-Obozu?-powiedziałam w myślach.
To jest tu obóz? A może to jakaś pułapka?-zaczęłam rozmyślać.
-Zwykle po pytaniu się odpowiada-uśmiechnął się widząc brak mojej reakcji, a przynajmniej słownej.
-Chyba tak...-cicho powiedziałam nie chcąc zostać tu sama.
-Chodź...-powiedział po czym podniosłam się z mało wygodnego ,,łóżka''.
Światło kolejny raz odsłoniło jego twarz.
-Ciemnoskóry chłopak imieniem Sivy,bardzo dużo o nim wiem-powiedziałam
sarkastycznie niechcący na głos, a przynajmniej za głośno.
-Mam na nazwisko Kaneswaran-odparł.
Uśmiechnęłam się i zdałam sobie sprawę, że skądś kolarze to nazwisko...
Nagle zza dużego drzewa wyskoczył pies, a ja przez chwilę wpadając w panikę po chwili się uspokoiłam.
-Wabi się Eter-powiedział.
-Kolejna rzecz jaką o nim wiem-ma psa-odparłam, lecz teraz nie na głos.
-Też mam psa...-odparłam.
-Coś się stało, wyglądasz jakbyś zobaczyła ducha?-spytał.
-On tam został!-nagle wybuchłam zarówno płaczem jak i złością bardziej na siebie niż apokalipsę.
Sivy? <czworonóg w potrzebie, heh>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz