-Kinga on jest zły- warknąłem
-To twj brat- odparła
-To ON nazywa się bratem. Ja wiem że on wynalazł te cholerne bomby- mruknąłem oschle
-Może i tak- zaśmiał się Sebastian. Jego białe włosy skrzyły się w słońcu dnia a zaschnięta krew przyozdabiała ubranie
-Co?- zbaraniała Kinga
-No to. Jak chcesz poznaj się z nim. Ja będę u siebie- westchnąłem wstając. Na twarzy pojawił się grymas bólu spowodowany szarpiącym bólem w ranie. Poszedłem w stronę domu nucąc pod nosem piosenkę z dawnych lat
Kinga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz