Patrzyłam raz na Sebastiana, a raz na Jonathana. Chciałabym się teraz rozdwoić i pójść za obojgiem.
-Ładnaś. -wypalił nagle i uśmiechnął się zalotnie. Przewróciłam oczami i ruszyłam za moim chłopakiem.
-Zaczekaj! -krzyknęłam dobiegając do Jonathana. Ten odwrócił się i spojrzał na mnie. Jego twarz przybrała neutralny obraz.
-Dlaczego zawsze bronisz tych złych? -spytał, nawet się na mnie nie patrząc.
-Bo oni zawsze są facetami? -odpowiedziałam pytaniem. -Wiem, że cały czas coś Cię gnębi. Widzę to. -spojrzałam w jego brązowe oczy.
Jace? :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz