czwartek, 5 listopada 2015

Od Patrycji CD Sivy

Udaliśmy się w stronę mojego domu. W trakcie wędrówki prowadziłam chodziaż Sivy nieznając do niego drogi i tak nie chciał pozostawać z tyłu. Czasem lekko wyprzedzał.
-W lewo-powiedziałam widząc skręcającego chłopaka w prawo.
-Wiedziałem...-odparł.
-Sprawdzałem twoją czujność-dodał znajdywszy wymówkę.
-Na pewno-sarkastyczna odpowiedź z mojej strony.
Jedynie pies pozostawał z tyłu zwalniając czasem by obwąchać jakiś kamień, pustą puszkę. Szliśmy tak bardzo długo, ale żadne nie chciało wykazywać po sobie jakichkolwiek wyrazów zmęczenia.
-Daleko jeszcze?-spytał.
-Jeszcze trochę...-powiedziałam.
Po tych słowach oboje staliśmy jak wryci widząc zarazę otaczającą jakiś budynek.
-Raczej się tu nie zatrzymamy-powiedział Sivy nie mogąc ich naliczyć.
-Witam w moim domu, byłym domu...-wypowiedziawszy te słowa skierowałam wzrok na zdębiałego chłopaka.
-Jakiś plan?-spytałam.

Sivy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz