środa, 25 listopada 2015

Od Camille CD Kingi

Słysząc osły głos dziewczyny w pierwszej chwili chciałam zerwać się do ataku, ale w jednej chwili uświadomiłam sobie, że na mom karku spoczywa sztylet. Nie odzywałam się przez dłuższy czas.
- No gadaj! - ponagliła dziewczyna. Westchnęłam ciężko jednocześnie zgniatając w dłoni kartkę papieru i modląc sie, aby dziewczyna nie zobaczyła śladów łez na moich polikach. Aż ciarki mnie przechodziły, kiedy pomyślałam jak słaba jestem.
- Nie ponajesz swoich? - spytałam z pogardą, no sorry, nie miałam najmniejszej ochoty do żartów.
- Skąd mam wiedzieć, że jesteś z obozu? - spytała, ale zabrała sztylet.
- Zdradzasz swoje położenie - mruknęłam wciąż nie odwracając się do dziewczyny. Uświadomiłam sobie, że skoro nie mam już śmiertelnej broni przy karku, mogę śmiało ją zaatakować. Może to jakiś sposób na wyładowanie agresji?
- Co tu robisz? - spytała.
- Dobra, zjeżdżaj młoda, okay? - no może nie było to zbyt feir z mojej strony, przecież była ode mnie może o rok młodsza, nie więcej. Ale przecież życie nie jest feir, a ja... Cóż, ja byłam tego najlepszym przypadkiem.

Kinga?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz