poniedziałek, 9 listopada 2015

Od Kingi CD Jace'a

Westchnęłam ciężko. Chciałam złapać go za dłoń, ale zwyczajnie się bałam. Otworzyłam usta, ale nic nie mogłam powiedzieć.
-Przecież ja tego nie żądam... -szepnęłam cicho i spuściłam wzrok.
-Idź stąd i więcej do mnie nie przychodź. -cały czas patrzył się przed siebie. Nie spojrzał na mnie ani raz. Wcale mu się nie dziwiłam.
-Jak chcesz. -powiedziałam głośniej i odwróciłam się. Jeżeli tego chce, będzie to miał. Nie chciałam się już kłócić. Nie dawało to żadnego skutku-no może pogarszało sytuację. Odwróciłam się i spojrzałam raz jeszcze na przystojnego blondyna, który namieszał mi w głowie. Nadal stał niewzruszony. Zaczął padać śnieg. Jego płaty były ogromne. Przytuliłam Dragona, po czym wzięłam Dropsa na ręce i przytuliłam go do klatki piersiowej. Robiło się coraz zimniej. Ruszyłam piechotą przed siebie. Postanowiłam nie wracać do obozu. Przynajmniej przez jakiś czas. Muszę sobie wszystko poukładać.
-Ja już tak dłużej nie mogę... -szepnęłam opierając się o drzewo. Podciągnęłam kolana i podparłam na nich głowę, otulając tygrysa. Dragon stał obok. Z jego nozdrzy wydobywała się para, a śnieg pokrywał jego kruczoczarną sierść. Wyglądało to cudownie. Zima to jednak moja ulubiona pora roku.
Nagle usłyszałam jakieś szelesty. Odwróciłam się do tyłu i zobaczyłam uzbrojonych mężczyzn. Na plecach widniał napis "POLICJA". Byłam zdziwiona tym widokiem. Oczywiście nie byli to prawdziwi stróże prawa, a tylko faceci ubrani w znalezione podarte ubrania i kamizelki kuloodporne. Jedna twarz wydawała mi się być znajoma. Po chwili wiedziałam, że się nie mylę. Był to Alex. Zdziwiło mnie tylko, że jest z inną grupą.
-Co ty tu robisz? -zapytał równie zdziwiony i zmieszany.
-Kto to? -zapytał starszy mężczyzna i przyłożył mi broń do czoła. Spod kaptura wypadały dłuższe, siwe włosy. Jedno oko miał brązowe, a drugiego nie było. Był wysoki i mocno umięśniony.
-Lepiej cofnij lufę. -zagroziłam i próbowałam zachować zimną krew. Ten tylko się zaśmiał, a po chwili zobaczyłam tylko, że bierze zamach.

-Przepraszam... -obudził mnie znajomy głos. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że stoi nade mną Alex. Obok położył tacę z jedzeniem. Poczułam silny ból lewej strony szyi. Nie mogłam ruszać nogami i rękami, gdyż były związane. Byłam na siebie wściekła, że dałam się tak łatwo zajść. Spojrzałam tylko smutno i zamknęłam oczy. Siedziałam na zimnej, betonowej podłodze w ciemnym pokoju z jednym małym oknem na samej górze. Wyglądało to jak opuszczone więzienie. Nagle żelazne drzwi otworzyły się i do środka wszedł siwy starzec. Zaczęłam się martwić co z moimi zwierzakami. Zdołały uciec, czy jak ja siedzą teraz gdzieś zamknięte.
-Powiesz mi gdzie jest cały wasz obóz? -zaśmiał się i kazał wyjść Alexowi. Ten chciał zaprotestować, ale starszy popatrzył się na niego surowo. Zauważyłam u nich podobne znamię na prawej dłoni. Czyżby byli rodziną? Nie odpowiedziałam nic tylko się zaśmiałam. -Mów mi Roger. -uśmiechnął się złośliwie i przywalił mi z całej siły w brzuch. Ból był potworny, ale udawałam, że nic mi się nie dzieje, że jestem silna. -W końcu zmienisz zdanie i wszystko powiesz... Zdradzisz swoich przyjaciół. -drugi raz dostałam. Następnie przyjęłam kilka mniejszych ciosów w twarz. Do ust napłynęła mi krew. Zacisnęłam tylko mocniej zęby i uśmiechnęłam się szeroko, plując na Rogera.

Jace? <sie rozpisałam xD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz