sobota, 21 listopada 2015

Od Isabelle do Jonathana

Szłam koło Remka i myślałam co dalej począć. Śnieg skrzypiał nam pod nogami. Oparłam rękę o ciepły bok konia i uśmiechnęłam się. Wiedziałam że będzie dobrze. Musi być.
-Czego tu szukasz?- usłyszałam za sobą szorstki głos
-J-ja? Schronienia dla siebie i konia- odparłam odwracając się
-W tym zakątku nic nie znajdziesz- opowiedział uśmiechając się lekko
-Czyli wiesz gdzie znajdę?- spytałam z nadzieją że wie...i że on też tam jest
-Owszem wiem. Ale czy cię zaprowadzę?- mruknął
-Mam nadzieję że tak- odpowiedziałam

Jonathan?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz