-Tak wiem...mam się ogarnąć-westchnęłam. Po chwili chłopak wrócił na grzbiecie karego ogiera a za nim truchtał czarny pies.
-To jak?- spytał
-Nijak. Idziemy- odparłam i gwizdnęłam krótko. Corrido przygalopował i jak to on omal nie staranował drzewa. Alexy zerknął na niego rozbawiony
-To twoje- spytał
- Tak. Zwykle omija drzewa...- odparłam wsiadając
Alexy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz