-Bo przypomniałam sobie o tygrysie, którego zamordowałeś. -odpowiedziałam i usiadłam obok Jonathana, który wyglądał na mocno wkurzonego.
-Nie jestem głupi. Chodzi o tego idiotę. -mruknął wściekły.
-No... po części. Po prostu bardzo go polubiłam i... powinieneś wiedzieć jak to jest tracić przyjaciela.-jęknęłam i zauważyłam, że chowa prawą rękę za plecami.
-Chyba aż za bardzo. -popatrzył się na mnie nieco podejrzliwie.
-Ty mi lepiej pokarz rękę. Co zrobiłeś? -spytałam zatroskana.
-Zezłościł się na drzewo... -wtrąciła się Natalia z poważną miną.
-Wzięłam jego zakrwawioną dłoń i zawinęłam oderwanym kawałkiem z mojej koszuli. Polałam wodą i pogłaskałam go po policzku. Wiedziałam, że jest na mnie zły, ale bałam się, że prawda wyjdzie na jaw. Przytuliłam się tylko do niego i próbowałam mieć zamkniętą gębę.
Jace?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz