**Nie wiem o co Ci chodzi XD**
-Tą odpowiedzią udowodniłeś, że kłamiesz. -stwierdziłam i odwzajemniłam pocałunek.
-Nigdy nie kłamie. -odpowiedział, a ja pogłaskałam go po policzku. Naszą rozmowę przerwał ten sam mężczyzna-mąż Amber.
-Ciekawe, że on myśli ,że to ty ją zabiłeś. -zaśmiałam się. Nie miał teraz żadnej broni, prócz katany. Jonathan jednak szybko uporał się z kłopotem. -I po całej rodzince Amber. -uśmiechnął się wycierając krew z torsu.
-Jeszcze nie... -usłyszałam płacz małego dziecka. Podeszłam do krzaków i zobaczyłam chłopca o brązowych oczach i dłuższych blond włosach. Przypominał mi Jace'a. Wzięłam go na ręce i podeszłam do chłopaka. -Co z nim? Chyba nie zabijemy... -popatrzyłam na dziecko oschle. Z chęcią bym to zrobiła, ale to by tylko wykazało jak bardzo jestem słaba.
-Czemu? -zapytał zdziwiony.
-Okażesz wtedy swoją słabość. No bo kto walczy z kimś kto nawet nie ma jak się obronić?
Jace?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz