środa, 3 sierpnia 2016

Od Lii cd Alexy'ego

Napięłam łuk i wycelowałam w chłopaka.
-Kanibal nie zmiena przyzwyczajeć- odparłam oschle.
-Spokojnie nic ci nie zrobię- powiedział unosząc dłonie do góry
-Nie zdąrzył byś nawet. Co zapomniałeś zabrać że wróciłeś?- spytałam. Tyle go nie było a ja jak durna się zamartwiałam...co to to nie. Niech nie liczy na ciepłe przyjęcie.
-Nic...Po prostu załatwiłem co musiałem- stwierdził. Opuściłam łuk i schowałam strzałę.
-Powiedzmy że ci wierzę. Jednak nie licz na zaufanie- mruknęłam. Zabrałam ryby i oczyściłam strzały. Ruszyłam do głównego obozu a Alex za mną. Gdy byłam na miejscu oddałam ryby pod opiekę Jace'a i ruszyłam do skarpy.
-Wiesz jaką mam ochotę nafaszerować cię igłami?- spytałam
-Nie wątpie. Wolałbym jednak jeszcze trochę pożyć.- odparł
-A kto powiedział że ciebię zabiję?

Alex?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz