Uśmiechnąłem się lekko.
-Ostrzegałem cię. A zamiast sięgać po żyletkę, możesz znaleźć coś innego.
-Na przykład?
-Są miliony rozwiązań. Ja wybrałem tatuaże, moja siostra Klara godzinami rysował, aby i tak na końcu to spalić. Silver robił sobie żarty ze wszystkich, a Anna potrafiła w środku nocy wstać i grać na fortepianie, lub kiedy sama nie mogła sobie poradzić to budziła mnie, aby gadać o bzdurac lub...nieważne. W każdym razie, ile razy chcieliśmy sięgnąć po bardziej... nieprzyjemne środki nikt nie zliczy, jednak jakoś daliśmy radę bez tego. Więc wierzę, że i ty dasz radę.
Siedzieliśmy chwilę w ciszy. Silver poraz kolejny nieświadomie mi pomógł.
-A co do mojej wkurzającej strony. Właśnie przed dotarciem tu zdążyłem powkurzać Silvera. Udało mu się przyjść do obozu bez hałasu. Trzeba zaminować teren, aby ta larwa poraz kolejny nieprzelazła. Albo nie mam pelszy pomysł. Poćwiczę strzelanie do celu-powiedziałem z diabelnym uśmiechem, czym ją rozbawiłem.
-Już widzę jak do niego strzelasz-powiedziała z sarkazmem.
-A może twoje wilki mają ochotę na mięso, albo raczej na kości-zapytałem, że śmiechem.
Lia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz