Kinga siedziała wpatrzona w ognisko...Wstałem ostrożnie i odeszłem. Poszedłem szukać Megan lecz na próżno. Zobaczyłem jak grzebie przy tych robo misiach.
-Megg...wszystko gra?- spytałem
-Nie...ja te roboty budowałam przez 15 lat! Jednak Lyss źle je zaprogramował i się zbuntowały- odparła szlochając
-Dlatego Lysander nie powinien ci pomagać- mruknąłem
-Jace...proszę wróć ze mną do rodzinnego domu- powiedziała Megg
-Ja...w sumie...a co...-plątałem się
-O Kinge się nie martw. W jej namiocie zostawiłam list że chcesz mi pomuc uporać się z traumą- zachichotała
-Ehhhh...no...no dobra- odparłem oglądając się po raz ostatni na tamtego idiotę i Kingę po czym poszedłem z Megg w las
Kinga?
XD król bzdur to ja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz