Pocałunek był długi i namiętny... Coś było w nim innego... Poczułam ciepło w środku, a po ciele przeszedł mi przyjemny dreszczyk. Złapałam go za szyję i pocałowałam mocniej. Moje usta były spragnione jego, a ciało chciało więcej. Cały ból ustąpił. To było coś wyjątkowego i nie chciałbym tego znowu spieprzyć.
-Przepraszam... -szepnęłam podczas nabierania powietrza. Byłam na niego... prosto mówiąc napalona. Nie odpowiedział nic, a wziął mnie na ręcę i zaczął nieść pod domek, a gdy już doszliśmy odłożył mnie na ziemię. Przestaliśmy się całować, a on usiadł naprzeciwko. Mogłam widzieć go. Był spokojny i się nie wściekał. Usiadłam mu na kolanach i założyłam ręce na szyi. Patrzyłam mu w oczy. Ten złapał mnie za brzuch. Siedzieliśmy tak dłuższą chwilę, aż nagle przyleciał mój kot.
-Drops! -pogłaskałam malca, a ten miauknął. Jonatan spojrzał na niego pytająco.
-To ten co mi spadł na ręce? -spytał. Słychać było, że uczucia dalej nim targają, ale jest już mniej.. wściekły.
-Tak... -przytaknęłam i wzięłam małego tygrysa na ręce.
-Obiecaj mi, że nigdy już nie zrobisz mi czegoś takiego! -rozkazał łamanym głosem.
-Obiecuję... -pocałowałam go lekko w usta. -Obiecuję... -powtórzyłam raz jeszcze.
-Jak ręka? -spytał zatroskany i złapał mnie delikatnie za dłoń.
-Żyje... -jęknęłam, ale nie z bólu. Ja na prawdę chciałam odejść. -Muszę z Ci coś.. wyjaśnić.
-Słucham? -spytał lekko podejrzliwie.
-No bo... Alex zaprosił mnie do jego obozu, a ja obiecałam, że do niego przyjdę. Muszę mu podziękować.-uśmiechnęłam się niemrawo.
-Masz za co? -spytał.
-Bardzo go polubiłam! Jest na prawdę fajny!-mruknęłam. -Chodź ze mną... -przypomniał mi się obraz Jonatana całującego się z tą lafiryndą.
Jonatan?
<dziękuję za wybaczenie :3 !!>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz