Słońce świeciło pierwszy raz od wielu dni. Do tej pory tylko padało. Stałem na dachu jednego z przetrwałych wieżowców. Było późne popołudnie a ja nie miałem nic do roboty. Wpatrywałem się w dal wyszukując bóg wie czego. Moją uwagę przykuł ruch na jednej z uliczek.
-Albo mutant albo człek- mruknąłem biorąc miecz do ręki i ruszyłem w stronę zejścia na dół. Po chwili odszukałem ową osobę i zaszedłem od tyłu
-Niebezpiecznie tak chodzić samemu- powiedziałem
Ktosiu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz