***Kinga rozjebała system xD***
Jadąc w stronę obozu usłyszałem krzyki Amber. Wiedziałem już co się święciło... Uśmiechnąłem się tylko i popędziłem Raste do galopu. Od Amber chciałem tylko szybkiego numerka a ona wyobrażała sobie nie wiadomo co... Dojechałem do skrajów terenu obozu i zsiadłem z konia. Rozejrzałem się i usiadłem pod drzewem a z kieszeni wyciągnąłem skręta. Odpaliłem go i zaciągnąłem się. Nagle usłyszałem brzdęk cieńciwy a chwile po tym świst strzały która przebiła mój bok
-Cholera jasna- syknąłem wyciągając strzałę z rany. Moim oczom ukazał się Alex
-Kretyn we władnej osobie- zakpiłem przyciskają lewą dłoń do rany
-Sadysta z ciebie niezły jednak nie najlepszy- odparł.
-Oj skończmy już i pozabijajmy się i tyle- syknąłem
-Nikt nie będzie się zabijał!- krzykneła Kinga biegnąc do nas na Dragonie
Kinga?? XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz