-Padnij!- krzyknąłem i pociągnąłem Kingę do ziemi. Gdy facet znów chciał strzeliś pociągnąłem Kingę do przepaści. Spadliśmy po chwili do wody. Rana po strzale chyba się otworzyła bo zaczeła niemiłosiernie szarpać bólem.
-Jesteś cała?- spytałem gdy byliśmy nad powierzchnią wody
-Tak a ty?- spytała
-Powiedzmy...- odparłem
-Dostałeś?- wystraszyła się
-Nie...Tylko stara rana się otworzyła- westchnąłem próbując nie skręcić z bólu. Dopłyneliśmy do brzegu i padliśmy na plaży. Kinga leżała na piasku i oddychała ciężko. Mimo bólu pozbierałem się i rozpaliłem ogień. Zdjąłem bluze i położyłem koło ognia po czym przeniosłem Kingę
-Wykrwawisz się- powiedziała trzęsąc się z zimna
-Co mnie to. Ważne byś mi tu nie zamarzła- mruknąłem
Kinga?
Masz swój cód xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz