-A niedoszły obiad nie ma nic przeciwko-powiedziałem, układając się wygodnie.
-Nie kręć się-powiedziała, przymykając oczy.
-Nie narzekaj, bo poduszka wyjdzie.
Wtuliła się jeszcze bardziej.
-Nawet nie próbuj-syknęła.
-Też cię kocham, kannibalko.
Zaśmiałem się lekko. Siedziałem wsłuchując się w jej spokojny oddech. W tym momencie wyglądała na tak bezbronną. Nic bardziej mylnego. Obserwowałem ją jeszcze przez chwilę, po czym sam zasnąłem.
Natalia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz