Stałam na dachu zniszczonego budynku i wpatrywałam się w przestrzeń zniszczonego miasta. Wszędzie rozpościerał się przykry widok zawalonych budynków i gruzu. Śnieg pokrył teraz wszystko i nadał temu pewnego uroku. Rozglądając się tak zauważyłam jakąś postać, która weszła do jednego z budynku.
-Ciekawe... -szepnęłam i zsunęłam się po śniegu z dachu. Wyciągnęłam sztylet i założyłam kaptur, by intruz mnie nie rozpoznał. Powoli weszłam do środka. Zauważyłam młodą dziewczynę, która siedziała obok kominka trzymając jakąś kartkę. Czasami słyszałam cichy płacz. Podeszłam po cichu i przyłożyłam sztylet do jej karku. -Co tu robisz? -spytałam oschle.
Camille?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz