poniedziałek, 2 listopada 2015

Od Kingi CD Jace'a

Jonathan złapał mnie za rękę i wysłał szczery uśmiech. Spuściłam twarz i spojrzałam na martwe zwierze.
-Wolałabyś żebym to ja leżał na jego miejscu? -spytał żartobliwie Jace.
-Czasami tak. -mruknęłam. Natalia tylko zaśmiała się głośniej.
-Zabierz tygrysa Jace. -uśmiechnęła się Lia. Chłopak jęknął i zarzucił padlinę na plecy. Szliśmy w całkowitym milczeniu, nikt z nas nie wiedział co powiedzieć. Przynajmniej ja nie miałam żadnego pomysłu. Myślałam nad wszystkim co się do tej pory stało. Chciałam żeby wszystko wróciło do stanu przed zagładą.
Po dłuższej chwili dotarliśmy pod obóz. Jonathan odłożył łup, a ja razem z Natalią usiadłyśmy na ławce. Jace po chwili zapalił ognisko i dosiadł się do nas. Robiło się już coraz ciemniej i niebezpieczniej. Drops położył się w moich nogach i zaczął cichutko mruczeć. Spojrzałam na mojego chłopaka, który zapatrzył się w ogień. Byłam ciekawa co sobie teraz myśli. Starałam się nie wracać do tego co było, ale nadal byłam na niego odrobinkę zła.
-Co tak cicho? -spytała Natalia. W blasku ogniska widać było, że jest już zmęczona, co wcale mnie nie dziwiło. Miała przecież tyle na głowie.
-Cisza jest piękna. -odpowiedział Jace.
-Jaki poeta... -mruknęłam żartobliwie.
-Coś Ci przeszkadza? -zaczął udawać wkurzonego, ale mu to słabo wychodziło. Nie zdążyłam odpowiedzieć, gdy nagle Red zaczął warczeć w stronę północnego lasu.
-Co jest? -Natalia i Jace równocześnie powiedzieli i spojrzeli na siebie. Oboje przygotowali broń, a ja stanęłam i patrzyłam się jak głupia. Po chwili jednak okazało się, że to nikt obcy.
-Witajcie! -radośnie zawołał... Alex i cała jego gromada. Spojrzałam zakłopotana na Lię to uśmiechnęła się, ale widziałam, że wymusiła ten uśmiech. Na Jonathana nie chciałam patrzeć, bo wiedziałam co zobaczę.
-Hej. -odpowiedziałam i odwzajemniłam uścisk Alexa. -Co wy tu robicie? -spytałam i zerknęłam na mojego cudownego chłopaka. Widziałam, że w środku wrze.
-Idziemy dalej w poszukiwaniach lepszego miejsce niż to zadupie. -ściągnął kaptur i spojrzał na mnie niebieskimi oczami. Miał w sobie coś co mnie pociągało. Odsunęłam się by zapobiec niepożądanemu i stanęłam obok Jace'a. -Może udalibyście się z nami? Na pewno macie tak samo dosyć tego miejsca jak my. -jego głos był trochę inny niż kiedyś. Razem z Jonathanem spojrzeliśmy na Natalię.
-Zostaniemy tutaj. -odpowiedział za nią Jonathan. Mój wzrok przeniosłam teraz na jego twarz. Chciałam zaprotestować, ale wiedziałam jak to się skończy. Podeszłam teraz do Alexa i uścisnęłam go.
-Będę tęsknić. -jęknęłam, a on pogłaskał mnie po policzku. Za jego plecami stała dziewczyna, która nadal próbowała uwieść Jonathana. Głupia ruda dziewucha.
-Ja też. -odpowiedział i wszyscy się pożegnaliśmy.
-Może... Was odprowadzę. Nie jest jeszcze tak ciemno. -nawet nie patrzyłam na Jace'a. Natalia kiwnęła głową na zgodę. Uśmiechnęłam się.
-Zaraz będę z powrotem. -powiedziałam i ruszyłam z ekipą Alexa. Szliśmy na samym końcu.
-Musicie iść? -zapytałam, wiedząc że nie powinnam. Gdyby Jonathan dowiedział się że Alex mi się podoba zabiłby jego i mnie przy okazji. Nie chciałam żeby przyjaciel mi się podobał, ale serce ni sługa. Zawsze mogę być jak moja matka i mieć kilku facetów na raz. Co ja wygaduję...
-Wy też powinniście. Nie możecie cały czas siedzieć w jednym miejscu, bo w końcu skończy Wam się wszystko.
-Nie ja o tym decyduję. -odpowiedziałam w obronie całego obozu. Po części może i miał rację, ale nie do końca. -Muszę już wracać. -zdecydowałam i odwróciłam się, by wracać. Alex jednak złapał mnie za rękę i przybliżył się na niebezpieczną odległość. Tak bardzo chciałam się odsunąć, ale moje ciało odmówiło posłuszeństwa. Jego usta zetknęły się z jego ustami. -Przestań! -mruknęłam i odepchnęłam go. Po policzku spłynęła mi łza. Uśmiechnęłam się tylko i pocałowałam go w policzek, po czym biegiem udałam się z powrotem. Gdy byłam wystarczająco daleko od bandy Alexa stanęłam i wytarła  łzy. Rozglądnęłam się, próbując obaczyć czy nikt tego nie zauważył. Odetchnęłam z ulgą, gdy upewniłam się, że nikogo nie ma.
-Jonathan się o tym nie dowie... -szepnęłam do siebie i wzięłam głęboki wdech, ruszając do obozu.


Jace? xD


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz