra, nic nie mów. -powiedziała gdy już otwierałam usta.
-Na pewno głupi. -dodał Jace.
-Zauważaliście, że jest strasznie podobny do Jonathana? -spytałam śmiejąc się.
Jace?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz