Stałam i przysłuchiwałam się rozmowie byłych kochanków. Fajnie wiedzieć, że tylko ja w tym gronie jestem jeszcze dziewicą.
-A czy ja mogę mieć coś tu do powiedzenia? -spytałam głośno.
-Nie. -odpowiedzieli razem Amber i Jace, po czym wybuchnęli śmiechem. Przewróciłam oczami.
-Fajnie, że się dobrze bawicie. -syknęłam przez zęby. Jonathan do mnie podszedł i próbował pocałować, ale w tej chwili nie miałam na to ochoty.
-Fajną masz tą dziewczynę. -powiedziała Amber. Wiedziałam, że tak na prawdę posikałaby się ze śmiechu gdyby nie stał tutaj Jonathan.
-Wiem. -objął mnie w tali. Odsunęłam się od niego i wzięłam Dropsa na ręce. Wiedziałam, że Amber nie da teraz mojemu chłopakowi spokoju.
-Zdążyłeś ją przelecieć? -spytała żartobliwie.
-Y... Nie... znaczy się... co to za pytanie. -plątał się w słowach. Zauważyłam, że Meg również powstrzymuje się od śmiechu a ja czułam się okropnie zakłopotana.
-To może dasz się zaprosić do mojej... kryjówki? -spytała wskazując wschodnią część miasta. Zawołała do siebie Dragona i pogłaskałam go po szyi. Było mi potwornie głupio.
~Jedyna głupia dziewica...~powtarzałam w myślach.
Jace?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz