~Znów miałam pięć lat... Siedziałam pod stołem bawiąc się moim ulubionym zabawkowyn koniem. Mama siedziała na kanapie, na wprost od stołu i zaszywała dziórę w mojej ulubionej bluzce...takiej morskiej z pandą... było popołudnie. Nagle dobiegł mnie huk. Do salonu wpadł pijany ojciec wyzywając mamę od kurew i dziwek... Mama płacze...nie chcę by płakała... Ojciec na moment wyszedł...Mama szeptem kazała mi siedzieć pod stołem cicho...ale po co?? Ojciec wpadł ponownie do pokoju z nożem. Znów użył tego dziwnego słowa. Co ono znaczy? Czemu krzyczy na mamę? Z podstołu miałam kiepski widok. Ni z tego ni z owego mama krzyknęła. Widziałam jak mama siada na kanapie. Jakaś dziwna ciemna ciecz...sok pomidorowy się rozlał? Dlatego mama krzyczy? Nagle wszystkie chałasy ustały. Siedziałam skulona pod stołem przyciskając do siebie mojego kochanego konika... Ojciec mruczał coś pod nosem. Po 10 minutach na podłogę, pod moje nogi poturlała się głowa mamy...~
-NIE!!!!!- zerwałam się z krzykiem. Serce chciało wyskoczyć mi z piersi a oddech miałam przyśpieszony.
-Co jest? Dorwę sukinkota- powiedział zaskoczony Alexy.
-Ja...on...ona...to...- nie umiałam się wysłowić. Łzy spływały mi po policzku strumieniem. Schowałam twarz w dłonie i przygryzłam dolną wargę.
-Lii...Powiedz co jest- powiedział cicho chłopak obejmując mnie
-Ja...n...nic ty...tylko wspo...wspomnienia- powiedziałam urywanymi słowami. Nie chciałam by widział mnie w tym stanie...
Alexy?
xD ale pojechana przeszłość
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz