-No dobra. Czego chcesz?- spytałem
-Nic nie chcę...chciałam by ona sobie poszła- powiedziała podchodząc i obejmując ją
-Odpierdol się do chuja pana. Co do ciebie chodziło mi tylko o jedno a że to dostałem to wynoś się- warknąłem i odepchnąłem ją. Przyparłem ją do ściany i z kieszeni wyciągnąłem sztylet
-Ty ...chyba mnie nie zabijesz co?- spytała wystraszona
-Jesteś pewna?- zakpiłem nacinając jej skórę na szyji
-Jace! Błagam nie!- krzykneła zanosząc się płaczem
-Ojć...ręka mi drży- wyszczeżyłem się robiąc kolejne nacięcie
-Jace...Błagam cię- zaszlochała
-Wybacz ale jestem sadystą- mruknąłem robiąc jeszcze kilka nacięć po czym przyszpiliłem ją sztyletem do ściany. Zbiegłem po schodach na dół do Kingi
-Jace czy ty...ty ją zabiłeś?- spytała niepewnie
-Przeżyje...tylko straci ciut krwi...i czasu nim się uwolni- odparłem wymijająco
Kinga?
Wyłazi moja prawdziwa natura xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz