-Co robimy dalej? Nie dajemy się zabić, a po za tym... Może się przejdziemy? Siedzenie w jednym miejscu, nie jest dla mnie.
-No co ty, nie zauważyłam -powiedziała z sarkazmem.
-A teraz muszę się przyzwyczaić do siedzenia na zadku.
-To gdzie idziemy?
-Przed siebie, na bliskie spotkanie z drzewem.
Szliśmy lasem, w bliżej nie określonym kierunku.
-A ty co? Nie układasz planu B?
-Już nie muszę.
<Natalia? Pisane w bólu, z weną w Budapeszcie>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz