Patrząc jak Kinga odchodzi coś mnie natchneło i kazałem Redowi ją śledzić. Po 15 minutach lampart wrócił do mnie i zaprowadził po śladach do celu. Szedłem z początku po śladach Kingi, potem zauważyłem ślady dwuch męszczyzn. Na śniegu,koło drzewa było kilka kropel krwi.
-Kurwa...tak to jest być samym w tych czasach- zakląłem- Red znajdziesz ją?
W odpowiedzi na pytanie kot mrukną i poszedł kilka kroków w stronę północną.
-Kochany jesteś- mruknąłem wsiadając na Raste i pobiegłem za Redem. Dotarliśmy do niewielkiego obozu robionego na chwile.
-Rasta zostań a ty Red chodź- szepnąłem wyciągając katane. Podeszłem do pierwszego namiotu i nasłuchiwałem.
-Ty głupia suko!- usłyszałem z namiotu głos a potem dźwięk uderzenia. Odwróciłem się i migowo dałem znać mojemu ogierowi by narobił hałasu. Koń zaczął rżeć i dębować. Z namiotu wybiegł jakiś facet i zaczął gonić Raste. Z Redem który osłaniał mi tyły wślizgnąłem się do namiotu.
-Jace?! Co ty tu robisz?-spytała zdumiona Kinga
-Ciszej kurna...Ratuję ci dupe- syknąłem rozwiązując jej więzy. Wybiegliśmy...nie ja wybiegłem z Kingą na rękach z namiotu i gwizdnąłem na Raste. Ogier podbiegł i wskoczyłem z Kingą na siodło.
Kinga??
XD szach mat
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz