-Tak w ogóle mam na imię Columbiana .-Powiedziałam do dziewczyny która
odziwo nadążała za Etanem. Motran owinął się w okół mojej tali i patrzył
przed siebie nagle złapał jakiegoś ptaka w locie. Co? Przecież on
takiego czegoś nie umie.
-Zaskakujesz mnie nie raz.-Powiedziałam do węża.
-Co?-Zapytała Patrycja.
-Nie ważne,musimy uciekać.-Powiedziałam do Patrycji.
-Co to jest?-Zapytała.
-Gdybym sama to wiedziała to...coś dawno by się jeż
wykrwawiło.-Odpowiedziałam na jej pytanie.Pogoniłam bardziej Etana by
dziwne stworzenie nie dogoniło nas.
-Zaczekaj! -Krzyknęła do mnie Patrycja zatrzymałam konia i spojrzałam za Patrycję to coś już tu było.
-Uciekaj! -Krzyknęłam do niej i pogoniłam konia.
Patrycja?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz