-Och no zgódź się! Co ci szkodzi- powiedziałam
-Niby nic ale jednak wszystko- burknął
-No własnie. Nic więc chodź...znajdziemy odosobnione miejsce...- szepnęłam
-Nie! Wal się sama- warknął chwytajac mnie za przegób i zaciagnął w jakieś krzaki
-I co...chyba jednak przystaniesz na moja propozycję.
-Ciekawa oferta...Nie powiem że nie.
Jace?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz