poniedziałek, 9 listopada 2015

Od Kingi CD Jace'a

Pocałowałam go delikatnie w usta. Robiłam to niepewnie, ale Jonathan po chwili pozbawił mnie niepewności. Wziął mnie na ręce i zaczął wychodzić do wysokiego budynku, który o dziwo dobrze się trzymał.
-Po co tam idziemy? -spytałam.
-Coś Ci pokażę. -uśmiechnął się.
-Aha... -jęknęłam. Na myśl przyszło mi to co nie powinno. W końcu dotarliśmy na samą górę. Wiał zimny wiatr i padał śnieg, ale widok zrekompensował wszystko. Słońce właśnie zachodziło i rzucało delikatną pomarańczową poświatę na wszystko. Przytulił się mocniej do Jonathana, który położył mnie na ziemi, a potem sam dołączył. Nagle usłyszałam jakiś szelest za naszymi plecami. Odwróciłam się, ale nic nie zobaczyłam.
-Słyszałeś? -zapytałam, ale ten tylko się odwrócił i przewrócił oczami. Szturchnęłam go w żebra.
-Auć! -syknął. Okazało się jednak, że nie jesteśmy sami.

Jace?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz