wtorek, 12 maja 2015

Od Patrycji do Columbiany

Nagle zobaczyłam jak Columbiana zaczyna coś do mnie mówić, a potem zdałam sobie sprawę co mówi-,,uciekaj'', więc wsiadłam na konia i okropny stwór prawie po mnie sięgnął, lecz udało mi się ruszyć. W myślach powtarzał mi się cały czas obraz stwora, aż w końcu zsiadliśmy myśląc, że niebiezpieczeństwo minęło...
-Nie wiedziałam, że tu jest tak niebezpiecznie...-szepnęłam do dziewczyny.
-Teraz już nic nie będzie bezpieczne, a nawet nikt...-odpowiedziała również szeptem.
-Już noc...-powiedziałam spojrzywszy na księżyc.
-Więc będziemy robić wartę, a po nocy poszukamy pomoc-oznajmiła.
Każdy ownął się derką, która tworzyła ala koc, śpiwór, oprócz Columbiany, która pełniła pierwszą wartę.

Columbiana?

niedziela, 3 maja 2015

Od Kingi CD Jace'a

Usiadłam obok Jonatana i pocałowałam go w policzek.
-A powiesz coś więcej o tym śnie? -spytałam rozbawiona. Sama nie wiedziałam co mnie tak bawiło.
-Hm... Byłem ja, Ty i... Ty. -odparł z uśmiechem. Przytuliłam się do jego klaty. Brakowało mi tego ciepła. Po policzku spłynęła mi łza. Jace zauważył i podniósł mi głowę, wycierając łzę.
-Przepraszam. -powiedziałam pośpiesznie.
-Za co? -przytulił mnie.
-Za to, że jestem taką głupią lafiryndą. -zaśmiałam się. Nagle poczułam Dropsa. Usiadł mi na kolanach.
-To ten kot? -spytał zdziwiony Jonatan. -Po co Ci on?
-To jest Drops. A po co Ci ręce? -spytałam takim samym tonem. Podałam dosyć dziwny przykład, ale Jonatan tylko się zaśmiał i pogłaskał Dropsa.
-Chyba będę musiał go polubić. -powiedział.
-Nie będziesz miał innego wyboru. -odparłam szybko i pocałowałam go lekko w usta.
-Nie miałaś czasem.. gdzieś iść? -spytał.
-A co? Nigdzie jednak nie idę. -powiedziałam szybko i wstałam odchodząc na kilka kroków.
-Ej! -krzyknął Jace który mnie dogonił. Wymusiłam na sobie uśmiech. Na rękach trzymałam łaszącego się dropsa. -Gdzie idziemy? -spytał po chwili ciszy. Nie odpowiedziałam nic. -Co jest?-spytał zatroskany.
-Eh... sama nie wiem. -wtuliłam się w niego mocno. Odłożyłam Dropsa na ziemię i zatopiłam usta w ustach Jonatana. Chciałam się upewnić, że faktycznie jest mój i jesteśmy pogodzeni.

<Jonatan?>

Od Jace'a cd Kingi

-Nie...Ja tu zostanę- powiedziałem cicho.
-Je...Jesteś pewien?-upewniła się
-Tak jestem- odparłem. Odprowadziłem kawałek Kingę po czym wróciłem do siebie. Padłem na łóżko jak martwy i nim zdążyłem powiedzieć" Tylko se polerze" już spałem. Obudził mnie hałas na zewnątrz. Wstałem i rozejrzałem się. Było wcześnie rano więc ziewnąłem i chciałem znów się położyć gdy znów rozległ się jakię hałas.
-Cholera wyspać się nie dadzą- mruknąłem wstając.
-Oj ja nie dam nie dam- zaśmiała sie Kinga podchodząc
-A szkoda bo śniłem o tobie- westchnąłem

Kinga??

piątek, 1 maja 2015

Od Camile do Sivy

Ostatnio strasznie mi się nudzi. Nie ma co robić. Wzięłam Trona na ręce, wsiadłam na Fronta i pojechałam przed siebie. Galopowałam przez długi czas, aż zajechałam nad jakieś jezioro. Puściłam konia wolno i z Tronem na ramionach usiadłam na powalonym pniu drzewa.
Siedziałam tak przez pewien czas patrząc na wciąż drgającą tafle wody bawiąc się bezmyślnie patykiem. Nagle padł na mnie czyjś cień. Odwróciłam głowę. Za mną stał wysoki i przystojny mężczyzna.
- Mogę się przysiąść? - spytał
- jasne - odparłam przesuwając się. Chłopak usiadł.
- Jestem Siva - przedstawił się
- Camile - odpowiedziałam

Siva?

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Od Columbiany CD Patrycji

-Tak w ogóle mam na imię Columbiana .-Powiedziałam do dziewczyny która odziwo nadążała za Etanem. Motran owinął się w okół mojej tali i patrzył przed siebie nagle złapał jakiegoś ptaka w locie. Co? Przecież on takiego czegoś nie umie.
-Zaskakujesz mnie nie raz.-Powiedziałam do węża.
-Co?-Zapytała Patrycja.
-Nie ważne,musimy uciekać.-Powiedziałam do Patrycji.
-Co to jest?-Zapytała.
-Gdybym sama to wiedziała to...coś dawno by się jeż wykrwawiło.-Odpowiedziałam na jej pytanie.Pogoniłam bardziej Etana by dziwne stworzenie nie dogoniło nas.
-Zaczekaj! -Krzyknęła do mnie Patrycja zatrzymałam konia i spojrzałam za Patrycję to coś już tu było.
-Uciekaj! -Krzyknęłam do niej i pogoniłam konia.

Patrycja?

czwartek, 9 kwietnia 2015

Od Patrycji do Columbiany

-Patrycja...-powiedziałam niepewnie, zbliżając się do dziewczyny.
-Nie podchodź bliżej!-krzyknęła.
-Spokojnie nic ci nie zrobię...-odparłam łagodnym głosem i rzuciłam broń na ziemię.
Dziewczyna podeszła do mnie bliżej, wraz z jej wężem i koniem, który był zaciekawiony moją osobą (albo moją klaczą ;p). Nastała chwila ciszy, która nie była zbyt krótka.
-Co to było!?-odparłam, gdyż usłyszałam jakiś krzyk.
-To co mnie goniło-odpowiedziała, wsiadając na konia.
Po chwili obie galopowaliśmy przed siebie, a za nami biegła moja psinka, która chwilami wyglądała jakby chciała powiedzieć-a gdzie my w ogóle jedziemy?, lecz nie znałam odpowiedzi i galopowałam za nieznajomą dziewczyną...

Columbiana?

wtorek, 7 kwietnia 2015

Od Kingi CD Jace'a

Pocałunek był długi i namiętny... Coś było w nim innego... Poczułam ciepło w środku, a po ciele przeszedł mi przyjemny dreszczyk. Złapałam go za szyję i pocałowałam mocniej. Moje usta były spragnione jego, a ciało chciało więcej. Cały ból ustąpił. To było coś wyjątkowego i nie chciałbym tego znowu spieprzyć.
-Przepraszam... -szepnęłam podczas nabierania powietrza. Byłam na niego... prosto mówiąc napalona. Nie odpowiedział nic, a wziął mnie na ręcę i zaczął nieść pod domek, a gdy już doszliśmy odłożył mnie na ziemię. Przestaliśmy się całować, a on usiadł naprzeciwko. Mogłam widzieć go. Był spokojny i się nie wściekał. Usiadłam mu na kolanach i założyłam ręce na szyi. Patrzyłam mu w oczy. Ten złapał mnie za brzuch. Siedzieliśmy tak dłuższą chwilę, aż nagle przyleciał mój kot.
-Drops! -pogłaskałam malca, a ten miauknął. Jonatan spojrzał na niego pytająco.
-To ten co mi spadł na ręce? -spytał. Słychać było, że uczucia dalej nim targają, ale jest już mniej.. wściekły.
-Tak... -przytaknęłam i wzięłam małego tygrysa na ręce.
-Obiecaj mi, że nigdy już nie zrobisz mi czegoś takiego! -rozkazał łamanym głosem.
-Obiecuję... -pocałowałam go lekko w usta. -Obiecuję... -powtórzyłam raz jeszcze.
-Jak ręka? -spytał zatroskany i złapał mnie delikatnie za dłoń.
-Żyje... -jęknęłam, ale nie z bólu. Ja na prawdę chciałam odejść. -Muszę z Ci coś.. wyjaśnić.
-Słucham? -spytał lekko podejrzliwie.
-No bo... Alex zaprosił mnie do jego obozu, a ja obiecałam, że do niego przyjdę. Muszę mu podziękować.-uśmiechnęłam się niemrawo.
-Masz za co? -spytał.
-Bardzo go polubiłam! Jest na prawdę fajny!-mruknęłam. -Chodź ze mną... -przypomniał mi się obraz Jonatana całującego się z tą lafiryndą.

Jonatan?
<dziękuję za wybaczenie :3 !!>