czwartek, 5 listopada 2015

Od Kingi CD Jace'a

Nie wiedząc jaką podjąłby decyzje nie zabiłam ją. Przecież to byłą jego pierwsza miłość - łóżkowa też. Uderzyłam ją mocno w kark, po czym Amber padła na ziemię. Zawołałam "kotki" i wzięłam konia Amber. Dropsa trzymałam na rękach, a Red biegł tuż za koniem. Niesamowite jaki jest szybki.
-Dobry koń... -szepnęłam, klepiąc ogiera byłej Jonathana. Niedługo potem dotarłam na miejsce i zobaczyłam jak Meg płacze nad leżącym Jonathanem.
-Nie! Nie! Nie! -krzyczała mocno zaciskając rękę.
-Ty dupku głupi! -podbiegłam pomóc dziewczynie. Miałam przy sobie zioło, które szybciej krzepło krew.
-Daj trochę! -śmiał się Jace, gdy zobaczył trawę w moich rękach.
~Oszalał. ~powiedziałam w myślach i dałam mu do zjedzenia. Kto by pomyślał, że Alex znów mu uratuje życie. Zioło pochodziło właśnie od niego.
-Krzepnie... -Meg się uspokoiła. Odetchnęłam z ulgą. Nie miałam przy sobie ni igły ni nici. Wpakowałyśmy go na Rastę i ruszyłyśmy do Amber. Może ona w tej trudnej chwili nam pomoże. Oczywiście jeśli się ocknie. Meg jechała razem z Jonathanem, a ja z Dropsem na rękach i ogierem za sobą. Red też za nami biegł. Z boku musiało to dziwnie wyglądać, ale Jonathan oberwie za wszystko. Nie daruję mu tego. Po chwili dojechaliśmy na wyznaczone miejsce. Amber już stała na własnych nogach i chciała się na mnie rzucić, gdy ujrzała krwawiącego Jace'a.
-Pierdolnięty masochista... -mruknęłam.

Jace?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz