Uśmiechnęłam się i znów pocałowałam go namiętnie.
-No właśnie małpo. -zaśmiałam się, a ten zaczął mnie łaskotać. -Bo mi spadnie ręcznik! -powiedziałam po chwili.
-No i co? -spytał łapiąc za końcówkę ręcznika. Popatrzyłam na niego próbując zachować powagę.
-Nie próbuj! -ostrzegłam, ale ten zrzucił ze mnie okrycie. -Ty grzeszniku.
-JA? No co ty. -przytulił się i zaczął mnie całować. Nagle jednak ktoś zapłukał do drzwi. Wystraszona szybko weszłam pod kołdrę i spojrzałam na Jonathana, śmiejąc się.
-Jak zawsze... -chichotałam.
Jace? xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz