-Myślałam, że to ty pierwszy chcesz mnie zaliczyć. -wyciągnęłam mały kawałek bandaża i zaczęłam owijać ranę. Wcześniej jednak przetarłam ją śniegiem.
-Auć! -syknął Jonathan i uśmiechnął się żartobliwie. Alex stał oparty o drzewo i przyglądał się temu w powadze. Myślałam, że zaraz do nas podejdzie i zrobi coś czego nie powinien. Na szczęście nic takiego się nie stało.
-Ruszamy do obozu. -powiedziałam i zawołałam zwierzaki. Alex podszedł do mnie i zaczął patrzyć się smutno w moje oczy. -Jak chcesz to chodź z nami. -zaproponowałam. Chłopak popatrzył się złośliwie na Jonathana, który zacisnął zęby i złapał sie za czoło. Nagle jednak zza drzew wyszła Meg, która szła w naszą stronę pełna radości.
Jace?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz